Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > Zakątek LI-teracki > Artykuły, opowiadania, felietony > Ogólne RPG
Zarejestruj się Użytkownicy


komentarz
 
Narzędzia artykułu Wygląd
<!-- google_ad_section_start -->O odgrywaniu postaci w PBF słów kilka<!-- google_ad_section_end -->
O odgrywaniu postaci w PBF słów kilka
Autor artykułu: Campo Viejo
10-07-2013
O odgrywaniu postaci w PBF słów kilka

O ODGRYWANIU POSTACI W PBF SŁÓW KILKA






Jeżeli nigdy nie grałeś w PBF i chcesz zacząć te przygodę, to warto abyś przeczytał ten tekst do końca. Jeżeli masz trochę doświadczenia, ale wciąż czujesz, że czegoś Ci w twej grze brakuje, odgrywanie postaci przychodzi trudno lub za każdym razem tak samo, to być może pomogę zreflektować się, spojrzeć inaczej na twój styl i wszystko to co już wiesz i czego być może jeszcze nie wiedziałeś. Może Cię nie zanudzę, może znajdziesz dla siebie coś, co pomoże ci stawać się coraz lepszym graczem. A jeżeli jesteś już za pan brat z PBFami, może nawet zjadłeś na nim zęby i czujesz, że już wszystko wiesz w tym temacie, to tym bardziej zachęcam do lektury. Może spojrzysz z innej strony na rozgrywkę, może inaczej ubiorę ją w słowa i odkryjesz u siebie złe nawyki lub zawoalowaną rutynę czy może nawet nienazwane wcześniej, nieodkryte, niezauważone schematy, które powielasz grając, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Może nawet napiszesz od siebie czego można się od Ciebie nauczyć. Dużo tych może...

Nie twierdzę, że mam patent na dobrą grę fabularną przez forum.
Nie obiecuję, że po przeczytaniu dostaniesz natychmiastowego olśnienia.
Nie przewiduję, że wyczerpię temat, lub że niektóre twierdzenia będą na tyle kontrowersyjne, że mogą mieć tyle samo kontrargumentów.
Niemniej postaram się, aby czytało się w miarę dobrze a jeżeli, że to była Twojego strata czasu, to tym bardziej daj temu upust w konstruktywnej krytyce. A jeśli będzie to punktem wyjścia do głębszej refleksji, myślenia „outside of the bun”, zmiany twoich przyzwyczajeń i dotychczasowego stylu, to niezmiernie mnie to ucieszy, a tekst spełni minimum swojego zadania.

Z graniem fabularnym jest tak samo jak ze zdobywaniem nowych umiejętności, doskonaleniem ich, a później wykonywaniem ich w praktyce w każdej innej dziedzinie życia. Jeżeli na początku zaczniesz źle, to masz pod górkę, narażasz się na wyrobienie złych nawyków bardzo trudnych do wykorzenia jeśli puszczą korzenie. Istnieje ryzyko, że popełniając wiele niepotrzebnych błędów w rezultacie zniechęcisz się do tej formy RPG. Staram się zaoszczędzić Ci drogi graczu żmudnej drogi nauki na własnych porażkach w trudnym i długim wydaniu forumowych padających, umierających lub bylejakich sesji. Ucz się na cudzych błędach, a potem może sam będziesz robił mniejsze już nieco bogatszy o poniższe refleksje, jeśli zechcesz poświecić im chwilę uwagi. Pamiętaj jednak, że to jak stawać sie coraz lepszym graczem PBF to proces, który z pewnością na przeczytaniu tego się nie skończy. Pisząc "moje refleksje" jest to nadużycie. Po latach grania w PBF, rozmawiania o nich, czytania wypowiedzi ludzi mądrzejszych lub wręcz czerpania z porad z podręczników graczy, w pewnym stopniu zaciera się jasna granica między tym co jest odkryte i empirycznie poznane przeze mnie a co jest procesem nasiąkania tematem i brania pewnych już odkrytych prawd za własne. Na forum jest również ten zacny temat (Jak grać w PBF żeby się dobrze bawić), do którego i ja wrzuciłem 5 groszy w kontekście czerpania frajdy z odgrywania postaci podstawowej na drodze jej osobistego rozwoju podczas życia przygodą. Wiele co tutaj napiszę zostało już wspomniane wyżej przytoczonym temacie. Jednak chyba nie wszystko.

Jako prolog do rozwinięcia już po i tak przydługim wstępie, zakładam, że:
  1. wiesz w jakich klimatach, systemie chciałbyś zagrać,
  2. upatrzyłeś sobie tę wyjątkową rekrutację u budzącego w Tobie zaufanie Mistrza Gry,
  3. masz gotową ciekawą postać, którą rozumiesz i lubisz,
  4. przeszedłeś pomyślnie etap rekrutacyjny,
  5. jesteś zwarty i gotowy do gry w sesji, na którą masz czas niezmącony udziałem w pierdylionie innych.

Zatem zbliża się moment rozpoczęcia się lastinnowej sesji (dobra znowu odwlekam, ale zaraz przejdę do sedna). O tym co prowadzi do tego, a co wypunktowałem z grubsza powyżej, to temat lub nawet kilka, na odrębne eseje. Tutaj skoncentrujemy sie już konkretnie na graniu, choc należy pamiętać, że bardzo istotny jest kontekst tych powyższych elementów, które znacznie ułatwiają dobre odgrywanie postaci przy niemal optymalnych warunkach PBFowego środowiska zabawy na sesji.

Okay. Po pierwsze w postach musisz podejmować działanie. Bez tego nie ma gry. Brzmi trywialnie prawda? Pamiętaj, że Twoja postać, choć wytwór wyobraźni, osoba fikcyjna i tak dalej, to w świecie wykreowanej gry żyje a Ty drogi graczu ją prowadzisz, czyli podejmujesz za nią przede wszystkim działanie. Niby truizm a łatwo o tym zapomnieć. Niezależnie od ustalonej przez prowadzącego od formy gry, która może, choć nie musi, narzucać styl odgrywania postaci, bohater musi coś robić. Myśleć, wspominać, dużo dialogować, to już różnie bywa. W dużym uproszczeniu są dwa skrajne przykłady typów sesji i związanych z nimi sposobów odgrywania, czyli sesje „powieściowe” oraz „kilkulinijkowce”. Reszta to taka szara strefa pochodnych tych dwóch modeli , rzadziej kompromis pomiędzy tymi dwoma biegunami.

