Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-04-2023, 02:02   #1
 
Wired's Avatar
 
Reputacja: 1 Wired nie jest za bardzo znany
[VTM:V5] Gatlinburg by Night

Nie musisz mówić nic, sam o tym dobrze wiem
Kiedy nasz rozum śpi, demony budzą się
Ludzie wciąż błądzą tak, jakby stracili wzrok
Kiedy rozumu brak, ziemię ogarnia mrok
Kiedy rozum zaśnie, kiedy pójdzie spać
To jest pora właśnie, by się bać
Bo kiedy rozum śpi, to tak jak w czarnych snach
Zaczynają nami rządzić razem gniew i strach...

Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaicie, kolejnej nocy Wasze oczy otworzyły się nagle, przekrwione. Serce pełne gniewu. Mityczna Bestia wyrwała Was z otchłani czy innej czeluści w której ostatnie godziny była Wasza dusza. Niczym człowiek z bezdechem sennym przebudzony jedynie dlatego że organizm łapczywie potrzebował tlenu, tak i Wy teraz, w ostatnim zrywie do jakiego był zdolny Wasz organizm pragnęliście tylko jednego - KRWI!

Szczęśliwie dla Was rzadko chodziliście głodni, Wasza protektorka o Was dbała, a Wasza Bestia szybko ugasiła swoje krwiożercze żądze korzystając z zasobów życiodajnej cieczy wciąż obecnej w Waszych organizmach. Tym razem. Nikt z Was do tej pory nie miał dość odwagi by sprawdzić co by się stało gdyby jej zabrakło.

Każdy z Was miał mały pokój o wymiarach około 10 metrów kwadratowych, dłuższy niż szerszy, wystarczał jednak na skromne potrzeby jakie mieliście obecnie, całość w piwnicy przerobionej na duplikat parteru tego samego domku letniskowego. Bez okien, z jednostajnym szumem wentylatora, który zapewniał ruch powietrza i brak grzyba na ścianach. Było schludnie, dość minimalistycznie, chyba że któryś z Was postanowił dodatkowo udekorować swój kwadrat.

Pokoje wychodziły na salon z niskim kawowym stolikiem, w rogu stał telewizor, pod ścianą kanapa, kilka stołków i puf walało się w około, na stole stos gazet, nic więcej, nie spędzaliście tu dużo czasu.
Była oczywiście też kuchnia, a w niej lodówka medyczna z workami krwi, z zewnątrz wyglądająca jak zwykła. Przeróbce podległa też pralka stojąca w łazience, wyjątkowo duża i ładowana od góry, z tym że zamiast bębna miała otwór który prowadził aż do kanałów.

Owa łazienka też obecnie przykuła Waszą uwagę. Gdy tak siedzieliście w salonie i czekaliście aż gospodarz z piętra wyżej wpuści sprzątaczki - Wasz pierwszy posiłek - usłyszeliście plusk wody i szczurzy pisk dochodzący z toalety, a do salonu wszedł... szczur. Gryzoń był cały mokry, trzymał w zębach szczelnie zawinięty i obklejony taśmą w worku list, upuścił go i z powrotem wrócił którędy przybył. Niektórzy technofobie narzuconą przez Camarillę traktowali jak widać nader poważnie.


W liście zaś było:
Cytat:
Miewam że list zastaje Was w dobrej kondycji, cieszę się że Wasze nowe lokum przypadło Wam do gustu, niemniej w przeciwieństwie do innych lokatorów Wy nie jesteście na wakacjach.

Macie jedną noc na spakowanie potrzebnych rzeczy, jutro zaś czeka Was wyprawa do Gatlinburg. Spotkacie się na moście Gatlinburg SkyLift Park o północy z Robertem Webberem, o tej porze będzie tam pusto a kolejka liniowa będzie nieczynna, stróż wpuści Was, wiedziecie na górę samochodem.

Nie rzucajcie się w oczy, załatwcie sprawę szybko, i o ile będzie to możliwe nie wchodźcie do Parku Narodowego, jak wiecie dzikie tereny leśne bywają niebezpieczne. Docelowe auto zostanie dostarczone i zaparkowane w Waszym garażu jeszcze tej nocy.

