Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Fantasy Czekają na Ciebie setki zrodzonych w wyobraźni światów. Czy magią, czy też mieczem władasz - nie wahaj się. Wkrocz na ścieżkę przygody, którą przed Tobą podążyły setki bohaterów. I baw się dobrze w Krainie Współczesnej Baśni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-09-2021, 08:21   #941
eTo
 
eTo's Avatar
 
Na szczęście KIti pomimo szaleństwa i paniki zdecydowała się pozwolić sobie pomóc. Dzięki temu dało się sprawnie poradzić z ugaszeniem ognia. Była nawet na tyle świadoma, że podziękowała za pomoc zamiast wrócić do mamrotania pod nosem i chaotycznego biegania. Czyli leczenie szaleństwa zdaje się postępować w dobrą stronę.
Mag jak to zwykły kujon zaczął interesować się potencjalnie nie swoim intersem, w zasadzie tylko dlatego, że ktoś okazał zainteresowanie do czegokolwiek. Dirithowi nie przeszkadzało to za bardzo, dopóki nie spowalniało to poruszania się w przód. Zamierzał więc zajrzeć do jaskini kiedy wreszcie można było do niej wejść. Głównie po to, żeby spróbować odnaleźć księgę z jakiej pochodził nadpalony kawałek papieru.
- Znasz język z tamtej kartki papieru? - rzucił zastanawiając się do jakiej euforii doprowadzi elfa pytając się o cokolwiek związanego z pismem lub księgami.

Zamiast odpowiedzi dostał pytanie. Żeby poprawnie na nie odpowiedzieć Tygrysołak wyszedł na zewnątrz po czym spojrzał w kierunku grupki jakiś istot. Ośmiu, czyli z bestiami szesnastu na ich piątkę, może szóstkę jeśli bestia Diritha się odrodziła. Trzeba było przyznać, że już jakieś małe szanse mogli mieć przeciwo Dirithowi.
- Nie wiem. Tylko szesnastu wliczając bestie, czyli nic co nazwałbym problemem wartym uwagi. Możliwe, że może to być pewien zdrajca, którego już parę razy zarżnąłem bez większych problemów. Znając to jak próżne i tchórzliwe są drowy zdziwiony jestem, że wynajął tylko siedmiu pomocników. Chociaż sądządz po tym jak głupi był ten zdrajca, jestem zdziwiony, że nie pojawił się w standardowo-cztero-osobowej drużynie, jeśli to on. - stwierdził przestając się interesować obserwatorami.

Zamiast tego podszedł do ogłuszonego wcześniej człowieka.
- Na moje oko, nie ma szans na wydobycie z niego czegokolwiek pożytecznego... Chyba, że chcecie mocno spróbować... nie chcecie? To dobrze. - powiedział dobijając człowieka. Tak po prostu.
Nie wiedział czemu, zle miało to znaczyć dla obserwującej go osemki, że jeśli go zaatakują to ich po prostu zarżnie równie łatwo co tego człowieka. Zadziwiające jak to istoty myślą i przypisują jakieś losowe myśli do czynności mając stu procentowe przekonanie, że owe czynności zostaną odebrane w dany sposób, jakby odpiorcami było telepaci siedzący w ich głowach i wiedzący dokładnie co myślą.
Tak czy inaczej przyszedł czas na wejście do jaskini, wykopaliska, świątynie, czy czegokolwiek co właśnie otworzyli. Wchodząc ponownie do środka Dirith zwracał uwagę na wszelkie księgi przerzucając je z kupy na kupę żeby je przejżeć, szczególnie te nadpaalone w poszukiwaniu księki z jakiej pochodziła nadpalona kartka. Po kilku dłuższych chwilach niezależnie czy znalazł ją czy nie, zwrócił się wgłąb pomieszczenia. Jakby nie było, miał arcykapłana do znalezienia.
Napis w drowim otwarcie zignorował. Jakby nie było szukał między innymi arcykapłana, Hell Light, sprzętu pozwalającego latać na tyle szybko żeby walczyć ze smokiem w powietrzu, sposobu na uleczenie wzroku smoka, jeśli po znalezieniu sprzętu do latania smok którego zamierzał gnębić nie odzyskał jeszcze wzroku, informacji na temat tworzenia chimer, wszelkich mutagenów do tworzenia chimer, oraz jeszcze przynajmniej kilku rzeczy jakich w tej chwili nie pamiętał, ale na 90% przypomniałyby mu się jeśli by je znalazł. Tak więc wiadomość była od zdrajcy. Albo przynajmniej wydawała się być na jego poziomie inteligencji, czyli znalazł gdzieś coś myśląc, że Ditith tego szuka i zacznie marnować czas na gonitwę za autorem wielce precyzyjnej wiadomości, jaby Dirith szukał tylko jednej rzeczy w życiu. Albo był wróźką i wyrocznią wiedzącą kto jest autorem każdego zapisanego na czymkolwiek wyrazu.
Znalezienie arcykapłana i sposobu na ograniczenie szaleństwa Kiti było w tej chwili ważniejsze. Problemem mogło byc tylko to, że autor poprawnie odgadł to czego Dirith w tej chwili szukał i był w posiadaniu zarówno arcykapłana jak i sposobu na szaleństwo Kiti... szanse na to były jednak minimalne. Dlatego Dirith zamierza skupić się na dalszych poszukiwaniach. Przynajmniej dopóki nie natrafi na dowód gdzie jest jeden z obiektów jakie szuka

.
 
