Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-09-2008, 16:28   #1
 
Cedryk's Avatar
 
Lightbulb [Komentarze] Warsztaty Warhammera II edycji. Życie.

Skąd czerpać pomysły na postacie.
To jest chyba jedno z najtrudniejszych pytań, jakie zadajemy sobie przed stworzeniem postaci. Wpaść na pomysł postaci, która by się chciało dalej grać a jednocześnie, która by nie odrzucała potencjalnego MG przez dużą ilość udziwnień.
Niektórzy mogą zarzucić, iż pisze rzeczy oczywiste, ale jak wcześniej napisałem jest, to rekrutacja dla początkujących graczy.
Pomysły na postacie w moim przypadku pochodzą najczęściej z książek i to nie tylko fantasty i SF, ale i historycznych a nawet z beletrystki historycznej.
Często też widząc jakaś ilustrację przychodzi mi na myśl postać tak miało miejsce np. z postacią Bunga. Znalazłem twarz, która idealnie nadawała się na dobrotliwego, twardego chłopa. Taka też jest jego historia oczywiście w skrócie.

Następnym bardzo ważnym elementem jest sposób prezentacji historii. Czasem ciekawe zaprezentowanie historii bohatera jest ważniejsze od samej historii i jej długości. MG kierują się różnymi kryteriami przy wyborze graczy i ich postaci. Mimo, iż napisało się długą ładną historię można przegrać w czasie wyboru przez MG, z historiami krótszymi i słabiej napisanymi, ale właśnie zaprezentowanymi w ciekawy sposób.

Dość jednak gołosłowności przejdę do konkretów zaprezentuję kilka sposobów przedstawiania historii postaci.

Na pierwszy ogień idzie postać Sean Borwskiego. Wprawdzie do wilkołaka, ale pozwoli mi przedstawić ideę pomysłu. Tutaj bohater został zaprezentowany poprzez inne osoby tylko raz był zaprezentowany w działaniu w krótkiej opisie zdarzenia w zaułku zarejestrowanego przez kamery przemysłowe.


15 marca 2001 r. Około drugiej w nocy. Dom dziecka.

Nansy Cremer zwana przez wszystkich wychowanków mamą z racji prawdziwie matczynej opieki, jaka nad nimi roztaczał, robiła właśnie obchód jak to miała w zwyczaju przez dwadzieścia dwa lata w tym zawodzie. Zaniepokojona jękami dochodzącymi z pokoju przedszkolaków zajrzała tam zapalając ołówkową latarkę. Na łóżku przy oknie chłopiec lekko rzucał się rozgrzebawszy pościel.
"Znowu Sean'owi śni się koszmar" - pomyślała otuliwszy podopiecznego kołdrą. Zanim to do końca zrobiła zdołał jeszcze zobaczyć starą bliznę jedną z wielu,które szpeciły ciało dziecka od szyi po kolana.
"Taki straszny wypadek samochodowy. Często wraca w jego snach. Cała rodzina zginęła, a jego z wielką trudnością wyciągnięto z pogruchotanego samochodu w ciężkim stanie. Swoją drogą to dziwne, jakimi drogami chodzi ludzka podświadomość, że ten wypadek wydaje się mu ucieczką przed potworami, na końcu której następuje uderzenie zwalające z nóg. Olbrzymia była ta ciężarówka skoro po przeciągnięciu sedna pięćdziesiąt metrów po drodze pozostawiła go wprasowanego w uliczną latarnię, co dziwniejsze nigdy jej nie odnaleziono."
Poczekała jeszcze chwilę, aż malec zaśnie spokojnym snem i poszła nieś pocieszenie innym podopiecznym.

17 lipca 2005 r. Przesłuchanie w sprawie ucieczki małoletniego Sean Borwsky.

Inspektor: - Czy domyśla się pani, co mogło spowodować ucieczkę waszego podopiecznego?
Opiekunka z domu dziecka: - Doprawdy nie wiem panie inspektorze, ale mam pewne przypuszczenia.
I: - Proszę się nimi ze mną podzielić.
O: - A więc wszystko zaczęło się po zmianie przepisów socjalnych, które związane były też z zmiana na stanowisku dyrektora. Już od początku widać było, że zmiany te nie wyjdą dzieciom na dobre. Zaczęło się od odebrania dzieciom psa, gdyby pan widział panie inspektorze te miny i słyszał płacz maluchów wtedy, gdy rakarz zabierał ich pupila.
Jedynie, Sean rzucił się na hycli, a odciągnięty przez dyrektorkę również na nią.
Za co został ukarany dwutygodniowym karcerem. Zaraz potem zaczęło się zwalnianie wszystkich opiekunów, którzy protestowali wobec nowej polityki oraz okazywali dzieciom jakiekolwiek ciepłe uczucia reszta musiała się ze swoimi uczuciami kryć, aby nie wylecieć. Pani dyrektor na miejsce przyjmowała osoby z doświadczeniem, lecz widać było, że bardziej nadawałyby się na strażników w więzieniach i to o zaostrzonym rygorze niż na opiekunów dzieci. Jakieś dwa miesiące temu dyrektorka zleciał ze schodów w biały dzień, na oczach wielu ludzi i okropnie się połamała, nie znaleziono żadnej przyczyny tego wypadku. Właśnie miała wracać ze szpitala do pracy, gdy uciekł Sean. Myślę, że pewnie bał się terroru pani dyrektor po jej powrocie.