SSS

Wiedzieliście że SSS oznacza Szeryf Sam Stokes, pismo było Wam znane,
sprawa musiała być na tyle oczywista że nie wymagała opisu, albo Wasza Szeryf dostawała powoli paranoi, niemniej rozkaz był jasny, było to też pierwsze zadanie gdzie pozwalała Wam opuścić miasto, pierwsze zadanie bez bezpośredniego nadzoru. Czas próby? Może...

Niedługo później przyszedł posiłek w postaci sprzątaczek z opiekunem zdolnym wymazać niewiastom pamięć, napełnieni nową krwią, pełni entuzjazmu młodych filipinek które zaczęły dziś nową (lepiej płatną niż podobne) pracę, zaczęliście planować.

Wielka noc przed Wami...


Ogarnę jutro jakąś stronkę do wspólnych rzutów. Tym razem na przebudzenie nie rzucamy, bo napojono Was zaraz po, chyba że któryś z Was nie pił? W pierwszym poście opiszcie proszę swoje postacie, to co koteria wie o Was po ostatnich latach itp. macie dobę do wyjazdu na ewentualne zakupy lub inne załatwianie spraw, ploty itd.

 

Ostatnio edytowane przez Wired : 05-04-2023 o 02:51.
Wired jest offline  
Stary 11-04-2023, 14:40   #2
 
Mi Raaz's Avatar
 
Reputacja: 1 Mi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputację
Thomas Decker budził się sam wcale nie tak długo po zachodzie słońca. Usiadł na łóżku. Rozciągnął się bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby. Jego mięśnie nie mogły się zastać bardziej. Był martwy od prawie piętnastu lat. Miało to swoje zalety i wady.

Wstał i ubrał się. Owszem, mógł spać w ubraniach. Zwłaszcza, że w zasadzie za dnia był po prostu martwy. Jednak nie znosił myśli o zagniotach na koszuli i spodniach. Dlatego teraz zakładał jeden ze swoich stalowo szarych garniturów. Thomas miał dwa identyczne czarne i dwa identyczne stalowo szare garnitury. Do tego miał siedem białych koszul lub w odcieniach błękitu. Do tego było też siedem krawatów i cztery paski. Wszystkiego dopełniał srebrny zegarek na grubej bransolecie i dwie pary czarnych butów. Niezmiennie od dekady nosił się w stylu nudnego biznesmena. Gdyby nie kabura na broń schowana pod marynarką to nie byłoby w nim niczego ciekawego. Czy jego ubrania były drogie? Tak. Czy stylowe? Nie. Były eleganckie.

Zawiązał krawat ciasno pod szyją a potem poprawił mankiety. Sięgnął po moc krwi, żeby dodać sobie nieco koloru. Bez tego wyglądał na schorowanego ćpuna, a tak mógł z powodzeniem uchodzić za człowieka. Niestety poczuł jak bestia w jego głowie I właśnie wtedy z kanałów wylazł szczur.

- Czy może ktoś to zabrać?

Decker unikał dotykania zwierzęcia. Przysłuchiwał się odczytanej wiadomości. Przybył rozkaz wyjazdu. O braku przywiązania Deckera do rzeczy świadczyć mógł fakt, że cały swój dobytek, poza garniturami mógł zmieścić w walizce kabinowej. Tak też się stało. Zapsowa koszula, krawat, spodnie i buty powędrowały do walizki obok laptopa. Telefon komórkowy włożył do wewnętrznej kieszeni marynarki obok portfela wypchanego kartami i dokumentami na nazwisko Edward Morgenstern.

Edward miał do wykonania jeszcze dwa telefony. Jednak nie miał zamiaru włączać swojego aparatu pozostając na terenie kurortu. Gdy go opuści skontaktuje się z Veroniką i omówi temat firmowe. Można było wysłać w końcu kogoś w delegację do Gatlinburga, trzeba tylko było znaleźć uzasadnienie.

Z przemyśleń wyrwały go dziewczyny. Z przyjemnością zaspokoił głód, a potem wraz z człowiekiem Samanthy zajął się czyszczeniem ich wspomnień.

