Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Postapokalipsa > Archiwum sesji z działu Postapokalipsa
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Postapokalipsa Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-03-2008, 18:18   #301
 
Wilczy's Avatar
 
Reputacja: 424 Wilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetny
Robin "Dziadek" Carver

Skrzywił się słysząc słowa szeryfa. No, ale czego innego mógł oczekiwać? Ludzie w dzisiejszych czasach nie byli skłonni do rozdawania swojego dobytku. Ale najwidoczniej szeryf w mieście Fresno nie był taki skurwysynem jak można się było spodziewać - fajki to zawsze coś. Potem wpadło mu do ucha to co mówiła pielęgniarka. "Uuu... kolesiowi się porządnie oberwało. Ale ma fart, że w ogóle przeżył" pomyślał Dziadek. Spojrzał teraz na Killiana.
- No, to my się chyba będziemy już zbierać. Żegnam szeryfie. - powiedział chłodno, wziął "zapłatę," po czym odwrócił się. Miał zamiar wrócić teraz do karetki. Reszta pewnie się zastanawia gdzie polazł Carver. W końcu powiedział Richowi, zanim wyszedł z karetki, że "zaraz wraca." Tymczasem zwrócił się do Killiana.
-Palisz? - zapytał, podsuwając mu zdobyczne fajki - Ja nie, ale zawsze to coś jeszcze do opchnięcia... Swoją drogą trochę nam tutaj zeszło. Miejmy nadzieję, że pozostali załatwili to co mieli załatwić.
 
Wilczy jest offline  
Stary 13-03-2008, 13:34   #302
 
Killian's Avatar
 
Reputacja: 13 Killian nie jest za bardzo znany
Zajebiście - nie to jak ludzie - nie dość że poślą Cię jako mięso armatnie na pierwszą linię to jeszcze zapłacą jak psu.. Killian wkurzył się.. Panował nad sobą ale był zdenerwowany. Spojrzał na stróża prawa tej malutkiej mieściny - Żegnam szeryfie.. Odwrócił się i szedł obok Carwera. Splunął na ziemię. Jak tak dalej pójdzie to marnie widzi tą wyprawę, a On sam też ma sprawę do załatwienia. Tak ruszajmy do karetki - trochę nam się zeszło - ciekawe czy chłopaki nadal na nas czekają. Spojrzał na fajki w ręku żołnierza i uprzejmie odmówił - Nie, nie palę, ale dziękuję. Wynośmy się stąd. Mam dosć tego miejsca. Złość powoli z niego ustępowała - po co się przejmować burakiem.. Na dodatek rana mordzie znów zaczynała swędzić - spocił się trochę podczas szturmu co go nie zdziwiło, a pot się wdarł pod opatrunek. Muszę gdzieś skorzystać z jakiejś umywalki. Poza tym przydało by się coś zjeść - jestem nieziemsko głodny..
 
Killian jest offline  
Stary 15-03-2008, 12:54   #303
 
Drzewiec's Avatar
 
Reputacja: 25 Drzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodze
Stan Hamilton

Chemik stał obok Richa i nie za bardzo wiedział, co może zrobić... A skoro nie wiedział- czekał.
Ujawnienie się w tym momencie było pomysłem głupim, a wręcz samobójczym. Fortelu też nie ma co planować. Trzeba czekać, aż Carver i Killian wyjdą stamtąd... tak, czekać...
Stan udawał znudzonego faceta, patrzącego przed siebie, a tak naprawdę wyglądał, aż to wszystko się skończy i wreszcie ponownie złączą się w grupę.. a dalej... czart wie, co będzie dalej...
 
Drzewiec jest offline  
Stary 15-03-2008, 14:55   #304
 
Malutkus's Avatar
 
Reputacja: 13 Malutkus nie jest za bardzo znany
Kristoff Baxter

Nuda... nuda... nic się nie dzieje... znowu... Widać było, że wszyscy są już zmęczeni tym dniem, nikt nie kwapił się do szukania towarzyszy. Zresztą, będą tędy przechodzić, więc i tak ich zgarną. Pozostawało tylko czekać. Znowu.
Coś zaświtało mu w głowie. Dyskretnie rozejrzał się po wnętrzu auta. Dobrze pamiętał butelkę, która wyfrunęła z jednego z tajnych schowków, niczym królik z kapelusza. Gdyby powtórzyć ta sztuczkę czekanie mogłoby się sporo skrócić... Hmm... Nie, tutaj nie... Sprawdził wszystkie siedzenia, zbadał wzrokiem cały tył karetki, na odrywanie tapicerki i ostukiwanie ścian już się nie zdobył. Czyli jednak przyjdzie czekać o suchym pysku.
Wyciągnął z kieszeni talię kart i zaczął tasować. Zawsze pomagało mu się to odstresować, a w tym momencie potrzebował jakiegokolwiek zajęcia, choćby tak prostego.
- Haze, zagrasz? Pokażę Ci parę sztuczek, które w Vegas mogą uratować życie takiemu turyście jak ty.
Wyciągnął trzy karty i wprawnym ruchem rozstawił je na siedzeniu obok. Ehh, gdyby nie zajął się leczeniem pewnie teraz zarabiałby tak na życie. Kto wie, czy nie byłoby mu teraz lepiej...
 