I: - Dziękuję pani.
O: - A co zamierzacie zrobić w sprawie pani dyrektor?
I: - Nic, ta sprawa nie leży w gestii naszych obowiązków, proszę się zwrócić z tym problemem do swoich przełożonych. Dziękujemy za współpracę. Do widzenia pani.


Godzina 2030 20 listopada 2009 r. Centrum monitoringu dużej restauracji.

Znudzony strażnik omiótł wzrokiem ekrany znajdujące się na głównym pulpicie nie zaszczycając nawet jednym tych z bocznego i z powrotem powrócił do oglądania transmisji z meczu finałowego piłki nożnej .
'Nie mają już, czego transmitować piłka nożna, jakby już nie można było zakupić futbolu amerykańskiego, tfu zimna" - pomyślał odstawiając kubek z kawą na stolik.
Tymczasem na jednym z ekranów bocznego pulpitu zaczęło się coś dziać. Niefrasobliwość strażnika wynikała z tego, iż boczne ekrany nie były skierowane na najważniejsze części pilnowanego obiektu, lecz tylko na tyły restauracji i przydatne były tylko w dzień.
W słabym świetle ulicznej, przyćmiewanej jeszcze przez drobny deszcz, dało się zaobserwować grupkę dzieci wyciągających resztki ze śmietników. Strażnik może i by je przepędził jakby miał chęci, ale nie w taka pogodę, zresztą takich złodziejaszków było pełno zwłaszcza od czasu, gdy rząd drastycznie zmniejszył fundusze na opiekę społeczną i szkoda na nie było tracić siły, no chyba, że dla rozrywki.
Nagle na dzieci wypadł równie obszarpany jak one ogromny mężczyzna powalił jedno z nich na ulice i zaczął zrywać ubranie. Na sąsiednich ekranach dało się zaobserwować szyki cień, który wpadł w końcu na mężczyznę i siłą rozpędu odrzucił od kilkuletniej dziewczynki. Nastolatek zagrodził drogę do swoich podopiecznych oprychowi. Oprych chwilę gestykulował, na co rudowłosy młodzian uczynił międzynarodowy gest. W czasie, gdy ruszyli na siebie młodzian wyszarpnął nóż i przetaczając się pod nogami przeciął ścięgna pod kolanami. Olbrzym opadł na jedno kolano z pod płaszcza wyciągnął maczetę, lecz był o wiele za wolny rudowłosy zatopił ostrze w jego gardle aż po same jelca i obracając szybko, wyszarpnął, krew trysnęła na ściany. Młodzieniec pozbierał szybko fanty od dogorywającego olbrzyma i wraz z dziećmi zniknął z ekranów. Na uliczce w słabym świetle latarni widać było oprycha czołgającego się stronę kamery w swojej ostatniej drodze do piekła.


Czasami już taka historia wystarczy, innymi razy niekiedy trzeba ją uzupełnić o dokładniejszy opis historii życia, w którym odsłania się nieco więcej historii i wyjaśnia pewne kwestie.

Prawdziwa historia Szona.
Tak naprawdę narodził się wilkiem i jako wilk przeżył pierwszy rok wilczego życia. Wtedy to tez rada plemienia „ Bystrej wody” składająca się głównie z Wendigo z nieznanych Szonowi powodu postanowiła wysłać do Anglii do Londynu dorosłego wilkołaka wraz z czwórką krewniaków lapusów. Szon traktowany był jako krewniak, ponieważ nie przeszedł jeszcze pierwszej przemiany. Podróż zakończyła się nagle kilka kilometrów przed Londynem, gdy na wóz przewożący wilki napadły fomory. Walka i nagły atak spowodowały karambol niszczący klatkę walka była zażarta. Szonowi mimo licznych ran jakoś udało się przetrwać w wraku spostrzegł uwięzione dziecko i wtedy przemienił się po raz pierwszy przyjmując wygląd Szona Borowski syna Adama i Ewy Borowski. Fomory spostrzegły, iż jedne z uciekinierów przeistacza się wtedy to też wybuchła niedaleka furgonetka wyrzucając samochód Borwskich w powietrze prawdziwy syn Borwskich został wyrzucony z auta i wylądował w miejscu gdzie stał przemieniony lupus zaś jego podmuch zmiótł w gęste krzaki. Zmylone potwory porwały prawdziwe dziecko z niewidomych przyczyn. Zaś Szon wilkołak utracił całą pamięć i pozostał w postaci dziecka, które odnaleźli ratownicy. Dzięki Cad Whitowi po pierwszej przemianie poznał część swojej przeszłość i dowiedział się o swojej plemiennej spuściźnie, chociaż do tej pory nie wie, w jakim celu wysłano jego i krewniaków i do Anglii.


Niekiedy pozwala się też samemu bohaterowi opowiedzieć o części swojego życia.
Może to być zrealizowane poprzez wywiad bohaterem rozmowę w karczmie. Czy też przedstawienie pamiętników czy też listów bohatera z jakiegoś okresu jego życia.

