Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 27-06-2009, 11:03   #101
 
Manji's Avatar
 
Reputacja: 62 Manji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodzeManji jest na bardzo dobrej drodze
- Przepraszam, że ci przerywam, ale ta sprawa jest cięższa niż nam się wydawało - rzekł przygnębionym tonem. - Ona nie pamięta zupełnie niczego, nie zdziwiłbym się, gdyby całe to swoje dawne bogactwo i wpływy też sobie wmówiła - tak jak to, że ją porwaliśmy, czy - Maahr spojrzał na ciężko opartą o kontuar głowę nieumarłej. - czy to, że jest pijana w... trupa. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby zgłosić to do straży, w końcu oni też są nieumarłymi i podlegają komuś, kto zna się na nekromancji lepiej od nas...

- W każdym razie nie zamierzam dłużej ryzykować, bo przez nią ciągle pakuję się w jakieś kłopoty, a przecież ciągle nie wiemy, kto był dla niej tak miły, że zrobił z niej zombie... - dodał po chwili.

Inglorin uniósł głowę znad pisanych listów, jego wzrok wskazywał na mentalną nieobecność. Umysł wciąż mielił informacje, które powinien zawrzeć w ilstach do rodziny. Od ponad tygodnia był poza domem, a już tęsknił straszliwie, chciał wiedzieć wszystko co się u jego najbliższych wydarzyło w ostatnim czasie, także miał wiele do opowiedzenia. Dopiero po chwili wlepiania wzroku w Maahr'a rozpoczął przemowę tak jak by był tylko i wyłączniena niej skoncentrowany.
- Wybacz, popełniłem błąd, powinniśmy poczwarę obudzić w bardziej ustronnym pomieszczeniu. Jeśli ktoś będzie nią zainteresowany to pewnie niebawem przyśle tu kogoś po zombiaka. Jeśli masz tu pokój to sugeruję abyś ją tam zaprowadził, choć jeśli jednak chcesz się wycofać z interesu to jest tylko i wyłącznie Twoja rzecz. Miej na uwadze, że nie koniecznie 'interes' będzie chciała zrezygnować z ciebie. Jak by nie było mamy naszyjnik, który jest coś wart, a przede wszystkim jest bardzo istotnym dowodem rzeczowym.
Zombi jest może pozbawiona pamięci, ale wydaje mi się, że jej umysł skrywa przed nią makabryczne wydarzenia, bo taki rytuał premiany żywego w nieumarłego to nic przyjemnego. Umysły żywych organizmów potrafią bronić się przed ekstremalnie negatywnymi doświadczeniami po przez zapomnienie i/lub wytworzenie własnej wizji świata, a cała świadomość jest strącana na dno otchłani umysłu. Krótko mówiąc, ona pamięta to co kiedyś było jej marzeniami, a prawdy jej umysł nie chce sobie przypomnieć. To jest tak jak z książką, musisz ją otworzyć aby przeczytać.
- Po chwili namysłu dodał - oczywiście jest to metafora, my nie będziemy otwierać jej czaszki, ale postaramy się zrobić to przy pomocy psyhoanalizy, zgoda?
 
__________________
Świerszcz śpiewa pełen radości,
a jednak żyje krótko.
Lepiej żyć szczęśliwym niż smutnym.
Manji jest offline  
Stary 27-06-2009, 18:01   #102
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 39399 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację
Dueus Crudusa 5466 CK, Allracja
Targowisko, ulice



- Skoro tak twierdzisz...nie myśl jednak, że w razie kłopotów będę cię osłaniała.- wzruszyła ramionami Sheila.- Każdy pilnuje swojego ogona.
Zakończywszy temat monety, diablę przypomniało sobie życzenie swego mocodawcy i zaczęło dusić się ze śmiechu.
-Jesteś idiotą...Naprawdę myślisz, że w parę minut pojmiesz to co akolita kultu uczy się przez dwa trzy lata?- parsknęła śmiechem kobieta. Po czym wzruszyła ramionami dodając.- A biblioteka jest...jedna jedyna w całym mieście. Przy uczelni i tylko dla studentów.
-Tylko jedna?-
upewnił się Awanar nie mogąc w to uwierzyć.- Jedna na tak duże miasto?
-Więcej nie trzeba. Przybysze wolą tracić pieniądze w sposób ciekawszy od wertowania stronnic.-
odparła Sheila. Po chwili potarła nerwowo podstawę małego różka wyrastającego z jej czaszki dodając.-Za doprowadzenie do pierwszego źródła informacji...hmm...Pięć sztuk srebra wystarczy.

