Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Warsztaty Pisarskie Last Inn
Zarejestruj się Użytkownicy

Warsztaty Pisarskie Last Inn Jeśli chcesz udoskonalić swój warsztat pisarski lub wiesz, że możesz pomóc w tym innym, zapraszamy do naszej forumowej szkoły pisania! Znajdziesz tu ćwiczenia, porady, dyskusje i wiele innych ciekawostek dotyczących języka polskiego.


Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-10-2010, 14:00   #1
 
deMaus's Avatar
 
Reputacja: 1 deMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumny
Prośba o recenzję.

Witam,
Ostatnim czasem cierpię na nadmiar czasu, i na brak sesji, w której mógłbym odpisać, nie chcę zaczynać większej ilości, bo za jakiś czas mogę mieć więcej zajęć i nie wyrabiać z odpisywaniem. Zająłem się w takim razie rozwijaniem mojej ulubionej postaci.

Jest nią Maroco Ribiera, postać do świata fantasy, mag i zmiennokształtny. Gram/tworzę tą postać od długiego czasu, ma rozbudowane wcielenia, którymi posługuje się jako zmiennokształtny, każde z wcieleń, mogło by być osobną postacią. Maroco jest bardzo wszechstronnie uzdolnioną postacią, niejednokrotnie można by powiedzieć, że jest prze bajerowany, przerysowany, cheatowany. Cóż, a czemu by nie, w końcu to opowiadanie, a na potrzeby sesji, jest ograniczany z wielu cech/aspektów.

Wymyśliłem teraz, że może zacznę pisać coś na wzór krótkich opowiadań, o moim bohaterze, może kiedyś z tego powstanie coś dłuższego nie wiem. Na razie napisałem pierwsze, mam już pomysł na drugie.

Opowiadania będzie łączyła tylko postać Maroca Ribiery i czasem jakichś NPC'ów z jego historii. Są/będą to luźne opowiadania o dokonaniach, przygodach, i tym co kształtowało charakter, poglądy mojej postaci.


Każdego kto czuje taka potrzebę zachęcam do wyrażenie opinii, krytyki, sugestii, itp.


A teraz pozostaje mi tylko życzyć miłej lektury.






To było to czego szukał, mała talia kart, artefakt, który mógł uczynić go potężniejszym niż ktokolwiek w tym świecie. Maroco podniósł pudełko z talią, i z nabożną wręcz ostrożnością, schował do jednej z kieszonek w kamizelce. Teraz pozostało mu wydostać się z tego skarbca, potem z pałacu, a na koniec z miasta, bo kiedy arcymag dowie się, że talia zginęła będzie wściekły. W normalnych warunkach, Maroco Ribiera młody czarodziej, doppelganger nie ryzykował by tak bardzo dla tali kart, zwłaszcza, że obecnie przemykał, pomiędzy stosami złota, figurami ze złota, wysadzanymi drogocennymi kamieniami, szmaragdami, rubinami, i diamentami. Zasadniczo, gdyby wyniósł stąd dwie sakiewki klejnotów, to nie musiałby do końca życia nic robić, i nie ryzykował by gniewu arcykapłana.

Talia jednak miała pewne niezwykłe właściwości, każda karta była inna i każda była równie kusząca co niebezpieczna. Mógł wyciągać karty tylko pojedynczo, kiedy decydował się wyjąć karty, musiał określić ile ich wyjmuje, i musiał tyle wyjąć, zresztą gdyby tego nie zrobił, karta sama by wyskoczyła. Każda z kart miała potężna magiczną moc, i tak były w niej karty, które mogły mu dać olbrzymią wiedzę, albo siłę, albo wyryć w jego pamięci potężne zaklęcia, były też takie, które przywoływały smoka, albo przenosiły go do innego wymiaru, lub w najzwyklejszy sposób mogły go zabić. Karta raz użyta znikała ale Maroco dowiedział się już, że arcymag nie zużył żadnej z nich, być może się bał, a być może miał już dość mocy, potęgi i siły. Maroco nie śmiał próbować kart tutaj, bo taki ładunek magii z pewnością przyciągną by arcymaga, a z nim nie chciał się mierzyć, przynajmniej na razie.