Stary angielski pub gdzieś w Kingston upon Hull.
Przy stole siedzi młody mężczyzna o wyglądzie studenta wraz z żylastym nastolatkiem w dość znoszonej kurtce.
- Więc chcesz się dowiedzieć jak udało mi się przeżyć na ulicy po ucieczce z sierocińca. Czuć cię magią, więc nie sprawia przyjemności mi przebywanie w twoim towarzystwie, ale skoro stawiasz to coś nieco ci powiem. – stwierdził nastolatek maczając usta w piwie.
- Proste jak drut zawsze troszczyłem się o kogoś i zawsze na tym dobrze wychodziłem zresztą mówię ci troszcz się zawsze o innych na dłuższa metę zawsze okazuje się, że wychodzi to lepiej niż troszczenie się tylko o siebie. Dzięki temu zyskałem paru przyjaciół. Najważniejszym z moich sprzymierzeńców jest Cad White mój daleki krewny sam gubię się w tych koligacjach, który zamiast wpakować mnie i moją paczkę do sierocińca czy poprawczaka, gdzieś wywiedział się o pustostanie pomógł wyremontować i jakoś załatwił podłączenia mediów. Cholera wie jak to mu się udało. Z pewnością mieszka nam się wygodnie, choć nielegalnie jak do tej pory udaje nam się ukrywać przed wszystkimi służbami. Wydatnie pomaga nam w tym oficer tajniak Sam Davies, za informacje pomagał nam wiele razy wykaraskać z łap policji i wyciągnąć moich podopiecznych. Ostatnim sprzymierzeńcem w tym złym świecie pomagające zdobyć nam żywność jest Anna Hanusek kierowniczka wielkiego hipermarketu.
Nic to gdybym nie miał kontaktów gdzie trzeba Seb Fergo wyciąga od ojca dowódcy policji na miasto wcześniej informacje o dużych akcjach policyjnych.
Pytasz mnie o tą sześciolatkę, no to Dana, jest moją podopieczną. Wiesz pewnego dnia po ucieczce usłyszałem kobiece krzyki dochodzące z bocznej uliczki. Rycerskość zawsze brała u mnie górę nad rozwagą, ruszyłem bez zastanowienia. W uliczce byli już tancerze wtedy jeszcze nie wiedziałem, kim są atakujący samotną kobietę z niemowlakiem. Wtedy to też pierwszy raz się świadomie przemieniłem. Walka była ciężka nie wiem, w jaki sposób zwyciężyłem chyba było to szczęście nowicjusza. No i bez pomocy Cad White bym na pewno nie wyszedł żywy serią ściął ostatniego wroga. Szybko rzucił abym znikał, bo jestem ścigany niczego nie wyjaśnił podał mi niemowlę. Małej dałem imię Dana.
Widziałeś ze mną więcej dzieci. Nie bądź za dociekliwy. Wszystkie albo sieroty albo wolą być nimi, no cóż życie. Każde z nich ma ciekawą historię, ale ja ich ci nie opowiem.
Wiesz piwo się skończyło a wyczuwam od ciebie jakąś dziwną magię
– to mówiąc młodzieniec nagle odwrócił się i wszedł w lustro znikając.



Oczywiście jest wiele innych sztuczek. Historię bohatera można wpleść w opowieść jakiegoś barda żyjącego dużo później, albo nawet w tych samych czasach. Może być wspominany, opisywany na listach gończych lub przez ludzi, którzy go spotkali.
Można również przedstawić do w kilku scenkach przedstawiających najważniejsze chwile w jego życiu lub obrazujących przywary czy też zalety.

Sposobów jest wiele, ale zawsze sposób prezentacji powinien być dobrany do realiów świata gry.
Jednym z ciekawszych, z jakim się spotkałem było przedstawianie historii postaci jako snu młodej dziewczyny.

Czekam teraz abyście umieścili własne historie, aby można było nad nimi popracować.

Jeśli macie jakieś pytania pytajcie tutaj po to właśnie jest stworzony ten warsztat.

Czekam na wszelkie pytania.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 11-09-2008 o 16:36.
Cedryk jest offline  
Stary 11-09-2008, 19:55   #2
 
Fantom's Avatar
 
Hmm... mamy napisać przykładową historię? Czy opierać ją już na Starym Świecie ?
 
