Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Science-Fiction Chcesz odkryć w eonach Kosmosu Zapomniane Światy? Walczyć z wszędobylskimi Korporacjami, bądź być małym cyber–trybikiem w ich złożonej Maszynerii? Ostrzem świetlnego miecza wyrąbywać sobie swoją ścieżkę Mocy? To czy odważysz się przejść przez Wrota Wymiarów zależy tylko od Ciebie.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 16-05-2022, 22:58   #1
 
Pinn's Avatar
 
Angry WH40k: Mordenah Quintus



WARHAMMER 40.000

+18


Utajniony Rękopis Wydziału Wewnętrznego Adeptus Arbitratus Administorium, Losy Adeptki Lucii Ritske, spisane przez Metronaha Anonima.

Dostęp do akt obszernych w treści i szczegółach przez osoby postronne pod karą dożywotniego pobytu w obozie pracy.

/Numer Secretum Documentum #56853


SEKTOR ARMENAI.

PODSEKTOR MORDEN .

UKŁAD MORDEN SECUNDO. CZERWONY GIGANT I SIEDEM PLANET ORBITUJĄCYCH.

PIĄTA OD SŁOŃCA PLANETA-EKUMENOPOLIS MORDENAH QUINTUS. PRZYLBIŻONA POPULACJA 68 MILIARDÓW.

STOŁECZNE HIPER-MIASTO-KOPIEC METRONAH. PRZYBLIŻONA POPULACJA 31 MILIARDÓW.

ŚREDNIE POZIOMY WEWNĘTRZNEJ TRZECIEJ ZONY METRONAH. DYSTRYKT 37.

KLUB TOWARZYSZKI OGNISTA RÓŻA- DOPUSZCZONA KONCESJA NA SPRZEDAŻ I SPOŻYWANIE ALKOHOLU ORAZ HASZYSZU.

3:56 z 27 GODZINNEJ DOBY PLANETY.

WTOREK. DRUGI Z OŚMIU DNI TYGODNIA.

TEMPERATURA WNĘTRZA 23 *C- DUSZNO, SŁABA WENTYLACJA CO JEST TYPOWE DLA DOLNYCH-ŚRODKOWYCH POZIOMÓW, PRAWDOPODOBNIE USTERKA Z BRAKU ODPOWIEDNIEJ KONSERWACJI.


Kanonada walki przechodziła przez dość dużą, główną salę. Był to otwarty lokal pijacko-seksualny. Bar Club Et Erotique na średnim poziomie, bliskiej centrum zony Metronah- Ognista Róża, mimo to nad wyraz biła przepychem i luksusem.

Lucia Ritske wychyliła się za lyriat-stalowego mureczku otaczającego lożę z wyłożonymi czerwonymi skórzanymi sofami w deseniu skóry krokodyla. Metal bariery z Lyriatu, złoto-miedzianej barwy dzięki niezwykłym właściwościom post-wulkanicznych ród spod kalder Mordenahu i ciężkim idealnie łączonym stopom z huty-księżyca przemysłowego na obrzeżach Sektora Armenai, lśnił ożywczo jak całe monumentalne budynki największego Kopca Mordenah Quintus, Metronah rządzącego większością głosów przez Najwyższy Ród Urzędujący Adrianedów. Stop był lekki i wytrzymały.

Wiązki z laserowych pistoletów WZORU MORDENAH MK.3 - brudno szara plastalowa konstrukcja, bateria umieszczona w lekko przekrzywionej wygodnej, profilowanej rękojeści, wystający na obu bokach zbiornik ze sprężonym gazem i efektywnymi kondensatorami, dwie muszki celownicze, mocne kryształowe soczewki ogniskujące i długa, gruba chromowana lufa - cięły duszne powietrze, lokalu pełnego trupów cywili, czerwonymi smugami, zostawiającymi biały dym i woń ozonu.

Specjaliści Planetarius Militia w karapaksowych potrójnych płytach na całym ciele w kolorze jasnego-brązu i czarnym napisem na plecach, z wkładami sztabek lyriatowych na kamizelce z kieszeniami na torsie posiadali na głowach ciężkie hełmy ze szklaną płytą z żółtego, przyciemnianego szkła pancernego, wyświetlająca ciemne ślady, prześwietlających się informacji wyświetlacza taktycznego.

