Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Postapokalipsa > Archiwum sesji z działu Postapokalipsa
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Postapokalipsa Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Postapo (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 11-11-2007, 11:30   #161
 
Gedan Ness's Avatar
 
Reputacja: 13 Gedan Ness nie jest za bardzo znany
Gedan podziękował za napitek, gdyż alkohol jeszcze bardziej odwadniał organizm. Wolał już czuć jak jego gardło przeszywa grupa szpilek niźli zataczać się w te i wewte, bełkocząc coś niezrozumiale. Nie mógł patrzeć jak pozostali zachwycają się wiśniówką, tak więc zamknął oczy i oparł głowę o szybę wozu, próbując zasnąć, co średnio sie udało. Czuł się coraz gorzej i zbierało się mu na wymioty ale nie dawał tego po sobie poznać. Ta grupa nie budziła jego zaufania, a gdyby zobaczyli jak słabo sobie radzi, mogliby go odsunąć od ,,Polowania".
 
__________________
Strach to tylko 6 liter!
Gedan Ness jest offline  
Stary 11-11-2007, 12:24   #162
 
Drzewiec's Avatar
 
Reputacja: 25 Drzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodzeDrzewiec jest na bardzo dobrej drodze
Stan Hamilton

Chemik obejrzał każde z pudełeczek i zastanowił się... po chwili uśmiechnął się do sprzedawcy i odpowiedział:
- Dobrze, to ja wezmę... Pigułki doktora Steva. Ile kosztują? No dobra. Morfina mi nie potrzebna, plastry. Cholerstwo mocne. Niebezpieczne. Uzależniające. To podziękuję i wezmę jeszcze chloroform.- Stan zagarnął dwa opakowania i czekał na wycenę. Płaci oczywiście. (MG: chyba mam czym zapłacić, nie?)). Gdy jest po wszystkim chowa głęboko zakupione substancje i z uśmiechem wraca w kierunku samochodu. Tam uważnie słucha, jakie plany snują towarzysze.
 
Drzewiec jest offline  
Stary 11-11-2007, 19:21   #163
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 51 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
- Panie Carter. Jak się w ogóle mam do pana zwracać bo w sumie nie zostaliśmy sobie oficjalnie przedstawieni … co do ustaleń to ja bym raczej proponował poszukać jakiejś roboty co by zarobić parę gambli. Ruszać od razu za Tornadem to według mnie taktyczna głupota. Po pierwsze co nam da ruszenie od razu? Na pewno nie dorwiemy jej od razu, a zapasy nam stopnieją lub znikną od razu. Ja mam tylko na jeden dzień a potem będę głodował. Po drugie paliwo nam się może skończyć, a nie chciałbym aby skończyło się nam na środku pustyni. Po trzecie jak jesteśmy wyposażeni. Jaką mamy broń , ile amunicji i ew. z iloma przeciwnikami byśmy sobie poradzili. Bo przypuszczam, że nie my sami będziemy polować, a wielu będzie chciało potem nam odebrać … Oczywiście to jest skromne zdanie specjalisty od pola walki.

Mówił to spokojnym, ale zdecydowanym głosem. W końcu się znał na tym co robił, a chciał aby amatorzy dowiedzieli się co z czym się je, o co w tym wszystkim chodzi.
- Aaaaa. I jeszcze jedno. Z tego co widzę to nie macie jakiegoś konkretnego planu. Po prostu jedziecie na wiwat, a takie coś rzadko dobrze się kończy. Jak na froncie. Bez planu wszystko bierze w łeb. A bez zaplecza, w naszym przypadku zapasów i inne potrzebnych rzeczy … to ja to marnie widzę.

Wziął ostatni łyczek wiśnióweczki. Nie chciał się spić i mieć otępiałych zmysłów. Zawsze był gotów do działania, do walki. Do tego był stworzony … z tym się już urodził.
- Naprawdę dobra ta wiśnióweczka … naprawdę dobra
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!
Ragnaak jest offline  
Stary 12-11-2007, 08:52   #164
 
Killian's Avatar
 
Reputacja: 13 Killian nie jest za bardzo znany
Killian zauważył Stana i zastanowiło go jego zdenerwowanie. Przez gwar udało mu się usłyszeć "...środki nasenne?" - Zaintrygowało to Killiana - przez całą podróż nikt nie miał problemów z zasypianiem. Spokojnie i jakby od niechcenia stanął ok 2 metrów za Stanem. Dzielili ich ludzie którzy szukali także prochów i przyglądali sie kramowi. "..wezmę... Pigułki doktora Steva...wezmę jeszcze chloroform..." - Killian przyglądał sie stanowi próbując wyczytać co knuje ten gad.. Na razie nie może reagować - nie uwierzą mu a chemik się wycwani jakąś bajką. Ale musi na niego uważać i obserwować. Kiedy dochodziło do płacenia przez chemika - Ochroniarz oddalił sie troszkę i stanął przy innym kranie udając zainteresowanie nożami. Kiedy Stan go minął wrócił do tego samego straganu - Dzień dobry - szukam Actinixu i Raphidalu - albo innego świństwa na zawroty głowy.
 