W niektórych sesjach stawia się na emocjonalność postów, czyli wczuwanie się w doznania, odczucia. A więc przelewasz na papier myśli i emocje postaci. Przelewasz, lejesz i polewasz sosem doznań i wrażeń. Wręcz taplasz się w słowach i wrażeniach niczym w pebeefowym sensualizmie wchodzenia w postać. Im głębiej siedzisz pod skórę odgrywanego bohatera, tym łatwiej ci to przychodzi nie tylko na intelektualnym poziomie rozumienia tego co sie dzieje w jego głowie, lecz również w sferze uczuć z którymi utożsamiasz się jak ze swoimi. Wzruszasz się na sesji. Cieszysz. Jesteś dumny. Zły. Wściekły. Nawet agresywny. Zapominasz się. Często przekraczasz granicę między sobą a postacią lub balansujesz bardzo blisko niej. A jak postać zginie niejednokrotnie może nawet cierpisz, płaczesz. Z pewnością to drugie dosłownie to jeśli już zdarza się wrażliwszej płci żeńskiej, jeśli w ogóle.

Z kolei w innego typu rozgrywkach, prowadzący może nie życzyć sobie uzewnętrzniania bohatera. Chcieć, aby to przede wszystkim jego słowa i czyny opisywały go w sposób, jak najwierniej oddaje to tradycyjne RPG „przy stole”. MG może wymagać formą, aby w postach na sesji było mało introwertycznej egzaltacji doznań kontemplowanych w głowie czy tez sercu postaci i przelewanych na ekran sesyjnego posta a zwłaszcza w środku burzliwej sceny dramatycznej lecz dynamicznej akcji, która wtedy może zwolnić i uśpić mniej wrażliwego czytelnika (czyt. innego gracza, MG).

Wspólnym jednak mianownikiem tych dwóch sposobów pisania na sesji jest podejmowanie działania przez bohatera. O tym nie można zapomnieć. Jeżeli postać będzie unikała bezpośredniego kontaktu ze światem, nie będzie wchodziła w bezpośrednią interakcję inną od introwertycznych przemyśleń lub dialogów, z których nie wynika co chce zrobić, to co właściwie taki bohater robi w grze a gracz na sesji? Ciąga się za drużyną jak smród po gaciach? Opisuje namiętnie swoimi słowami to co napisał prowadzący, aby było punktem wyjścia dla postaci do podjęcia działania? Rób coś. Rusz dupę. Czasem jak nie wiesz co, to rób cokolwiek innego niż zbyt częste oddawanie inicjatywy innym. Przecież postać nie zamienia się w słup soli, nie kamienieje jak troll o poranku, nie zamienia się w mima. Czekać aż cos sie w sesji wydarzy robiąc pauzę od odgrywania to chowanie głowy w piasek. Przecież jest to wtedy świetny moment aby dać prowadzącemu amunicję a sobie poszukać motywacji do może jakiegoś nowego wątku. Przez zaniechanie działania okradasz siebie, resztę graczy i prowadzącego z dobrej zabawy. A jeżeli postać robi duże NIC jako taktyczny wybór postaci, to ono też musi być odegrane ciekawie. Musisz grać, bo to jest gra i musi ona być materiałem dla prowadzącego do ciągnięcia fabuły dalej, rozliczania skutków działania postaci, jego zaniechania, do tworzenia opowieści. Nie prowadź manekina lub kukiełki na luźnych sznurkach.

Po drugie pamiętaj, że w PBF operujesz słowem pisanym w określonych ramach czasowych, przez co dysponujesz niesamowitymi narzędziami do kreowania postaci i jej gry. Masz dużo większy wpływ niż klasyczna improwizacja gry na żywo. Nie musisz tak jak na sesjach w realu zamieniać w improv aktora i mówić, mówić, mówić, gestykulować, językiem ciała opisywać bohatera, jego emocje, słowa, czyny wyobrażając sobie scenerię otoczenia i zanurzoną w niej postać w swojej głowie, aby reszcie pokazać blade odbicie tego obrazu. Nie musisz wskakiwać w rolę i dystansować sie do niej jednocześnie przez wychodzenie z niej co chwila, aby coś dopytać, sprawdzać kartę postaci, łypać okiem na rzucone kości i tak dalej. Tutaj masz czas aby dokładnie wczytać się w opisy prowadzącego, wyobrazić sobie dokładnie przedstawione środowisko postaci, dopytać się o szczegóły jeżeli uważasz, że są istotne a niedopowiedziane, lub wreszcie możesz mieć wolną rękę światotworzenia. A więc korzystaj z tych narzędzi, opisuj swojego bohatera dla graczy i prowadzącego najlepiej jak potrafisz. Ma manierę? Nie zapominaj jej odgrywać . Pokazuj jaka postać jest przelewając to na papier a nie zakładając, że gracze widzą ją tak samo jak ty to sobie wyobrażasz opisując ją jej imieniem lub przezwiskiem. Na dobra sprawę to nie samo nazwisko lub ksywka nadają postaci charakter lecz to raczej styl bycia, zachowania w konkretnych sytuacjach. To właśnie granie opisuje jak kojarzymy ją pod tym imieniem. Dokładnie tak samo jak w codziennym życiu reala. Ludzie nie różnią się od siebie tylko tym, że mają inne imiona i nie jest tak, że gdy mają takie same, to są klonami. Znajdź czas na pokazanie w poście gestów i mowy ciała postaci, gdy cos robi, mówi lub nawet kiedy myśli. Nie pisz tylko „Jaki piękny las. - pomyślał elf.” ale oddaj tę jego jakby nieistotną refleksję wrażenia choćby jednozdaniowym opisem. Pokaż co widzi. Pokaż, że go to tak za serce chwyciło. Odegraj to również byle jednym zdaniem jak melancholicznie zapatrzył się urzeczony. Jak jego lica zrobiły się jeszcze bardziej szlachetne, bo poruszone pięknem natury, które mogły też nieść osobiste wspomnienia. Zamiast jednej krótkiej linijki wyjdzie kilka, które pokarzą nie tylko jego banalną myśl, ale również pozwolą zobaczyć jego postać w tej chwili. Taki obraz jak fotografia zostanie na dłużej w pamięci twojej, graczy i prowadzącego. I może wtedy odkryjesz coś nowego w bohaterze, na sesji zrodzi się jego większe zrozumienie, bo wymyślisz w tej głupiej chwili co się tak naprawdę stało, dlaczego akurat ten las tak mu się spodobał i tak dalej. Wyjdzie z tego być może fragment ze sceny życia tej postaci wyryty w jej pamięci. Kiedy będziesz potrafił z takich banalnych drobiazgów robić naturalne szkice, to jakże łatwiej będzie opisywać działanie bohatera w dużo ważniejszych sytuacjach? Pisząc pokazuj to co widzisz oczyma bohatera - twojej wyobraźni. Jak inaczej zobaczą twoją postać inni jeśli jej nie zamkniesz w opisach czy to myśli, czy słów czy działania? Słowo pisane i czas na zapisanie go w formie posta to atuty, z których rezygnujesz pisząc sucho, płytko, na szybkiego, bez zastanowienia, bez pobudzania wyobraźni kreślonymi słowem obrazami. I nie oczekuj, od prowadzącego, że będzie biczem pobudzającym do nieustannego biegu terenowego na poligonie sesji. Jeżeli tak robi, lub tak to wygląda to znaczy, że lituje sie nad graczami, którzy bez chwili wytchnienia zatrzymaliby się jak nienakręcone misie... Sam sobie szukaj motywacji do uczestniczenia w wątkach sesyjnych proponowanych przez MG unikając sztuczności zmuszania się do jechania na szynach i ostentacyjnego tego przeżywania w postach. „Geez... I co ja robię tu? Co ja tutaj robię?”