__________________
"Drow to stan umysłu." - Almena? Kejsi2?

"- You can't let them run around inside of dead people!
- Why not? It's like recycling." - Dr. Who
eTo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 14-09-2021, 22:19   #942
 
Kejsi2's Avatar
 
Kiedy Dirith spuścił Kiti na moment z oczu, wróciła do maltretowania kolesia (czy tego co z niego zostało po grillowaniu z Dirithem…) Szarpany i cucony [no powiedzmy…] koleś wykazywał jeszcze oznaki życia i po chwili się ocknął, coś bełkocząc. Kiti miała okazje przesłuchać jegomościa. Choć tak naprawdę kiedy w końcu się ocknął, była tak poparzona i wściekła, że zapomniała o co chciała właściwie spytać.
- GDZIE TO MASZ???
- ODEJDŹCIE ODE MNIE!!!
[powtórzyć sekwencję 14 razy]

- Wiem że to masz i nie odejdę bez tego bezbożnicka gnido!!! – warczała Kiti szarpiąc go za szmaty. – Masz 3 sekundy żeby to oddać albo powiedzieć gdzie on jest!!! PIĘĆ!... CZTERY!!!...
Koleś zaśmiał się tylko.
- Niczego nie dostaniecie, nic już nie ma, wszyscy nie żyją ,wszyscy tam zginą!.... Jeśli myślicie że tak po prostu go sobie weźmiecie i spędzacie to się grubo mylicie!
- Nie chcemy go sprzedawać, ty jakiś głupi jesteś!?
- One tam są wszędzie, w każdym, wszędzie! Nie da się go tak po prostu zabrać!
- Jakie one!? – zgłupiała Kiti. – Ale że jest ich więcej!?
- Dużo więcej!
- Ale jak więcej!?
- No… normalnie….
- W sensie jak więcej!?
- No że więcej więcej. Więcej niż jedno.
- Lama!? Owca!? Instrybutor!? Gadaj!!!
Mag popatrzył ukradkiem na Diritha, spojrzeniem pt. „znasz może jakiś tani ośrodek?.
- Poszukujemy arcykapłana z miasta…
- Arcykapłana? – mruknął szarpany przez wilczycę koleś.
- Tak! – syknęła przez żeby. – Tak…? NIE! Znaczy tak…! Gadaj gdzie jest!
Koleś znów się zaśmiał.
- Jeśli tam jest to już jest po nim.
- Ale jest!?
- Możliwe. Wszyscy tam byli. Wszyscy nie zyją. Wielcy odkrywcy. Najemnicy. Górnicy. Tragarze. Bestie. Jeśli ktokolwiek wyjdzie rozniesie tę zarazę wszędzie wokół. Lepiej żeby nikt nie wyszedł. O ile tu jej nie ma. Ale pewnie jest. Bo już jest wszędzie.
- Jaką zarazę?

- Tam na dole coś było. Ktoś coś widział… Znaleźli wejście do starożytnych ruin, a potem coś zobaczyli i nie chcieli nikomu pokazać. Ziemia drżała i krzyczeli o Behemotach. A potem okazało się, coś jest wszędzie wokół i zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Halucynacje, kanibalizm, morderstwa. Wezwali magów i kapłanów i opanowali sytuację, podobno. He! Ale to nadal tam jest i jest wszędzie, widziałem go! Jesteście szaleni. SZALENI!!! To zabije nas wszystkich!
- Ale czy ktoś żywy został na dole? – wtrącił mag.
- Pewnie tak. Nie wiem. Chyba tak. Al. Co za różnica?! I tak wszyscy już nie żyją! To jest wszędzie. Widziałem też psy.
- Psy??? – wtrąciła Kiti.
- Psy.
- Ale jak psy?!
- No psy, psy, no takie normalne. Tylko że to nie były normalne psy.
ich oczach odbiła się pustka… Kapłani mówili, że to demony i że się ich pozbędą. No i pozbyli he he he… - po jego uśmieszku można było łatwo zgadnąć, ze jednak się nie pozbyli…
- A może po prostu zgrywasz głupa, ponieważ nie chcesz nam powiedzieć, gdzie jest skarb? – mruknął mag. – Co za różnica, co tam jest, skoro wszyscy się odrodzą? Może miałeś halucynacje po flaszce, po świętowaniu, gdy znaleźliście skarb?...
Koleś oburzył się na żarty.
- Nie boję się śmierci, bólu, ani psów, ani Behemotów, ale to co widziałem… To, co one on robi z umysłem, to jest koszmar!!!
- A co robią?
- Widzisz rzeczy… straszne… czujesz… zapach, smak… dotyk… rzeczy… strasznych…
- Ale kim „on” jest?
- Nie wiem, czy jest jeden, bo są wszędzie!!! Niby nie ma go nigdzie, ale ja wiem, wiem, że jest tego więcej!
- Więc jak wygląda?
- Właśnie nie wiem, właśnie dlatego jest wszędzie!!!
- Może to zwyczajny demon i zwyczajne opętania – wzruszył ramionami mag.
- Więc dlaczego arcykapłan i inni zaginęli, he?! – zaśmiał się z przekąsem.
- Wspomniałeś o Behemotach i psach… co odkryliście najpierw?
- Ja tam nie wiem, ja miałem tylko pomagać… Podobno rozeszła się wieść, jak znaleźli czego szukali i znaleźli ruiny. Potem ziemia się trzęsła i pojawił się pierwszy Behemot. Potem zaczęły się dziwne rzeczy. A potem zobaczyłem psy. A potem wy mi zawracacie głowę!!!
- WIEM ŻE UDAJESZ KŁAMLIWA KANALIO, MÓW PRAWDĘ, GDZIE TO MASZ???