Fantom jest offline  
Stary 11-09-2008, 20:55   #3
 
Cedryk's Avatar
 
Historia oczywiście ma dotyczyć postaci, którą masz zamiar grać. Sprawi to może trochę problemów gdyż jako gracze będziecie znali historie bohaterów innych graczy i ich profesje, ale mam nadzieję, iż będziecie potrafili oddzielić tą wiedzę od wiedzy zdobytej w grze.
Oczywiście, iż historia, powinna być zakotwiczona w Starym Świecie. Oczywiście wiele historii postaci można tak napisać, iż można je wykorzystać w we wszystkich grach Fantasty.
Gra w końcu będzie toczyć się w Imperium.
Jeśli masz w związku z tym jakieś pytania to czekam na nie. Mogą dotyczyć czegokolwiek, nawet niewielkich szczegółów, które mogą być ważne dla danej postaci, a których brak zmieniałby koncepcję postaci.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest offline  
Stary 12-09-2008, 08:00   #4
 
Mrowa666's Avatar
 
Późna zima mróz za oknem szalejąca wichura to właśnie wtedy narodził się Deivid.Podczas porodu było wiele komplikacji po 5 godzinach porodu matka Deivida zmarła.Jego ojciec był myśliwym i z myślistwa utrzymywał siebie i Deivida.Gdy chłopiec skończył sześć lat poszedł do szkoły,a po szkole wyruszał z ojcem na wyprawy by upolować jakąś zwierzynę.Dzięki tym praktyką młodzieniec wyrósł na dobrego myśliwego znającego się jak mało kto w orientacji w terenie.Kończąc siedemnaście lat postanawia rozstać się z ojcem i wyrusza w świat w poszukiwaniu przygody.
 
__________________
Black metal Dimmu Borgir,Cradle of Filth Death metal In Flames,Slayer,Paradise Lost
Heavy metal Disturbed,Slipknot,System of a Down
Budujesz faszyzm przez nie tolerancję!!!
Mrowa666 jest offline  
Stary 12-09-2008, 09:48   #5
 
Cedryk's Avatar
 
Pisałem już wcześniej, iż historie mogą być krótkie, ale muszą czymś przyciągnąć czytającego MG tak, aby zdecydował się właśnie na przyjęcie twojej postaci oraz danego usera do gry.
Mrowa666 dziękuję, iż odważyłeś się jako pierwszy przesłać historię postaci. Mamy właśnie tutaj jawny przykład, jakich historii MG nie lubią.
Dlaczego?
Ponieważ widać, iż nie została ona do końca przemyślana. Niektórzy mogliby się nawet pokusić o stwierdzenie, iż została napisana na kolanie na korytarzu szkolnym.

Wyżej napisałem już, iż nawet banalną historię można dobrze sprzedać.

Oczywiście gramy w roku 2522 tuż po Burzy Chaosu, to takie wtrącenia dla osób, którym data jest potrzebna do stworzenie historii postaci.
Podaję też Kalendarz Imperium wraz z objaśnieniami, co oznaczają, dni wydzielone poza miesiące. Najlepiej obrazek sobie skopiować a potem w powiększeniu czytać.


W wypadku powyższej historii można było skorzystać ze sztuczki z przedstawieniem kilku scen z życia bohatera.

Noc Mondstille, 2503 KI.

Astrid Gren brnęła przez głębokie zaspy. Zamróz wciskał się wszelkimi szczelinami poprzez liczne warstwy odzieży młodej uczennicy akuszerki. Normalnie pewnie nie odważyłaby się wybrać w drogę, lecz teraz musiała, jeśli chciała poznać wszelkie arkana zawodu musiała słuchać swej preceptorki. Żona Johan Myśliwego miała bardzo ciężki poród i zabrakło ziół potrzebnych do tamowania krwawienie i uśmierzających ból.
„Będę musiał przygotować większą sakwę na przybory. Nie może tak być, aby rodząca musiała czekać na pomoc.”
Myślała cały czas dziewczyna brnąc przez śniegi. Z drugiej strony wiedziała, iż Stara miała zawsze więcej ziół niż potrzeba. Jak długo Astrid praktykowała nie widział takiego trudnego porodu.
„Pewnie stara też nie, musi być źle nigdy nie widziałam takiego strachu w oczach Starej.”

W końcu po męczącej drodze znalazła się przed niewielka chałupą, której ściany zdawał się opierać o drzewa pobliskiego lasu.

Dochodząc do chałupy, pośród wycia wiatru, usłyszała zdrowy płacz dziecka.
Weszała do domu, tuż za progiem w sieni otrzepała płaszcz.

Za niewielkim przedsionkiem chroniącym przed słotami znajdowała się kuchnia. Za stołem siedział żylasty mężczyzna z rudą strzechą włosów i brodą. W chacie była jeszcze tylko jedna izba, z której właśnie wyszła stara akuszerka niosąc na rękach niemowlę owinięte w lniane płótno.

- Macie zdrowego chłopaka, ale waszej było pomarło się bidulce. Za duży i za wcześnie. – mruknęła Stara.

Po tych słowach podała zawiniątko mężczyźnie. Przez dłuższą chwile stał on dzieckiem w ramionach, wreszcie ciszę znów przerwała akuszerka.
- Jak go nazwiecie.

Mężczyzna przez czas jakiś zadumany przyglądał się dziecku poczym zachrypniętym głosem powiedział.
- Deivid, po ojcu Sary.


Dalsza historia to oczywiście następne scenki z życia. Opis polowań z ojcem pierwszego samodzielnego polowania. To już zależy od twojej inwencji Mrowa666.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 13-09-2008 o 08:53.
Cedryk jest offline  
Stary 12-09-2008, 11:30   #6
 
Mrowa666's Avatar
 
Witam ponownie i z góry przepraszam za moją kartę postaci to prawda że była nie przemyślana i pisana na szybko .Mam nadzieje że ta historia którą teraz pisze spodoba się i będzie pasowała.