 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline  
Stary 17-04-2023, 16:47   #3
 
Shartan's Avatar
 
Reputacja: 1 Shartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumny
Josh zbudził się snu. Oznaczało to, że przeżył kolejny dzień jako wampir. Powstał z łóżka po czym krótko później dostrzegł chodzącego po mieszkaniu szczura. Nie znosił tych gryzoni. Były roznosicielami chorób i bakterii. Rozumiał technofobię, ale naprawdę można by przecież użyć innych zwierząt. Choćby chomików jeśli koniecznie trzeba było używać gryzoni.

Moss wstał i ubrał się w wygodne ciuchy. Spojrzał w lustro i zobaczył normalnego człowieka. Niektóre elementy jego stroju maskowały zmiany w jego wyglądzie, które zaszły po przemianie w wampira.

Niedługo po wskoczeniu w miejski uniform jakim nazywał codzienne ubranie przyszła pora na posiłek. Wszystko obyło się problemów. Tak było najlepiej, a wkrótce wspomnienia tych na, których się posilał zostaną wyczyszczone i można będzie zająć się kolejną pracą zleconą przez szeryf.

Liczył, że zadanie okaże się interesujące, bo jeśli nie, to wraz z trójką towarzyszy z jego grupy już nie długo wpadną w rutynę, a to nie byłoby dobre, bo rutyna prędzej czy później zabija. Niezbyt podobało mu się, że praca będzie poza terenem miasta, ale nic nie mógł na ten fakt poradzić. Szczęśliwie jednak wysyłano ich na misję niedaleko od domu. Była zatem szansa, że szybko ją wykonają i jeszcze tej samej nocy wrócą do domu.
 

Ostatnio edytowane przez Shartan : 17-04-2023 o 16:49.
Shartan jest offline  
Stary 19-04-2023, 00:23   #4
 
Lord Melkor's Avatar
 
Reputacja: 1 Lord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputację


- Co się stało Thomasie? Taki poważny biznesmen a boi się zwykłego gryzonia? - Joshua wyszedł ze swojego pokoju, uśmiechając się do Ventrue spod zmierzwionej brody. Lubił dogryzać temu sztywnemu biznesmenowi, pupilkowi szefowej. Zabijało to nudę i frustrację z życia...czy może nieżycia (wciąż się jeszcze do końca nie przyzwyczaił) w zamknięciu i pod ciągłym nadzorem.

Zdążył się już ubrać w swój tradycyjny strój- nieco zużyte dżinsy, sportową koszulę i prostą skórzaną kurtkę. Podszedł do szczura, popiskując do niego i uspokająjąc że nic mu tutaj nie grozi. Pogłaskał zwierzę, a następnie wziął i odczytał na głos wiadomość.

- Ciekawe. Szefowa ma dla nas zadanie, i tym razem chyba puści nas samych, czyżby uznała że nie jesteśmy już szczeniakami? Chociaż w swoim stylu trzyma nas w niepewności o co chodzi. - Skitował z nutą kpiny, choć czuł też ekscytację i nutę nadziei. Może to krok przybliżający do wolności od męczącego nadzoru Sam, która go nie rozumiała i tak naprawdę nie powinna być jego wampirzym rodzicem? Niestety jego własny go opuścił lata temu i tak oto został popychadłem Ventrue....
No i będą w sąsiedztwie parku narodowego...nie mógł narzekać, jego talenty co do kontaktów ze zwierzętami na pewno będą tam przydatne chociaż przypomniał sobie też przerażające historie starszych o tych całych wilkołakach ...nie to że jakiegoś kiedykolwiek widział na oczy.

Kiedy Thomas i Shartan zaczęli pić z tych biednych dziewczyn, wzdrygnął się i wyszedł na zewnątrz domku. Nie było czasu udać się do schroniska, gdzie pomagał i pił ze zwierząt, ale przywołał swojego towarzysza, dużego kundla o gęstej szaro-żółtej sierści którego nazwał Pluto i z którym nawiązał szczególną wież. Za dnia jego pies pilnował ich schronienia no i zawsze mógł się też z niego napić w razie konieczności. Nie lubił tego, ale do zbliżającego się zadania powinien być w pełni sił.