Świetlista Dzielnica, okolice Domu Kości


Owo „źródło informacji okazało się młodym, wygolonym na łyso mężczyzną, w ciemnych szatach i z błyskiem fanatyzmu w oczach. Werbownikiem Wstrzymującego Śmierć.

Z pełnym pasji głosem opowiadał o swym bóstwie i zachęcał by Awanar porzucił dotychczasowo wyznawane bóstwo. A zaczął czcić Irthalosa. Z tego co zrozumiał Awanar, dogmat tego bóstwa był...cóż...dość prosty. Życie jest złe. Życie przynosi choroby, głód, pragnienie, ból, wątpliwości i żal. Śmierć nie przynosi ukojenia, bowiem jest tylko preludium do oczyszczenia, po którym następuje ponowny powrót do życia, tylko że w nowej formie. Te powtarzające się pasmo cierpienia można przerwać wydostając się z nieustannego kręgu rodzenia się i umierania, poprzez osiągnięcie formy idealnej. Formy Nieumarłego. Wtedy następuje wyzwolenie od bólu, chorób i rozterek moralnych, uwolnienie od głodu i łaknienia. Młody kapłan zachęcał by Awanar odrzucił patronat swego bóstwa i przeszedł na stronę Irthalosa, by wierną służbą nowemu bóstwa, dosłużyć się zaszczytu życia po śmierci.
Co zaś do hierarchii na czele domu stoi wspaniały Najwyższy Kapłan, licz o imieniu Phaegos Sirmatha. A jego rządu wspierają Strażnicy Wiecznej Służby, klika nieumarłych zajmujących się poszczególnymi dziedzinami działalności Kościoła Wstrzymującego Śmierć. Każdy z nich ma grupę podwładnych, którzy mają swoich podwładnych... oczywiście wszystkie grube ryby w świątyni, są obdarzone formą doskonałą (czyli są nieumarłymi).
I były to jedyne wartościowe informacje dotyczące kultu Wstrzymującego Śmierć, jakie udało się wyciągnąć od akolity próbującego nawrócić Awanara na właściwą drogę.
A Sheila przyglądała się temu nawet nie próbując ukryć ironicznego uśmieszku na swej twarzy.

Targowisko, karczma „Pod pijanym satyrem”


Maahr udał się do Inglorina, zostawiając kobietę wraz grupką jej adoratorów. Którym, albo nie przeszkadzało, że jest nieumarłą. Albo byli zbyt pijani, by dostrzec ten szczegół. Po uzgodnieniu planu działania siv podszedł do kobiety, by przekonać ją do pójścia do swego pokoju. Na szczęście towarzystwo adorujących ją mężczyzn i wlany w siebie alkohol (działający bardziej na zasadzie autosugestii niż związków chemicznych zawartych w winie) wprawił ją w dobry humor. I dała się grzecznie odprowadzić na górę, rzucając przez ramię uśmieszki całuski i słowa.- Zaraz wrócę, kochani.- do grupy jej pijanych wielbicieli. Po dotarciu na miejsce kobieta określiła pokoik siva, mianem chlewu i odmówiła zamieszkania tutaj. Jak stwierdziła siadając na łóżku Maahra, przywykła do lepszych luksusów, niż ta nędzna buda w której przebywa w tej chwili.
No cóż...Teraz siv miał okazję przekonać się o potędze tajemniczej odmiany „magii” jaką miała być owa słynna inglorinowa psychoanaliza.