A więc po trzecie nie oczekuj, że wszystko w sesji zostanie podane na tacy. Im więcej będziesz wychodził naprzeciw prowadzącemu czy to w formie ustaleń pozasesyjnych, czy to stwarzaniem sytuacji, dzięki którym możesz znaleźć się postacią w ciekawej do odegrania sytuacji, tym lepiej. Jeżeli będziesz podejmował większą inicjatywę tym więcej ugrasz i tym lepszym będziesz stawał sie graczem. Pamiętaj, że przy wszystkim swoich zaletach, które daje PBF, to największym minusem jest komunikacja. Słowo pisane może być źródłem różnej interpretacji, może nie być tak jasne i precyzyjne jakby sie tego chciało i wydawało, bo najczęściej wszyscy bawiący sie piórem na sesji to bardziej lub mniej aspirujący grafomani. Pamiętaj też, że nie sposób też jest prowadzącemu zawrzeć fotograficzne opisy otoczenia lub przewidzieć wszystkie alternaty dla wyborów jakie bohater chciałby dokonać. Bez bliższego kontaktu z MG, odpisując tylko na posty sesyjne w formie bezpośredniej reakcji na dane opcje, nie wyciśniesz z gry więcej niż wymagane minimum. Bądź kreatywny, bądź ciekawski, ciągnij MG za rękaw a może sypnie Ci informacjami dodatkowymi, które ubogacą grę sprawiając przyjemność wszystkim zaangażowanym w sesję. Znajdź czas aby wyciągać rękę i zdobywać sobie materiał do posta, do gry. W tym czasie na pisanie znajdź chwilę na kontakt z prowadzącym lub współgraczami. Rozmawiaj z MG na temat swojego bohatera a jeśli nie ma jak, to daj go poznać jak najlepiej w postach. Sama historia postaci, to jakże często tylko dobrze napisane CV. Oby nie była to reklama bez pokrycia. Przychodzi co do czego i jakże często okazuje się, że MG i Gracz nie poznaje postaci lub widzi w niej na sesji coś zupełnie sprzecznego. Zdobądź to co potrzebujesz do motywacji ciekawych wyborów, do napisania posta godnego uwagi, do nietuzinkowego zagrania, aby swoją grą zaskakiwać nie tylko pozostałych graczy ale i MG. Nie czekaj, aż wszystko zostanie podsunięte ci pod nos, bo nie zawsze będzie. Nie bądź kołek. Choć sesja powinna być ucztą dobrej zabawy to tutaj jesteś przecież również i przy szwedzkim stole. Czerp z niego garściami. Tryskaj pomysłami. Niech ci się chce.