 
Lord Melkor jest offline  
Stary 19-04-2023, 20:42   #5
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 1 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Jay przebudził się z uśmiechem. Bestia, która zastąpiła jego duszę i strach przed śmiercią, który motywował go, za życia pomrukiwała groźnie niczym silnik podrasowanego samochodu wyścigowego, który błaga, żeby wcisnąć gaz do dechy i rozbić łeb o ceglaną ścianę gdy nie wyrobi się na zakręcie...

Wszystkie ściany jego pokoju były obwieszone plakatami głównie zespołów Rockabilly: Okładki płyt Matadorsów,Lucky Devils, Hellfreaks, Hellcat and the Prowl i innych tego typu kapel, ale były też plakaty erotyczne obojga płci, oprawione w ramki zdjęcia Little Richarda, Fattsa Domigo.

Aby uczcić Latynoskie korzenie, poobklejał ściany widoczkami pustyni i barwnych domków a w kącie ustawił ołtarzyk do Santa Morte z elektrycznymi lampkami udającymi świeczki. Wstał już ubrany w przeciwieństwie do Tomasa lubił chodzić w pogniecionym ubraniu pasowało to do imagu buntownika w kurtce motocyklowej czarnej bluzce bez rękawów, spranych spodniach dżinsowych i wysokich kowbojskich spodniach z klamerkami i zadartymi noskami. Poświęcił za to dłuższą chwilę, aby poprawić ikoniczną fryzurę.

Gdy już skończył, ucałował dwa palce, którymi dotknął czoło świętej figurki, dziękując jej za przypilnowanie jego instrumentu podczas dnia następnie zabrał czarną gitarę akustyczną przyozdobioną czerwonymi różami i makami które wraz z imieniem "Vivo" napisały lakierem do paznokci Candy & Megg.

Mimo całej tej pracy jaką włożył w próby nadania tej przestrzeni pozorów osobowości wciąż czuł się jak w klatce więc wiadomość o wyjeździe bardzo go uradowała.
Podobnie jak Josh pogłaskał szczura
- Dziękuję ci maleństwo za dobrą wiadomość na pobudkę! Wreszcie będę miał okazje wypróbować tego kampera, którego szykowałem od miesięcy!- Rozsiadł się, na kanapie założył nogę na nogę i wysłał wiadomość Pagerem do swojego chłopaka, aby zbierał ekipę, bo jadą na występy poza miasto stosował się do banu technologicznego używając retro sprzętów, które ciężej było podsłuchać, a pasowało to do jego wizerunku scenicznego.

Z przyprowadzonych pokojówek wybrał uroczą pannę, która od razu zaczęła szczebiotać o tym jak cudowny był jego ostatni koncert ogólnie zapowietrzając się tym, że idol postanowił zwrócić na nią uwagę.
Billy Jay posłał jej czarujący uśmiech i zaprowadził do swojego pokoju, lubił maskować jedzenie aktem seksualnym, choć nie żywił się na Inkuba to zabawne wydawało mu się złożenie mrocznego pocałunku na kwiecie jej kobiecości następnie odprowadził dziewczę w ręce opiekuna samodzielnie czyszcząc jej pamięć żałował jedynie, że nie mógł poświęcić uroczemu stworzeniu więcej niż 5 minut oraz koniecznością zabrania jej szczegółów najlepszego orgazmu życia, lecz dobrze mu było w Wieży z Kości Słoniowej i nie zamierzał sprawiać kłopotów.

Po zakończeniu posiłku wrócił do pokoju aby zacząć wycinać liczne plakaty nożem sprężynowym ze ścian resztą pakowania zajmie się jego ekipa w końcu po to miał swoją kochaną rodzinkę asystentów!
 
