Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 03-09-2007, 01:40   #1
 
Milly's Avatar
 
[komentarze] Piąty Żywioł

Witam serdecznie wszystkich graczy w komentarzach do sesji Wilkołaka Apokalipsy o wdzięcznej nazwie "Piąty Żywioł"


Spis graczy:

Lorn jako N'sakla, Skaczący w Mrok
Ratkin jako Trzeci
Mira jako Tiba
Junior jako Marek Mann
Harv jako Tomek Bielański


Po tym jakże oficjalnym wstępie pora przejść do bardziej zasadniczej części naszej gry. Przede wszystkim ustalenia dotyczące watahy. Przedstawię Wam krótką (miała być dłuższa, ale stwierdziłam, że najważniejsze fakty wystarczą, a jak będziecie mieli ochotę i czas pozwoli, to sami dopiszecie coś więcej) historię tego, jak staliście się watahą w takim właśnie kształcie.

Sprawa pierwsza - wataha. Idąc za opisem Lorna, stwierdziłam, że dobrym pomysłem będzie, jeśli watahę wyznaczy starszyzna wśród szczeniąt. Wyszło na to, że trzon watahy stanowił Skaczący w Mrok oraz Trzeci (mają już drugą rangę, są najstarsi w watasze), dopiero po jakimś czasie przyłączyła się Tiba (wciąż z pierwszą rangą), a później Tomek (również pierwsza ranga). Być może był to skutek decyzji starszyzny, która do watahy lupusów postanowiła przyłączyć homida, aby nieco "uczłowieczyć" trzymających się mocno ze sobą lupusów. Następnie Tomasz wprowadził do watahy nowego w szczepie, ale już drugorangowego Marka.

Sprawa druga
- nie twierdzę, że wataha początkowo miała składać się z dwóch członków, mogło być ich więcej, lecz jakaś jej część mogła zginąć w walce ze żmijem, tudzież odejść w jakiś inny sposób. To już Wasza decyzja.

Sprawa trzecia
- dołączenie Marka do watahy. Postać Juniora dopiero niedawno pojawiła się w Krakowie. Po przywitaniu i oficjalnym pozwoleniu na przebywanie na terytorium szczepu Marek nadal nie czuł się jak u siebie. Dopiero po spotkaniu Tomasza, homida tego samego plemienia, o zbliżonym wieku i zainteresowaniach, poczuł się pewniej na nowym terenie, a do tego znalazł pokrewną duszę. Tomasz wprowadził go w świat tutejszych wilkołaków, a także - za pozwoleniem reszty watahy - zaproponował przyłączenie się do nich. Działo się to dość niedawno. Do obu panów należy teraz dopracowanie szczegółów.

Sprawa czwarta
- totem. Jesteście teraz w pełnym składzie, jak widać nie wyszła z tego wataha muzyków, więc możecie raz jeszcze zebrać propozycje i zagłosować, możecie także decyzję pozostawić mnie, ale chciałabym znać Wasze typy.

Sprawa piąta
- tak jak prosiłam wklejcie tutaj informacje o swoich postaciach dla reszty graczy. Wszystko to, co wiedzieć o Was powinni.

Sprawa szósta
- wybór przywódcy watahy. Mnie sprawa wydaje się jak najbardziej jasna i przesądzona. Zarówno z samego charakteru, jak i historii postaci przywódcą powinien zostać Skaczący w Mrok. Chociażby przywódcą oficjalnym, bo z tego co wiem chyba wszyscy preferują tutaj demokrację, ale co do tego też się wypowiedzcie.

Sprawa siódma
- na wszystkie pytania, które gdzieś się po drodze pojawiły postaram się odpowiedzieć jak tylko będę potrafiła. Jeśli o czymś nie pamiętam, to przypomnijcie mi proszę. Ostatnio mam trochę urwanie głowy i parę ważnych spraw do załatwienia, dlatego między innymi opóźniło się otwarcie komentarzy. Byłabym naprawdę strasznie wdzięczna, gdybyście wszystkie pytania jeszcze raz zadali tutaj - i te stare i oczywiście nowe jeśli je macie. Kompa nadal mam w rozsypce, dlatego kontakt ze mną może być utrudniony - wiesza się co parę minut i dopiero po chwili reaguje na wszystkie bodźce, dlatego błagam - nie bombardujcie mnie zbyt wieloma wiadomościami na gg


To chyba tyle, na pewno o czymś zapomniałam, ale pewnie mi przypomnicie Czekam teraz na Wasze posty!
 