Komandosi strzelali z rozsądkiem, z ciężkim szturmowych karabinów kinetycznych. Kule uderzały w lyriatową stal owalnego szynku baru, swoimi potężnymi przeciwpancerno-rozdzierającymi pociskami tworząc głębokie, poszarpane leje.


Lucia Ritske chciała zabić szajkę handlarzy ludzi co do jednego, być sędzią i egzekutorem w jednym, każdego gangusa, którzy traktował ludzi jak towar, głównie biorąc ich do niewolniczej prostytucji, operując i wabiąc w Ognistej Róży i setkach takich miejsc w kopcu, choć zazwyczaj skromniejszych.

Seria z pistoletu bolterowego Lucii MODELU ARMENAI SANCTUM JUDICTUM, których sztuk trzysta lat temu w Kopcu-Fabryce Uturia tego daleko skrytego w północnych podbiegunowych pasmach górskich w zaledwie dwustu egzemplarzach, zintegrowała gradem pocisków stojące na półkach kolorowe, fosforyzujące alkohole w rozbryzgi szkła i cieczy. Te najmocniejsze wybuchły płomieniem( niektóre potężne butle miały ponad 70 zawartości etanolu, często z dodatkiem śladowych ilości ultrastymu, niezarejestrowanego i nielegalnego przez rozporządzenia Administratum), klejąc się do tykwo-bawełnianych, grubo szytych robotniczych ubrań mend za osłoną baru, pełzając jęzorami piekła po ich skrytych jak szczury ciałach.

Niektórzy zaczęli się drzeć w niebogłosy rzucając się w dziwnym tańcu, mającym powstrzymać ogień. Inni, w dalszych zakątkach klubu strzelali wiązkami laserowymi, ale Ritske gestem czarnej rękawicy karapaksowej z siedmiu nałożonych warstw, opoce Arbitesa rozkazała szarżę członków Sił Specjalnych Milicji. Kierowali się powoli, zgodnie z treningiem strzelając krótkimi seriami osłonowymi.

Adeptka Arbites po prostu popędziła szybko jak piorun przed siebie, wspierana codziennie trenowanym wytrzymałościowo oraz siłowo ciałem i serwomotorami pancerza. Rozbiegła się, przeskoczyła szynk i trzymaną w prawej dłoni buławą energetyczną emanująca i iskrzącą się jasną, czerwoną energią rozwaliła głowę jednemu ze zbirów aż ładunek broni przeskakując wydał krótki, bardzo wysoki trzask. Ciało odskoczyło na prawy bok, na posadzkę w dywanach a głowa eksplodowała w większości, prawie całkowicie zmieciona z karku na małe kawałeczki mięsa, kości czaszki i miękkiej tkanki mózgu. Krew i "stracony rozum" spłynęły po nieco bladej jak to u Kopcowców twarzy Arbites, z czarnymi włosami spiętymi u góry w kok. Splunęła obcą krwią trupa i nawet nie czekając, aż otrząśnie się z lekkiego obrzydzenia, wystrzeliła w pierś ostatniego gangusa na kluczowej pozycji ataku. Bolt popędził gnany mikro-silnikiem odrzutowym a wybuch ładunku w pocisku, eksplodował we wnętrzu klatki piersiowej wroga. Ciało rozpadło się na fragmenty, zostawiając tylko kawałek okrwawionych łydek z wystającymi osmalonymi kośćmi i stopy w zielonkawych, wysoko wiązanych, praktycznych synto-skórzanych butach.

Któryś z Milicjantów Specjalnych na chwilę się zatrzymał, jakby zapomniał o koncentracji. Opuścił auto-karabin i z automatycznym niedowierzaniem pokręcił głową na boki. To była prawda co mówili o Adeptus Arbites, co mówili o Lucii Ritske. Była szybką, odważną i celną zabójczynią, egzekwując Lex Imperialis, tam gdzie było to wymagane, ponad zwykłymi gliniarzami jak on.

-Nuro Mudakanie jesteś otoczony!!! Wyjdź z podniesionymi rękami i każ poddać się swoim ludziom a może nie cię nie rozpruję- wykrzyknęła głośno Arbites, jednak tonem spokojnym, pewnym i rozkazującym wyćwiczonym przez lata autorytetem.- Skończysz co najwyżej w więzieniu o ciężkim rygorze z dożywociem. Zapewne o Twoje uszy doszły plotki o takich ośrodkach na najniższych poziomach Metronah.