Właśnie zmieniał się jednego z służących, korzystając z swojej rasowej zdolności, kiedy w polu widzenia pojawili się strażnicy, i na jego nieszczęście byli to strażnicy ze skarbca, nie to, aby byli wprawniejsi w walce, ale mieli na wyposażeniu od arcymaga okulary nasączone czarem prawdziwego widzenia, a to była jedyna rzecz poza śmiercią, która pokazywała jak naprawdę wyglądał. Wychudzony, szaroskóry, potwór o łysej wielkiej głowie, z wyłupiastymi czarnymi oczami bez powiek i źrenic. Zdążył się schować do wnęki, i chyba go nie zauważyli, bo minęli go rozmawiając cicho o ostatniej walce na pięści w niskim mieście. Najwyraźniej lokalny mistrz Tyshek po raz kolejny wygrał w pięknym stylu.
Kiedy byli już za wnęką w której przyczaił się Maroko, ten rzucił na nich proste zaklęcie snu i zaraz obaj sennie postanowili usiąść pod ścianą na minutkę lub dwie, po czym zasnęli. Maroko zabrał im z twarzy okulary, a następnie używając prostego czaru, zmodyfikował ich właściwości. Teraz były zwykłymi okularami o ciemnym szkle.

Ribiera ruszył spokojnym krokiem człowieka, który nie tylko wie gdzie idzie, ale i ma prawo tam iść. Mijał jeszcze dwie grupy straży, ale tym razem zwykłej, już oddalił się od pałacowego skarbca. Poczuł odprężanie, kiedy na jego drodze znalazł się ogród, tuż za ogrodem była brama, a za nią wolność i względne bezpieczeństwo, jednak niedaleko tej bramy na kawałku kamienia, siedział arcymag. wyglądał jakby medytował, i Maroco doszedł do wniosku, że musi utrzymać rolę, w końcu wyglądał jak sługa, wychodzący po zaopatrzenie, i nie było powodu, aby arcymag, miał na sobie stale czar prawdziwego widzenia. Poza tym, nie mógł zawrócić, bo to by skupiło uwagę straży. Szedł spokojnie, miał nadzieję, że wygląda tak jakby bał się zakłócić spokój arcymaga, a nie jakby bał się samego arcymaga.

Już prawie go minął, jednak wtedy poczuł ciepło w kieszonce kamizeli, gdzie schował talię i usłyszał śmiech.
- Nie lubię złodziei – powiedział, głos arcymaga o dziwo, nie był rozwścieczony, tylko raczej zaciekawiony..
Maroco nie tracił czasu na dyskusję. Rzucił zaklęcie niewidzialności, i skoczył w stronę niewielkiej bramy, którą miał zamiar się wydostać. Nie liczył na to, że niewidzialność wystarczy, dlatego już w skoku wyjął spod kamizeli dwa norze do rzucania i cisnął nimi w arcy maga, kiedy ten rzucał rozproszenie. Jeden z noży odbił się od kamizelki arcymaga, drugi przejechał po jego policzki, i zostawił paskudne rozcięcie. Zdziwienie Arcymaga było na tyle duże, że Maroco zdążył rzucił jeszcze dwa sztylety, a następnie rzucić czar ognistej kuli.
Maroco pominął tylko jeden fakt, arcymag miał lepszą magiczną szatę niż się spodziewał. Wybuch ogarnął go, jednak ten ruszył poprzez płomienie w jego stronę. W tym czasie Maroco leżał lekko oszołomiony, wybuchem w tak bliskiej odległości. Arcymag pochylił się nad nim i wyjął mu talię z kieszonki.
- Wiesz, że to ja ją stworzyłem? - zapytał - Dlatego mogę ją przeglądać i ustawiać, - mówiąc to wyjął karty i rozłożył niczym wachlarz, a następnie poprzestawiał kilkanaście kart. - Jesteś odważny i myślisz. Masz duże umiejętności, mało kto jest w stanie się tu dostać, a ty omal nie wyszedłeś, tylko przypadek sprawił, że postanowiłem tu przyjść tego poranka. Dlatego dam ci szansę. Poukładałem karty wedle własnego uznania. Wyjmiesz ich dziewięć, od ciebie zależy czy przeżyjesz. - Dla mnie będzie to ciekawa rozrywka. -