Malutkus jest offline  
Stary 15-03-2008, 16:24   #305
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 184 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
Nie przedłużając i nie wdając się w szczegóły, po wyjściu ze sklepu Killian i Robin trafili prosto na Richa i Stana, którzy już po chwili odprowadzili ich do karetki. Barr wtoczył się na swój fotel kierowcy, zapalił silnik i po kilkunastu minutach oddaliliście się od Fresno na tyle, żeby stracić miasto z oczu.

Wjechaliście w pustynię. Nikogo w promieniu wielu kilometrów, wszędzie piach i skały. Ponadto sporo wzgórz i wszelkiego rodzaju kanionów. W końcu zatrzymaliście się kilka, może kilkanaście kilometrów od miasta. Nie było warto jechać dalej. Moglibyście się zabić, w tym terenie niezbędna jest dobra widoczność. Trzeba rozłożyć obóz...
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline  
Stary 16-03-2008, 10:57   #306
 
Wilczy's Avatar
 
Reputacja: 424 Wilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetny
Robin "Dziadek" Carver

Odetchnął z ulgą kiedy ich samochód ruszył. Nie miał nic do miast jako takich, ale coś mu mówiło, że nieprędko chciałby znowu trafić do Fresno. Chociaż jakiś tam zysk z tego pobytu mieli... Carver i Killian załatwili trochę fajek - a te są dobrą walutą w dzisiejszych czasach. Spojrzał po twarzach pozostałych obecnych w karetce. Wszyscy, podobnie jak on, wyglądali na zmęczonych. Możliwe, że Dziadkowi nawet się na chwilę przysnęło.

Niestety podróż po dzisiejszych "drogach" ma to do siebie, że jeśli nie masz sokolego wzroku to prędzej się rozbijesz gdzieś na pustyni, niż dojedziesz gdziekolwiek. Tak więc, trzeba się zatrzymać na noc.

Chwilę później Carver siedział przy zaimprowizowanym, rozpalonym wspólnym wysiłkiem ognisku... Przez chwilę żałował, że nie pali, bo miałby przynajmniej jakieś zapałki, albo coś... ale pewnie ktoś z pozostałych ma ogień.
- No i jak się wam podobało we Fresno panowie? - powiedział z krzywym uśmiechem - Ja osobiście miałem już tego miasta dosyć. W dodatku jakiś idiota napadł tam na sklep przez co szeryf nie chciał nas - tu spojrzał na Killiana - przepuścić, dopóki "ktoś" się tym nie zajął. Tak więc, trochę nam zajęło dotarcie do samochodu... Ale mamy ważniejsze sprawy do obgadania: co dalej? Wciąż na coś polujemy, prawda? Rozumiem, że sprzęt potrzebny do "łapania" Tornado już mamy... - tu spojrzał na Stana - część techniczno-teoretyczna polowania, to w końcu była jego działka - Potrzebujemy jeszcze czegoś? No i przede wszystkim - gdzie jest ta cała chmura?
 
Wilczy jest offline  
Stary 16-03-2008, 20:41   #307
 
Gedan Ness's Avatar
 
Reputacja: 13 Gedan Ness nie jest za bardzo znany
Gedan zdrzemnął się choć na tą krótką chwilę gdy wyjeżdżali z Fresno, uprzednio witając każdego z kompanów którzy wsiadali do auta skinieniem głowy. Nie za bardzo interesowało go to, co robili gdy on, Kris i Haze siedzieli w ruinach.

Obudził w blisko piętnaście minut potem wysiadając z karetki zobaczył jak Robin siedzi przy małym, lichym ognisku które dawało chyba więcej światła jak ciepła i stanął z boku, słuchając przemowy ,,Dziadka". Gdyby nie to, że stał poza kręgiem światła, to wszyscy by zauważyli jak jego policzki płoną rumieńcem i ze wstydem spuszcza wzrok w ziemię gdy żołnierz wspominał o napadzie na sklep.

Miał to przemilczeć, lecz po co miał to robić? Kiedy mężczyzna skończył mówić wszedł w blask ogniska, zapinając ciaśniej płaszcz który miał na sobie i nie patrząc w oczy Robinowi który był obok niego powiedział:

- Ten idiota który napadł na sklep, to chyba ja. Sytuacja podczas handlu wymknęła się spod kontroli i trzeba było fikać z miasta, bo było naprawdę gorąco.

Powiedział ze skruchą w głosie przy pierwszym zdaniu, lecz następne słowa mówił jakby automatycznie, bez żadnego przekonania gdyż nie zależało mu na usprawiedliwianiu się przed grupą. Bo też na swoje usprawiedliwienie nic nie miał...
 