Zevarok Lie’veres

Ciemna, bezksiężycowa noc. Z niewielkiego, zrujnowanego dworku sączy się leniwie słabe, szkarłatne światło. Zauważyli je wszyscy mieszkańcy okolicznych domów, jednak nikt nie śmiał mówić o tym głośno. Podobne zdarzenia miały już miejsce niejednokrotnie i każde, bez wyjątku, zwiastowało nieszczęście. Jak dotąd nie znalazł się nikt dość odważny bądź też szalony, by sprawdzić, co jest przyczyną tego nienaturalnego światła. Po wypadku sprzed kilku tygodni, gdy trzech strażników zaginęło bez śladu w jego pobliżu, nawet władze unikają chociażby wspominania o tym domu. Z każdą nocą rozrastały się domysły, co też się tam znajduje. Nie znajdując potwierdzenia stały się licznymi legendami. Zdawało się, że zupełnie nikt nie wie, jakież to mroczne sekrety kryje ów dwór, jakie to diabelskie zdarzenia czy też zbrodnie maja tam miejsce. Wrażenie to jednak było ułudne. Nieliczne grono mieszkańców tak wśród pospólstwa jak i szlachty znało tajemnicę zrujnowanego dworu, ba! nawet więcej, sami przyczynili się do powstania mrocznych legend go opiewających. Podczas nocy, gdy spełnione zostają tajemnicze warunki, ludzie ci spotykają się w pomieszczeniach wybudowanych pod tym budynkiem i pod nadzorem tajemniczego Przybysza, który pojawił się w mieście właściwie znikąd, odprawiają plugawe i mroczne rytuały. Ci nieliczni poświęcają złym bogom i demonom ból i krew niewinnych, składają ofiary z ludzkich istnień skazując na zatracenie ich ciała oraz dusze i tym samym potępiając własne. I tym razem było podobnie. Przed dwoma tygodniami w tajemniczych okolicznościach zaginęła samotna plebejuszka. Niewielu zauważyło jej znikniecie, a nikt z nich nie znał jej na tyle dobrze, by chociażby wspomnieć o tym straży. Te dwa tygodnie były dla kobiety istnym koszmarem. Nawet gorzej. Koszmary się kończą, budzimy się z nich, lecz ten koszmar był realny i nie chciał odejść. Wielogodzinne tortury, niekończąca się udręka przedłużała każdą minutę w długie godziny strachu i cierpienia. Szybko straciła ducha walki i jej jedynym pragnieniem w odmętach bólu była śmierć. Jednakże jej oprawcy nie znali pojęcia litości. Męczyli ja nieustannie zachowując na skraju śmierci, by z nadejściem nowiu posłużyła jako narzędzie w ich plugawych praktykach. I tak też się stało. Niedługo po nadejściu północy zaciągnięta została do kaplicy i po przykuciu do szorstkiej płyty ołtarza i poddawana wszelakim męka i brutalnym gwałtom. Odrażająca ceremonia trwała niemal do świtu, gdy porzucili jej skatowano, by umarła straszliwą śmiercią. Jednakże okrutny los nie dał jej jeszcze zaznać spokoju. Bliską śmierci znalazł ją drwal idąc skoro świt do lasu. Zaniósł kobietę do pobliskiej świątyni, gdzie kapłani uzdrowili jej ciało. Jednakże zdruzgotanej duszy nie można uleczyć. Kapłani zaopiekowali się kobietą, która była bardziej pusta skorupą niż człowiekiem. Poili ją, karmili, zajmowali się niczym niemowlęciem. Niedługo później okazało się, że jest w ciąży. Wegetując przeżyła te dziewięć miesięcy, aż urodziła syna. Wtedy też, trzymając w ramionach nowo narodzone dziecko wymówiła ostatnie słowa i zmarła. Brzmiały one: Zevarok Lie’veres. Kapłani nie posiadając środków do opieki nad dzieckiem oddali je do miejskiego sierocińca. Szybko się jednak okazało, że Zevarok nie jest zwyczajnym dzieckiem. Mając zaledwie kilka lat zaczął odkrywać w sobie tajemne moce, ukrywał je jednak skrzętnie przed opiekunami. Już od tych młodych lat Zevarok czuł nieokreślony zew. Budził strach we wszystkich innych dzieciach, które jednak nie potrafiły uzasadnić swego lęku. Gdy miał kilkanaście lat opiekunowie poznali, że ma niebywałą wręcz wiedze o rzeczach tajemnych i mrocznych. Źródła tej wiedzy nie udało im się nigdzie odnaleźć ani dopatrzyć. Niedługo później opuścił mury sierocińca raniąc dotkliwie jednego z opiekunów, który nie zgadzał się na to. Od tego czasu podróżuje po świecie szukając odpowiedzi na dręczące go pytania, a także w poszukiwaniu większej mocy, co nakazywał mu nieustannie słyszany na skaju świadomości mroczny głos. Pierwszą rzeczą, której się dowiedział podczas swych podróży jest znaczenie jego imienia. Zevarok Lie’veres co w języku demonów znaczy: Brzemię życia.
 