Maroco doszedł do wniosku, że nie przeżyje, ale to jak zginie ma teraz kluczowe znaczenie. Wstał, spojrzał w oczy arcymaga, starego mężczyzny, o niezwykle młodym i mocnym ciele.
- Nazywam się Maroco Ribiera i podejmuję wyzwanie, choć nie mam wyboru. - Zaczął się zmieniać, w swoją ulubioną postać. Młodego szlachcica, z krótkimi, jasnymi włosami, o ostrych rysach, gładkiej twarzy, i bystrych oczach. O wysokim i dobrze zbudowanym ciele. Jego obranie także się zmieniło. stare zostało jakby zepchnięte, a nowe wypłynęły z jego ciała. Efekt był zapierający dech w piersiach.
- Efektowne, nie znam takiej magii, chyba, że to nie magia? Kim jesteś? -
- Czar prawdziwego widzenia ujawnia moją naturę. Ale na pewno znasz co najmniej dwie istoty mogące zmieniać swój wygląd swobodnie i wedle życzenia. - Maroco stwierdził, że odrobina bezpośredniości i bezczelności nie zaszkodzi.
- Nie jesteś smokiem, bo za łatwo by mi poszło, więc jesteś doppelgangerem, tym bardziej miło mi poznać, nie ma was wielu na tym planie. No i twoje zdolności są bardzo rozwinięte. - Talia podleciała w powietrzy do Ribiery - a teraz dziewięć kart. Jedna po drugiej, znasz zasady.

Ribiera ujął talię i patrząc w oczy maga powiedział.
- Jak przeżyję to będę chciał kiedyś rewanżu - wyjął pierwszą kartę, ta zalśniła fioletowym ogniem, a on poczuł moc napływającą do jego ciała, jego zasoby magi zwiększyły się kilkukrotnie.
Sięgną po następną, i tym razem efekt był pozytywny, poczuł się lekki, tak lekki, że zapewne tym razem karta zadziałała na jego zręczność.
Podobnie była z następnymi sześcioma kartami, zyskał mądrość, inteligencję, magiczny pierścień, i magiczną sakwę z taką ilością złota i klejnotów, że mógłby kupić małe księstwo i na koniec poznał zaklęcia o takiej potędze, o jakiej nigdy nawet nie śnił.
Pozostała ostatnia karta.
- Nie martw się, nie uśpiłeś mojej czujności. Zastanawiam się tylko czy będzie czarny czy złoty. - powiedział z uśmiechem do arcymaga.
Wyjął ostatnią kartę i uśmiechnął się szerzej. Na karcie był smok, który ryczał z wściekłością. Karta wypuściła szary dym, a po chwili w ogródku przed nimi, stał dorosły szary smok, który ogonem właśnie niszczył, belki podtrzymujące zadaszenie nad ścieżką wokół głównych zabudowań.
- Sądzisz, że dasz mu radę? - Zapytał arcymag, jakby pytał swojego ucznia, czy da radę rozwiązać jakieś matematyczne zadanie. Maroko odpowiedział podobnym tonem.
- Nie, ale spróbuję - Ruszył spacerem do przodu, w marszu, rzucił na siebie najmocniejsze, zaklęcie tarczy jakim dysponował.


- Witaj, porozmawiamy chwilę zanim cię zabiję? - krzyknął do smoka.
- Raaaa ha ha ha ha... - najpierw potężny ryk, przechodzący w śmiech kiedy smok zmienił swoją postać w majestatycznego eladrina. - Ty miałbyś zabić mnie? Nie rozśmieszaj mnie człowieku. -
W tym momencie, Maroco rzucił najpotężniejsze zaklęcie jakie znał. Co prawda nie znał jego nazwy, bo karta nie dała mu ich nazw, ale jedynie działanie. W każdym razie wiedział, że jest to skupiony promień, porażający okład nerwowy, powodujący paraliż, i jednocześnie zadający olbrzymie obrażenia od ognia, lodu i błyskawicy. Wadą było to, że wymagał precyzji, i na pewno nie przebiłby się przez smoczą skórę. Ale smok w postaci ludzkiej, mimo swojej wielkiej odporności nie był tak twardy jak w prawdziwej postaci.
Plan się powiódł smok, zastygł w bezruchu, tylko jego twarz wykrzywił grymas bólu, Maroco nie czekał, mimo że widział wypaloną dziurę na klatce eladrina, uderzył w smoka, kolejnymi zaklęciami, coraz słabszymi, ale w którymś momencie zaklęcie paraliżu się skończyło, i Maroco był pewny, że teraz smok powróci do pierwotnej formy, co oznacza jego koniec. Jednak smok nadal w postaci eladrina osunął się na kolana i upadł. Był martwy, najwyraźniej któreś zaklęcie go zabiło, jednak paraliż utrzymywał go nadal w takiej formie jakby żył.