Kolejną kwestią do uświadomienia sobie jest fakt, że grając na sesji w drużynie jesteś częścią opowieści a nie teatrem jednego aktora. Musisz znaleźć zarówno swoje miejsce w niej (opowieści i drużynie) jak również jakiś tam dystans do postaci, BG współgraczy i świata gry. Nie oczekuj, że całe uniwersum będzie kręciło się tylko wokół twojej postaci a sesja wokół ciebie. To ty musisz znaleźć motywację do podejmowania działania, wyborów twojej postaci. Nie oczekuj, że wszystko będzie się naginać do sztywnych ram twojego wyobrażenia o niej ani tego czego ta postać nigdy by nie zrobiła. Albo chcesz grać fabularnie albo nie. Jeżeli nie będziesz stawiać się w trudnych sytuacjach lub pozwalać na to prowadzącemu, to jaki chcesz osiągnąć konflikt, co chcesz przeżyć, co chcesz ugrać? Czy grając zawsze zachowawczo i sztampowo zgodnie ze swymi stereotypami, swoja rutyną i swymi nawykami nie jesteś kłodą rzuconą pod nogi jakiegoś ciekawego wątku lub całej przygody? Musisz mieć mały dystans do swojej postaci, wznosić się ponad panel sesji i szerzej patrzeć na obraz dobra przygody. Sesja nie rozgrywa się tylko dla ciebie. Pozostali gracze nie są drugoplanowymi bohaterami niezależnymi a postacie niezależne właściwe nie są sztucznymi konstruktami Matrixa, one w świecie gry też żyją – tak samo jak Twoja postać. Im częściej będziesz o tym pamiętał, dystansował się do prowadzonej postaci i patrzył na nią jak na głównego, lecz nie jedynego bohatera spisywanej opowieści, to czasem nawet i umniejszając jego dokonania lub dając innym BG zagrać wbrew jego woli, stworzysz razem z całą drużyną być może ciekawszą historię. Nie twierdzę, że za każdym razem ma tak być czy powinno jak najczęściej. Po prostu przez zachowanie dystansu znajdziesz się w wielu ciekawszych do odegrania scenach a przecież o to w tym wszystkim chyba chodzi? Na dodatek nie dasz się zranić emocjonalnie, gdy ktoś w świecie gry źle pomyśli, powie czy zadziała przeciwko twojemu bohaterowi. Na dobrą sprawę to tylko postać, która nie istnieje tak naprawdę poza sesją, powołana jest do życia w celu próby opowiedzenia jakiejś opowieści, dzięki której możesz mieć albo dużo radości albo dużo i zszarpanych niepotrzebnie nerwów. To nie jest porcelanowa lalka i ty jako gracz być taką nie powinieneś. Zatem grając w sesji z innymi przez internet pamiętaj, że nie odgrywasz solówki, ani nie warto robić z bohatera od początku do końca postaci neurotycznego outsidera, który często nie może pogodzić z myślą, co on właściwie robi w tej drużynie? Tego, co zawsze działa na przekór w imię wielkiej i skrajnej oryginalności; jest królem i królową dramy. Bo o ile o to nie krzyczy fabuła i założenia sesji, to po co wtedy zawracać tyłki wszystkim na sesji?

Chciej być w trudnych sytuacjach bez wyjścia, koszmarnych opałach, czuć na karku oddech szach mata. Akceptuj wszystkie niepowodzenia mechaniczne czy storytellingowe. To jest jedna z tych najtrudniejszych rzeczy do przyswojenia i związana jest z wyżej wspomnianym dystansem oraz chęcią brania udziału w stworzonym ciekawym środowisku na odgrywanie postaci, pokonywanie konfliktów. Chciej być niepoprawnym optymistą i ucz się na błędach porażek. Obracaj je w zwycięstwa. Dostrzegaj w spektakularnych potknięciach sposoby na bardziej niesamowitą grę, rozwój postaci przez zbierane doświadczenia. Koncentruj się na tym jak postać wstaje a nie upada. Jak spadasz z deszczu pod rynnę to dalej jest ciekawie. Jak z deszczu spadasz w przytulne pielesze to jest nieco nuuuuudnooooo (jak tam nie ma choć jednego ciacha).

Egoizm fabularny w formie przytoczonego braku dystansu może również przenosić się poza świat gry na sprawy około sesyjne, takie jak podważanie decyzji prowadzącego, spory munchkinowskie, płakanie i żalenie się w postach sesyjnych, psucie pozytywnej atmosfery na sesji, ośmieszanie sesji łącznie z MG lub innymi graczami tudzież niepotrzebna agresja werbalna czy też fabularna. Trudno będzie ci ukończyć zaczęte sesje od początku do końca, bo często będziesz z nich sam uciekał lub był usuwany przez MG, któremu puszczą nerwy lub skończy się cierpliwość. Jeżeli nie potrafisz zatem znaleźć dystansu do swojej postaci, to uważaj, bo możesz rozczarować swoja grą co najmniej innych, bo siebie to tylko wtedy, gdy uświadomisz sobie źródło problemu. A kiedy już stanie się tak, że nie będziesz mógł w sesji patrzeć na swojego MG lub współgracza/współgraczy to znaczy, że ktoś stracił ten dystans. Nie trać go ty. Pebeefowy klincz to nie jest najlepsza taktyka a zaufaj mi, że nie zabraknie ci przez to sytuacji do ciekawej gry, znajdowania się w zupełnie nowych sytuacjach, czerpania większej radochy z odgrywania postaci.

Reasumując, na sesji PBFowej graj opisem działania dobrze wykorzystując otrzymany na to czas, bez spinek i płakania po postach; akceptując również i niepowodzenia, wychodząc naprzeciw nowym wyzwaniom jakie niesie przygoda; z dystansem do siebie i odgrywanej postaci, bo nie jesteś ani ty centrum sesyjnej osi, ani twój BG świętą krową opowieści lecz raczej współtworzącymi tą forumowa grę składnikami i narzędziami do świetnej, dobrej zabawy. Graj w ten deseń lub koło niego, a nie będzie gorzej, wręcz lepiej.

Wybaczcie styl, jest jaki jest. Ewentualne błędy poprawię jeżeli wytkniecie co auto-korektor nie podkreślił.
Autor artykułu
Campo Viejo's Avatar
Moderator
Zarejestrowany: Sep 2010
Posty: 5 620

Komentarz Autora
Język
0%0%0%
0
Spójność
0%0%0%
0
Kreatywność
0%0%0%
0
Przekaz
0%0%0%
0
Wrażenie Ogólne
0%0%0%
0
Średnia:0%

Oceny użytkowników
Język
64%64%64%
3.2
Spójność
64%64%64%
3.2
Kreatywność
68%68%68%
3.4
Przekaz
68%68%68%
3.4
Wrażenie Ogólne
72%72%72%
3.6
Głosów: 5, średnia: 67%