Dzielnica Świetlista, restauracja Niebiańskie Wrota, wieczór


- No to wpadłaś złotko - skwitował całe zajście Kris, stając tuż obok Róży i patrząc na ciało z założonymi na piersiach rękoma. - Nie ładnie, oj nie ładnie postąpiłaś z naszym przyjacielem... Piąłby się w górę razem z tobą, ale nie! Ty oczywiście chciałaś zagarnąć wszystko dla siebie. A tak, będziesz musiała zostawić jeszcze odrobinę dla mnie, hehe. Ja... to... miałem na myśli, e...
Szybki ruch ramienia kobiety i Kris poczuł bolesne kłucie w kroczu. Nic dziwnego. Róża przystawiła jeden z tych swoich paskudnych noży, prosto do klejnotów Krisa. Na twarzy Róży widać było wściekłość gdy mówiła.- No kochasiu co takiego ci się marzy, tylko powiedz.
Słowa te brzmiały dość zachęcająco, tyle że drgające w gniewie wargi kobiety i sztylet boleśnie się wbijający czuły punkt Krisa... Te dwa fakty, nadawały im ironiczny charakter.
- Eee...nic?- rzekł nerwowo Kris, woląc nie narażać rozświeconej kobiecie trzymającej nóż na jego męskości. Swoją drogą, gdzie ta baba wcisnęła te noże?! Idąc do tej reastauracji za nią, nie zauważył, by je miała przy sobie.
-Teraz go posadź i zetrzyj mu tą krew. Muszę pomyśleć.- mówiąc to, Róża usiadła. Początkowo Kris, chciał zaprotestować, ale wystarczyło jedno zimne spojrzenie zielonych oczu Róży, by zmienił zdanie. Kris chciał jeszcze pożyć, a narażanie się na gniew furiatki z nożami, życie mu tylko skróci...I to drastycznie.
Na szczęście nieboszczyk był jeszcze ciepły, choć dość ciężki...I miał wypchaną sakiewkę.
Czy Róża zauważy jej zniknięcie? Czy będzie miała coś przeciw? Czy Krisowi starczy odwagi by ją wziąć? Kolejne sekundy miały o tym zadecydować.
-Zamknij mu oczy. Wlej mu wina do ust i polej mu koszuli... Niech wygląda na urżniętego w trupa.- dyrygowała Róża. Kris miał pewne opory, by otworzyć nieboszczykowi usta i wlać, wina...By zamknąć oczy też. Ale wystarczyło jedno spojrzenie Róży, by te opory znikły. Sięgając po wino, Kris zauważył, że pod talerzem Melgasta coś leży. Było to czarne pióro...prawdopodobnie kruka lub wrony.

A gdy Kris wykonał wyznaczone mu zadania, Róża wstała i rzekła.- A teraz chodź za mną powoli i dostojnie...jakby nic się nie stało. A jak chcesz wykręcić jakiś numer. To pamiętaj, że zabiję cię pierwszego.

Targowisko, Karczma „Szczurza Nora”, wieczór


Wydostali się z Niebiańskich Wrót bez problemu...I para szybkim i energicznym krokiem udała się w kierunku Szczurzej Nory...A tam Róża urządziła Ratkinowi „piekło”, wrzeszcząc.- W co ty nas wpakowałeś?! Ten Melgast nie żyje, a nas widziano na miejscu zbrodni! Będą nas wkrótce ścigać. Ty idioto! Tego nie przewidziałeś w swym genialnym planie skosu tysiąclecia.
-Czy klucz wrócił na swoje miejsce?-
spytał Ratkin.
- Tak! Tak! Wrócił, ale co to ma za...-wrzeszczała Róża chodząc po pokoju tam i z powrotem. Półelf zaś przerwał kobiecie.- Zabójstwa w tym mieście zdarzają się często...Każdy który pnie się po szczeblach kariery, musi uważać na zatrute noże konkurencji. To że zginął Melgast, niczego nie zmienia. Dopóki klucze są przy zwłokach, nikt nie będzie zmieniał zamków.
-Ale przeprowadzą śledztwo w sprawie jego śmierci.-
mruknęła Róża. A półelf dodał.- Śledztwo, które zakończy się porażką. Morderca już o to zadba. Bowiem jest na tyle osobą wpływową, że pozwolił sobie na narażenie własnej pozycji mordują Melgasta. Allracja to miasto przeżarte korupcją i układami. W takim mieście nie da się nikogo wytropić...W każdym razie, nie w sposób legalny.
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.