Ktoś rozkazał barytonem, szorstkim gardłem od wciągania uberstymu, by ludzie z las-pistoletami odstąpili.

-Aresztować ich.

Jeden z handlarzy ludzkim towarem nie wytrzymał stresu i strzelił- niecelnie laserem blisko głowy jednego milicjanta; ten odruchowo się odchylił, ale odzyskał błyskawicznie gotowość i wystrzelił serią burst w pierś narwańca. Celnie posłane kule wybiły trzy duże dziury na wylot, krew ochlapała gobelin przedstawiający kobiecą miłość w formie anilingusa.

-Nie chcecie więcej umierać płotki. Dostaniecie trzy lata w obozach pracy na wschodnich płaskowyżach, jeśli pójdziecie po dobroci.- Militia zaczęła zakuwać już prawie to, całkowicie posłusznych przestępców.

Ritske zbliżyła się do Mudakana. Był to łysy typ, z gęstą siwiejącą grubą szczeciną, w miarę wysoki, krzepki, w tatuażach gwiezdnych marynarzy na skórze koloru brudnej oliwy. Nos miał złamany tyle razy, iż zdawał się nieodgadnionego kształtu. Szyję zdobiły ślady po nie udanej próbie garotowania. Wąskie, martwe oczy koloru prawie czarnego z przekrwionymi, żółciowymi białkami badały Adeptkę bacznie, z chęcią zadania bólu. Lucia wycelowała w brzuch mężczyzny, z bliska, z biodra swoim pistoletem bolterowym, naprawdę arcymistrzowskiego rzemiosła. Bolter warty małą sumkę Armenaiskich Denarów.

-Gdzie trzymasz te kobiety, dorastających chłopców i dzieci? Lepiej, bym nie musiała używać na Tobie igiełek cierpienia w formie przesłuchania lub złamać kilka kości.

-Ty przeklęta suko! Wasze Imperialne prawo nie obowiązuje w Metronah. Tu rządzi wolny handel, lyriatowe monety. Wiesz ilu klientów Pomniejszych Rodów i tłustych gwiezdnych kupców, ruchało dwunastolatków a potem, gdy ich krwawiące tyłki wypełniały się gęstym nasieniem, męskie kurwy padały ze zmęczenia cali w łzach a Ci faceci, pełni spełnienia bez krzty skruchy płacili mi ogrom denarów za taki towar, takie luksusowe opcję zabawy, tak cenną dyskretność?- Lucia Ritske była wysoce inteligentną kobietą z zdolnością dedukcji i nieprzeciętną spostrzegawczością.

Nuro Mudakan mówił o zachowywaniu tajemnicy a jawnie opowiadał o swoich bogatych klientach. Czyżby chciał iść na układ, wsypać patrycjuszy? Zapewne bacznie nagrywał ostry seks, do późniejszego szantażu czy zbierania dowodów. Komando-Milicjanci skrępowali już wszystkich cyngli i rozbroili układając ich pod ścianą pomalowaną na zmysłową czerwień, pośpiesznie skanując dowody tożsamości jeśli takie mieli i kopiąc ich, szydząc dla pokazania, kto tu wygrał.

Ritske stała z Mudakanem na uboczu. Mógł doprowadzić ją do jeńców, ale jeśli tylko sfałszowała, by raporty przed Planetarius Militia opłacanych przez rody oraz klany kupieckie i spróbowała wysłać szyfrowaną nadświetlną wiadomość do swoich przełożonych z Dowództwa Adeptus Arbitrates Sektora na Salonicatrus dwadzieścia pięć lat świetlnych od jej świata i spróbować zwalczyć korupcję? Ale szef szajki, mógł zwyczajnie kłamać, pluć w jej opaskudzoną krwią i fragmentami mózgu dość piękną buzię, by kupić sobie czas albo zakpić, kiedy jego pozostali ludzie dostali rozkaz ewakuacji niewolników. Przetarła lico, cały czas pewnie grożąc namierzonym Sanctum Judictum.

Podwójny podbródek łowcy niewolników zadrgał w maskowanym oczekiwaniu, a oczy przez chwilę, ledwo dostrzegalnie- zamigotały grzechem chciwości i pychy, z natury zresztą splugawione licznie popełnianą rozpustą. Ritske pchnęła Nuro w głąb korytarza, gdzie mieściły się prywatne pokoje, nie wiedząc do końca co nią kieruje.

