Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 08-07-2017, 00:35   #11
 
Proxy's Avatar
 
Reputacja: 7572 Proxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputację
Wszystkie wyliczenia były przeprowadzone poprawnie. Wszystkie checklisty zostały zatwierdzone bez żadnych niedociągnięć. Automatyczny audyt również nie wykazał żadnych problemów. Drugi nawigator zatwierdził wyliczenia. Wszystko było zrobione jak należy. Wszystko było na zielono.

A mimo to - je*ło.

I to koncertowo.

Nie było nic bardziej demotywującego niż spieprzona robota, czy brak rezultatów. Co do jasnej cholery poszło nie tak? Żadne logi z poziomu mostku nie wykazywały niczego sensownego. Bez ustalonej przyczyny moduł siadł i efektem lawinowym posypała się cała reszta. Analizowanie nic nie wykazywało, a nawigator statku bez modułu nawigacji był bezrobotny. Było dużo czasu na grzebanie w bezwartościowych logach.

Gówno. Jedno wielkie gówno. Irytacja, zdemotywowanie i nerwy.
Czemu to akurat na kursie wyznaczonym przez nią musiało to się stać?

Czuła się pechowo odpowiedzialna za wszystko, mimo świadomości niepopełnienia żadnego błędu. Niepowodzenia właściwie nie odbijały się na jej relacjach z innymi. Były zawsze tylko służbowo neutralne. Niepowodzenia najbardziej odbijały się na niej i na dalszej motywacji do zadań, na które była ukierunkowana zdecydowanie bardziej, niż na ludzi. Choć w sumie kto by się przejmował oddaną pracy nudziarą gdzieś w połowie szczebli dowodzenia...

* * *

"A może ludzie po prostu znaleźli planetę i opuścili arkę...?" - zaproponowała do siebie we własnych myślach. Taki sukces byłby wart porzucenia nawet i całej arki.

Dziesięć białych kul wielkości piłki tenisowej osadzone były na plecach kombinezonu Stratus. Mały garb obudowany był również dodatkowym sprzętem skanującym. Dziewczyna na wychodnym była oczami i uszami gromadki. W małej walizce przymocowanej na klatce piersiowej odgięła ekran do opuszczonej głowy i postukała parę razy. Moduł zabootował kule, na których rozświetliły się paski aktywności.

- Drony kartograficzne gotowe, poruczniku - zaraportowała spokojnie, podnosząc głowę znad wyświetlacza. - Możemy przyśpieszyć zwiad.
 
Proxy jest offline  
Stary 09-07-2017, 11:09   #12
 
Lomir's Avatar
 
Reputacja: 3506 Lomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputację
Walter Rivera rozdzielił zadania, podzielił swój oddział na dwie grupy. W jeden z nich, tej która została przy windach była Ceska, Dogma i on sam, a w drugiej, która miała poszukać alternatywnej drogi w górę Violet Luna i Cotis.