Koleś znowu zemdlał.
To jest ten moment w którym okazuje się, że jest towarzystwo. Kiti była zasapana, wykończona, przesłuchaniami, bieganiem, paleniem się i gaszeniem się i byciem gaszoną. Zanim zdążyła zareagować Dirith podszedł do ogłuszonego wcześniej człowieka.
- Na moje oko, nie ma szans na wydobycie z niego czegokolwiek pożytecznego... Chyba, że chcecie mocno spróbować... nie chcecie? To dobrze. - powiedział dobijając człowieka. Tak po prostu.
Kiti spojrzała na maga, ale ten nic. Machnęła łapą. Właściwie Dirith miał rację, nie ma szans na wyciągnięcie z niego czegokolwiek sensownego, na co to komu potrzebne…
- A to co za jedni? – szybko i inteligentnie zauważyła towarzystwo, kiedy tamci zdążyli już rozbić obóz, pożenić się i wychowywali właśnie pierwszych potomków.
- Ja ich nie spotkałem wcześniej na swojej drodze… - mruknął podejrzliwie mag. – Zastanawiam się czy to nie jakaś przyjemna grupka KOS… Podpadliście komuś może…?
- Nyyyeeeee my nigdy nieeee!... A czemu…?
 
__________________
"Bóg stworzył świat. Szatan zobaczył, że świat jest dobry i zaniepokoił się trochę. Bóg stworzył człowieka. Szatan uśmiechnął się, machnał ręką i rzekł do siebie: eee spoko, będzie dobrze!" - Almena wyjaśnia drużynie stworzenie świata....:D
Kejsi2 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26-09-2021, 20:51   #943
 
Almena's Avatar
 
– Myślisz, że to on?
- Ja bym obstawiał, że to on.
- Tak po prostu? Takie…coś…? Nic więcej…? – chrząknął i splunął.
Obserwowali, jak Dirith dobija kolesia leżącego na piasku.
- Z wyglądu by się zgadzało.
- A tam, z wyglądu! Każdy drow wygląda tak samo!!!
- Ile znasz drowów z białymi wilkami?
- W ogóle nie znam drowów, ani wilków!
- Proponuję sprawdzić.
- Co sprawdzić?
Milczeli chwilę.
- Sprawdzić, czy gra warta świeczki – mruknął.
- No i jak zamierzasz to zrobić? – żachnął się. – Może go spytasz sobiście, chłe chłe, chłe?
- Poślijmy Bestie – powiedział poważnie i bez wzruszenia.
- Bestie…? – zastanowił się kolega obok. – W sumie czemu nie, ale nie wiem zaiste, czego ma to dowieść…!
- Myślenie nigdy nie było twoja mocną stroną… Poza tym, co szkodzi odrobina rozrywki?
- No w sumie nic… A co z tym tam, elfem? Nic nie wiem o żadnym elfie. Co za elf?
- Ja bym był ostrożny z tym elfem - wtrącił inny. – Różne plotki krążą, a informacje nadal nie są potwierdzone. Równie dobrze Timewalkera mógł zbudzić ktoś elfickiej krwi.
- No, i od kiedy drow ot tak sobie podróżuje z elfem przez pustkowie do starożytnych ruin, he? Ja wam mówię, coś jest na rzeczy. Myślicie, że jakiś pierwszy lepszy idiota zbudził Timewalkera?! Otóż nie, panowie. To nie był idiota. Coś jest na rzeczy. Ja wam mówię, uważajcie na tego elfa.
Jeden z nich przestał się bawić wielką kuszą i schował ją za plecy.
- Będziemy tak stać…?
- Puśćmy Bestie. Trzymajcie się planu.