 

Ostatnio edytowane przez Pinn : 14-09-2022 o 17:58.
Pinn jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19-05-2022, 17:28   #2
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 


Komandosi Planetarius Militia prowadzili ostatnie przygotowania nim udadzą się na misję. Sprawdzali poprawność działania pistoletów laserowych i broni automatycznej, stałość pancerza oferowaną każdemu z nich przez karapaksowe płyty. Ritske obserwowała milcząco ich działania, jakby chciała upewnić się, że nie popełniają błędów. Widziała, jak niektórzy z nich i ją oceniają. Słyszeli historie o Adeptus Arbites, choć możliwie nie każdy z nich miał ten zaszczyt przebywać na akcji z jednym. O samej Lucii słyszeć mogli więcej, była kiedyś w końcu częścią ich służb. Czemu trafiła do Adeptus Arbites?
Na to odpowiedzieć nie umieli.

Lucia nagle podeszła do jednego z komandosów, który wyraźnie zakończył przygotowania. Chwyciła za metalową sprzączkę przyczepioną pasa, która miała za zadanie utrzymywać przenoszone granaty dymne w sztywnej pozycji, po czym nie mówiąc nic szarpnęła. odrywając sprzączkę i pas z granatami, który odrzuciła stojącemu nieopodal sierżantowi. Zza wizjerów swojego hełmu obserwowała jak sierżant zręcznie chwyta pas, a po chwili uspokaja się widząc, iż granaty nie zostały nadwyrężone.

- Za słabo zostało zaczepione. - wyjaśniła krótko.



Arbites skierowała się ku jednemu pokojowi, wokół framugi którego błyszały czerwone świetlówki, teraz częściowo uszkodzone przez strzały niedawnej strzelaniny. W wyuczonym spokoju, niepokojącym bardziej niż najgorętsza złość, kobieta otworzyła na oścież wejście, którego niegdyś mleczna powłoka cierpiała osmolenia zbłąkanych strzałów laserowych, wypuszczając miriady świateł ze środka. Zrobiwszy kilka kroków do środka, ucisnęła dłonią wystającą plakietkę dotykową sterującą światłem w pomieszczeniu, ustawiając tym samym większość świateł na nieaktywne, pozostawiając jedynie kilka z nich na niską jasność, jednocześnie zamykając drzwi za sobą i Mudakanem, zalewając miejsce w ciemności.
Ritske chwyciła Nuro za kark zbyt silnie by jedynie własną siłę wykorzystywać, po czym bezceremonialnie odrzuciła mężczyznę w kierunku przeciwległej ściany pokoju uciech. Bezecny handlarz stracił równowagę, w której utrzymaniu nie pomagały mu skute za plecami ręce, aby na końcu swojej podróży bezwładnie spotkać się twarzą ze ścianą oświetloną bladym różowym neonem, jaki w półmroku ogarniającym pomieszczenie nadawał pokojowi krwawego smaku.

- Imperialne Prawo obowiązuje w każdym zakątku przynależnym Imperium. - twardy głos kobiety przebił się do świadomości handlarza siedzącego na podłodze, próbującego pozbierać myśli po nagłym spotkaniu ze ścianą - Obowiązuje wszędzie, gdzie my jesteśmy.

Z czerwonawego mroku pokoju wydobywały się zarysy królewskiego łóżka, do którego przymocowane były kajdany, a na jego materacu rozłożone różnorakie akcesoria dla poważniejszych zabaw seksualnych. Na podłodze walał się nawet bicz z metalowymi zadziorami.

Różowy blask neonów tańczył na czarnym karapaksowym pancerzu Arbites, który naznaczony był smugami krwi, jako i pozostały na skórze twarzy Lucii.
- A gdzie nie obowiązuje... - stanęła nad Nuro, wciąż trzymając bolter w prawej dłoni - ...sprawiamy by obowiązywało.