Killian jest offline  
Stary 12-11-2007, 19:07   #165
 
Wilczy's Avatar
 
Reputacja: 424 Wilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetnyWilczy jest po prostu świetny
Robin "Dziadek" Carver

No... trzeba przyznac, że słowa Ragnaaka trochę - delikatnie mówiąc - poirytowały Dziadka...
- Po pierwsze: nazywam się C-A-R-V-E-R, ale jeśli zapamiętanie tego sprawia ci trudność to mów po prostu "proszę pana." - Carver szanował innych ludzi... a przynajmniej tych, których nie musiał zabijać. A przekręcanie cudzego nazwiska to brak szacunku... a może po prostu Robin zrobił się jeszcze bardziej zgryźliwy na starość?
-Po drugie: nie myśl sobie, że tylko ty jeden byłeś na froncie. Powiedz, gdzie byłeś kiedy Moloch ruszył swoje metalowe dupsko na południe, kiedy zaczynaliśmy walczyć, kiedy potrzebowaliśmy każdej pary rąk. Ja wtedy grzałem do maszyn z kaemu. - trzeba przyznać, że Carver nie należał do tych, co dobrze znoszą krytykę. Zamilkł na chwilę i uspokoił się.
-No dobra, ale dosyć już tego pieprzenia. Faktem jest, że potrzebujemy żarcia i paliwa. Jak wspomniałeś "zaplecze." Powiem tylko, że ja nie jestem człowiekiem od "zaplecza." Jestem najemnikiem, wykonuję polecenia. Jako żołnierz powinieneś to rozumieć. Poza tym... podobno jesteśmy zespołem - zespół wspólnie podejmuje decyzje. - odwrócił głowę i spojrzał na targowisko. - No i nie wiem jak reszta stoi z kasą. Może Hamilton właśnie załatwia nam "zaplecze?" W końcu to jego był pomysł z tą chmurą...
 
Wilczy jest offline  
Stary 12-11-2007, 20:41   #166
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 51 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
- Carver nie irytuj się tak. Po prostu nie zostaliśmy sobie przedstawieni. No może jak byłem związany, ale wówczas myśli się o czymś innym. Ogólnie to się nie znam na organizowaniu zaplecza, ale wiem, że takowe jest potrzebne … oczywiście trzeba poczekać na resztę i wspólnie zadecydować. Skoro jednak użyłeś zwrotu … nie wiadomo jak reszta stoi z gamblami ( mówił spokojnie. Chwilowy wybuch złości Carvera nie zrobił na nim wrażenia, ale był gotowy na odparcie jakiejkolwiek agresji. Czynnej agresji).

Przerwał , zamilkł na moment jakby pośród tysięcy myśli i słów znaleźć te najwłaściwsze słowa, zwroty czy jak to się tam zwie.
- Jeśli nie mają gambli to nie widzę sensu lecieć za chmurą. Będziemy musieli poszukać jakiegoś szybkiego zadania dobrze płatnego … a co do frontu to przypuszczam, że trochę więcej się nastrzelałem i napatrzyłem jak moi towarzysze broni umierają. Ty jesteś najemnikiem, który walczy to tu to tam. Ja natomiast cały czas byłem na froncie … i tylko, że się odciąłem od uczuć nadal żyję, nie waruję i nie odwala mi ( mówił to spokojnie, patrząc na Cartera spojrzeniem chłodnym , bez wyrazu, bez uczuć, gotowym zareagować niczym kobra)

Po czym lekko się uśmiechnął, na moment, na sekundę …
- Ale nie ma co się przekomarzać. Musimy poczekać na resztę i zadecydować co dalej
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!
Ragnaak jest offline  
Stary 13-11-2007, 18:57   #167
 