* *

Dirith, Kiti;
Ruszyliście do stojących otworem ruin, ignorując towarzystwo. Towarzystwo jednak nie zignorowało was i na horyzoncie pojawiło się obok tamtych więcej towarzystwa.
- Pięknie, poszczuli nas Bestiami… - mruknął mag. – O co im chodzi, o te ruiny?!
Zerknął na was podejrzliwie.
- Wydaje mi się, że nie będą chcieli rozmawiać… Może by tak wejść głębiej w te ruiny? Z drugiej strony, to co mówił ten człowiek…
Mag obejrzał się na wejście. Ruiny. Pergaminy, księgi, artefakty, przepalone, przywęglone, ale część nietknięta. Ruiny. Tajemnice. Kusi, swędzi…

Tymczasem Bestie towarzystwa zbliżały się ku wam, jedne szybciej, inne wolniej. Wszystkie sprawiały wrażenie ogarów na polowaniu.

Darya - Cyber Sirens project by Skyrawathi on DeviantArt
Serio… No właściwie czemu nie, Bestia jak Bestia… taka dobra na długie podróże i zimowe wieczory…

Kolega właściciela również poszedł na łatwiznę.. no, powiedzmy… ale co kto lubi…
Naga by Harpiya on DeviantArt

Trzeci był bardziej tradycjonalistą
Frilled Raptor by ArtofCarolyn on DeviantArt

Czwarty zrobił sobie takiego pupila…
Inside the Ember Cavern by ArtofCarolyn on DeviantArt

W waszym kierunku galopuje również młoda dziewczyna
My OC Diona - My Room by Razaras on DeviantArt
Na grzbiecie pegaza… po prostu…
In a pink sunset by EsaArts on DeviantArt

Nadlatuje również coś takiego, z pasażerem.
Dive by Sythgara on DeviantArt
Wygląda na to, że pikujący w ataku stwór dotrze do was jako pierwszy.

Elfi mag był bardzo zaniepokojony całą obławą.
- Na pewno ich nie znacie…?! Nieważne…
Spojrzał na drzwi.
- Chodźmy, jeśli chcemy tam wejść to teraz albo nigdy… Spróbuję zamknąć te drzwi za nami.
Zaczął odprawiać swoje czary.
- COLLOPORTUS SUNDAYNIEHANDLOWA HODOR!
Solidne kamienne płyty zaczęły się poruszać i tak jak poprzednio się otworzyły, zaczęły się zasuwać. Tak masywne i stare wrota potrzebowały jednak trochę czasu…
- Zdążą tu dotrzeć, nie mogą za nami wejść! – syknął. – Spróbujmy je powstrzymać, ale nie wychodźcie, żeby nie zostać za drzwiami kiedy się zamkną!
Dziewczyna na pegazie i latadło z pasażerem były już w zasięgu jakichś 50 metrów.
 
__________________
- Heh... Ja jestem klopotami. Jak klopofy nie podoszają za mną, pszede mnom albo pszy mnie to cos sie dzieje ztecytowanie nienafuralnego ~Dirith po walce i utracie części uzębienia.
Almena jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-10-2021, 10:58   #944
 
Kejsi2's Avatar
 
Nic się w sumie nie wyjaśniło. Coś tam było na dole gdzieś czy coś no i tyle. Dirith tak po prostu sobie kolesia wykończył i tyle. Ci na horyzoncie się gapili jakby czegoś chcieli. Może on wiedzą coś, co i jak i gdzie!? Nie wyglądali zbyt przyjaźnie. Ale kto wygląda przyjaźnie jak widzi mrocznego elfa i wilki? Niewiele osób lubi wilki. Nikt nie lubi wilków. A drowów to w ogóle nikt nie lubi. Ale to nic, nic, nic. Wystarczy tylko znaleźć Hell Light. Kiedy już go znajdzie, nic ją nie będzie obchodziło, kto lubi wilki, a kto nie lubi. He. He he. Kogo obchodzi, kto lubi wilki, kiedy ma się HellLight!? No właśnie. Można nie lubić nikogo. I co ci zrobią!? Nic ci nie zrobią! No właśnie, hehe he. Nic nie zrobią! W ogóle nic nie trzeba robić. Od kiedy ten, kto ma Hell Light, musi coś robić!? No właśnie. He he.
GDZIE ON JEST!?
Usłyszała, że coś galopuje w ich kierunku. Całe stado Bestii nagle rzuciło się w ich kierunku.
- WON, HERETYKI, NICZEGO NIE DOSTANIECIE, MÓJ CI ON!!! – krzyknęła wściekle do agresorów.
No bo co. No jak to tak…!? Wynocha. Kultury trochę. Mag zaproponował żeby iść dalej i zamknąć drzwi. No bo właśnie. Oni tu niby biegają, a w międzyczasie ktoś ukradkiem coś wyniesie z tych ruin! Teraz to już oczywiste, coś w tym ruinach jest, oczywiste, oczywiste, oczywiste! Inaczej by się im tak nie spieszyło. Oni ich po prostu śledzą i chcą ukraść Hell Light! Bezczelność. Oczywista zdrada i szpiedzy!!! Pewni kumplobaza tego całego elfa maga!!! Pewnie nawet nie jest elfem!!! Ani magiem!!!