Milly jest offline  
Stary 03-09-2007, 10:28   #2
Konto usunięte
 
Mira's Avatar
 
No to ja także zacznę oficjalnym tonem (a co!).
Witam wszystkich! Zespół zebrał się widzę ambitny, więc chyba mamy wszelkie szanse na rozwinięcie ciekawej przygody.
Co do mojego komentarza do posta Milly, to pozwolę sobie zastosować już użytą numerację, czyli...

1. Jeśli chodzi o moją postać w pełni rozumiem wybór i akceptuję tym samym.

2. Hmmm myślę, że ciekawie by było mieć już watahę z przeszłością. Będzie to miało jednak sens o ile Lorn i Ratkin zdecydują się być "nosicielami" tradycji. Ja proponuję tu następujący scenariusz: Wataha walczyła przeciw Żmijowi i poniosła ogromne straty (ostało się jeno dwóch), aby nie przestać istnieć postanowiono przyjąć młodszych Lupinów, którzy dotychczas nie znaleźli swej grupy.

4. Ja już swoje typy podałam wcześniej - Sowa lub Niedźwiedź.

5.
- Tiba przyszła na świat jako Lupus, gdy Księżyc był w stanie równowagi między światłem a mrokiem.
- Bywa nazywana Tchnieniem Matki z uwagi na spokój i harmonię ducha.
- Przynależy do plemienia Dzieci Gai.
- Jej matka była wilkiem, ojciec zaś Garou – wojownikiem Gai imieniem Lirva, który zginął w walce z pomiotem Żmija.
- Nigdy nie było dane jej poznać matki ani ojca – byli spoza stada, w którym dorastała, karmiona przez siostrę matki, która nie przetrwała porodu – niezwykle agresywną waderę.
- Gdy drugi rok życia minął, świadomość Garou we wnętrzu zwierzęcia poczęła się przebudzać, powodując, że tajona dotychczas wściekłość uzewnętrzniła się. To właśnie doprowadziło do tragedii – jeden z młodych wilków przypłacił wybuch Tiby śmiercią. Stado, które i tak nie czuło już więzi z krnąbrną waderą, wykluczyło ją i przepędziło.
- Po miesiącach tułaczki młodą Garou odnalazła jej rodowa krewniaczka - Cyntia, która wyruszyła na poszukiwania szczenięcia, gdy ojciec jego umarł.
- Cyntia przyuczyła Tibę do życia wśród ludzi i sprowadziła do Krakowa, gdzie od niedawna sama jest Głosem Bogini.
- Młoda Garou w swej ludzkiej postaci mieszka w Krakowie z ciotką, w dużym, wygodnym mieszkaniu przy ulicy. Nie czuje sie ona jednak dobrze w skórze człowieka, dlatego, gdy nic nie zagraża szczepowi, woli jednak przebywać w okolicznych lasach.
- Z watahą mimo szacunku i sympatii długo nie potrafiła się zżyć. Odruchowo bowiem bała się kolejnej zdrady. Ich wzajemne zaufanie budowało sie powoli... głównie w trakcie polowań. Dopiero kilka wspólnych walk przyniosło pewność, że są "stadem". Tiba czynami, a nie słowami pokazuje swym towarzyszom ile dla niej znaczą i że jest ona gotowa do poświęceń.
- Jest milczkiem i kiedy Szpony Gai składały sie z samych Lupusów rzadko kto miał okazje słyszeć jej głos. Sytuacja zmieniła sie, kiedy w watasze pojawił sie młody homid - Tomek. To głównie Tiba jako Dziecię Gai starała się, by pojawienie się "szczenięcia z człowieka" nie stało sie przyczyną konfliktów. Spokój jej słów i brzmienie głosu wracały harmonię całej watasze.
- Tiba unika kontaktu z obcymi, szczególnie źle czuje się w tłumie ludzi. Choć ma w sobie dużo miłości dla świata, rozporządza nią dość nieporadnie i ostrożnie. Stara się trzymać z boku i obserwować. Interwencja siłowa w jej przypadku to ostateczność.
6. Akceptuję sugestię Milly, by to Skaczący w Mrok był przywódcą.