Violet, Luna, Cotis

Pomieszczenie, w którym się znajdowali stanowiło jakby lobby dla wind. Schodziły tu dziesiątki szybów, niektóre opisane jako osobowe a niektóre, z większymi, rozsuwanymi drzwiami, jako windy towarowe. Trójka załogantów SRSV New Frontiers ruszyła, zgodnie z rozkazem przełożonego, w poszukiwaniu alternatywnej drogi ku górze.
~Przecież muszą być przygotowani na taką ewentualność. Musi tu być "analogowa" droga w górę. Jak u nas, schody albo pochylnie.~ myśleli sobie, przeczesując okolicę, oświetlając ściany snopami światła ich wbudowanych w kombinezony latarek. Gdy oddalili się od pozostałej trójki na mniej więcej sto metrów natrafili na drzwi opisane "KLATKI SCHODOWE". V podeszła pierwsza i przesunęła dłonią po panelu dotykowym, a gródź otworzyła się bez problemu, ukazując kilkanaście kolejnych drzwi, opisanych numerami. Każde z drzwi prowadziło do wydzielonej klatki schodowej.
Wspinaczka to będzie cholerna męczarnia. Arka ma kilka, jak nie kilkanaście kilometrów wysokości, w końcu musi tu pomieścić dziesiątki tysięcy ludzi i sprzętu, no ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Ceska, Walter, Dogma
Gdy pozostali załoganci szukali alternatywnej drogi, Ceska przystąpiła do otwierania szybu windy. Mimo jej niezłych umiejętności miała z tym pewny problem, gdyż systemu tu zamontowane były trochę inne od tego z czym miała do czynienia na IAV Faith. Nie mniej jednak, uzdolnionej dziewczynie, udało się obejść zabezpieczenia i z pomocą swojego robota otworzyć gródź, której drzwi błyskawicznie rozsunęły się na boki z głośnym hukiem, który rozniósł się echem po okolicy. Oczom trójki załogantów ukazał się niewielki przedsionek, dwa na dwa metry, opatrzony napisami ostrzegawczymi, głoszącymi, że do szybu windy mają dostęp jedynie odpowiednio przeszkoleni technicy. Nie zraziło to Ceski, która przeszła do otwierania kolejnej grodzi, prowadzącej już prawdopodobnie do szybu windy. Po kilku chwilach kolejne drzwi rozsunęły się. Nagle pomieszczenie wypełnił potworny huk wysysanego przez próżnię powietrza, a niespodziewająca się takiego obrotu spraw część załogi została wciągnięta przez próżnię do środka szybu. Pierwsza wleciała Ceska, mocno uderzając plecami o przeciwległą ścianę i tracąc przytomność.
Kolejny został wyssany Walter, jednak mężczyzna miał najwięcej szczęścia, gdyż zdążył złapać się ościeży drzwi i wytracić trochę pędu, ale finalnie musiał się puścić, gdyż piekący ból w stawach sugerował, że może dojść do ich uszkodzenia. Wystrzelił jak z procy w dół, w przestrzeń kosmiczną.
Ostatnia Dogma upadła ciężko na posadzkę i ślizgając się po niej została ciągnięta w szyb, pechowo jednak jej ciało obróciło się w przód i uderzyła szybą hełmu w twardą, przeciwległą ścianę, naruszając jego strukturę. Na jego powierzchni pojawiło się pajęczynowate pęknięcie. Dziewczyna mimo szoku, słyszała szum wysysanego z jej kombinezonu powietrza, a SI krzyczało "UWAGA! SZCZELNOŚĆ KOMBINEZONU NARUSZONA! UWAGA! ZAGROŻENIE ŻYCIA".
Cała trójka, Walter, nieprzytomna Ceska i Dogma z rozszczelnionym hełmem, znajdowała się teraz w przestrzeni kosmicznej, pod Arką...
 
__________________
Może kiedyś jeszcze tu wrócę ;)
Lomir jest offline  
Stary 09-07-2017, 23:44   #13
 
SWAT's Avatar
 
Reputacja: 3540 SWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputację
Hope na pewno nie było arką idiotoodporną. A oni zachowali się jak idioci, otwierając na siłę drzwi bez upewnienia się, co za nimi jest. Brak ostrzeżeń o próżni, jak widać musiał zostać zdjęty przez jakiegoś żartownisia lub, co gorsze celowo by ktoś z zewnątrz wpadł w pułapkę. I oni w nią wpadli koncertowo, ależ się cieszył że chociaż połowę drużyny odesłał gdzie indziej. Żałował tylko że nie zdążył uruchomić butów magnetycznych.

Ale nie czas było teraz na radość, bowiem leciał w przestrzeń.
- Ceska? Dogma? Żyjecie? – zapytał wirując wokół własnej osi.
HUD hełmu pokazywał mu lokalizację Ceski, informował również że żyła, jak i lokalizację Dogmy.
- Dogma, użyj silników manewrowych i wyhamuj prędkość. Jeśli zostanie Ci paliwa kieruj się w stronę arki i użyj butów magnetycznych. – nie wiedział że ta ma uszkodzony hełm, ale kombinezony powinny posiadać na taką okazję taśmy naprawcze lub żele.
Najbliżej niego było Ceska, a więc to do niej chciał dotrzeć jako pierwszy. Na początku spróbował przy wykorzystaniu minimalnej ilości paliwa, wytracić prędkość przy pomocy silników manewrowych i rozpędzić się w kierunku kapral. Po jej przechwyceniu, miał zamiar przywiązać ją do siebie i znowu skierować się do Dogmy, wykorzystując swoje paliwo i w wypadku jego braku, wykorzystując to z kombinezonu Ceski. Następnie podlecieć, przywiązać do siebie Dogmę, o ile ta sama by do tej pory nie była już na arce i skierować się w stronę ARKI, a na niej użyć butów magnetycznych, a następnie poszukać włazów technicznych. Z pewnością takowe musiały się znajdować w okolicach newralgicznych punktów Hope, np. anten. Tam też planował osiąść, oczywiście po udanych manewrach w próżni. Wiele tutaj mógł pomóc zainstalowany w kombinezonach SI lub WI, nigdy nie rozróżniał tych dwóch rodzajów, ale wiedział że były w stanie obliczyć trajektorię najbardziej korzystną i użyć odpowiedniej ilości paliwa, z pewnością mniejszą niżby kierował kombinezonem on sam.