Mag coś tam wymachiwał i drzwi zaczęły się zamykać. No dobra, może jest magiem.

Ale nadal niech nie myśli, że tak po prostu może sobie wziąć Hell light sprzed nosa!!!

Kiti wbiegła do ruin i kazała swojej Bestii czekać przy drzwiach, aby pilnowała wejścia i w razie czego zatrzymała to co spróbuje przejść, ale w środku, tak, żeby została w tunelu kiedy drzwi się zamkną. Sama starała się jak najszybciej wejść wgłąb tunelu i znaleźć co trzeba zanim ktoś inny to znajdzie!
 
__________________
"Bóg stworzył świat. Szatan zobaczył, że świat jest dobry i zaniepokoił się trochę. Bóg stworzył człowieka. Szatan uśmiechnął się, machnał ręką i rzekł do siebie: eee spoko, będzie dobrze!" - Almena wyjaśnia drużynie stworzenie świata....:D
Kejsi2 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-10-2021, 03:23   #945
eTo
 
eTo's Avatar
 
Po dobiciu człowieka Dirith obejrzał się tylko w kierunku przyglądających mu się istot. Postanowił w między czasie sprawdzić, czy był w stanie przywołać swoja bestię. Niestety okazało się to niepowodzeniem, gdyż najwyraźniej nadal znajdował się w tym samym miejscu. Trudno, załatwi się sprawę po staroświecku. Oczywiście grupka istot taka do końca staroświecka nie była co zostało udowodnione poprzez wysłanie szarży składającej się z ich bestii.
Dirith aż wzdrygnął się ze zniesmaczenia i tchórzostwa jakie musiał okazać ignorując szarżujące bestie. Ale niestety miał ważniejsze rzeczy do roboty. A jakby miał zamiar rzucać sie na każdego kto krzywo by na niego spojrzał, równie dobrze może po prostu atakować wszystko co snajdzie sie w jego zasięgu wzroku w momencie kiedy zauważy coś lub kogoś żywego. Dlatego niestety ale będzie musiał sie przyzwyczaić do ignorowania pewnych zachowań, oraz nauczyć nieco odpuszczać niektórym ofiarom z jednego prostego względu: nie miał czasu na załatwianie spraw jak się należy. Nie podczas gdy jedyne w miarę zaufane wsparcie ma halucynacje i szaleje od niewiadomo czego oraz ze względu na restrykcje czasowe jakie wiązały się z przebudzeniem Timewalkera i wzięciem Hell Light do ręki.
Nie marnował jednak czasu stojąc i rozmyślając, tylko cały czas podążał do swiątyni. Nie za szybko, nie za wolno, ot po prostu takim samym krokiem jakby szedł bez szarżyjących bestii. Może i musiał odpuścić, ale nie zamierzał okazywać strachu przed tchórzami posyłającymi bestie aby osłabić cel.
Podchodząc do zamykających się drzwi ruin drow spojrzał się jeszcze raz w stronę przeciwników. Wiedział tylko tyle, że to mogła być to tylko jakaś zwykła losowa grupa szukająca łatwych dusz, która zaatakowała widząc zdecydowaną przewagę liczebną na swoją stronę. Nie zamierzał jednak tak dać się poganiać jak byle kto.
- Ej, magu. Pokaż co potrafisz. - stwierdził do elfa będąc w środku i przygotowując się do obrony wejścia dopóki drzwi się nie zamkną.
- Widziałeś jak wygląda moja bestia? Taka wielka, czarna z bardzo długim ogonem, łbem jakby nie miał oczy, długimi łapami, rurkami oddechowymi na plecach? Niby w tym miejscu już zginęła podczas obrony miasta, ale czy dałbyś ją jakimś cudem przyzwać za ich plecy? - skinął głową na nonsalanco stojącą grupę.
- Albo przynajmniej wymagować coś podobnego, przynajmniej z długim ogonem zakończonym ostrzem i kwasem w żyłach, tak za ich plecy, żeby bestia albo coś co przyzwiesz mogło zdzielić ich wszystkich po plecach ogonem skoro stoją w tej ładnej linii. Potem tylko niech się rzuci nad nich rozrywając siebie próbując obryzgać ich wszystkich bardzo żrącym kwasem. Dodatkowe punkty uznania, za spróbowanie ugryzienia jednago z nich kiedy będzie umierając padać na ziemię. - zakonczył spoglądając przez chwilę oczekująco na elfa.
Tak czy inaczej powrócił jednak do plinowania wejścia w oczekiwaniu na pierwszą bestię do zatrzymania przy wejściu poprzez dowolną kombinację ataków z serii tych pierwszysch przychodzących do głowy.
 