7. Na tę chwilę pytań brak.
 
__________________
Konto zawieszone.

Ostatnio edytowane przez Mira : 06-09-2007 o 23:44. Powód: Uzupełniona historia
Mira jest offline  
Stary 03-09-2007, 12:25   #3
 
Lorn's Avatar
 
1. Bezsprzeczna akceptacja

2. Realizm przemawia za tym by wataha poniosła jakieś ofiary, ale brak takich treści w mojej historii, więc scedowałbym dopisanie jej przez MG, kto zginął i kiedy.

3. Oczywiste

4. Wybór
Totem Niedźwiedź.
Wataha Szpony Gai.

5. Co wie o mnie wataha.

N'sakla w wilczej postaci ma czarną głowę, szyję, grzbiet oraz ogon, a poniżej czerń rozpływa się w szarość. Wygląda to mniej więcej tak, jak gdyby został od góry zanurzony smole. Z czarnego łba spoglądają przed siebie, dumnie błękitne wilcze oczy.

W ludzkiej formie Skaczący w Mrok, z twarzy może przypominać Indianina z Ameryki Północnej lub obywatela Meksyku. Ma czarne, proste, sięgające za ramiona włosy i błękitne oczy, takie, jak w wilczej postaci.
Nosi wyłącznie ekologiczne ubrania, z bawełny, lnu i skóry. Proste w formie, bez zbędnych udziwnień i podążania za jakąkolwiek modą, wygodne i luźne, ale solidnie zrobione.

W formach od Homid do Crinos na jego prawym udzie spoczywa przymocowany skórzanymi pasami kościany, zębaty nóż (w skórzanej kieszeni), który w wilczej postaci, podobnie jak ubranie stapia się z ciałem. To jedyna broń, jaką posługuje się w humanoidalnych postaciach. Jest to oczywiście fetysz, wyraźnie widoczny w Umbrze dzięki swojej duchowej energii.
Członkowie watahy, którzy znają N’saklę, od co najmniej dwóch lat, wiedzą, że po powrocie watahy z wyprawy wojennej ze sługami Żmija, zyskał on drugą rangę.
Wówczas, Teurg Srebrnych Kłów, Ten Który Widzi zwołał zgromadzenie chcąc wyróżnić kilku Garou, odprawił dla nich rytuał Pochwały, a Skaczący w Mrok znalazł się wśród nich. Ten Który Widzi docenił jego walkę i nagrodził go fetyszem, w postaci kościanego noża.

Wchodząc ze Skaczącym w Mrok do Umbry wataha zawsze zastaje tam Ducha Wielkiego Wilka (a dokładniej mówiąc Wilczycy), którego N’sakla nazywa Bratem lub po prostu Wilkiem.
Jest to Strzępiak pochodzący od Luny.
Jego zjeżona sierść mieni się szronem i srebrem, jak tarcza księżyca, a oczy płoną białym lodowatym światłem. Kiedy otwiera pysk bucha z niego para mroźnego oddechu Luny.
Czasem Duch Wilka towarzyszy N’sakli w świecie materialnym, wtedy jego postać jest trochę większa od formy Hispo, wyposażona w potężnie uzębione szczęki, srebrną sierść i normalne, jasnoszare oczy.

***

Skaczący w Mrok z plemienia Uktena przybył do szczepu 6 lat temu, krótko przed tym zanim powstała wataha. Wciągu tych sześciu lat zaprezentował się, jako opanowany, niemal nie ulegający szałowi, obowiązkowy członek szczepu i watahy, w działaniach kierujący się odwagą i rozsądkiem.
Wydaje się, że zrobiłby niemal wszystko, by zniszczyć Żmija w każdej postaci i ostatecznie usunąć go z Raju. Raj to dla niego nazwa tego, co ludzie nazywają Polską. Zapytany, dlaczego go tak nazywa, odpowie, że to chyba ostatnie miejsce w całej Gai, gdzie wilki mogą bezpiecznie żyć i rozmnażać się, będąc pod ścisłą ochroną praw ludzkiej Litanii.