Oczywiście nie był samobójcą, jeżeli ratowanie kobiet przekroczyłoby jego możliwości zaniechałby tego. Ale miał nadzieję i postanowił się tego podjąć.
- Violet, tu Walter. Słyszysz mnie? – miał nadzieję że ściany arki nie blokują sygnału – Wyssało nas w próżnię. Nie wracajcie do nas bez użycia butów magnetycznych i lin. Spróbujemy wrócić jak się tylko da.
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
SWAT jest offline  
Stary 10-07-2017, 14:11   #14
 
Leoncoeur's Avatar
 
Reputacja: 11391 Leoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputacjęLeoncoeur ma wspaniałą reputację


Głos Rivery słyszany na komlinku otrzeźwił nieco Cotisa.

Chłopak nie bał się śmierci bardziej niż ktokolwiek inny. Wiedział, że po każdego kiedyś przyjdzie i nie ma od tego ucieczki. Ot po prostu byłoby niewymownie fajnie, gdyby przyszła później niż wcześniej. Również to jaka to będzie śmierć nie było specjalnie problemem. Byle by długo nie cierpieć. W jednym przypadku bystry i analityczny umysł Cotisa miał z tym pewien problem. Wtedy gdy rozmyślał co musi czuć człowiek zagubiony w przestrzeni kosmicznej, otoczony przez pustkę i samotny w momencie swej śmierci. Patrzący jedynie na odliczanie w dół poziomu tlenu, na wewnętrznym wyświetlaczu hełmu. Aż do zera.
Ojciec pracował przy konserwacji poszycia “Faith”, a były dwa przypadki nawalenia linek przy skafandrach i utraty ludzi. Gdy Drew Ljunid szedł na dyżur, Cotis za każdym razem stawał przed zagadką: “Tata wróci, czy nie wróci?”.
Ten strach z dzieciństwa pozostał, nawet gdy Drew przykuty chorobą do wózka zaprzestał wyjść. Chłopak był pewny, że to nawet jest w aktach osobowych stworzonych gdy włączano go do załogi SRSV, aby Jude na wszelki wypadek nie wyznaczał go do ekip mających iść na zewnątrz statku aby czynić drobne naprawy.



Teraz ta pustka wślizgnęła się do “Hope” i wyciągnęła po nich swe szpony, przerażenie paraliżujące chłopaka było wręcz kompletne, a przez chwilę Cotis był jakby na skraju katatonii.
Dopiero spokojny rzeczowy ton tymczasowego dowódcy ich sześcioosobowego zespołu podziałał otrzeźwiająco. Jak siarczysty policzek.
Cotis momentalnie uaktywnił przyczepy magnetyczne w butach i wciąż spanikowany i rozdygotany zaczął rozglądać się. Patrzył to na Violet, to na Lunę, to znów szukając czegoś aby przywiązać się przyskafandrową linką, aby nie ufać jedynie przyczepom magnetycznym.
- Musimy im pomóc. Musimy zamknąć gródź - powiedział drżącym głosem, tonem zdradzającym co się z nim dzieje. Jakkolwiek obie sugestie były ze sobą sprzeczne.

 
__________________
"Soft kitty, warm kitty, little ball of fur...
Happy kitty, creepy kitty, pur, pur, pur."

"za (...) działanie na szkodę forum, trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz!"
Leoncoeur jest offline  
Stary 11-07-2017, 17:35   #15
 
fujiyamama's Avatar
 
Reputacja: 857 fujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwufujiyamama jest godny podziwu
Może i Luna nie była typem społecznika na codzień, ale w takiej sytuacji jak ta nie mogła po prostu biernie czekać na rozwój sytuacji. Musieli podjąć próbę ratunku rozbitków, zwłaszcza, że bez Dogmy i Ceski naprawa New Frontiers mogła okazać się niemożliwa.