Zabił dorosłego smoka, dopiero teraz odczuł, jaką potęgę zyskał dzięki talii...
- Brawo, - usłyszał głos arcymaga, cóż potęga potęgą, ale zużył większość zaklęć, o co pewnie chodziło arcymagowi, kiedy tak ustawił karty. Być może spodziewał się, że Maroco tylko osłabi smoka i sam zginie, jednak osłabił siebie, a dla arcymaga nie ma różnicy którego z nich dobije. - Hmmm... co mam z tobą teraz uczynić? -
- Sugerowałbym, żeby mnie uwolnić - zażartował, jednak czuł, że na swój ostatni żart mógł wymyślić coś lepszego.
- Nie, tego zrobić nie mogę, - czoło arcymaga przeszyła zmarszczka, jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał - mogę cię albo zabić, albo przyjąć na ucznia. Jesteś na tyle potężny, aby zrozumieć moje nauki, nadążyć za nimi, i nie zginąć przy tym. Z drugiej strony, szkolenie ciebie to ogromne ryzyko, już teraz dysponujesz mocą porównywalną z moją, gdybyś nie był wyczerpany, a ja byłbym bez moich magicznych przedmiotów, pojedynek byłby długi i wyrównany. Ostatecznie bym cię zabił, ale to by było wyzwanie. Więc co mam z tobą zrobić? - zapytał.
- No cóż, jeśli o mnie chodzi to nigdy nie pragnąłem konfliktu z tobą, szukałem mocy i potęgi w innym celu. Mam do wyrównania rachunki z pewną organizacją. - Nie była to odpowiedz, a przynajmniej nie do końca.
- Sugerujesz, że nie ryzykuję szkoląc cię? Ale możesz kłamać, twoja rasa słynie z podstępów. - Do ogrodu zbiegał się coraz większy tłum, hałas, ryk smoka i odgłosy walki były pewnie dla mieszkańców pałacu przerażające, ale kiedy dobiegły końca przyszli sprawdzić co się stało. Ciało smoka, które powoli powróciło do pierwotnego kształtu, leżało martwe w cześć wgniecione w ścieżkę i dach, arcymag dyskutował z jakimś obcym im człowiekiem. Dla służby było to ciekawe przedstawienie, przerażające, ale ciekawe.
- Najwyraźniej nie mam wyjścia. Ale musisz złożyć przysięgę, że nie odejdziesz z nauki przez dwa lata i przez pięć mnie nie zdradzisz? -
- Przysięgi można łamać. - odpowiedział przekornie Maroco.
- Ale ty ich nie łamiesz. - w głosie arcymaga pobrzmiewała pewność.
- Dobrze przysięgam. - Ribiera był zdeterminowany, aby zyskać wiedzę arcymaga, a skoro ten chciał mu ją sam oddać, to tym lepiej. Nie widział w nim wroga, po prostu nie sądził, że może zdobyć wiedzę w sposób taki jak nauka u arcymaga. Zresztą żaden z tych, którzy podjęli się nauki jej nie ukończył, więc to on podejmował ryzyko.
 
deMaus jest offline  
Stary 05-11-2010, 20:41   #2
Konto usunięte
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 1 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Przede wszystkim: Jak zakładasz wątek i tytułujesz go, to pamiętaj - nigdy na końcu tytułu nie daje się kropki!
Sugestia: I po co Ci te opinie? Sapkowski z Ciebie nie jest, więc ludzie mogą zabić w Tobie chęć pisania, bo się nie wybronisz. Różne są też gusta... Pisz chłopie dla siebie, a jak będzie Ci miało z tego coś większego wyjść, to wyjdzie.