 
__________________
How the birds can sing a tuneless song?
How can they stay in the sky?
Maybe they’re just screaming
Maybe it’s not music and it’s all a lie

Ostatnio edytowane przez Zell : 20-05-2022 o 22:40.
Zell jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 21-05-2022, 05:22   #3
 
Pinn's Avatar
 


[media]http://www.youtube.com/watch?v=F20rcp7W1a4&list=RDF20rcp7W1a4&start_radio =1[/media]

Nuro z skrępowanymi rękami, potężnym pchnięciem jednej ręki okutej w czerń za szyję upadł, rzucony lekko na czerwoną ścianę, nad która znajdował się ciepły, różowy neon w kształcie serca nad rozpustnym, miękkim dużym łożem, pełnym rekwizytów erotycznych. Lucia nadal cała spływająca krwią zabitych sługusów Mudakana. Wyglądała dla niego przerażająco. Tylko w tym ciepłym, rozrywkowym gniazdku, które nagle zmieniło się w potencjalną salę tortur świeciły jej oczy, ogniste, bezwzględne. Arbitorka trzymała pistolet bolterowy w pogotowiu. Przedłużała chwilę niepewności, syciła się nią.

Nuro czuł jak robi mu się chłodno, jak zimne krople potu spływają mu po skroniach, z pach, z owłosionych pleców. Co mu zostało? Śmierć czy dożywocie w zakładzie karnym w najpodlejszym dole kopca? Przełknął ślinę, cieszył się, że uderzył jeden kieliszek wódki dla postawienia na nogi, kiedy nie mógł spać. Wtedy ktoś dał cynk o nalocie. Zebrał swoich ludzi, stanęli w gotowości, ufortyfikowali się a żywy towar właśnie prawdopodobnie odleciał z hangaru cztery poziomy niżej, do o wiele odleglejszych zon Metronah.

-Słuchaj Wasze Prawo. Mówię jak jest. Jeśli dam ci brudy na moich klientów czy puścisz mnie wolno? Dogadamy się?- te ostatnie słowa powiedział z akcentem odszczepieńca społeczeństwa.- Oczywiście nie trzymam tak cennych info w lokalu. Chłopaków weź, nic nie wiedzą. To cyngle. Ale jak mnie podsłuchasz możesz zdobyć coś co spodoba się twojemu szefostwu… Lub narobić sobie więcej wrogów.- zaśmiał się ochryple.
 

Ostatnio edytowane przez Pinn : 21-05-2022 o 05:26.
Pinn jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 26-05-2022, 16:09   #4
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 


Kobieta nie odpowiedziała od razu na słowa Nuro. Zachowywała się jakby wręcz je zignorowała.

Spojrzała w stronę łóżka i schyliła się, aby podnieść z ziemi niepokojący bicz ze zbyt dużą ilością metalowych zadziorów oraz skórzaną, czarną powłoką. Okręciła go, oglądając z każdej strony jakby po raz pierwszy widziała takie novum.

- Puścić wolno... - smakowała te słowa - Dogadać się z obrzydliwym przestępcą...
Uniosła bicz nad głowę mężczyzny i rozwijając go powoli ruchem okrężnym, zaczęła owijać go wokół szyi człowieka, uważając by nie zranić.
- To brzmi... jak perwersyjna zagrywka.
Zatrzymała, gdy cały sznur z kolcami leżał wokół szyi przestępcy.
- A Arbites nie są chętni na takie niemoralne zboczenia.

Pociągnęła za końcówkę bicza, zacieśniając delikatnie całość na bezbronnej szyi. Metal zaczął drapać skórę.

- Możemy się dogadać... - odezwała się mrucząco... jak silnik broni - Oddasz nam wszystkie informacje oraz zniewolonych... każdy posiadany sekrecik o klientach... - nachyliła się ku niemu - A nie trafisz do najgorszej dziury, w której będą już wiedzieli, że jesteś kapusiem.


 
__________________
How the birds can sing a tuneless song?
How can they stay in the sky?
Maybe they’re just screaming
Maybe it’s not music and it’s all a lie

Ostatnio edytowane przez Zell : 26-05-2022 o 22:52.
Zell jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28-05-2022, 19:57   #5
 
Pinn's Avatar
 
Mudakan oddychał powoli, płytko. Bicz z kolcami wbił mu się w szyję, jak trująca winorośl. Zeszło z niego całe cwaniactwo. To była prawda co mówiono o Arbites. Nie są tak podatni na korupcję, argumenty, przekupstwo jak reszta Milicji w jak całym i szerokim Metronah. Przełknął ślinę, ale kolec wbijał mu się w jabłko adama. Skrzywił twarz w grymasie bólu. Zamknął swoje oczy, próbując zebrać myśli. Wiedział, że tak czy inaczej jest trupem. Zostanie zabity w więzieniu przez Syndykat lub tutaj. Pieprzyć to pomyślał. Był twardym gościem. Byle suka, nie sprawi, że upadnie na kolana, tak jak wielokrotnie robił to z dziwkami, kiedy szybko pchał penisa w wypełnione śliną i spermą usta.