__________________
Black metal Dimmu Borgir,Cradle of Filth Death metal In Flames,Slayer,Paradise Lost
Heavy metal Disturbed,Slipknot,System of a Down
Budujesz faszyzm przez nie tolerancję!!!
Mrowa666 jest offline  
Stary 12-09-2008, 12:25   #7
 
Cedryk's Avatar
 
Jako, że do historii tym razem nie można się przyczepić, bo napisane jest dość sparawnie zajmiemy się jej prezentacją.
Tu tylko jedna uwaga stworzyłeś bryłę nieładnie to wygląda i trudno się czyta. Znacznie lepiej było by gdybyś podzielił ją na kilka paragrafów, oraz oddzielenie opisu rytuału od historii życia bohatera, jaką zna bohater. Wie przecież tylko, że jego matkę znaleziono skatowaną w lesie.
Jeszcze jedna sprawa zdań nie rozpoczynamy od spójników tj np. i…


Ciemna, bezksiężycowa noc. Z niewielkiego, zrujnowanego dworku sączy się leniwie słabe, szkarłatne światło. Zauważyli je wszyscy mieszkańcy okolicznych domów, jednak nikt nie śmiał mówić o tym głośno. Podobne zdarzenia miały już miejsce niejednokrotnie i każde, bez wyjątku, zwiastowało nieszczęście. Jak dotąd nie znalazł się nikt dość odważny bądź też szalony, by sprawdzić, co jest przyczyną tego nienaturalnego światła. Po wypadku sprzed kilku tygodni, gdy trzech strażników zaginęło bez śladu w jego pobliżu, nawet władze unikają chociażby wspominania o tym domu. Z każdą nocą rozrastały się domysły, co też się tam znajduje. Nie znajdując potwierdzenia stały się licznymi legendami. Zdawało się, że zupełnie nikt nie wie, jakież to mroczne sekrety kryje ów dwór, jakie to diabelskie zdarzenia czy też zbrodnie maja tam miejsce. Wrażenie to jednak było ułudne. Nieliczne grono mieszkańców tak wśród pospólstwa jak i szlachty znało tajemnicę zrujnowanego dworu, ba! nawet więcej, sami przyczynili się do powstania mrocznych legend go opiewających. Podczas nocy, gdy spełnione zostają tajemnicze warunki, ludzie ci spotykają się w pomieszczeniach wybudowanych pod tym budynkiem i pod nadzorem tajemniczego Przybysza, który pojawił się w mieście właściwie znikąd, odprawiają plugawe i mroczne rytuały. Ci nieliczni poświęcają złym bogom i demonom ból i krew niewinnych, składają ofiary z ludzkich istnień skazując na zatracenie ich ciała oraz dusze i tym samym potępiając własne.

Tym razem było podobnie.

Przed dwoma tygodniami w tajemniczych okolicznościach zaginęła samotna plebejuszka. Niewielu zauważyło jej znikniecie, a nikt z nich nie znał jej na tyle dobrze, by chociażby wspomnieć o tym straży. Te dwa tygodnie były dla kobiety istnym koszmarem. Nawet gorzej. Koszmary się kończą, budzimy się z nich, lecz ten koszmar był realny i nie chciał odejść. Wielogodzinne tortury, niekończąca się udręka przedłużała każdą minutę w długie godziny strachu i cierpienia. Szybko straciła ducha walki i jej jedynym pragnieniem w odmętach bólu była śmierć. Jednakże jej oprawcy nie znali pojęcia litości. Męczyli ja nieustannie zachowując na skraju śmierci, by z nadejściem nowiu posłużyła jako narzędzie w ich plugawych praktykach.
Tak też się stało.
Niedługo po nadejściu północy zaciągnięta została do kaplicy i po przykuciu do szorstkiej płyty ołtarza i poddawana wszelakim męka i brutalnym gwałtom. Odrażająca ceremonia trwała niemal do świtu, gdy porzucili jej skatowano, by umarła straszliwą śmiercią.

Jednakże okrutny los nie dał jej jeszcze zaznać spokoju.


Historia Zevarok Lie’veres

Matkę Zevarok'a bliską śmierci znalazł drwal idąc skoro świt do lasu. Zaniósł kobietę do pobliskiej świątyni, gdzie kapłani uzdrowili jej ciało. Jednakże zdruzgotanej duszy nie można uleczyć. Kapłani zaopiekowali się kobietą, która była bardziej pusta skorupą niż człowiekiem. Poili ją, karmili, zajmowali się niczym niemowlęciem. Niedługo później okazało się, że jest w ciąży. Wegetując przeżyła te dziewięć miesięcy, aż urodziła syna. Wtedy też, trzymając w ramionach nowo narodzone dziecko wymówiła ostatnie słowa i zmarła. Brzmiały one: Zevarok Lie’veres. Kapłani nie posiadając środków do opieki nad dzieckiem oddali je do miejskiego sierocińca.