Generalnie tekst jest ok - bez wzlotów i bez upadków. Masz potencjał, tylko że nie masz własnego stylu. Twoje pisanie jest przeplataniem się elementów języka różnych pisarzy, z tego co widzę, przez co powstaje pewna niespójność w budowie. Tego jednak nie obejdzie się, trzeba próbować i pisać, pisać, pisać do szuflady aż styl sam się wyrobi. No i wyobrażaj sobie to, co piszesz "czoło arcymaga przeszyła zmarszczka" <-- u mnie w wyobraźni od razu zrodziła się wizja przeszywającej błyskawicy jak u Harry'ego Pottera. Naprawdę, scena nie wymagała tutaj takiego dramatyzmu. Plastykę opisu też trzeba dozować, a nie wrzucać wszystkie "fajne" myśli, które do głowy przyszły.
Uważaj na powtórzenia. Pamiętaj, że to nie musi być ten sam wyraz, aczkolwiek jego podstawa świadczy o powtórzeniu. Np.
"Efekt był zapierający dech w piersiach.
- Efektowne, nie znam takiej magii, chyba, że to nie magia? Kim jesteś?".
W kwestii powtórzeń zwróć też uwagę, że imiona postaci również można zastępować np. zamiast 4 raz z rzędu Zenek, nazwij go wg. pochodzenia - Cymeryjczyk, wieku - młody mężczyzna, wyglądu czy charakterystycznej części odzienia itp.
Ponadto dobrze abyś próbował wplatać części opisowe, która może w Pustyni i Puszczy nudziły, ale jednak pomagają czytelnikowi wyobrazić sobie scenerię (nie opisuj tylko przedmiotów kluczowych dla akcji) oraz często budują napięcie.
Z plusów to nieźle radzisz sobie z interpunkcją i konstrukcjami zdań, aczkolwiek staraj się je jednak urozmaicać. Pamiętaj, że istnieją imiesłowy.

Generalnie jest dobrze, tylko ja nie mam zwyczaju chwalić, ale że się odezwałam w ogóle, to znaczy, że coś u Ciebie zwróciło moją uwagę.

Pozdrawiam i zachęcam do dalszego pisania
 
__________________
Konto zawieszone.
Mira jest offline  
Stary 08-11-2010, 08:15   #3
 
deMaus's Avatar
 
Reputacja: 1 deMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumnydeMaus ma z czego być dumny
Odnośnie sugestii, to chciałbym się rozwijać, masz rację nie celuję w tak wysoki poziom jak prezentuje Sapkowski, ale też nie zamierzam pozostawać na tym poziomie, na którym jestem obecnie. Osobiście uważam, że nie pokazując sowich prac pod ocenę się nie rozwijamy, a tylko budujemy wokół siebie mur z samouwielbienia, utrwalając błędy.

Krytyka mnie nie zabija, choćby ktoś zjechał cały tekst z góry na dół, jeśli zrobi to w kulturalny, bez niepotrzebnego chamstwa, to jest to dla mnie cenne. Twoje uwagi, zamierzam wykorzystać, i na forum i w innych pracach/miejscach, także dziękuję.
Uwaga, o powtórzeniach i tym, że podstawa wyrazu, także może być powtórzeniem, była dla mnie zaskoczeniem, bo dopiero jak to przeczytałem wytłuszczoną czcionką to dotarło do mnie, że masz rację, z tego mówiąc szczerze nie zdawałem sobie sprawy. Faktycznie zamiast "efektowne" mogłem użyć tylu innych słów, "imponujące", "robi wrażenie", itd.
 
deMaus jest offline  
Stary 25-11-2010, 18:09   #4
 
Arvelus's Avatar
 
Reputacja: 1 Arvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputację
Dobra, więc najpierw odrobina krytyki;]
Widzę spore naleciałości z D&D, ale nie ważne