N'sakla to twardy, suki’n syn (to określenie nie jest dla niego obraźliwe, gdyż zrodziła go wilczyca), gdy trzeba gwałtowny, gdy można łagodny, ale nigdy wesoły.
Jest dumnym Lupusem czystej krwi i rozumiejąc, co to oznacza dla innych Garou, zachowuje się tak, by zawsze zasługiwać na przysługujący mu szacunek i nie pohańbić swojej rasy.

Jest bardzo wstrzemięźliwy w wygłaszaniu opinii na temat innych Garou.

Może być podejrzewany o pewien brak zaufania wobec Homidów i ostrożność w kontaktach z nimi. Oczywiście nie tyczy się to Homidów watahy. Do wszystkich członków watahy zdaje się mieć tak samo duże zaufanie, jak do samego siebie. Wydaje się, że jego integracja w watahą posunęła się do tego stopnia, że nawet o sobie mówi „my”, albo też mówiąc „my” ma na myśli siebie i Ducha Wilka, który jakby nie było wszędzie mu towarzyszy.

Zdradza większe zrozumienie dla Czerwonych Szponów, Czarnych Furii i Pomiotu Fenrisa, niż dla Dzieci Gai.

Nie trzeba być uważnym obserwatorem, by szybko przekonać się, że N’sakla żywi się wyłącznie mięsem, ale nigdy ludzkim. Chętnie poluje z watahą.

Ludzie to w ogóle jest temat, który chciałby zdecydowanie ograniczyć, usunąć w jakiś sposób, zlikwidować, wszystko jedno, byleby mieli tyle miejsca w swoich miastach, by ich tereny nie rozszerzały się w głąb dziczy. Chyba marzy mu się powrót do Impergium.

Ludzie brudzą wszędzie, to jest strasznie irytujące, ale tych jeszcze można wychować. Wiadomo, z połamanymi rękami ciężko jest rzucić papierek po raz drugi, ale są wśród nich jeszcze tacy, którzy niszczą trwale oblicze Gai, ich własny „Dom”, nasz Raj. A dla nich to już niestety nie ma litości, muszą zapłacić całą krwią!

Jeśli chodzi o ludzkie sprawy jest raczej mało rozmowny, nie obchodzą go, bo nie zbyt dobrze je rozumie. Za to w kwestiach natury duchowej będzie jednym z pierwszych, który zabierze głos, gdyż jak wszystkim w wiadomo jest Teurgiem, a jako Teurg odprawia dla watahy wszelkie rytuały mistyczne, których może ona potrzebować. Często rozmawia z duchami, przodkami, zagląda do umbry.
Dość często odwiedza też wilcze stado żyjące w pobliskich lasach, skąd pochodzi jego ród, gdzie żyje jego trójka szczeniąt.
Wataha wie, że kilka tygodni temu stracił samicę, Cichą Mgłę, zabitą przez Tancerzy Czarnej Spirali, którzy swym atakiem próbowali zniszczyć stado.
Od tamtego czasu szczenięta, choć żyją ze stadem, są pod jego opieką, a on sam miota się pomiędzy obowiązkami ojca-opiekuna i Teurga watahy, jednocześnie wciąż próbując odszukać Rawigora, zabójcę Cichej Mgły. Tancerz ten czując jego oddech na karku zaszył się głęboko w domenie Żmija, bo chcąc dotrzeć do niego N’sakla ścierał się tylko z innymi wrogami, a jego główny cel wciąż pozostawał poza jego zasięgiem. Ostatnio właśnie wrócił ranny z kolejnej potyczki. Długo gryzł się z myślami, aż w reszcie poprosił watahę o pomoc.

Zapytany o świeże rany na piersi, opowiedział watasze swoją najświeższą historię o tym, jak to zamiast pomścić śmierć Cichej Mgły, znalazł sobie nowego wroga.
Podążając z Duchem Wilkiem za tropem Rawigora rozpruł dwóch Tancerzy z watahy Skirlagh’a, lecz dał się poważnie zranić w czasie walki. Potem pojawił się ich alfa (Skirlagh, to dość znany Tancerz Czarnej Spirali), Ahroun, wielkie bydlę i musiał to starcie odłożyć na później, skoczył do Umbry.