Krótki rachunek sumienia. Od sali z windami dzieliły ich dwie pary drzwi. Przy założeniu, że użyją butów magnetycznych i lin, być może uda im się dotrzeć do szybu. Musieli się jednak pospieszyć, gdyż czas działał na ich niekorzyść. Arka najprawdopodobniej znajdowała się w ruchu, więc mogli gubić swoją załogę w niebotycznym tempie.

Czekając na rozkazy Violet Luna uruchomiła buty magnetyczne i zaczęła mówić:

- Siri, nadaj do New Frontiers protokół 141, załoga za burtą. Łącz z mostkiem.
 
fujiyamama jest offline  
Stary 12-07-2017, 19:42   #16
 
Buka's Avatar
 
Reputacja: 18268 Buka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputację
Post napisany w/g wytycznych MG ;)

Ile byli na tej Arce, 10 minut? I już się zesrało...

- "Violet, tu Walter. Słyszysz mnie? Wyssało nas w próżnię. Nie wracajcie do nas bez użycia butów magnetycznych i lin. Spróbujemy wrócić jak się tylko da." - Odezwał się przez komunikator Rivera.

Pięknie, po prostu pięknie. Reszta załogi już tak namieszała, iż znaleźli się poza Arką(!) urządzając sobie nieprzewidziany spacerek w próżni. Należało im pomóc jak najszybciej, w końcu jeszcze znajdą się za daleko i stracą w mroku kosmosu, a potem to już dupa zimna.

- Trzymajcie się, już do was idziemy! - Odpowiedziała Glynn, po czym spojrzała na Dogmę i Cotisa - Dobra, to robimy tak...

~

Cała trójka stanęła przed zamkniętymi drzwiami, przykotwiczyli się linami na wyciągarkach, i uruchomili swoje buty magnetyczne. W końcu otworzyli owe drzwi, no i się zaczęło. Uciekające powietrze, wysysane na zewnątrz statku, gwałtowny spadek ciśnienia, straszny wicher, syk... Violet zaparła się dodatkowo na lekko ugiętych nogach, własnym ciałem, a właściwie to plecami, napierając na pozostałą dwójkę towarzyszy, by Ci mieli nieco lżej, i tak nimi nie miotało, czy i zassało w kierunku owego cholernego szybu windy. Na niewiele w sumie się to zdało, było ciężko, trwało długo, a oni właśnie nie mieli czasu... minuta czy dwie sporego chaosu i nadwyrężania ciała, kilka nowych siniaków.

W końcu, gdy i w kolejnym pomieszczeniu zapanowała próżnia, tak szybko, na ile pozwalały buty magnetyczne, ruszyli do wind. Tam z kolei V kazała pozostałym ją "zabezpieczać", sama zaś po raz kolejny za pomocą (dla bezpieczeństwa dwóch) wyciągarek i lin, opuściła się w dół szybu, spoglądając w czerń kosmosu.
- Jestem w szybie windy! Czekamy na was! Dacie radę wrócić?! - Wisiała tam tak samotnie, z walącym sercem w piersi, wypatrując towarzyszy, gotowa pochwycić czyjąś dłoń. Oby dali radę...




.
 
__________________
"Nawet nie można umrzeć w spokoju..." - by Lechu xD
Buka jest offline  
Stary 14-07-2017, 21:58   #17
 
SWAT's Avatar
 
Reputacja: 3540 SWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputacjęSWAT ma wspaniałą reputację
Walter odebrał przekaz od Violet. Nie miał zamiaru rezygnować z jej pomocy, jeśli już się jej udzielić zdecydowali.

- Słyszę was. Dogma spróbuj się do nich wrócić. Jak ją przechwycicie, spróbuję złapać mnie i Ceskę. Musi być ranna lub ma uszkodzony komunikator.

Bezkres kosmosu był przerażająco piękny. Rivera chyba wiedział co czuli żeglarze którzy przypadkowo wypadli za burtę ze statków płynących do Nowego Świata. W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku...
 