Narzędzia artykułu

  #1  
Felix on 10-07-2013, 11:30
Ocena użytkownika
Język
60%60%60%
3
Spójność
60%60%60%
3
Kreatywność
60%60%60%
3
Przekaz
80%80%80%
4
Wrażenie Ogólne
80%80%80%
4
Średnia:68%
Bardzo fajna inicjatywa, jednak ja znalazłem tu więcej o samej specyfice gry przez forum niż o odgrywaniu postaci. W przystępny sposób opisałeś jakie są możliwości i ograniczenia gry PBF, oraz jak można je wykorzystać w odgrywaniu swojej postaci. Jednak wydaje mi się że to teks raczej "jak grać w RPG przez forum", mam nadzieje że rozumiesz co mam na myśli Piszesz że można rozwijać myśli, bardziej psychologizować postać jak to podałeś na przykładzie elfa. Ale skąd czerpać? Jak nawiązać z postacią silniejszą więź na forum? Na normalnych sesjach można używać rekwizytów, zmiany głosu, teatrzyk między graczami też pomaga, a tu? Gdy wszystko jest bardziej rozciągnięte w czasie? Zabrakło mi takich elementów.
Fakt jednak pozostaje faktem że to kawał dobrej roboty, choć inny niż się spodziewałem.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #2  
Sayane on 10-07-2013, 14:02
Nieźle Dorzuciłam do forumowej pomocy (i przytoczony wątek również).
Odpowiedź z Cytowaniem
  #3  
Lilith on 10-07-2013, 14:47
Ocena użytkownika
Język
80%80%80%
4
Spójność
80%80%80%
4
Kreatywność
80%80%80%
4
Przekaz
80%80%80%
4
Wrażenie Ogólne
80%80%80%
4
Średnia:80%
Bardzo fajny, prosto ujęty i inspirujący. Może trochę za dużo wstępu, ale potem robi się ciekawie Parę osób powinno to przeczytać i przemyśleć.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #4  
Kelly on 10-07-2013, 17:44
Ocena użytkownika
Język
100%100%100%
5
Spójność
100%100%100%
5
Kreatywność
100%100%100%
5
Przekaz
100%100%100%
5
Wrażenie Ogólne
100%100%100%
5
Średnia:100%
Interesujący tekst. Wymagał naprawdę dużo roboty oraz przemyśleń, bowiem niby pewne rzeczy się wie, ale wiedzieć oraz napisać stanowią kompletnie odrębne rzeczy. Tymczasem Campo Vieje napisał rzeczowo, ładnie, literacko podsumowując własne przemyślenia. Szczere gratulacje. Całkowicie zgadzam się z przedstawionymi propozycjami dotyczącymi spraw drużynowych, natomiast co do innych mam parę ale. Wydaje mi się bowiem, że wymagają doprecyzowania, albo poszerzenia.

Pierwsza sprawa to wspomniane założenia. Punkt 3 "masz gotową ciekawą postać, którą rozumiesz i lubisz." Ze słowami "rozumiesz", "lubisz" absolutnie się zgadzam. Ale słowo "ciekawa" absolutnie domaga się wyjaśnienia. Wiele osób zrozumie to bowiem, jako postać skomplikowaną, mającą zaszłości, burzę emocji na skutek traumatycznych przeżyć etc. Tymczasem postać "ciekawa" jest taka, którą fajnie będzie się odgrywało zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak emocjonalnej. Może być to prosty wojak, może pokręcony kultysta. Obydwie postacie są pełnoprawne oraz "ciekawe", jeśli gracz czuje je oraz potrafi się dobrze nimi bawić przypasowując do samego klimatu sesyjnego.

Właściwie natomiast dosyć średnio zgadzam się z propozycją "chciej być w trudnych sytuacjach bez wyjścia", albo raczej także poszerzyłbym ją. Powiedzmy, Zenek tak lubi, ale Bolek woli grać wielkiego herosa, który bez kłopotu pokonuje kolejne przeszkody. Istny przepak, ale jeśli Bolek tak lubi oraz taki styl ma sesja, to jest on absolutnie poprawny. Dlatego przed sesją warto dokładnie się zorientować, co to ma być oraz jak planuje prowadzić GM.

"Akceptuj niepowodzenia" stanowi dla mnie ponownie oczekiwanie wymagające doprecyzowania, szczególnie kiedy dodaje się magicznie złowrogie słowo "dystans". Proszę powiedzieć, kto podczas gry chociażby zbijaka, czy kręgli, albo totka, ruletki, jakiejkolwiek cieszył się, kiedy przegrał? Przypuszczam, że nikt, zwłaszcza, jeśli dotyczy to porażek bez własnej winy. Na kostce wyszło 2, a nie 3, postać przerżnęła. Uf, fajnie wcale nie jest. Cała kwestia polega na tym, żeby wściekając się, że coś nie wyszło, nie przegiąć pały. Jest tutaj także bardzo wielka rola poprawnego prowadzenia przez GMa. 99% graczy chyba bowiem jest w stanie zrozumieć porażkę, jeśli sami popełnili błąd, ale znacznie mniej, jeśli przerżnęli pomimo naprawdę rozsądnego postępowania, bowiem wypadło GMowi coś na jakiejś kostce. Jasne wprawdzie, ze taki może być scenariusz, ale kolejne tego typu powtarzające się sytuacje przeważnie nie kończą się najlepiej. Chyba właśnie, że ktoś lubi.

Natomiast co do dystansu to mam taką opinię: granie oraz rzeczywistość stanowią odrębności, których nie można mieszać, ale przeżywanie emocjonalne gry to absolutnie nic złego. Inaczej przecież nie śmialibyśmy się na komediach oraz nie płakali na romansach. Jeśli chciałbym podchodzić go gry z dystansem traktując ją jako zestaw logicznych posunięć, albo chłodnego przedstawiania uczuć, które się normalnie opisuje, wolałbym brydża. Dlatego właśnie nie lubię rad typu "trzymaj dystans" "nie spinaj się", bowiem po zakładają one, że to ten, co się spina jest winny sytuacji. Tymczasem właściwie kto się spina, że tak powiem? Przecież nie ten, komu gra się dobrze, albo ma sesję gdzieś na zasadzie: będzie to będzie, nie to nie, ale właśnie ten, komu gra się źle, albo wręcz ma poczucie nie fair. Tak czy siak poza jakimiś wariackimi przypadkami, spina się osoba, która przeżywa daną sesję oraz zależy jej na niej właśnie. Warto wtedy pogadać z GMem, który może sobie tego nawet nie uświadamiać, że coś się dzieje nieciekawego, póki się nie rozleje. Dlatego zamiast rad dotyczących spinania się proponowałbym: jeśli masz problem, natychmiast przedstaw GMowi, bowiem dobry GM będzie starał się robić wszystko co możliwe, żebyś dobrze się bawił, albo powie uczciwie, że sesja nie jest dla Ciebie, ponieważ jednak ma inne założenia.