- Musimy tam wrócić. - powiedział kończąc swą opowieść - Wcześniej spieszyliśmy się, by zaleczyć gniew i nie było nam tu po drodze, lecz teraz chętnie podzielimy się z Wami chwałą. Macie ochotę na taniec z Czarnymi Tancerzami?



6. wybór przywódcy watahy.
Przy pierwszej próbie poruszenia tematu Alfy dał się poznać jako orędownik niezależności, zarówno swojej, jak i innych członków watahy.

Jesteśmy watahą, braćmi i siostrami we wspólnej sprawie. Na wezwanie każdego z nas pozostali bez wahania pospieszą z pomocą. Nie potrzebny nam sztuczny Alfa, któremu coś się wydaje.
Jeśli mamy zaufać czyjemuś przywództwu, to ten Alfa musi sobie na to zasłużyć. Tylko ten, kto wykaże się siłą w walce i mądrością w decyzjach zasługuje na to, by nam przewodzić.
Jeżeli jest wśród nas jakiś prawdziwy Alfa, to nasza wspólna droga w sposób naturalny wyłoni go i wybierze na przywódcę.
Nie powinniśmy tego dokonywać poprzez dyskusję, tylko za pomocą instynktu. Naturalny przywódca ujawni się sam we właściwym czasie i miejscu, i wszyscy od razu poczują, że to właśnie on, bo duchy będą przy nim.
Żaden samozwańczy Alfa nie będzie nam mówił, co mamy robić. Jeżeli sobie na to zasłuży, sami uznamy jego wyższość, ale wpierw musi tego dowieść czynem.


Skaczący w Mrok nigdy sam nie wyciągnie łapy po przywództwo, ale jeżeli cała wataha, bez wyjątku, uzna, że ma ich poprowadzić, to podejmie się tego zadania uznając, że widocznie dowiódł tego swoimi czynami.
Złoży obietnicę, że nigdy nie postawi swojego życia ponad ich życie i nigdy nie zostawi nikogo z nich w potrzebie.


7. Zgromadzę, skompletuję i wyślę osobnym postem.
 

Ostatnio edytowane przez Lorn : 05-09-2007 o 16:07.
Lorn jest offline  
Stary 03-09-2007, 16:16   #4
 
Junior's Avatar
 
1. Oczywiście

2. Myślę że te przetasowania mialy miejsce przed dolączeniem mej postaci do watahy. Więc zostawiam to Wam. Z jedną wątpliwością: czy ta wataha naprawdę była tak bojowo zestawiona?

3. Rozumiem że teraz moim zadaniem jest ustalić z samym zainteresowanym jak do tego doszło że ma postać dotarła do Szczepu. I tylko jedną rzecz chciałbym zakwestionować – mój pupil nie miał wcześniej kontaktu z Krakowskimi Garou.

4. Totem. Mnie osobiście niedźwiedź odpowiada. Choć tak naprawdę nie powinienem glosować, gdyż moja postać dołączyła do już istniejącej watahy. O jedno tylko proszę: aby to nie był duch którego odpowiednich nie istnieją w Polsce (kojot np.).

5. Cóż wiecie o mej postaci?
Jest wilkołakiem z Fianna, Ahrounem zrodzonym z człowieka. Wysoki, ciemnowłosy, proporcjonalnie zbudowany mężczyzna o atrakcyjnym wyglądzie. Nosi modne ciuchy, dobrych firm. Gustuje w skórzanych płaszczach, przydługich szalach i oryginalnych zestawieniach kolorystycznych. Zawsze zadbany, wypielęgnowane dłonie, dobre perfumy. Wyraźnie dba o siebie.

Jako wilk przybiera postawę masywnego wilka o srebrnej, lśniącej i zadbanej sierści. Jego wygląd w tej formie wzbudza szacunek i budzi skojarzenia z ideą wilka.