Szybko okazało się, że Zevarok nie jest zwyczajnym dzieckiem. Mając zaledwie kilka lat zaczął odkrywać w sobie tajemne moce, ukrywał je jednak skrzętnie przed opiekunami. Już od tych młodych lat Zevarok czuł nieokreślony zew. Budził strach we wszystkich innych dzieciach, które jednak nie potrafiły uzasadnić swego lęku. Gdy miał kilkanaście lat opiekunowie poznali, że ma niebywałą wręcz wiedze o rzeczach tajemnych i mrocznych. Źródła tej wiedzy nie udało im się nigdzie odnaleźć ani dopatrzyć. Niedługo później opuścił mury sierocińca raniąc dotkliwie jednego z opiekunów, który nie zgadzał się na to. Od tego czasu podróżuje po świecie szukając odpowiedzi na dręczące go pytania, a także w poszukiwaniu większej mocy, co nakazywał mu nieustannie słyszany na skaju świadomości mroczny głos. Pierwszą rzeczą, której się dowiedział podczas swych podróży jest znaczenie jego imienia. Zevarok Lie’veres, co w języku demonów znaczy: Brzemię życia.



Jedna dygresja zanim przejdę dalej do omawiania. Powiązanie z mocą tak jaskrawe jak w tym wypadku jest niezbyt lubiane przez MG. Wynika to z faktu, iż większość MG nie lubi faworyzowania jednego gracza w porównaniu do innych. W tym przypadku, aby postać była kompletna trzeba mechanicznie było by jej przyznać jakieś moce, które wynikałby tylko z opisu postaci i już na starcie wzmacniały postać danego gracza w stosunku do innych uczestników zabawy.

Jako, że postać ta pasuje do wszystkich światów fantasy, zajmiemy się tylko jej realnością w świecie Warhammera.
Rozwiązanie kwestii mocy najprostsze jest poprzez dodanie którejś z korzystnych mutacji – oczywiście rozpatrując od strony mechanicznej.
Fabularnie należałoby zmienić końcówkę historii. W Imperium nie są tolerowani mutanci, kultyści i czarnoksiężnicy. W prawie jest tylko jedna kara dla takich osobników - śmierć.
Więc swoje umiejętności Zevarok powinien głęboko skrywać, a bynajmniej przed opiekunami. W wypadku gdyby się o tym dowiedzieli jego opiekunowie skończyłby na stosie.
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975

Ostatnio edytowane przez Cedryk : 12-09-2008 o 12:40.
Cedryk jest offline  
Stary 12-09-2008, 12:58   #8
 
Dycu's Avatar
 
„Tylko ślepi i bezduszni, skorupami ludzkimi a nie ludźmi będąc, mogą spać spokojnie.”
Segel Młodszy
4 Vorgeheim 2518

Nieprawdopodobnym wydawało się, żeby w taką pogodę jak dzisiejsza, ktoś przybył do wioski. Mimo tego dzieci czekały. Jak co roku przesiadywały na gankach domów spoglądając za zachód i wypatrując wędrowca, który miał zamienić ten przesiąknięty deszczem i smutkiem dzień w chwile pełne magii, bohaterów i przygód.

Tylko głupiec podróżowałby w taką pogodę. W takim razie trzeba by nazwać Segela głupcem. I na pewno uczyniłby to koń którego dosiadał, gdyż całodzienna podróż w chłodzie, błocie i zimnie umęczyła biedne zwierze. Koń co kilka długości przystawał i donośnie dawał znać o tym, że idea podróżowania przez las w taki ziąb wcale mu się nie podoba. Segel jednak nie miał wyboru, nie chciał zawieść swojej najwierniejszej widowni. Tych dla których istniał i dla których tworzył.

Mógł oczywiście podróżować traktem, jednak lejący z nieba deszcz uniemożliwiłby mu błyskawiczną ucieczkę w razie pojawienia się kłopotów. Tak więc jedynym wyjściem była podróż lasami, wśród wszechogarniającego mroku. Już dawno zatracił poczucie odległości i tylko instynkt podpowiadał mu kierunek w jakim musiał zmierzać.

Był już u kresu wyczerpania. Wielokrotnie decydował się to rozbić obóz, to znów jechać. Wtem na horyzoncie dostrzegł dym. Odruchowo zeskoczył z konia i skrył się za jednym z wielkich drzew, które niejednego podróżnika przeraziłyby swoim ogromem. Zza pazuchy wyciągnął sztylet, jedyną broń która pozostała mu po ostatnich spotkaniach z błąkającymi się po traktach banitami. Nawet gdyby miał potężniejszy oręż nie był pewien czy potrafiłby z niego skorzystać. To pióro i kałamarz stanowiły jego broń, nie miecz i tarcza. Niemniej jednak nosił sztylet, w końcu nawet bard musi się czasami bronić. Szczególnie w takich czasach jak te.

Ostrożnie wyjrzał zza pnia, zmrużył oczy. Chwilę spoglądał w stronę z której chwilę wcześniej nadchodził dym, po czym błyskawicznie wstał, wskoczył na konia i ruszył galopem. Tak, to była wioska.

----

- Nadchodzi! - wykrzyknęła mała dziewczynka, która byłaby piękną istotą gdyby nie blizna zdobiąca jej twarz. Niewielka, jednak nigdy nie pozwoli zapomnieć okoliczności w jakich powstała. - To on! Poznaję go!