Ostatnio edytowane przez abishai : 27-06-2009 o 18:06.
abishai jest offline  
Stary 05-07-2009, 14:51   #103
 
TwoHandedSword's Avatar
 
Reputacja: 31 TwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodzeTwoHandedSword jest na bardzo dobrej drodze
- Teraz go posadź i zetrzyj mu tą krew. Muszę pomyśleć.
Kris spojrzał na Różę z lekkim wyrzutem - w końcu mówiła mu co ma robić. Jednak na tym jednym spojrzeniu się skończyło - Kris był świadomy, jak niebezpieczne jest połączenie ostrego noża i wściekłej kobiety.

- Złość piękności szkodzi - burknął niewyraźnie, usadawiając nieboszczyka na jego niedawnym miejscu.

Oczy chłopaka poruszały się we wszystkich kierunkach, kiedy szukał czegoś, czym mógłby wytrzeć ociekającą po brodzie Melgasta krew, aż nagle zatrzymały się w miejscu. Rozszerzyły mu się źrenice, a po plecach przebiegł delikatny dreszczyk. Bynajmniej nie z powodu znalezienia czegoś odpowiedniego do usunięcia czerwonej cieczy. Kris nachylił się i chwycił rąbek szaty martwego mężczyzny. Wstając, sięgnął po to, co przykuło jego wzrok - po wypchaną sakiewkę Melgasta. Spróbował wziąć ją i schować za koszulę tak, aby widząca go od tyłu Róża niczego nie zauważyła, aby widziała jedynie jak schyla się on żeby chwycić za szatę nieboszczyka i trzymanym rąbkiem wyciera mu krew. Czerwone ślady zostały na wewnętrznej stronie materiału, więc po opuszczeniu szaty nie były widoczne. Tak samo jak sakiewka - za białą koszulą Krisa, oparta o jego pas i zasłonięta ramieniem.

*

Jeszcze przed wyjściem z Niebiańskich Wrót Kris schował sakiewkę do jednej z kieszonek przy pasie. Nie miał żadnych oporów przed ograbieniem zwłok. Dla niego było to jak znalezienie niczyjego złota na pustej ulicy. W końcu na co trupowi pieniądze? On przynajmniej się nimi zaopiekuje, nie zmarnują się... Nawet kiedy już wraz z Różą znaleźli się w Szczurzej Norze, chłopak dalej myślał o czarnym piórze, leżącym pod talerzem Melgasta. Pierwszym, co przyszło mu do głowy, był znak rozpoznawczy jakiejś organizacji, albo konkretnej osoby. Może skrytobójcy, który widział coś w jednoznacznym wskazywaniu na siebie, jako na mordercę i zostawiał takie pióro przy każdej z ofiar? Albo grupie osób, która wszystkim widzącym ich znak chciała dać do zrozumienia, że... powinni trzymać się od sprawy z daleka? A może pióro było wskazówką co do kolejnej ofiary? Jakkolwiek by nie było, Kris miał teraz na głowie sprawy finansowe. A dokładniej przeliczenie tego, co zyskał na pójściu do Niebiańskich Wrót. Postanowił jednak odłożyć tą czynność aż do momentu, kiedy będzie kładł się spać.

Siedząc na jednym z krzeseł obok właściciela karczmy i przysłuchując się krzykom Róży, chłopak wyjął zza pasa długą, mahoniową fajkę, malutki woreczek z aromatycznym tytoniem, hubkę i krzesiwo. Kiedy Ratkin skończył mówić o śledztwie, Kris podpalał nabitą fajkę. Dowiedziawszy się o planowanym przez półelfa "skoku tysiąclecia", chłopak nabrał do niego więcej szacunku.