Brilchan jest offline  
Stary 23-04-2023, 21:02   #6
 
Wired's Avatar
 
Reputacja: 1 Wired nie jest za bardzo znany
They heard us coming
They knew our fate
You can’t tell us how to win
We own this game
Those times were simple
I miss those days
Tonight we turn, we’ll never learn
We’ll never change

Noc była Wasza, mieliście czas załatwić co uważaliście za potrzebne, sprzęt, pieniądze, zwierzęta czy worki z krwią, dostać z Elizjum nowe telefony i karty sim zarejestrowane na ghouli, do zniszczenia po misji, dać komuś cynk że wyjeżdżacie i by do jasnej chlory odbierał w nocy bo będzie potrzebny. Popytać na mieście.
Wiele opcji.
Mogliście podzwonić do kogoś, zebrać trzodę czy kontakty, namówić na wyjazd w te same rejony, chociaż nie wiedzieliście czy to bezpieczne. Zbajerować kogoś że gracie koncert a potem że jednak odwołany było prosto, gorzej jeśli zadanie okaże się niebezpieczne, pierwszy raz mieliście totalnie wolną rękę. List jednak nie pomagał, nie mówił nic. Nie wiedzieliście czy jedziecie na wojnę czy odebrać pranie. Typowo.

Szeryf albo miała pogłębiającą się paranoję, albo upajała się władzą wiedząc że zrobicie co każe jak każe i jako pionkom obecnie nie potrzeba Wam więcej informacji. Na pewno było to bezpieczne, przesłanie całości na raz by mogło popsuć szyki gdyby ktoś przejął wiadomość. Niezależnie czy mowa o Inkwizycji czy Nosferatu przez których manię do zbierania informacji zaczął się cały ten burdel. Tłumaczyło to w sumie miękkie potraktowanie Gangeli, oficjalnie poza Wieżą, ale jednak w każdym mieście żaden Książę nie przegonił swoich wiernych żołnierzy, jedni ze strachu, inni pewnie z pragmatyzmu, w końcu niewielu umiało pokierować takim szczurem jak ten co Was właśnie odwiedził.

Dla Was to mógł być szok, ale byliście pewni że wielu starszych obecnie kiwa głową i stwierdza "a nie mówiłem", jak ktoś ma te paręset lat to dla niego odrzucenie technologii jest w sumie naturalniejsze niż jej używanie. W sumie nikt z Was nie wiedział ile miała lat Szeryf, słyszeliście jednak o Toreadorach co tak przez wieki ukochali sztukę że praktycznie nie wychodzą ze swoich willi przerobionych w istne muzeum. Widać nie tylko Malkavianie byli szaleni, innym zabierało to jedynie trochę więcej czasu i w przeciwieństwie do Świrów nie dostrzegali spirali którą się staczają. Nikt zresztą też tak potężnym istotom nie śmiał mówić wprost co o tym sądzi. Odwieczny dysonans poznawczy między młodzieżą a starszymi w świecie wampirów nabierał zupełnie nowego wydźwięku.

Noc była młoda, jak ktoś nie miał planów to mógł po prostu uderzyć do jednego z nocnych klubów, zjawić się nad ranem i wsiąść jutro w dostarczony samochód. Znając Sam, w nim będą kolejne instrukcje.
 

Ostatnio edytowane przez Wired : 23-04-2023 o 21:18.
Wired jest offline  
Stary 24-04-2023, 14:38   #7
 
Mi Raaz's Avatar
 
Reputacja: 1 Mi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputacjęMi Raaz ma wspaniałą reputację
Thomas po opuszczeniu kurortu wypoczynkowego sięgnął po telefon i zamówił taksówkę. Jechał w miasto. Z komórki wybrał numer do Veronici.

- Edward? - Odebrała natychmiast. Była śmiertelnikiem. I jak każdy śmiertelnik znała Thomasa pod jego fałszywym imieniem. Ventrue dbał o to, żeby nikt nie dokopał się do jego życia sprzed dwóch dekad. Oznaczałoby to niepotrzebne komplikacje.

- Dobry wieczór Vero. Jak się sprawy mają w agencji? - Dopytywał spokojnym i niskim głosem patrząc przez okno taksówki.
- Dobrze, mamy nowe podania od dziewczyn. I dopinamy kontrakt z tą Inez.

Inez była instagramerką, która wypuszczała swoją kolekcję odzieży. Nowa idolka młodzieży z milionami lajków. Zupełnie nie bajka Thomasa. Ale zgadzał się z Vero, że tego potrzebują. Ostatnio agencja oberwała mocno od lokalnej prasy i pokazanie się jako firma wybierana przez nowe pokolenie celebrytów przykryła by ich czarny PR.