__________________
"Drow to stan umysłu." - Almena? Kejsi2?

"- You can't let them run around inside of dead people!
- Why not? It's like recycling." - Dr. Who
eTo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 04-11-2021, 17:21   #946
 
Almena's Avatar
 
Dirith;
Opisałeś czego oczekujesz. Mag zastanowił się krótko i zaczął swoje czary mary.
- I CHOOSE YOU GO E.T KATY PERRY!
Rzeczywistość:
https://external-preview.redd.it/uC1...=webp&b6e090aa
- Hm…
https://nerdyninjaplatypus.files.wor...-thumbnail.jpg
- …
https://nerdist.com/wp-content/uploa...er-920x518.jpg
...Dobrze, że nie musisz za to płacić…
Mag wyczarował coś na kształt Xenomorphusa. W efekcie część Bestii zatrzymała się lub wydały wściekłe, zdziwione dźwięki. Efekt zaskoczenia zdecydowanie się udał, jednak Bestie szybko zdały sobie sprawę, że z tym czymś na ich drodze, czy bez tego czegoś, nadal mają przewagę liczebną. Pozostałe Bestie, za plecami których zmaterializował się czar, nie zauważyły akcji i olały sprawę. Plan był ambitny. Uderzenie ogonem zraniło i odpędziło pikującą latającą Bestię. Następnie część Bestii rzuciła się do ataku na nowy cel.
- DOMESTOS KILLS ALL!!!
I czar, postać Xenomorphusa, faktycznie zgodnie z wolą maga zamienił się w chmurę żrącego kwasu. Bestie w zasięgu udało się owym kwasem obryzgać i właśnie skrzeczały, otrzepywały się, skakały i rzucały się we wszystkie strony. Niestety kwas nie zdołał dosięgnąć wszystkich nacierających Bestii i jedna z nich, ledwo zroszona kwasem, w dzikiej szarży zdążyła dobiec do drzwi.
https://www.deviantart.com/artofcaro...vern-255789398
Zajęty czarowaniem mag stał jej na drodze i odskoczył w ostatniej chwili. Wtedy jednak kolejna z bestii zdołała go dosięgnąć i chlasnęła go szponami w bok – w całym zamieszaniu ciężko było nawet określić, co się stało.
Uskoczyłeś przed rogami szarżującymi byka, ale nie spodziewałeś się dziarskiego, wysokiego kopniaka wymierzonego bardzo, bardzo wysoko, w samą czachę. Gwiazdki wyskoczyły ci przed oczami.
Widziałeś, jak Bestia Kiti rzuca się bykowi do gardła, wiesza się na nim zębami i powala go na ziemię jednym ciosem. Elficki mag, trzymając się za ranny bok, z jękiem upadł na ziemię. Tymczasem, jak to w życiu bywa, jeden mały skarabeusz potrafi zatrzymać całą egipską armię, lub też jeden mały dołek potrafi zatrzymać boundera Timewalkera. Czy jakoś tak mówią… Czasem po prostu jeden mały szczegół niweczy lata pracy i starań. Czasem jedno małe dziadostwo niszczy marzenia i plany. Czasem jeden mały komar nie pozwala spać całą noc. Tak się po prostu zdarza. W ferworze walki i zamieszania, Dirith próbował odzyskać równowagę, z której mógłby w miarę spokojnie rozeznać co do diabła się właściwie dzieje i jak najlepiej zadać kolejny cios. Niestety, trafił się na jego drodze właśnie skarabeusz, komar, dołek. A dokładniej, zdradziecki dołek w ziemi, z którym w niezbyt elegancki i miły sposób przywitała się prawa stopa Diritha. Jeden zwyczajny krok. Krok, jakich stawiamy miliony w życiu. Czasem ten jeden jedyny ma znaczenie. Stopa Diritha najzwyczajniej w świecie źle oceniła sytuację [MG zerka na swoje dzieło i stwierdza, że nie będzie tego poprawiał]. Mówiąc krótko i zwięźle, Dirith trafił stopą w zdradliwy dołek, przez co zamiast jakąkolwiek równowagę odzyskać, stracił resztki tej, co miał. Wykonawszy kilka epicko zabawnych figur tańca nowoczesnego, bounder Timewalkera runął jak długi w poprzek zamykających się drzwi z kamiennej płyty [gdzieś w innym Wymiarze; ku zdumieniu Veriona, Timewalker wzdycha i robi facepalm]. Nie jest to fajne uczucie, leżeć ze skręconą kostką w poprzek zamykających się drzwi z masywnej, kamiennej płyty. Twarzą do ziemi, i nie wiedzieć, co się tam wyrabia. Nie jest to fajne. Szalejące Bestie i ogólny bałagan, szum w głowie no i te kilka ton kamiennej płyty, zbliżające się nieubłaganie. Elficki mag miał zdaje się własne, też fajne, problemy w tej chwili. Rozwrzeszczane wściekle Bestie mogły mieć z tym coś wspólnego… Są takie momenty, kiedy szlag jasny cię bierze i krew nagła zalewa. To te momenty, kiedy po całej nocy spędzonej na próbach schwytania komara, musisz wstać i iść na ważny egzamin, lub rozmowę o pracę. To te momenty, kiedy leżysz oszołomiony, ze skręconą kostką, miedzy zasuwającymi się kamiennymi płytami, i zastanawiasz się, dlaczego właściwie nie zostałeś hodowcą jedwabników.