-Wiesz co szmato? Strzel mi z boltera prosto w łeb. Nigdy nie lubiłem takich, którzy uważają się za lepszych.- odparł sucho.

 
Pinn jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28-05-2022, 20:18   #6
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 


Lucia spojrzała na Nuro z lekkim uśmiechem pozbawionym radości, a bardziej oblanym lodowatym zadowoleniem. Silniej pociągnęła bicz, aby mężczyzna musiał unieść się trochę, żeby nie narazić się na kolce.

- Pociski z mojego boltera są więcej warte, niż twoje skamlające istnienie. - odparła powoli - Musiałabym cię zatłuc nim, aby ich nie marnować... - spojrzała na metalowe zadziory - A te kolce będą wymagały więcej pracy niż trzeba, aby nimi zakończyć życie. - puściła znowu niżej bicz - Ale ty boisz się bardziej więzienia? A może kogoś, kto by cię w nim dorwał? Ci nie uważają się za lepszych czy też ich nie lubisz?

 
__________________
How the birds can sing a tuneless song?
How can they stay in the sky?
Maybe they’re just screaming
Maybe it’s not music and it’s all a lie
Zell jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 28-05-2022, 23:26   #7
 
Pinn's Avatar
 
Przejrzenie na oczy... na świat pełen zepsucia.

Nuro Mudakin widocznie spanikował. Tak silny, pewny siebie zbir uległ presji Ritske. Kolcze bicza objęły jego szyję, wbiły się, wytworzyły małe kropelki słodkiej, słodkiej krwi. Arbiteska uśmiechnęła się podle. Podciągnęła okutą w czarny, wielowarstwowy karapaks rękę i uniosła bicz najwyżej jak umiała. Nuro zaczął się dusić i krwawić z szyi. W jego oczach było poddańcze błaganie. Sprawna milicjantka to zauważyła. Zmniejszyła napięcie. Zwolniła uścisk. Dała wybawienie, jak uczono ją na zajęciach z warunkowania psychologicznego.

-Syndykat… Gloom. Oni rządzą wszystkimi niższymi poziomami. Na górze władają wysokie rody, na dole oni. Na pewno to wiesz panusiu co nie?- Lucia na sekundę napięła bicz kolczasty, Nuro wybałuszył oczy.- Mój cały lokal. Oni go ufundowali. Dali pod władanie. Mają umowy z samymi przeklętymi Adrianedami, z Nurformami, z Dalekosami. To operacje na cały sektor Armenai. Cała mgławica. Wiele układów planetarnych, kurwa- wypalił mimowolnie- Handlują prochami, ludzmi, cybernetyką, towarami luksusowymi. Syndykat zdobywa zasoby, Wysokie Rody dzięki swojej flocie handlowej sprzedają to wszędzie i stają się niesamowicie bogate. Tak samo jak Gloom. Każdy pomniejszy gang płaci im haracz. Likwidują każdego, kto im się sprzeciwi. Jeśli mnie nie zabijesz, zrobią to oni. To władza absolutna- na jego twarzy pojawiło się rozsądne rozczarowanie.- Wiesz na jak dalekiej od Twych pieprzonych Bosko Imperatorskich ideałów, planecie żyjesz?
 
Pinn jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 30-05-2022, 21:36   #8
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 


Przykucnęła i przysunęła ku sobie bicz, aby twarz Nuro przysunąć do siebie.
- Jeszcze za dalekiej. - nachyliła się do ucha mężczyzny i szepnęła - Jeszcze.

Lucia wstała, trzymając nisko bicz.
- Gdzie są zniewoleni?


 
__________________
How the birds can sing a tuneless song?
How can they stay in the sky?
Maybe they’re just screaming
Maybe it’s not music and it’s all a lie

Ostatnio edytowane przez Zell : 02-06-2022 o 21:49.
Zell jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 02-06-2022, 22:47   #9
 
Pinn's Avatar
 


Lucia wstała, trzymając nisko bicz.
- Gdzie są zniewoleni?