__________________
Po prostu być, iść tam gdzie masz iść.
Po prostu być, urzeczywistniać sny.
Po prostu być, żyć tak jak chcesz żyć.
Po prostu być, po prostu być.
SWAT jest offline  
Stary 15-07-2017, 12:26   #18
 
Proxy's Avatar
 
Reputacja: 7572 Proxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputacjęProxy ma wspaniałą reputację
Brak tarcia powietrza i określonego kierunku przyciągania podczas chaotycznego wyrzucenia sprawiło, że obraz arki wraz ze wszystkimi gwiazdami zapętlał się nieustannie. Obrót wokół własnej osi wytwarzał siłę odśrodkową, którą Dogma musiała w pierwszej kolejności zwalczyć. W panice zatkanie nieszczelności rękawicą wydawało się dobrym pomysłem. W praktyce nie miało to żadnego znaczenia a zabierało cenny czas. Samym sztywnym ciałem już ciężko było objąć pajęczynę. Oddech przyśpieszony do szybkości oddechu psa wcale nie pomagał w całej sytuacji.

Polecenia od Waltera poszeregowały czynności w odpowiedniej kolejności. Kroki ustalonej procedury było łatwiej obsługiwać niż spontaniczny chaos...

Krok pierwszy: Zwiększenie priorytetu wykonania zadania nad własnymi emocjami.
Krok drugi: Sięgnięcie do panelu dotykowego w celu przestawienia modułu kontroli dronów na kontrolę dysz kombinezonu.
Krok trzeci: Ustawienia celu trasy, by algorytm stabilizujący mógł optymalnie wygładzić ruch i dolecieć z powrotem na Arkę.
Krok czwarty: Aktywacja i oddanie się podróży obliczonej przez komputer.

Po wykonaniu sekwencji emocje ponownie zajęły pierwszą pozycję. Nawigatorka raz jeszcze sięgnęła do twarzy, by zasłonić nieszczelności.

- Mam nieszczelny wizjer! - wrzasnęła roztrzęsiona przez radio. Dopiero po tym spojrzała na ilość pozostałego czasu, który oszacował komputer.
 
Proxy jest offline  
Stary 16-07-2017, 17:01   #19
 
Lomir's Avatar
 
Reputacja: 3506 Lomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputacjęLomir ma wspaniałą reputację
Walter, Ceska

Przytomny umysł dowódcy oddziału pozwolił na szybkie działanie. Walter uruchomił silniczki manewrowe przy swoim kombinezonie i ruszył w kierunku Ceski. Jeden impuls - zaczął się obracać. Drugi - zatrzymał się. Trzeci - wystrzelił w kierunku nieprzytomnej dziewczyny, która dryfowała w przestrzeni kosmicznej. Kilka chwil później złapał ją i przypiął do siebie linką, w którą wyposażony był kombinezon. Kolejne impulsy z silników - wyhamowanie, obrót i lot w kierunku uciekającej Arki.

Dogma

Początkowa panika ustąpiła miejsca systematycznemu działaniu. Mimo rozpraszającego wycia alarmu i wyświetlającego się na HUD'zie spadającego poziomu tlenu Dogma podjęła odpowiednie kroki. Wiedziała, że nie dadzą rady wejść z powrotem przez szyb windy - uciekające powietrze skutecznie ich wypchnie - a ona sama nie miała za dużo czasu. Nadała ten komunikat do wszystkich i ruszyła w kierunku Arki, podążając za Walterem z Ceską.

Dogma, Walter, Ceska

Cała trójka zbliżała się do poszycia ogromnego statku, w pobliżu jednej z anten czy czegoś takiego. Nie było czasu na analizowanie rodzaju urządzenia, przy którym znajdował się napis "WŁAZ AWARYJNY". Dogma, w panice, rzuciła się ku przyciskowi otwierającemu właz i szybko go wcisnęła. Pokrywa rozsunęła się błyskawicznie odsłaniając małą przestrzeń, która była pewnego rodzaju śluzą ratunkową. Dogma leciała do niej, oddychając coraz ciężej, a licznik na jej HUD'zie zaczął migać na czerwono, wskazując już jedynie sekundy do kompletnego rozhermetyzowania. Dziewczyna nerwowo oczekiwała, z ręką przyłożoną do panelu zamykającego śluzę, aż Walter z Ceską dostaną się do środka. 10, 9, 8, 7... Walter wepchnął Ceskę do śluzy... 6, 5, 4, 3... Mężczyzna sam znalazł się w środku, a Dogma wcisnęła przycisk. Pokrywa włazu zasunęła się... 2, 1... do śluzy zostało wpuszczone powietrze. Dogma czując, że się dusi, odpięła hełm i zrzuciła go z głowy, ciężko dysząc. W komorze brakowało sztucznej grawitacji, więc cała trójka unosiła się w powietrzu. Śluza znajdowała się pod pierwszą warstwą osłonową Arki i prowadziła prawdopodobnie tunelami serwisowymi do wnętrza statku. Walter spróbował nawiązać kontakt z pozostałą częścią załogi jednak odpowiedziały mu tylko trzaski i szumy w eterze.
W tym momencie Ceska odzyskała przytomność.