I tak sobie leżałeś, próbując się pozbierać z tym całym mętlikiem w głowie, przekonany, że kamienne płyty są jeszcze hen hen daleko, kiedy nagle poczułeś, że ktoś cię obejmuje w talii. A raczej coś. I raczej nie obejmuje, tylko owija się wokół twojej talii. Wąż. Jakiś cholernie gruby wąż. Ciężko było ci ocenić w tym stanie, czy wąż owijający się wokół twojej talii był czymś dziwnym, przy tym wszystkim, co akurat się działo kilka metrów obok. Wąż tymczasem oplótł się całkiem konkretnie po czym bez trudu podniósł cię do góry. O, jaki miły wąż. Bardzo miły wąż. Usłyszałeś za sobą głuchy trzask masywnej kamiennej płyty. Wrota zamknęły się, a wokół zapanowały ciemności. Ale nawet w najgłębszych ciemnościach Mgieł Chaosu rozpoznałbyś tę gębę. Uroczą, wyszczerzoną w uśmiechu gębę swojej Bestii, która, uczepiona sufitu do góry nogami, podniosła cię ogonem i wesoło śliniła się do ciebie, jak zadowolony pies. A Może By Tak…? Xenomorphus ostrożnie posadził cię na ziemi. Syknąłeś, gdy ból odezwał się w skręconej kostce. Obejrzałeś się za Kiti. Ani widu, ani słychu, poleciała gdzieś w głąb tunelu. Obejrzałeś się na drzwi. Wrzawa i dźwięki wydawane przez Bestie ustawały i w końcu ucichły. Elfickiego maga ani widu, ani słychu. Cudownie. Xenomorphus wesoło falował ogonem na boki, wielce rad, że cię widzi. Bestia Kiti, która również została po tej stronie drzwi, machała ogonem do Xenomorphusa. Ale jak…? Kiedy już ochłonąłeś zdałeś sobie sprawę, że te drzwi to nie są zwykłe drzwi (duh…). Skoro Xenomorphus powrócił, te drzwi musiały stanowić przejście pomiędzy dwoma różnymi Miejscami. Interesujące… Świetnie ,tylko co dalej? A Może By Tak…?
***
Mężczyzna poczęstował kolegę krótkim ciosem.
- Mówiłem trzymać się planu!!!
- Ogarnij się, to był wypadek… Ledwo go drasnął!...
- Panuj nad swoją Bestią, do cholery! Teraz musimy go znaleźć!!!
- A co z tamtymi?
- No co co?! Czego tak sterczycie, trzeba otworzyć te drzwi!
 
__________________
- Heh... Ja jestem klopotami. Jak klopofy nie podoszają za mną, pszede mnom albo pszy mnie to cos sie dzieje ztecytowanie nienafuralnego ~Dirith po walce i utracie części uzębienia.
Almena jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-11-2021, 04:52   #947
eTo
 