Całkowicie zgadzam się także, że przy sytuacjach konfliktowych, należy najpierw spojrzeć na siebie raz postarać się postawić przez chwilkę namysłu, jako dyskutujący oponent. Przy PBFie należy być podwójnie opanowanym, ponieważ przez internet nie zawsze można przekazać wszystkie myśli, bywają przekłamania, nieporozumienia etc. Rzecz oczywista dotyczy to graczy oraz GMa. Tutaj ogólnie moja rada: wszystko załatwiać na privie, niewiele bowiem jest gorszych rzeczy, niżeli konflikt rozlewający się, bowiem ktoś nie wytrzymał wywalając coś publicznie. Rzecz jasna niemiłe ataki, obrażanie, etc. obgadywanie nie powinny mieć miejsca ani na privie ani ogólnie. Tutaj szczególnie jest trudna rola GMa, bowiem nie łatwo się odnaleźć przy konflikcie, zaś jeszcze trudniej być prawdziwie bezstronnym. Gracz natomiast nawet akceptując jakąś decyzję GMa, ale kompletnie się z nią nie zgadzając, także powinien stosować priv. Może skończyć to się podziękowaniem za sesję, ale podziękowaniem kulturalnym bez utraty szacunku obydwu stron. Może także jednak wyjaśnieniem oraz zrozumieniem. Wprawdzie nie prowadzę na PBFie, ale normalnie po sesji, jeśli jest możliwość, jako GM pytam graczy: co się podobało, co nie, gdzie mógłbym coś poprawić. Wydaje mi się, że dzięki pw dokładnie ta sama zasada może stosować się do PBFów po jakimś kawałku sesji, albo ogólnie GM może poprosić graczy, by przysyłali uwagi.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #5  
Campo Viejo on 11-07-2013, 06:51
Ocena użytkownika
Język
0%0%0%
0
Spójność
0%0%0%
0
Kreatywność
0%0%0%
0
Przekaz
0%0%0%
0
Wrażenie Ogólne
0%0%0%
0
Średnia:0%
Dzięki za aż tyle komentarzy, krytykę i dobre słowo!
Cytat:
Napisał Felix Zobacz post
Jednak wydaje mi się że to teks raczej "jak grać w RPG przez forum", mam nadzieje że rozumiesz co mam na myśli Piszesz że można rozwijać myśli, bardziej psychologizować postać jak to podałeś na przykładzie elfa. Ale skąd czerpać? Jak nawiązać z postacią silniejszą więź na forum? Na normalnych sesjach można używać rekwizytów, zmiany głosu, teatrzyk między graczami też pomaga, a tu? Gdy wszystko jest bardziej rozciągnięte w czasie? Zabrakło mi takich elementów.
Skąd czerpać inspirację do odgrywania postaci? Z historii postaci oraz materiału, który wykluwa się na sesji. A jeżeli chodzi Ci o narzędzia do pisania postów, które mogą wpływać na odgrywanie, to już są bardzo subiektywne techniki. Jeden będzie na mroczną sesję pisał przy zgaszonym świetle, inny do budowy klimatu będzie pisał z muzą na uszach, ktoś jeszcze choć nie pali i nie pije na co dzień, uraczy się lampką wina i towarzyskim cigarettem przed monitorem, i tak dalej.

A związać się z postacią to nic bardziej łatwego. Trzeba ją lubić, rozumieć, znać dobrze i po prostu grać nią, ożywić; tchnąć w nią pozory życia na miarę swoich opisów jej przedstawienia; nadać jej sztuczną, fantomową osobowość i tak dalej.

Niektórzy twierdzą, że w każdej prowadzonej postaci powinien być jakiś łączący ją element z odgrywającym graczem, bo wtedy jest łatwiej wejść w postać. O to Ci chodziło?