Malutkus's Avatar
 
Reputacja: 13 Malutkus nie jest za bardzo znany
Kristoff Baxter

Medyk stanął pod jednym z murów, tyłem do ściany, zgadując, gdzie może siedzieć szeryf takiej dziury. No, dziura to w tym wypadku trochę nieprecyzyjne słowo, okazało się, że miasteczko jest całkiem spore- na tyle spore, żeby znalezienie kogoś sprawiało spore problemy. Z drugiej strony nie wiedział tak naprawdę, jak ten koleś zareaguje na wieść, że jest bez grosza przy duszy i wypytuje o "polowanie". W najlepszym razie może go po prostu olać, w najgorszym... Cóż, w mieście zatrzymało się pewnie aż nadto "łowców", którzy nie życzyli sobie konkurencji i byli gotowi zapłacić miejscowym za jej ograniczenie. Była jeszcze trudność podstawowa: wychodziło na to, że jutro, najpóźniej pojutrze nie będą mieli co jeść, nie mówiąc o amunicji czy sprzęcie. Wyglądało więc, że w tym momencie spotkanie z szeryfem niewiele mu da, a pytanie nieodpowiednich osób może tylko przysporzyć niepotrzebnych kłopotów. Co zatem należało robić?
Przede wszystkim zgromadzić trochę gambli. W jaki sposób? Gdyby pochodził z Hegemonii pewnie poszedłby strzelać, gdziekolwiek. Gdyby pochodził z Teksasu, pasłby bydło i obstawiał walki psów. Gdyby był z Detroit... pewnie już dawno leżałby w jakimś dymiącym wraku. Ale pochodził z Vegas, a ten targ aż prosił się o trochę rozrywki w stylu Vegas.
Wyszukał skądś skrzynkę, karton czy cokolwiek, co mogło posłużyć za niewielki stolik i wyciągnął talię zużytych kart. Kiedyś był mistrzem podwórka w "trzy karty", a tutejsi mieszkańcy wyglądali na skończonych idiotów, więc gdy stracił z oczu gości z kałachami, wziął się do roboty.
- Ludzie, ludzie, tylko tutaj jedyna taka okazja! W kilka minut możecie odejść bogatsi o cały wór leków! Co ja robię, pytacie? Nie, nie zwariowałem! Drogi panie, można pozwolić? Proszę, oto 3 karty, 2 czarne i jedna czerwona. Pan znajdzie czerwoną- pan wygrywa! Czarna przegrywa, czerwona wygrywa. Tylko tutaj! Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może!
Oprócz podstawowych narzędzi miał ponad pół kilo leków "na wszystko", więc było co stawiać. Jednak na wszelki wypadek starał się nie podchodzić do gry z ludźmi o zbyt inteligentnym wyrazie twarzy.
 
Malutkus jest offline  
Stary 13-11-2007, 21:07   #168
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 184 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
Killian
Słyszysz, jak Stan targuje się ze sprzedawcą, po czym wyciąga kilka nabojów i płaci. Przez chwilę ktoś zasłania ci widok, a kiedy się usuwa, chemik odchodzi już od straganu z niczym. Spostrzegł cię, uśmiechnął się, skinął głową... Chyba wie, że słyszałeś, o czym mówili, przesłyszenie nie bardzo wchodzi w grę... I nie, nie może blefować. Przecież byś poznał. Może po prostu jesteś zbyt podejrzliwy? Bijąc się z myślami, podchodzisz do stoiska, gdzie Murzyn na twoje zamówienie wyciąga kartonik Actinixu, za który liczy sobie 10 gambli za całość. W sumie 20 tabletek, dobry biznes, tak? Niestety, Rephidalu nie ma na stanie, za co bardzo przeprasza, i oferuje, że za dopłatą może specjalnie sprowadzić w ciągu trzech dni...

Kristoff
Nie od dziś wiadomo, że cwaniak to i z Afryki do domu wróci. Wprawdzie ne wiesz, gdzie jest Afryka, ale żeby wrócić stamtąd trzeba być NAPRAWDĘ cwaniakiem. W każdym razie rozkładasz karton, na karton karciochy, i możemy lecieć z ludźmi w karola. Jeden petent... oj, chyba mamy problem. Omsknął ci się palec i wypadła czerwona. Na szczęście ćwok się nie połapał, więc tylko zgarnął ci kilka paracetamoli. Ale musisz bardziej uważać, bo inteligentniejsi mogą się zorientować. Ale następny! Ech, też klęska, następne trzy piguły poszły. Coś ci nie idzie. Ale z trzecim już pełen sukces! Zostawił za sobą garść części do Diesla. I jeszcze jeden! Uuu, ten koleś ma świra, zagrał o granat obronny... Piąty petent - i porażka, koleś zgarnął bandaż...