W Krakowie mieszka od niedawna. Zaledwie od dwu lat. Jest imigrantem z Irlandii, choć sam jest podwójnego obywatelstwa. Po polsku mówi dobrze i tylko akcent zdradza obce korzenie. Studiuje na UJ oraz PWST. Jest osobą dość mocno zaangażowaną w studia, życie towarzyskie i pod wieloma względami jest normalnym, żyjącym towarzysko młodzieńcem. A więc wilkołakiem mocno związanym ze światem ludzi. Chętnie rozmawia o dziewczynach, ciekawych filmach, spektaklach i książkach. Interesuje się ekonomią, historią, kulturą. Lubi szybkie samochody i motocykle. Jest człowiekiem i to widać.

W kontakcie ze szczepem i watahą jest otwarty, szczery i uczciwy. Jest dobrym obserwatorem. We wszystkich aspektach w jakich się angażuje jest dobry. Jest obeznany z tradycjami, zwyczajami i ideą rytuałów. Doskonale odnajduje się jako wilk i w pełni rozumie swoją rolę. Najczęściej jest perfekcjonistą, któremu wszystko się udaje i doskonale radzi sobie jako członek szczepu. Lecz prócz tego jest pełen
rezerwy i wyraźnie zachowuje dystans. Brak w nim tej ostatecznej inicjatywy. Daleki jest od spontanicznych zrywów. Robi to co powinien, lecz niewiele ponad to. Starsi często przebąkują że powinien bardziej zaangażować się i otworzyć ostatecznie stając się przede wszystkim wilkiem, a dopiero dalej człowiekiem. I choć trudno jest jemu coś zarzucić wprost, to jednak towarzyszy jego osobie cichy niedosyt i wątpliwość powodowana tę postawą.

Marek jest osobą zdystansowaną i otaczającą się sferą prywatności. Jedynie względem osób które bardzo dobrze poznał jest skłonny się otworzyć.

Marek znany jest z zamiłowania do zabawy i imprez. Zawsze aktywny,
zawsze coś się dzieje. Cały on. Niektórych może boleć że nie jest osobą skrajnie ekologiczną. Korzysta z żelaznych rydwanów, nosi na sobie martwe zwierzęta i chyba nie bardzo się tym przejmuje…

W kontakcie z Lapusami jest raczej zdystansowany. Widać że niema najlepszego kontaktu z tę rasą. Oczywiście w jego zachowaniu niema nic nagannego, ale widać że nie do końca rozumie lapusy i chętniej utrzymuje kontakty z Homidami.

W reszcie Marek jest osobą bardzo opanowaną. Spokojny, zdystansowany, pewny swoich poglądów i stanowiska. Do czasu. Charakterystyczną cechą jego jako wilkołaka jest swoisty „punkt krytyczny” po przekroczeniu którego staje się wyjątkowo gwałtowny i żadne rozwiązanie połowiczne go nie satysfakcjonują. Najczęściej owy punkt osadzony jest w pobliżu kwestii typowych dla Fianna – honoru i własnych przekonań.

6. Przywódca watahy.
Osobiście stoję na stanowisku, że przywódca watahy wybierany jest w sposób naturalny. Staje się nim, bezwzględnie nie w procesie demokratycznym. Z drugiej strony wataha istnieje już dość dlugo, więc wyrażnie zaznaczony Alfa powinien być wybrany. I jeszcze trzeci element – w zależności od celu i formy watahy różne cechy przywódcy są najważniejsze. Ot jak wataha walcząca powinna posiadać przywódcę o cechach wojownika. Itp. Nie znam innych postaci tak aby sugerować kto powinien przewodzić.
 

Ostatnio edytowane przez Junior : 03-09-2007 o 16:21.
Junior jest offline  
Stary 03-09-2007, 17:29   #5
 
Milly's Avatar
 
Cytat:
3. Rozumiem że teraz moim zadaniem jest ustalić z samym zainteresowanym jak do tego doszło że ma postać dotarła do Szczepu. I tylko jedną rzecz chciałbym zakwestionować – mój pupil nie miał wcześniej kontaktu z Krakowskimi Garou.
Od razu wyjaśnię tą kwestię. Napisałam, że Marek wcześniej miał kontakt ze szczepem, ponieważ kultura garou wymaga tego, żeby przedstawić się w nowym mieście, chociażby skowytem. Jeśli nie zna się tego miasta i nie wie się, dokąd się udać, to już garou mają swoje sposoby na dotarcie do takiego nowego wilkołaka, no ale zaskowytać to wypada. Jako wilk z drugą rangą powinieneś o tym wiedzieć. Łamanie tego celowo raczej nie jest mile widziane, tym bardziej, że później po spotkaniu z Tomaszem i dotarciu wreszcie do caernu, starszyzna na pewno będzie zadawać kłopotliwe pytania. Nie mówię, że masz utrzymywać jakieś głębsze stosunki ze szczepem, ale przywitanie się i zgłoszenie do lokalnego caernu jest jak najbardziej na miejscu.
 