Violet, Luna, Cotis

Akcja ratunkowa została podjęta. Trójka załogantów otworzyła drzwi do przedsionka rozdzielającego klatki schodowe od wind i wtedy ogarnął ich huk wysysanego powietrza. Ich ciała były targane olbrzymią siłą ciągu, jaką wytworzyła wysysająca tlen przez szyb windy próżnia. Stawiając powoli kroki, mieli wrażenie, że ich stopy trzymane przez magnetyczne buty oderwą się od reszty ciał, jednak dalej brnęli w kierunku otwartego szybu. Po kilku chwilach trójka znalazła się u celu. V przypięła się linkami i wyłączyła buty. Jej ciałem wstrząsnęło nagłe szarpnięcie, a stalowe linki naprężyły się, nie pozwalając jej na wypadnięcie z wnętrza szybu. Dopiero gdy sama zdecydowała, opuściła się w czerń kosmosu.
W tym momencie powietrze w pomieszczeniu z windami przestało uciekać.
V nie widziała nigdzie ani Waltera ani Ceski ani Dogmy. Cała trójka zniknęła, a próby wywołania ich przez radio spełzły na niczym
Wtedy odezwał się kapitan Louis
- Co tam się kurwa dzieje?! Niech się ktoś odezwie do kurwy nędzy! Walter? V?-
 
__________________
Może kiedyś jeszcze tu wrócę ;)
Lomir jest offline  
Stary 17-07-2017, 21:09   #20
 
Buka's Avatar
 
Reputacja: 18268 Buka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputacjęBuka ma wspaniałą reputację
- Co się kurwa dzieje? Ano zesrało się, to się dzieje! - Odpowiedziała kapitanowi wyjątkowo elokwentnie Violet - Dogmę, Waltera i Ceskę zassało do szybu windy, i wypadli na zewnątrz statku! Ruszyliśmy na ratunek, ale bałwanów nie ma... chwila, sprawdzę czy się nie szlajają po poszyciu.

Jak V powiedziała, tak też zrobiła, przesuwając się dalej wewnątrz szybu, aż w końcu dotarła do jego końca, po czym wyjrzała poza statek. Nigdzie żadnych świateł, nigdzie ani zarysu humanoidalnych kształtów... albo serio polecieli w cholerę, albo wrócili inną drogą na Arkę? Spróbowała wywołać każdego z "zaginionej" trójki po kolei. Nic.

- Kapitanie, na zewnątrz ich nigdzie nie widać. Nie mogę się też z nimi połączyć. To ten... wleźli na statek inną drogą? No bo jakby sobie fruwali na zewnątrz, to by był kontakt przez komunikatory, nie? Dobra, to my wracamy do środka, i leziemy tam gdzie planowaliśmy.

....

Jak powiedziała, tak też zrobiła, wracając na wyciągarce do pozostałej dwójki załogantów. Nie bardzo wiedząc, co im powiedzieć, postanowiła z kolei skłamać, by czasem choćby taki Cotis nie panikował.

- Na zewnątrz ich nie ma - Odezwała się do Luny i Cotisa - Weszli inną drogą do Arki, chyba się kurde minęliśmy, bo wiecie, pęd powietrza był, to nie umieli tędy na nowo, a zanim się pojawiłam, to wybrali inną drogę...

Gdy w końcu znalazła się obok medyka i "operatorki", spojrzała po ich twarzach, siląc się na uśmiech.
- Będziemy ich wywoływać co 5 minut, pewnie za dużo blachy - Klepnęła w pobliską ścianę, na poparcie swych słów - To co, wracamy do wykonywanego zadania, nie? No to idziemy na te schody...
 
__________________
"Nawet nie można umrzeć w spokoju..." - by Lechu xD
Buka jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 08:13.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166