- Ale szefie… - w głosie Vero było pewne wahanie. Nie lubił tego. Kobieta w jego imieniu kierowała firmą. Od dawna myślał o tym, żeby wprowdzić ją do tego co było za zasłoną. Chciał uczynić z niej ghula, ale Sam na to nie pozwalała. Dlatego musiał się borykać z typowo ludzkimi problemami. Po dwóch latach współpracy przestała nalegać na spotkania właściciela agencji z klientami na lunchu, czy brunchu w godzinach między południem, a popołudniem. Tak się nieszczęśliwie składało, że w tych godzinach zawsze był zajęty. Akurat zawsze leżał martwy w piwnicy resortu wypoczynkowego.

Ale Vera w końcu zrozumiała. I wykorzystała swoją szansę. Pokazała się jako świetny koordynator i kierownik. Po kilku latach istnienia agencji Edward był jedynie tytularnym prezesem i mitycznym właścicielem firmy. Gdy pojawiał się na wieczornych glach, to jego podwładne wpatrywły się weń jak w boga, czy też innego mitycznego stwora. W każdym razie efektem takiego podejścia były sytuacje jak ta. Vera bała się czegoś powiedzieć wprost.

- Co się dzieje? - zapytał.
- Kontrakt z Inez nie obejmuje wszystkiego. Jesteśmy jedną z trzech agencji. Dostaliśmy tylko kolekcję wiosna/lato i kampanię promocyjną dla tej kolekcji.

Thomas zagryzł zęby. Liczył na wyłączność.
- Mhm - odpowiedział lakonicznie - Veronico - niemal czuł jak kobieta po drugiej stornie się wyprostowała. Tylko w sytuacjach szczególnej wagi zwracał się do niej pełnym imieniem - zajmij się tym. Musimy im pokazać, że zasługujemy na wyłączność.
- Tak jest proszę pana.
- I jeszcze jedno…
- Tak?
- Wyjeżdżam do Gatlinburga, nie wiem jeszcze jak długo tam zabawię. Możliwe, że kilka dni. Proszę wyślij tam dwie… albo trzy dziewczyny. Być może będę musiał wyjść na kolację z potencjalnym kontrahentem. Niech zabiorą ładne ubrania i będą gotowe na telefon w środku nocy. Za dnia mają wolne.
- Tak jest -
nadal była napięta niczym struna.
- Vero, spokojnie. Poradzimy sobie. Zaufaj mi.
- Dziękuję proszę pana.
- Miłego wieczoru.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline  
Stary 02-05-2023, 17:18   #8
 
Shartan's Avatar
 
Reputacja: 1 Shartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumnyShartan ma z czego być dumny
Josh zastanawiał się nad zabraniem ze sobą stada, ale szybko odrzucił ten pomysł. Nie było wiadomo czy wycieczka nie zostanie zakończona tej samej nocy po znalezieniu się na miejscu cz też potrwa dłużej.

Jeśli by wiedział, że to praca na dłużej, to zabrałby stado, ale tego nie wiedział. Uznał zatem, że będzie musiał się żywić na miejscu. Cóż bywa i tak. Wampir pobrał nieco gotówki i odebrał z Elizjum komórkę z simem zarejestrowaną na jakiegoś ghoula, którą należało zniszczyć po misji.

Nie miał żadnych planów. Poza tym wolałby się nie wpakować w żadną awanturę dzień przed misją. Noc zatem spędzi w schronieniu. Zaś kolejnej nocy wyruszy wraz z trójką towarzyszy z grupy wypełnić zadanie. Pewnie dowiedzą się od szeryf o co dokładnie chodzi gdy znajdą się w aucie zmierzającym do Gatlinburga.
 