O teoriach aktorstwa i szkołach sztuki teatralnej poczytaj więcej w sieci, bo na pewno coś z tego da się zaadoptować na potrzeby gry fabularnej PBF, gdzie choć piórem, to też odgrywamy jak aktorzy. Ja napisałem tylko o emocjonalnym wchodzeniu w postać ze zdrowym dystansem. Nad innymi technikami nigdy się chyba nie zastanawiałem.
Cytat:
Napisał Kelly Zobacz post
Punkt 3 "masz gotową ciekawą postać, którą rozumiesz i lubisz." Ze słowami "rozumiesz", "lubisz" absolutnie się zgadzam. Ale słowo "ciekawa" absolutnie domaga się wyjaśnienia. Wiele osób zrozumie to bowiem, jako postać skomplikowaną, mającą zaszłości, burzę emocji na skutek traumatycznych przeżyć etc.
O tym wspomniałem we wstępie, że można pisać o tych założeniach całe odrębne eseje, bo to temat rzeka. „Jak stworzyć ciekawą postać do sesji PBF”. O tym jaka jest wg mnie nieciekawą postacią, to napisałem w podlinkowanym temacie. To jest na tym etapie, dla tego tekstu w sumie nieistotne, bo niezależnie od tego jaką „ten gracz” postać sobie stworzył, to tekst mówi o tym jak starać się nią odgrywać, jakąkolwiek by nie była, choć w moich założeniach „ciekawa” w pozytywnym tego słowa znaczeniu (tak jak ogólnie mówimy „dobry samochód” mając na myśli spoko auto). Może masz rację, może „dobra postać” pasowało by lepiej, lecz wtedy ktoś mógłby napisać, ale trzeba rozszerzyć co znaczy dobra...
Cytat:
Napisał Kelly Zobacz post
"Akceptuj niepowodzenia" stanowi dla mnie ponownie oczekiwanie wymagające doprecyzowania, szczególnie kiedy dodaje się magicznie złowrogie słowo "dystans". Proszę powiedzieć, kto podczas gry chociażby zbijaka, czy kręgli, albo totka, ruletki, jakiejkolwiek cieszył się, kiedy przegrał? Przypuszczam, że nikt, zwłaszcza, jeśli dotyczy to porażek bez własnej winy.
Niepowodzenia są ryzykiem zawodowym postaci, częścią gry. Nie akceptując ich gracz męczy się, blokuje, stresuje i nie ma przyjemności z sesji. Tyle. Przecież nie ma chyba systemu, który zakładałby, że gracz będzie odnosił pasmo niefortunnych porażek jak jakiś przeklęty klątwą pechowiec lub Hiob... To, że nie wszystko na sesji wchodzi to normalka, choć znacznie częściej jest właśnie tak, że wychodzi, tylko zaślepiony i przewrażliwiony gracz bierze to jak swoje i o tym zapomina kontemplując tylko same wtopy. A gdzie napisałem, że postać ma się z tego cieszyć? Niech klnie, niech wentyluje, nich zgrzyta zębami, ale niech robi to ona a nie gracz chowający się za postacią, który nie może darować prowadzącemu lub innemu graczowi, że został, sam nie wiem, ośmieszony? Trzeba oddzielić to. Jako gracz też może być zły, kipieć uszami, że "przeze mnie ktoś zginął!", "złapali za rękę!", "zdemaskowali!", "nie trafiłem!", bo to ludzkie jest. Jak stracisz gola w meczu, to złość piłkarska może odbudować straty, bo się zepniesz, ale nie może być tak że zaczynasz grać bez fair play lub oddajesz walkowerem. Zdobywanie się na ten dystans i dojrzałość, przychodzi tutaj z pomocą i w tego kontekście to też również pisałem. A na sesji akceptacja tych niepowodzeń jest świetnym materiałem na odgrywania postaci, budowania na tym, zdobywania doświadczenia, szukania przyczyn; refleksja, analiza, wnioski, czasem nawet pokora. No i co to za zwycięstwo, kiedy wygrywasz wojnę nie przegrawszy żadnej bitwy? Nie za łatwo? A jeżeli przegrałeś wojnę wygrywając wszystkie bitwy to już w ogóle w łeb sobie strzelić? Można i tak. Byle dobrze to odegrać i cieszyć to się trzeba, że takich ciekawych wydarzeniach brało się udział odgrywając bohatera. Czasem ważniejsze jest w jakim stylu się przegrało niż wygrało, ale już nie przesadzajmy. Nie piszę o tym, żeby gra polegała i opierała się tylko na klęskach... Far from it.
Cytat:
Napisał Kelly Zobacz post
Natomiast co do dystansu to mam taką opinię: granie oraz rzeczywistość stanowią odrębności, których nie można mieszać, ale przeżywanie emocjonalne gry to absolutnie nic złego.
Oczywiście, że nic złego. Jeżeli ten dystans gracz umie trzymać i go gra emocjonalna nie zaślepia i nie ma złego wpływu na sesję poza nią. To przecież oczywiste. Dlatego wspomniałem, że dystans jest potrzebny. Gdyby nie mieć emocji z rozgrywki na sesji, to po co grać w ogóle? Sesja była dobra ale nieemocjonująca? Chodzi o to, aby złe emocje nie manipulowały graczem. Bo zacznie szukać we współgraczu lub prowadzącym zagrożenia, czuć antypatię, bo inna postać ośmieszyła/skrzywdziła/źle potraktowała mojego nietykalnego, etc.. Wtedy dystansu nie ma, bo boli ego gracza. Utożsamił się z postacią na tyle, że poczuł się sam skrzywdzony, ośmieszony, wykorzystany, oszukany.
A to, że może być i tak, że współgracz to złośliwa i niereformowalna świnia to już inna sprawa. Jednak to również materiał na inny tekst.
Ostatnio edytowane przez Campo Viejo : 11-07-2013 o 06:56.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #6  
Aschaar on 11-07-2013, 09:57
Campo, jak zwykle swoim stylem (lekko zbyt barokowym jak dla mnie) poruszył temat ważny i szeroki. I myślę ta szerokość trochę "zjadła autora". Z jednej strony jednak chciał się zamknąć w formie krótkiej - z drugiej - o pewnych sprawach usiał napisać... wyszło co widać

Felix i Kelly podnieśli uwagi, które mnie się również nasunęły, więc skoncentruję się na czymś zupełnie innym:

Szczere gratulacje, że ci się chciało poświęcić czas i zebrać myśli Campo. W okresie kiedy wszyscy mówią, że forum jest tylko do grania i publicystyka jest nieistotna... Przychodzi taki Campo i mówi: Ok, a skąd ci gracze mają wiedzieć jak grać?

Duży plus.
Odpowiedź z Cytowaniem
  #7  
Kelly on 11-07-2013, 10:02
Ocena użytkownika
Język
100%100%100%
5
Spójność
100%100%100%
5
Kreatywność
100%100%100%
5
Przekaz
100%100%100%
5
Wrażenie Ogólne
100%100%100%
5
Średnia:100%
Chyba mamy dyskusję, którą oczekiwali moderatorzy LastInn

Przeczytawszy Twoją odpowiedź zgadzam się z wieloma uwagami, ale dalej pozostaje kwestia, według mnie, konieczności poszerzenia, albo uzupełnienia pewnych elementów. Nie jestem całkiem pewny, ale odnoszę wrażenie, że piszesz do określonego typu gracza, który bawi się przede wszystkim tym właśnie, iż może opisywać swoją postać w jakiejś nietypowej sytuacji. Natomiast rodzaj akcji, współpraca, tempo etc stanowią dla niego mniej istotne kwestie. Przy wspomnianym założeniu zgodziłbym się właściwie ze wszystkimi Twoimi tezami, ale przy innych graczach, już niekoniecznie. Temu postaram się poświecić swoją odpowiedź.


Cytat:
No i co to za zwycięstwo, kiedy wygrywasz wojnę nie przegrawszy żadnej bitwy? Nie za łatwo? A jeżeli przegrałeś wojnę wygrywając wszystkie bitwy to już w ogóle w łeb sobie strzelić? Można i tak. Byle dobrze to odegrać i cieszyć to się trzeba, że takich ciekawych wydarzeniach brało się udział odgrywając bohatera. Czasem ważniejsze jest w jakim stylu się przegrało niż wygrało, ale już nie przesadzajmy. Nie piszę o tym, żeby gra polegała i opierała się tylko na klęskach... Far from it.