Nagle wokół dziewczęcia zaroiło się od dzieci. Zbiegły się wszystkie z całej wioski, więc szybko grupa urosła do kilkudziesięciu urwisów. Wtem spośród drzew wyłonił się on. Wysoki, postawny młodzieniec, o kasztanowych włosach. Pomimo brudu który zdobił chyba każdy skrawek jego odzienia sprawiał wrażenie bóstwa. Przynajmniej w oczach tych małych, uśmiechniętych istot. Dla nich nie liczyło się, że człowiek ten nie jadł od paru dni, był wychudły i zapewne tak zmęczony, że ledwo trzymał się siodła.

Na szczęście dla niego też się to nie liczyło. Przeżył kolejny dzień, a przez następnych kilka będzie opowiadał. Historie prawdziwe i te ubarwione. Będzie sprawiał, że smutna egzystencja tych ludzi stanie się na parę dni kolorowa. Będą się bać, radować, śmiać i płakać. Zapomną o codziennych rozterkach i każde z nich choć przez chwilę stanie się bohaterem. Takim jacy już od dawna nie istnieją, a pamięć o nich pozostała wyłącznie w legendach.

„Gdyby nasz świat wyłącznie z ludzi pióra i słowa się składał, już dawno umarlibyśmy z głodu.”
Segel Młodszy
Niesprecyzowany bliżej dzień roku 2522

Ogień dogasał. Segel wiedział, że rychło nastąpi mrok, którego wytrzymać by nie mógł, więc pomimo bólu i cierpienia jaki sprawiał mu ruch (i choć nie był to ból fizyczny to nie pozwalał się wręcz poruszać) wstał by dorzuć drwa do kominka. Czemu nie zajmował się tym karczmarz? „Diabli go wiedzą” pomyślał. Nic już nie jest tak jak być powinno, nawet karczmarze nie spełniają swoich obowiazków. „Niedługo sam będę musiał nalewać sobie trunki, a jadło wpierw upolować, oporządzić i ugotować”.

Usiadł z powrotem, a cóż innego mógłby czynić w tym zapadłym mieście? Czy ktoś go potrzebował? Tęsknił za nim? Te pytania kotłujące się w głowie od miesięcy, nadal pozostawały bez odpowiedzi.

„Pisz!” podpowiadało mu sumienie. „Twórz dla przyszłych pokoleń!”. Czy tego nie wiedział? Gdyby mógł zarżnąłby sumienie tu i teraz, by nigdy więcej już nie przemówiło.

Wsadził rękę do kieszeni skórzanej kurty która okalała jego ramiona. Wyciągnął zwitek zatęchłych i pożółkłych papierów. Schedę po jego świetności. Słowa, zdania, poematy. Coś czemu poświęcił życie. Coś co zabrało mu życie.

„Drogi Segelu, nie miesiące, ale dni dzielą mnie od kresu podróży. Do tego tęsknota za tobą nie pozwala mi spokojnie odejść. Gdybym wiedziała, że nikt mnie nie potrzebuje, że ja nikogo nie potrzebuję. Ale jest inaczej i tego zmienić nie mogę. Nie mogę wyrzucić cię z mego serca...”

Nie był w stanie czytać dalej. Łzy przesłaniały mu litery, które nie chciały składać się w kolejne trujące zdania. Może to i lepiej. Zasnął, jak co dzień, przy tym samym stole, myśląc o bohaterach, którzy już nie istnieją.

***
Czekam na opinie i porady .
 
Dycu jest offline  
Stary 12-09-2008, 13:39   #9
 
Cedryk's Avatar
 
Po pierwsze przeczytaj sam jeszcze raz swój tekst. Jest kilka potknięć, które możesz sam znaleźć i zlikwidować.

Jak w powyższym poscie nie rozpoczynamy zdań od spójników.

Możesz się też postarać wyeliminować w niektórych miejscach spójnik „i” zastępując go czymś innym według uznania.

Cytat:
I na pewno uczyniłby to koń którego dosiadał, gdyż całodzienna podróż w chłodzie, błocie i zimnie umęczyła biedne zwierze.
Na pewno uczyniłby to koń, którego dosiadał, gdyby potrafił mówić, gdyż całodzienna podróż w chłodzie, błocie i zimnie umęczyła biedne zwierzę.

Historia jest wyborna, od razu widzę postać bajarza względnie żaka, jeśli taki był twój zamiar to udało ci się.

Jak widać na przykładzie powyższej postaci nie potrzeba dokładnie opisywać historii, aby uzyskać ciekawą postać. Praktycznie rzecz biorąc w tym wypadku można od razu przejść do etapu tworzenia Kart Postaci
 
__________________
Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nie ulęknę.
Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem.
gg 643974
Cedryk vel Dumaeg czasami z dopiskiem 1975
Cedryk jest offline  
Stary 12-09-2008, 13:44   #10
 
Dycu's Avatar
 
Ale chodzi o potknięcia merytoryczne czy wyłącznie w formie?

Tak chciałem stworzyć takiego bajarza, który nie może sobie znaleźć miejsca w świecie ogarniętym chaosem. Cieszę się, że się udało .
 
Dycu jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:22.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172