Milly jest offline  
Stary 05-09-2007, 12:13   #6
 
Junior's Avatar
 
Jak widzę czekamy wciąż na część osób. Czy przymykając na to oko wiemy kiedy chcemy ruszać z tę przygodą?

Pozdrawiam
Mariusz
 
Junior jest offline  
Stary 05-09-2007, 12:30   #7
 
Lorn's Avatar
 
Harv podobno wraca jutro, a Ratkin na litość boską mógłby już coś napisać o swojej postaci.

Cytat:
Napisał Junior Zobacz post
4. Totem. Mnie osobiście niedźwiedź odpowiada. Choć tak naprawdę nie powinienem glosować, gdyż moja postać dołączyła do już istniejącej watahy. O jedno tylko proszę: aby to nie był duch którego odpowiednich nie istnieją w Polsce (kojot np.).
Sadzę, że jak najbardziej powinieneś głosować, bo:
po pierwsze, to głosowanie graczy, a nie postaci;
po drugie, żaden Garou nie powinien zostać zaakceptowany przez watahę skoro nie zaakceptował go jej totem i vice versa. A wiadomo, że totem nie zakceptuje kogoś kto nie bedzie się z nim identyfikował.
Skoro odczuwasz wewnętrzną zgodność z totemem watahy, do której masz należeć, to tak jakbyś oddał swój głos.
 
Lorn jest offline  
Stary 05-09-2007, 12:48   #8
 
Junior's Avatar
 
Jest to pewien punkt widzenia. Dlatego zgadzając się: akceptuję totem Niedźwiedzia. Myślę że to bardzo ciekawy wybór. I chyba definiuje postawę samej watahy.

Nie ukrywam że tęsknię bardzo za wstepnymi informacjami o postaci Ratkina. Choćby dlatego że może ta postać będzie kandydowala do roli Alfy (w wyborze graczy, bo taki ma się dokonać).
 
Junior jest offline  
Stary 05-09-2007, 13:21   #9
 
Lorn's Avatar
 
Niedźwiedź 3 głosy Sowa 1, czyli jeszcze nic pewnego. Czekamy na dwa kolejne głosy. Zawsze może być remis, zobaczymy, a poza tym decydujący głos w dalszym ciągu należy do MG .

Sprawa Alfy jest całkowicie otwarta, nigdzie nie jest powiedziane, że nowoprzybyły do watahy Garou nie może sięgnąć po władzę. Tak samo mogą to zrobić młodsi Garou.
 

Ostatnio edytowane przez Lorn : 05-09-2007 o 13:31.
Lorn jest offline  
Stary 05-09-2007, 14:27   #10
 
Junior's Avatar
 
Bylo by pewnym nieporozumieniem gdyby Alfą bl kto inny niź fostern. Ten element wydaje się dla mnie oczywisty. To dlatego że pośród garou przewodzą najlepsi, a ranga to nic innego jak uznanie w oczach innych wilków oraz duchów.

Oczywiście każdy fostern może wyzwać przywódcę i spróbować zająć jego miejsce. To zrozumiale. I nawet jeśli gramy watahą "demokratyczną" i "liberalną" to jednak zawsze jest potrzeba i naturalny instynkt podporządkowania się przywódcy.

Jako że naszym zadaniem jest w tym momencie okreslenie pewnej historii watahy, możemy chyba ustalić że ktoś jest alfą. Że stal się alfą w taki-a-taki sposób i że kto inny chcialby (albo i nie) zająć jego miejsce. Naszym zadaniem jest ustalenie historii i między innymi dlatego w naszej grze pozycja alfy najpewniej będzie ustabilizowana poprzez czas.
 
Junior jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:51.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168