Shartan jest offline  
Stary 03-05-2023, 14:32   #9
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 1 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Gdy pozbierał swoje klamoty z pokoju, co nie zajęło jakoś wybitnie długo, bo zawsze był gotowy do szybkiej ucieczki.
Odwiedził swoją "wybraną rodzinę" powitał go całus od Megg uroczej filigranowej blondyneczki specjalistki od makijażu - Tak się cieszę, że tam jedziemy! Będę mogła odwiedzić małą bez dojeżdżania!- Powiedziała rozradowana. Mówiła o swojej pięcioletniej córeczce: Spróbowała klasycznego Amerykańskiego życia z mężem księgowym białym płotem i reszcie hetero gówna Americano, ale odkryła, że nie umie żyć w tej nudnej idylli. Zaczęła chodzić na imprezy, zdradzać męża odkrywając swoją miłość do muzyki i kobiet wzięli polubowny rozwód Greg sprawował opiekę nad małą a Jay upewniał się, że Maggy zawsze płaciła alimenty na czas i miała czas odwiedzić małą.

Dzieciaczek był żywym sreberkiem wygadana i ciekawska Mell bardzo przypominała mu kuzyneczkę Pepitę podobnie jak inne dzieci uświadamiały muzykowi, że są na tym gównianym świecie dobre rzeczy warte obrony. Oddał Megan pocałunek i delikatnie nacisnął jej zadarty nos - Też się cieszę, że będzie okazja zobaczyć [b]Nino Terrible ⁣, ale pamiętajże jedziemy tam do roboty rzuciliście już lokalne bullshit jobs ? - Spytał.

W odpowiedzi uśmiechnięta Candy podeszła do niego i ucałowała go w policzek była trans kobietą Jay zobaczył jej potencjał pomógł jej zejść z ulicy, bo sex work był dla niej koniecznością, a nie wyborem i zasponsorował jej kurs fryzjerski, dzięki czemu wszyscy mogli się cieszyć zajebistymi fryzurami - Nie będą za nami tęsknić w 7/11- Powiedziała ze śmiechem, naumyślnie dobierali niskopłatne pracę z luźnymi godzinami i dużą zmiennością personelu, aby nie wzbudzać podejrzeń i nie zostać zapamiętanymi.
- Mów za siebie! - Warknął oburzony William chodzący stereotyp femme geja szafiarza z wystylizowanym blond zarostem w stylu dick van dyka o cerze tak bladej, że mógł rywalizować ze swym Torreadorskim towarzyszem gdy nie używał rumienia życia - Dodawałem temu dołującemu miejscu flare, który będzie nieodżałowany! - Westchnął teatralnie następnie wszyscy roześmiali się ze wspólnego dowcipu.

Roger wielka miłość życia i nieżycia Jaya czarnoskóry młodzieniec w stylu greckiego bóstwa dawny call boy i narkoman Kira uratowała ich obu dając muzykowi dar przemiany teraz gdy Vitea oczyściła błyskotliwy umysł kochanka z destrukcyjnego wpływu narkotyków a ich mały polycule zaspokajał inne jego potrzeby skupił się na dbaniu o finanse grupy i został managerem ich wspólnej egzystencji.
Teraz odchrząknął, aby przywrócić, bohemę do ładu mieli ważne sprawy do załatwienia, a noc nieubłaganie mijała:
- Kocham to, że możecie się tak przekomarzać do świtu, ale nasz gwiazdor musi odebrać komórkę, camper zatankowany, zrobiłem przegląd i sprawdziłem ciśnienie w oponach wszystko gra- Zgodnie z radą Victorii Ash Torreador sprawił sobie ruchome leże wykorzystując przykrywkę muzyka w trasie jako dobrą wymówkę przed Inkwizycją zastanawiał się, czy lepiej wydać kasę na jakieś tuningi i deckale dla przykrywki, czy zostawić dom na kółkach w obecnym niemal fabrycznym stanie ( kilka zabezpieczeń dla Kainitów), aby nie rzucać się w oczy? W każdym razie niezmiernie bawiła go nazwa marki:


- Co robimy z Alanem ?- Alan Deepwood 16-letni dzieciak, którego ekipa spotkała grając na drag ballu (można było załapać sporo dodatkowej roboty na boku włosy, paznokcie, stroje itp.) smark był synem policjanta Mormona, który wyszedł z szafy i został wyrzucony z domu ojciec liczy, że po kilku nocach na ulicy pójdzie na terapię konwersyjną. Wszyscy trzymali się od biednego zagubionego dzieciaka z daleka bojąc się przyskrzynienia za pedofilie, stręczycielstwo czy inne wyssane z palca oskarżenia.