Samochód
- A tam, trochę się tego tu zamelinowało na czarną godzinę. Wiecie, jak jesteś właścicielem baru, to nie trzymasz najlepszych alkoholi na widoku, tylko jak widzisz kolesia przy kasie, który chce się schlać, to podchodzisz i tak mimochodem proponujesz jakieś lepsze trunki. Kłopot w tym, że niewielu było takich, co to by mieli kasiorę... Zaraz, moment! Przecież my możemy przehandlować ten syf na sprzęt! - Rich walnął się w łeb. Natychmiast zaczął obszukiwać samochód, zajrzał do silnika, do klimy, do defibrylatora, odkręcił kołpaki... W sumie z zakamarków auta wyciągnął 3 butelki sherry, pół litra brandy, fabrycznie omszały winiak owocowy i paczkę papierosów. - Wiecie, tam może być tego więcej, ale ja już nie pamiętam, gdzie dokładnie. Jak chcecie, możecie poszukać, ale możecie też iść to opchnąć... Zróbcie listę zakupów i niech ktoś idzie... Może Gedan?

Stan
Po kilku minutach targowania się wreszcie doszliście do porozumienia. Za buteleczkę chloroformu i pudełko pastylek musiałeś wysupłać ze zdobycznego P226 5 dziewiątek, ale teraz masz środki, na których ci zależało. Nagle coś cię tknęło, odwracasz się i zobaczyłeś podchodzącego Killiana. Zwinąłeś szybko świeżo kupione rzeczy i odszedłeś od straganu do samochodu, pozdrawiając go skinieniem głowy. Chyba cię nie przejrzał, ale mógł usłyszeć, o czym mówiłeś...
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline  
Stary 14-11-2007, 19:24   #169
 
Gedan Ness's Avatar
 
Reputacja: 13 Gedan Ness nie jest za bardzo znany
*Gedan w końcu pogrążył się w lekki półsen, lecz nie trwało długo zanim potworny ból głowy znów przyprowadził go z krainy morfeusza do świata rzeczywistego. Usłyszał swoje imię wypowiadane przez Richa i jak przez mgłę zdawało mu się że wiedział o czym rozmawiają. Patrzył na trzy butelki wytrawnych trunków i uśmiechnął się skwapliwie przełykając ślinę i poczuł jakby połykał duży kamień. Bardzo chciało mu się pić. Klecha sprzedawający trunki na bazarze? Ludzie tego chyba nie kupią. Powiedział po krótkiej chwili milczenia, ale w sumie pomyślał że mógłby wyjść trochę na świeże powietrze. Taaa... Świeże, pomyślał z ironią. Potrząsnął lekko głową, ale po chwili dodał że może iść, o ile któryś z kompanów zabierze się z nim, gdyż czuje się jakby trafił do piekła... I stamtąd wrócił.
 
__________________
Strach to tylko 6 liter!
Gedan Ness jest offline  
Stary 14-11-2007, 19:52   #170
 
Ragnaak's Avatar
 
Reputacja: 51 Ragnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodzeRagnaak jest na bardzo dobrej drodze
- Gedan … Ze z dziwieniem spojrzał na osobę, która kiepskawo wyglądała. A może raczej nie wyglądała?

- … po prostu potrzebujesz gambli aby rozkręcić swoja wiarę jaka tam by nie była. Może to kupią. Zawsze mogę iść z tobą aby uchronić ciebie przed niebezpieczeństwami tego świata lub tamtego tajemniczego ( Ragnaak lekko się uśmiechnął. Ostatnio coś mu to chyba wchodzi w krew). Możesz ew. mnie zareklamować oraz naszą drużynę jako rzetelną, która się wywiązuje w całości i na przykład wyciągnęliśmy ciebie z jakiejś opresji. Że bóg lub bogowie przysłali tobie nas … nie wiem. To ty się drogi Gedanie znasz na tych całych …

Przerwał. Nie dokończył, bo w sumie można tu wiele wstawić. Każdy inaczej to nazywa : ceregiele, magia , powołanie , … jest tego całe mrowie

- Mogę iść lub pozostać tutaj i pilnować karetki oraz was. Jak wolicie. Gdzie się lepiej przydam? Teraz i tak nie ma walki więc z chęcią posłucham waszych uwag.
Przez chwilę zerknął na Cartera po czym dodał.
- Jakby nie patrząc jest dwóch zaprawionych wojowników. Więc jeden może zostać tutaj, a drugi może pójść z Gedanem …
 
__________________
Miarą sukcesu jest krew : twoja lub wroga !!!
Ragnaak jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:24.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166