Cytat:
obecnie przemykał, pomiędzy stosami złota, figurami ze złota, wysadzanymi drogocennymi kamieniami, szmaragdami, rubinami, i diamentami
Raz powtórzenie bezpośrednia, dwa powtórzenie niebezpośrednie, szczerze to wcześniej nie wiedziałem, że coś takiego istnieje XD
To wymienianie nie ma sensu. Niby precyzuje o co chodzi, jakie kamienie, ale to jest niepotrzebne

Cytat:
wyjął pierwszą kartę, ta zalśniła fioletowym ogniem, a on poczuł moc napływającą do jego ciała, jego zasoby magi zwiększyły się kilkukrotnie.
Sięgną po następną, i tym razem efekt był pozytywny, poczuł się lekki, tak lekki, że zapewne tym razem karta zadziałała na jego zręczność.
Podobnie była z następnymi sześcioma kartami, zyskał mądrość, inteligencję
Chłopie, nie operuj mechanicznymi nazwami atrybutów
Sam przed sobą sprecyzuj czym są określone cechy. Np. zręczność to refleks, czyli szybkość reakcji oraz gibkość ciała. Tak jest wedle mojej definicji i wydaje się ona sensowna. Zwiększenie siły dałoby efekt lekkości, jakby zrzucić z siebie ołowiany kaftan. Poza tym opisz jakoś inaczej "inteligencję i mądrość". Np.
"Nagle posiadł wiedzę o jakiej nigdy nie marzył, w ułamku sekundy dowiedział się o setkach planów których istnienia nawet nie przypuszczał, zrozumiał rzeczy które wydawały mu się tak oczywiste, że nie trzeba było ich rozumieć, pojął jak rosną kwiaty i jak daleko jest Słońce czy gwiazdy"
Oczywiście to jest naprędce napisane i nie przemyślane ponownie, ale ja bym to raczej tak zrobił

Cytat:
jest to skupiony promień, porażający okład nerwowy, powodujący paraliż, i jednocześnie zadający olbrzymie obrażenia od ognia, lodu i błyskawicy
1. Układ;]
2. Obrażenia od ognia? Ponawiam, nie używaj określeń mechanicznych
Obrażenia od ognia to poparzenia różnych stopni
Poza tym jak Ty sobie wyobrażasz jedną ranę jednocześnie zwęgloną i odmrożoną? Jedno wyklucza drugie
A obrażenia od błyskawic zastąp "poraża cel wyładowaniami elektrycznymi", lub czymś podobny, żadnych "obrażeń od...";]
Jak ktoś nie grał w D&D może mieć problem ze zrozumieniem o co chodzi, a jak ktoś grał w D&D będzie go to razić w oczy (a w każdym razie mnie raziXD)

Cytat:
cóż potęga potęgą, ale zużył większość zaklęć
Proponował bym jednak zastąpić stwierdzeniem, że był już zmęczony;]
W D&D mamy komórki na czary, ale bardziej wiarygodnym rozwiązaniem jest, że zaklęcia po prostu męczą maga

I pytanie rzeczowe. Skoro mag sam może ustawiać karty to czemu by nie miał sam sobie wielokrotnie zwiększyć mocy? Albo przyzwać smoczycę, spłodzić z nią dzieciaka (albo wiele dzieci), następnie ich wyszkolić i za pomocą kart zwiększyć ich moc by przejąć władzę nad światem? Xp

A teraz moja opinia.
Opowiadanie w zasadzie mi się podoba:]
Choć radziłbym rozbudować starcie ze smokiem. Jest zwyczajnie nieciekawe. Smok stoi sparaliżowany, koleś naparza w niego zaklęciami.

Poza tym zastanawiam się nad motywami i smoka i czarodzieja.
Czemu szaraczek zmienił się w słabszą formę?
Czemu czarodziej przyjął go na ucznia?
 
Arvelus jest offline  
Stary 30-11-2010, 16:30   #5
 
Mike's Avatar
 
Reputacja: 1 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
deMaus, zajrzyj na Weryfikatorium.pl tam jest kupa ludzi piszących i czytających. I do tego konstruktywnie krytykujących. Jest też sporo tutoriali warsztatowych i innych.
 
Mike jest offline  
Zamknięty Temat



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:48.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172