Jay widział w smarku i jego sytuacji samego siebie sprzed wielu lat więc postanowił mu pomóc jego ludzie pomagali młodemu odkryć kim chce być - Oczywiście, że weźmiemy go ze sobą dodatkowy rowdy zawsze się przyda w trasie! Może w nowym miejscu spotka jakiegoś miłego chłopca w swoim wieku- Latynos uśmiechnął się na myśl o romantycznej historii, chociaż był potworem, to robił coś dobrego!

Muzyk odebrał komórkę a resztę nocy spędził w objęciach swojego polyculu aplikując im vitea w niestandardowy sposób... Sex nie był tak przyjemny jak kiedyś, ale Victoria Ash pokazała mu, że budowanie tej relacji pozwala pamiętać śmiertelnika, którym się niegdyś było i pęta Bestie jedwabnymi łańcuchami.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 07-05-2023 o 10:41.
Brilchan jest offline  
Stary 08-05-2023, 01:13   #10
 
Lord Melkor's Avatar
 
Reputacja: 1 Lord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputacjęLord Melkor ma wspaniałą reputację



Okazało się, że jednak nie muszą zbierać się od razu, bo ich mentorka i szefowa w swojej łaskawości dała im całą noc dla siebie. Jego kompani zajęli się swoimi sprawami co wcale go nie zdziwiło. Przynajmniej oznaczało to, że nie musial spijać krwi ze swojego zwierzęcego chowańca. Udał się do schroniska "Przyjazna Łapa" gdzie czasami pomagał nocami. Pracownicy nauczyli się nie pytać, czemu pojawiał się tylko w nocy i czemu bywał czasami bardzo blady. Był nie tylko wykwalifikowanym weterynarzem ale też dogadywał się ze zwierzętami jak nikt inny..

- Dobrze, że jesteś, mamy tutaj suczkę spaniela, którą potrącił samochód. Zastanawiamy się czy jej nie uśpić, zobacz co można zrobić - Sara, ciemnoskóra dziewczyna pracująca w schronisku odezwała się do niego gdy stanął w progu. Zabrał się więc do pracy..... niestety suka miała kończyny złamane w wielu miejscach i nie było dla niej nadziei. Przekazała mu za to, że miała szczeniaki którymi trzeba było się zająć. Joshua pocieszył ją, że wyślę kogoś po nie, po czym zakończył życie zwierzęcia spijając z niego krew. Raz czy dwa próbował ludzkiej i faktycznie było to nieporównywalne uczucie ale spijanie życia z ludzi wciąć go brzydziła. Jeśli chodzi o zwierzęta wydawało się to bardziej... właściwe. Potem poinformował Sarę, zdziwioną skąd to wszystko wiedział, o osieroconych szczeniakach i spojrzał na pozostałe zwierzęta, z których żadne nie było w aż tak drastycznym stanie. Czy tym właśnie by się zajmował cały czas, gdyby nie przeistoczenie? Ale nie był już człowiekiem, powinien chyba o tym pamiętać.

Zadzwonił jeszcze do swojego dawnego przyjaciela Marka, aktywisty z ruchu obrony praw zwierząt. Tamten spytał się czy nie chce pomóc w akcji przeciwko jednej z przemysłowych farm, gdzie nieludzko traktują zwierzęta. Szykowała się niezła zadyma w słusznej sprawie. Kolidowało to niestety z jego misją od Szeryf....

W końcu wrócił do schronienia, gdzie znalazł jego chyba imiennika
(całkiem zabawny zbieg okoliczności...) Josha.

-Thomas i Jay jeszcze nie wrócili? Rozumiem, że załatwią transport? Ja wezmę tylko małą walizkę i Pluta. Nie potrzebuje dużo - uśmiechnął się do Nosferatu, z którym w tej koterii chyba najłatwiej mu było znaleźć wspólny język...




 
Lord Melkor jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 01:34.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172