__________________
Strach to tylko 6 liter!
Gedan Ness jest offline  
Stary 18-03-2008, 20:10   #308
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 50 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
Kiedy ruszyli Haze mógł w końcu spokojnie zasnąć i odpocząć po dość rozrywkowym dniu. Rozrywkowym jak dla niego. Było trochę krwi, ucieczki, krycia się. Jak na prawdziwym zwiadzie. Oczywiście nie popierał działania Gedana, ani to, że cywil dostał za nic ... no ale cóż. Czasami wypadki mają miejsca przy pracy. Wszystko skończyło się dobrze wiec nie musiał się przejmować. No chyba, że musieli by wrócić do tej dziury.

Gdy się zatrzymali na postój celem rozbicia obozu do nieodzownego elementu brakowało tylko ogniska. Więc bez większych namysłów pomógł przy rozpalaniu ogniska ... później już pozostało tylko wygodnie się rozsiąść i czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Nie musiał czekać długo. Dołączył się do dyskusji :
- Trudno klecho. Nawet najlepszym się zdarza, ale teraz nie ma co tego roztrząsać bo i tak to nie przyniesie żadnego efektu. Następnym razem pomyśl dwa razy, a potem działaj lub ... lub po prostu trzymaj bardziej na wodzy swoje nerwy.

- No właśnie? Jakiś pomysł co dalej? Gdzie, co, jak, w którą stronę? Ja niestety nie mam pojęcia o chmurach pogodowych, tornad i jakichkolwiek innych, a także nie mam pojęcia o chemii. Jestem żołnierzem, można by rzecz weteranem i znam się na zabijaniu, strategi ... zresztą sami wiecie.
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!
Ragnaak jest offline  
Stary 19-03-2008, 22:52   #309
 
Killian's Avatar
 
Reputacja: 13 Killian nie jest za bardzo znany
Kilian zdrzemnął się podczas podróży. Ciężko mu było zasnąć bo co przymykał oczy to zaczynało mu się robić niedobrze. W końcu po jakimś czasie jakoś sie ułozyła tak ze dolegliwości głowy mu nie przeszkadzały. Nie miał snów. Obudził się dopiero jak się zatrzymali aby rozbić obóz. Wysiadł, stanął przed drzwiami i mocno się przeciągnął. Kiedy to robił żołądek odezwał się niczym trąby jerychońskie że należy je porządnie zatkać. Poszedł pomóc przy zbieraniu chrustu. Potem wyszukał jakąś wolną konserwę, usiadł przy ognisku delektując się ciepłem i czymś czego termin ważność pewnie kawałek czasu temu i więcej mu do szczęścia nie było potrzeba. Zaczął sie przysłuchiwać rozmowie. Kiedy usłyszał słowa Gedana nie skomentował. Nie chciało mu się. Na kartografii też się nie znał więc się nie odzywał. Kiedy skończył skrobać konserwę wyjął deserta i zaczął go czyścić. Zajęło mu to trochę czasu. Kiedy skończył, wstał, otrzepał spodnie z kurzu którego trochę się nazbierało. Pozwolicie że obejmę pierwszą wartę - jeżeli macie ją zamiar wystawić oczywiście. Spałem w samochodzie i mogę postać. Nasz klecha chyba potrzebuje kilku godzin snu bo nie za dobrze wygląda..
 
Killian jest offline  
Stary 20-03-2008, 10:11   #310
 
Wilczy's Avatar
 
Reputacja: 424 Wilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetny
Robin "Dziadek" Carver

Spojrzał dziwnie na Gedana. Przez chwilę było nieprzyjemnie cicho.
- Ty?! Ale... co, po co... jak?! - mówił czując, że gniew bierze nad nim górę, ale zaraz się trochę opanował - Kurwa mać... No, ale dobra - było minęło. Cieszmy się, że cię tam nie było, kiedy ja i Killian tam weszliśmy. Sytuacja mogłaby być wtedy... nieciekawa.
Dziadek był zły. Przez coś takiego stracili niepotrzebnie czas. Ale przynajmniej dostali trochę fajek praktycznie za nic. Mruknął jeszcze pod nosem coś o "pracy z amatorami," po czym wrócił do najważniejszej teraz sprawy.
- Co do chmury, to przede wszystkim musimy wiedzieć, gdzie ona jest. - tu spojrzał na Hamiltona - z ich grupy zna się na tym tylko on... no i może Baxter - Chociaż jak się tak zastanowić, to zlokalizowanie jej nie powinno być trudne. Wystarczy iść za zgrają ćpunów, liczących na Tornado za friko. Czego jak czego, ale konkurencji do towaru będziemy mieli pod dostatkiem...

Po ustaleniu szczegółów pozostanie już się tylko położyć spać. Dziś Carver chyba postanowi zrobić sobie "dzień dziecka" - przekąsi coś, a potem prześpi całą noc. O ile znajdą się inni chętni do trzymania warty.
 
Wilczy jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:56.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166