- Dlaczego nie wiedziałem wszystkiego o tej przysłudze, którą byłem ci winien? - Kris patrzył na Ratkina ze zmrużonymi oczami. - Z resztą, nieważne... Ale teraz, kiedy już siedzę w tym po uszy, niedługo będę być może podejrzanym, albo nawet współwinnym, chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia, prawda? - czekając na odpowiedź, chłopak spokojnie pykał fajkę.

Kris nie martwił się tym, że będzie podejrzany o morderstwo. Widział w tym więcej korzyści niż problemów. Dzięki wplątaniu się w tą tajemniczą sprawę, będzie mógł bardziej "wkręcić się" we wspomniany skok tysiąclecia. Cóż... nadzieja, w przeciwieństwie do siwych, obrzydliwie bogatych napaleńców, umiera ostatnia.
 
__________________
"Podróż się przeciąga, lecz ty panuj nad sobą
Sprawdź, czy działa miecz, wracamy inną drogą"
TwoHandedSword jest offline  
Stary 12-07-2009, 12:18   #104
 
abishai's Avatar
 
Reputacja: 39399 abishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputacjęabishai ma wspaniałą reputację
Targowisko, Karczma „Szczurza Nora”, wieczór


Róża nie zauważyła, albo ją to nie interesowało...Jakikolwiek był powód, faktem było iż wypchana sakiewka Melgasta przyjemnie ciążyła Krisowi podczas powrotu do Szczurzej Nory. Na miejscu zaś...
Pykając fajeczkę Kris rozglądnął się...Oprócz rozwścieczonej Róży i flegmatycznego Ratkina, nie było w głównej izbie nikogo. Grok pewnie już śpi. I dobrze, goblin mógłby namieszać w planach Krisa .Mógłby na przykład zorientować się, że chłopakowi zaczęło się lepiej powodzić,i zarządać podwyższenia standardów usług. Kris sprawdził zwartość sakiewki. Same złote monety i jedynie kilka srebrnych. Szybkie przeliczenie zawartości sakiewki wykazało że zawiera ona 300 sztuk złota, 11 sztuk srebra, małą perłę i...no właśnie.
Przedmiot, którego się Kris nie spodziewał.

Sygnet...szczerozłoty sygnet, pokryty jakimiś znakami. Sygnet nie był może ładny, ale jaki jest sens trzymania pierścienia w sakiewce?
Ale inne sprawy przykuły uwagę Kris..."skok tysiąclecia", brzmiał kusząco.
- Dlaczego nie wiedziałem wszystkiego o tej przysłudze, którą byłem ci winien? - Kris patrzył na Ratkina ze zmrużonymi oczami. - Zresztą, nieważne... Ale teraz, kiedy już siedzę w tym po uszy, niedługo będę być może podejrzanym, albo nawet współwinnym, chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia, prawda? - czekając na odpowiedź, chłopak spokojnie pykał fajkę.
- Wiedziałeś, tyle ile powinieneś. Nie mniej, nie więcej. Dyskrecja i cierpliwość, to podstawy wielkich dzieł. Czy to mówimy o kampanii wojennej, budowaniu imperium przestępczego czy też o bardziej spektakularnych działań.- odparł Ratkin uśmiechając się do Krisa.- Pamiętaj, że zawsze mogę poprosić Różę, by zapoznała cię, ze swoją kolekcją noży.
Mimo, że półelf mówił to spokojnym tonem głosu, to jednak owa groźba wydawała się straszna. Zwłaszcza, że Róża stała w pobliżu i twarz miała wykrzywioną w grymasie irytacji.
- Na razie...wiesz tyle, ile się domyślasz. I nie musisz wiedzieć więcej. Być może później, jak się sprawdzisz i wykażesz. Na razie jednak, masz chyba własne plany związane z Grokiem, prawda?- spytał pojednawczo Ratkin, dodając po chwili.- A co do morderstwa, cóż...nie martwy się tym. Na razie, żadne z was nie jest ścigane i wątpię by którekolwiek było. Zobaczymy jutro.
 
__________________
I don't really care what you're going to do. I'm GM not your nanny.
abishai jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:18.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169