eTo's Avatar
 
Magowie. Jak zwykle wiedzą lepiej. Aż dziwne, że są w stanie czarować kiedy wiedzą lepiej niż słuchać instrukcji. Nie miało większego znaczenia, że to co zostało wyczarowane nie za bardzo przypominało Xenomorphusa. Było, uderzyło i spryskało kwasem. Dobrze. Zaatakowało bestie. Nie dobrze, bo miało zaatakować właścicieli. Co prawda byłby wtedy większy problem z bestiami, ale bardziej miał ten atak wysłać wiadomość, niż być poważniejszym zagrożeniem. Z bestiami jakie sdostały się do drzwi był problem i tak czy siak. Natomiast właściciele bestii nie musieli marnować żadnych zasobów. Trudno. Najwyżesz trzeba będzie wymienić maga na bardziej posłuszny model.
Ważniejszym problemem były bestie, jakie zdołały dostać się do środka. Jeszcze większym problemem okazała się nierówność terenu, która bezceremonialnie posłała Diritha na glebę. Tak po prostu, zdradziecko odmówiła podparcie stopy Diritha, co zakończyło się chwilowym uziemieniem. Oczywiście stało wię to również w bardzo odpowiednim miejscu, to znaczy w miejscu gdzie zamykające drzwi miały się spotkać i zatrzasnąć miażdżąc wszystko między nimi. Drow prawdopodobnie nie wyglądał zbyt profesjonalnie kiedy będąc bardzo zdziwionym próbował się pozbierać na nogi albo przynajmniej odczołgać się od miejsa gdzie zostałby zmiażdżonym.
Ku zdziwieniu Diritha podczas kiedy próbował się wydostać z progu zaczął czuć jak coś zaczyna go owijać. Prawdopodobnie nie była to wroga bestia, ponieważ sam akt owijania nie był abyt agresywny. Dodatkowo kiedy drow został już złapany, zaczął być unoszony i wyciągany w tym samym kierunki w jakim zamierzał się przemieścić. Dlatego podjęta została dacyzja, o wyczekaniu na to co się stanie dalej... dopóki Dirithowi starczy cierpliwości. Było też możliwe, że mag postanowił pomóc swoja bestią posiadającą jakieś macki. Jednakże chwilę później został odstawiony spokojnie na nogi, więc najprawdopodobniej dostał pomocną mackę od sojusznika. Krótki moment później okazało się, że właścicielem pomocnego ogona był Xenomorphus. Dirith uśmiechnął się tylko kiedy zobaczył szczerzące się kły swojego pupila. Następnie odwrócił się aby rozeznać się w sytuacji. Oprócz jego besstii nie było tu nikogo. Ani Kiti, ani Kiti, ani maga, ani żadnej z bestii grupy kos z zwenątrz. Nie trwało to długo, a właścicie bardzo krótko zanim Dirith użył słynnej drowiej infrawizji do spróbowania zlokalizowania śladów Kiti z zamiarem zaczęcia jej tropienia. Jeśli znalazł jakieś ślady, to podążył za nimi z zamiarem trzymania się śladów jednej z wilczyc. Jeśli nie, to tak po prostu zaczął eksplorować idąc w głąb świątyni. Xenomorphusowi wydał polecenie trzymania się nad nim jeśli to możliwe. Dzięki temu nie musiał zbytnio obawiać się ataku z góry. Dodadkoto ruszając spwardził czy może używać Tysiąca Ostrzy aby zobaczyć czy nowe miejsce jest objęte aurą antymagii.
Przy drugim kroku Dirith lekko kustyknął z uwagi na ból w kostce jaki poczół kiedy przeniósł ciężar ciała na nogę zakończoną tą zwichniętą końzyną. Nie przejął się tym zbytnio, tylko starał się kontynuować jak gdyby nigdy nic. W swojej karierze miał dużo więcej i bardziej bolesnych obrażeń, więc lekki dyskomfort przy chodzeniu wielkim problemem nie był, chociażby dlatego jak przyzwyczajony był Dirith do bólu.
 
__________________
"Drow to stan umysłu." - Almena? Kejsi2?

"- You can't let them run around inside of dead people!
- Why not? It's like recycling." - Dr. Who
eTo jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 22-11-2021, 21:54   #948
 
Kejsi2's Avatar
 
Tyle kilometrów przebytych, tyle nocy nieprzespanych, tyle kotletów niezjedzonych… Tyle szczeniaków nienarodzonych…. Nie, Kiti nie marzyła jeszcze o macierzyństwie. Jeszcze czas, młoda jeszcze. W ogóle szczeniaki. Pół wilki pół elfy…!? Elfy z głowami i ogonami wilków!? Wielki z elfickimi uszami!? Otrzepała się. Przedziwne wizje cisnęły się jej do głowy. Gołe tańczące chimery, gołe elfy w wilczych skórach, Stado skaczące sobie do gardła, gołe dwarfy z beczkami prochu na plecach, Xenomorphusy tańczące kankana… To nawet nie połowa tego co widziała i słyszała.

– WIEM ŻE TU JESTEŚCIE I WIEM ŻE TO MACIE!!! ODDAWAĆ, ODDAWAĆ, ODDAWAĆ!!! TO MOJE!!!

Udawali, niby nie słyszą, oczywiście. No bo jak. Wiadomo. Pfff. Jak przyjdzie co do czego każdy udaje nie słyszy i olewa. Wiedzą co zrobili, wiedzą jak zrobili, ona też wie co zrobili, tylko nie do końca wie jak. Ale to nieważne, HellLight jest już blisko, Kiti czuła to nosem!
- NIE MA SENSU SIĘ UKRYWAĆ I TAK WIEM WSZYSTKO!!! – przekonywała, ale po raz kolejny została olana.
- WIEM WSZYSTKO, NIE MYŚLCIE TO TAMTO!!!

Wiadomo, takiego tam wilka łatwiej olać niż drowa. Rasizm, sexizm, wiadomo. HellLight powinien zakończyć jej klątwę też, no nie…!? Może by mógł. Może by umiał!? Właściwie czemu nie. A Może By Tak mógł!! Taki HellLight by nie mógł!?

Biegłą dalej. Tuż za rogiem...
 
__________________
"Bóg stworzył świat. Szatan zobaczył, że świat jest dobry i zaniepokoił się trochę. Bóg stworzył człowieka. Szatan uśmiechnął się, machnał ręką i rzekł do siebie: eee spoko, będzie dobrze!" - Almena wyjaśnia drużynie stworzenie świata....:D
Kejsi2 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:18.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168