Nuro Mudakam, kiedy Arbiter trzymała bicz w stalowym uścisku wstał z zadziwiającą na takiego otyłego prostaka gracją, wykazując się siłą woli. Chciał dotknąć swojej, krótkiej szyi wyrastającej z obrośniętych w tłuszcz i grubych, ciężkich splotów mięśniowych barków z wadą postawy- tak rzucającą się w oczy dla kogoś kto szkolił się w Milicji i Akademii Arbites, lecz skute ręce mu to uniemożliwiały. Niektóre rany były dość głębokie, ale nie na tyle, by naruszyć tętnicę. Splunął nawykowo na różowy dywan wykładający posadzkę, stojąc jakby czekał już tylko na śmierć. Nie raz i nie dwa Dominatrix robiły tu to z swoimi dobrowolnymi niewolnikami, tyle, że na twarz poniżanego w ekstazie.

-Panienko. Oni nie są zniewoleni.- w bystrym umyśle kobiety, urosło pytanie czy dochodziło tu również do bezbożnych aktów sodomii, czy stręczyciel po prostu używa takich słów- Nie w takim znaczeniu jak sobie uroiłaś. To prawda są powiedzmy moją… częściową własnością, ale otrzymują minimalne wynagrodzenie, które nie zmusza ich do puszczania się na ulicy. Mają swoje mieszkania, mogą dobrze się ubrać a nawet zjeść coś więcej niż papkę z czerwii proteinowych. Większość panienek to przyzwoite kurewki. Nie bierze syfu…

-Jak Ty.- wtrąciła się nie dowierzając mu do końca Ritske. Na nosie Mudakama były charakterystyczne ciemno-czerwone wgłębienia, prawie, że czarne jak po ostro przebytej ospie, przypominające poszarpane kratery po ostrzale z artylerii. Zgubny efekt wieloletniego wdychania uberstymu.

-Nie poważnie. Dbam o to. Nie wiążę je ulicznymi specyfikami, nie biję, nie zamykam w ciemnej celi i torturuje. Jak Ty.- dodał z cynicznym blaskiem w oku i uśmiechem nikłym, ale trafionym.- Wszystkie oczywiście trafiły z dna. Te brzydsze, mniej kształtne i bez polotu lądują, tam, gdzie nie mam bladego pojęcia. A raczej mam. Tak samo jak ty.

Lucia nieco poczerwieniała ze złości, z twarzą skroploną nadal juchą. Czuła jak bitewne skupienie schodzi a do mózgu i procesora korowego regulującego jej organizm zaczynają dobiegać, nieco rozedrgane, chłodne, trupio błękitne wiązki zejścia post-adrenalinowego. Ścisnęła bicz tak mocno, że ciemne jak noc karapaksowe płytki zatrzeszczały carboretem z głębin rękawic. Mudakam nie był tępakiem, za jakiego początkowo go miała. Wbrew pozorom ktoś, kto operuje takim przybytkiem bezkarnie od wielu lat musiał cechować się lotnością- w miarę zdolnym intelektem... lub ponadczasowym, klasycznym ulicznym cwaniactwem oraz krętactwem...

Teraz były gwiezdny marynarz, udawał niewiniątko z rozpędzonym mieczem łańcuchowym w ręku. Każda sekunda sprawiała, że prostytutki oddalały się od Ognistej Róży. A jeśli Lucia Ritske nie wykonywała swojej pracy w pełni, w oczach Świętych była istotą sekretnie gnaną grzechem gnuśności.
 

Ostatnio edytowane przez Pinn : 27-06-2022 o 21:59.
Pinn jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 05-07-2022, 12:00   #10
Edgelord WoDu i Horroru
 
Zell's Avatar
 


Ritske patrzyła mężczyźnie głęboko w oczy.
- To czego doświadczyłeś ode mnie... - uśmiechnęła się półgębkiem - Ma się nijak do tego, czego możesz doświadczyć.
Wzruszyła ramionami.

- Nie jestem jedyną osobą, która może się tobą zająć, ale jestem osobą, którą może znużyć męczenie się z tobą, a nie dostanie cię przekupna policja planetarna. - lekko naprężyła bicz - O to się postaram.

- Marnujesz szansę. Bo możemy cię wykorzystać dalej, jednak bez kooperacji nie ma starania. Nie trafiłbyś do więzienia... ale też nie byłbyś wolny. Wątpię by ci, których się obawiasz, zdołali cię dopaść tam, gdzie bym cię wysłała.


 
__________________
How the birds can sing a tuneless song?
How can they stay in the sky?
Maybe they’re just screaming
Maybe it’s not music and it’s all a lie
Zell jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:33.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172