Gdzieś jest na LastInn rozmowa, po co ludzie grają. Ogólnie, grają bo lubią, ale strukturalnie szukają wewnątrz owej gry rożnych niewątpliwie podniet Osobiście gram dla fajnych, lajtowych przygód, które mnie bawią. Rzecz jasna nawet lajtowa przygoda bez jakichś trudności jest mdła, ale jeśli nie wyjdzie jakaś pierwsza, druga, trzecia to zaczyna mnie trafiać. Nie dlatego, że coś nie wyszło samo z siebie, tylko dlatego, że ja nie mam z tej zabawy jakiejkolwiek przyjemności. Tymczasem dalej, właśnie w temacie wspomnianym, wprost sporo osób mówiło, że grają dla nowych leveli. Mają więc jakiś kolejny inny cel, bowiem chcą po prostu czuć awans postaci, rozwój, nowe szanse, mozliwości, umiejętności. Pozostaje więc grupa, która bawi się przeżywaniem trudnych sytuacji. Do nich właśnie pisałeś. Przyznaję, ze jest to pewnie duża grupa, ale stanowczo nie są to wszyscy gracze.

Co do strzelania sobie po jakichś klęskach bitewnych oraz uciesze, że brało się udział. Jeśli ktokolwiek ma przyjemność tak grając, proszę bardzo. Jeśli nie, bowiem przykładowo ja bym nie miał, to właściwie po co komukolwiek sesja, która nie daje uciechy. Bowiem jedynie przyjemność jest jedynym wykładnikiem, czy sesja jest dobra. Gra jest zabawą, czyli powinna bawić. Jeśli coś bawi, jest ok, jeśli nie bawi, to jest do kitu dla tej konkretnej osoby. Bardzo podobna zresztą dyskusję toczono co do jednolinijkówek. Moje podejście było takie: nie gram tak, ale jeśli ludzie się tym bawią, to super, zaś krótkie teksty wcale nie muszą być gorsze od długich wypocin.

Odnosząc to do filmu: są osoby które oglądają komedie romantyczne oraz przygodówki, są takie, które zajmują się dramatami psychologicznymi. Należę do pierwszej grupy i tak w filmie, jak podczas gry mam swoje oczekiwania, które wedle mnie wcale nie są gorsze od tych innych. Cały więc problem wedle mnie jednak nie polega na niespinaniu się, czy dystansie, ale znalezieniu gry, którą się lubi oraz ludzi, którzy lubią podobne granie. Równie dobrze można bowiem znaleźć osoby, które lubiąc takie ciężkie sytuacje, jak opisałeś, trafiają do Toona i zaczynają marudzić, ze to głupie oraz bez sensu.

Dlatego dla mnie spinanie się gracza to znak dla GMa, że coś jest nie tak. Dobry bowiem GM, to dla mnie ktoś, kto dba o graczy oraz stara sprawić się wedle możliwości, żeby oni dobrze się bawili. Wiadomo, bywają gracze niereformowalni, albo tacy kompletnie nie pasujący do stylu sesji, jednak wtedy to już rola GMa, żeby albo pomógł, albo podziękował za granie takiej osobie.


Cytat:
Chodzi o to, aby złe emocje nie manipulowały graczem. Bo zacznie szukać we współgraczu lub prowadzącym zagrożenia, czuć antypatię, bo inna postać ośmieszyła/skrzywdziła/źle potraktowała mojego nietykalnego, etc.. Wtedy dystansu nie ma, bo boli ego gracza. Utożsamił się z postacią na tyle, że poczuł się sam skrzywdzony, ośmieszony, wykorzystany, oszukany.�-
Podpisuję całkowicie się pod pierwszym zdaniem, ale reszta ... bywa różnie. Bowiem naprawdę bywają gracze, których się traktuje gorzej od innych. Ponadto właściwie dwa style grania istnieją:
- drużyna się względnie lubi oraz jako tako współpracuje,
- drużyna ma się gdzieś, zaś GM wręcz prowokuje do wzajemnego podkładania sobie świń.
Plus cała gama pośrednich, ale ogólnie dwie są wspomniane drogi. Twój tekst odnosi się do sytuacji bliższej tej drugiej koncepcji, której bardzo nie lubię, ale jeśli ktoś lubi, proszę bardzo. Gracz taki powiedzmy jak moja osoba, znajdując się w sytuacji, kiedy ktoś mu podkłada raz za razem świnie lub próbuje ośmieszyć poczułby się niezwykle niemiło, bowiem utraciłby przyjemność grania. Nie postać będąca fikcją, tylko właśnie realny gracz stracił przyjemność. Zaś właśnie, powtórzę, przyjemność jest celem, granie zaś jedynie próbą realizacji. Osobiście jakoś mam tyle doświadczenia, że pytam GMa, jaki będzie klimat, jak to widzi etc., chociaż przecież także bywa, że się mylę. Jednak gracz trochę mniej doświadczony mógłby się nadziać jeszcze łatwiej.

Podsumowując: uważam, że na owe spinanie się należy spojrzeć nieco ostrożniej, niżeli przedstawiłeś to przy swoim, naprawdę dobrym, tekście. Bowiem istnieją sytuacje, że gracz po prostu nie potrafi podejść ze zdrowym rozsądkiem, ale bywają, że przyczyna trudnej sytuacji leży we wzajemnym niedopasowaniu, lub niezrozumieniu przez GMa potrzeb gracza. Przy nierozumieniu, sprawa jest prosta. Wystarczy się dogadać, zaś dobry GM postara się jak najlepiej pomóc. Ale przy niedopasowaniu rada „baw się trudną sytuacją” po prostu nie zadziała, gdyż przypomina radę „baw się oglądając film klasy horror” osobie, która horrorów nienawidzi.

Przy okazji, całkowicie podpisuję się pod słowami uznania Aschaara, czego zresztą moja wczorajsza reputka była dowodem.
Odpowiedź z Cytowaniem
komentarz



Zasady Pisania Postów
You may Nie post new articles
You may Nie post comments
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 19:35.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site
artykuły rpg

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171