Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror > Archiwum sesji RPG z działu Horror
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 16-10-2013, 19:33   #11
 
Zormar's Avatar
 
Reputacja: 15073 Zormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputację
Zebranie w barze poszło szybko i już po chwili byli gotowi do drogi na miejsce spotkania, którym był słynny Central Park. Wyszli z lokalu i czym prędzej skierowali się do auta, które może nie było nowym Ferrari z salonu, ale dobrze się trzymało. Mark jak zawsze usiadł na miejscu kierowcy, po czym odpalił maszynę i ruszyli w kierunku swojego celu. Mimo, iż wieczorami ulice były o wiele bardziej przejezdne niż w trakcie dnia, to mimo to coś pokrzyżowało im plany, a mianowicie jezdnię zablokowała rozkraczona ciężarówka, która jeszcze zgubiła swoją przyczepę z rurami. Tira jeszcze można by jakoś wyminąć, ale rozwalona na asfalcie sterta metalowych rur tak, czy tak robiła za swoistą tamę nie do przejścia, a przynajmniej dla samochodu.

Były wojak zaklął pod nosem uwalniając całą frustrację, jaka się w nim nagromadziła tego wieczoru. Mimo to jakoś trzeba było się dostać na umówione miejsce, więc szybko zaparkował gdzieś na uboczu, po czym ruszył szybkim krokiem w stronę Central Parku. Nie mogli tracić więcej czasu na jazdę okrężną, gdyż nigdy nie wiadomo, czy znowu coś im drogi nie zatarasuje.

Mężczyzna szybko dotarł przed wejście do Central Parku, gdzie zobaczył najpewniej człowieka od liściku. Wtedy coś go tknęło. Było to uczucie, jakby go znał, lecz nie miał pojęcia ani skąd, ani gdzie mógłby go spotkać. Ich nowy informator wydał się Markowi lekko podejrzany. Wyglądał na przeciętnego kloszarda, choć nigdy do końca nie wiadomo, ale nie miał zbytnio czasu na gdybanie, informacje czekały. Podszedł więc do człowieka, a gdy ten go zauważył to powiedział szybko kilka słów, po czym ruszył do parku, a Mark zaraz za nim.

Mark przez prawie kwadrans podążał za człowiekiem, który ponoć ma jakieś informacje co do ich sprawy. Tamten zatrzymał się dopiero, kiedy dotarli do niechlubnej części parku, która swą złą spławę zawdzięczała gwałcicielom i im podobnym. Tymczasem kloszard zatrzymał się przed jednym z mostków i zaczął mówić. Mark słuchał w skupieniu starając się wszystko dokładnie zapamiętać, ale człowiek mówił jakby ze strachem wymieszanym z podnieceniem, co sprawiło, że zaczął przypuszczać, że tamten jest lekko stuknięty. Zaczął się uświadamiać przy tej tezie pod koniec wypowiedzi kloszarda samemu nie uroniwszy ani słowa. Wolał słuchać niż mówić, a w tym wypadku nawet nie miał o co dokładnie pytać. Mężczyzna zwany chyba Derekiem nagle urwał swój monolog i wystraszony powiedział tylko "uciekaj", po czym ruszył przez mostek i zaczął się oddalać. Moment potem Mark usłyszał tętent koni, co mogło świadczyć o obecności policyjnego patrolu konnego. Mark nie lubił tutejszej policji, więc czym prędzej oddalił się przechodząc przez mrok drzew.

Chwilę potem znalazł się już przed wejściem do parku, tak jak lekko pijany Ryan i Lucas.

-Gdzieście się podziewali? Mniejsza z tym, ruszajmy do biura, tam wam powiem czego się dowiedziałem.- Powiedział zaraz po przyjściu pozostałych, po czym ruszył do samochodu.
 
Zormar jest offline  
Stary 17-10-2013, 00:38   #12
 
zabawowy sigmund's Avatar
 
Reputacja: 19 zabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodze
Normalnym jest, że oglądając film, będziemy rzucać popcornem i naśmiewać się ze ślepo idącej na śmierć postaci. Śmieszą nas ich naciągane próby zracjonalizowania zagrożenia na siłę. Wrzeszczymy do ekranu: "Przecież jasne, że to duch/wampir/obcy...cokolwiek!" Jak bohater może być tak głupi?
Gdybyśmy jednak postawili się w sytuacji takiej postaci, nie widzącej mrocznego trailera, ani złowrogich plakatów filmowych, jasno dających do zrozumienia, że to w czym przyjdzie jej brać udział, okaże się horrorem, czy zachowalibyśmy się inaczej?
Jak trudnym byłoby nam nagle postawić na głowie wszystko w co wierzymy, czego się spodziewamy i czego boimy się na co dzień? Nasz umysł bardziej gotów jest kurczowo trzymać się nawet najbardziej pokrętnego wyparcia, byleby oddalić świadomość, że świat nie jest tym, czym nam się wydawał i że może w nim grozić nam śmierć, albo nawet coś gorszego. Tak jak my sami, omijając śmierdzących, chorych bezdomnych i wszelkie ciemne uliczki, podświadomie staramy się odsunąć od siebie widmo biedy, przemocy, czy choroby, tak samo nasz umysł nadłoży drogi, by szerokim łukiem ominąć te mroczniejsze, często prawdziwe wyjaśnienia. Wszystko motywowane prostą nadzieją : "Jeżeli tego nie widzimy, może nas to nie dotyczy? "

Nie można więc winić Lucasa, za to, że zareagował w sposób typowo ludzki. Szokiem.


Co to było!? To pytanie przeszyło umysł Lucasa, jeszcze zanim odezwały się pierwotne instynkty nakazujące zejść z drogi migającej światłami, trąbiącej kolumnie pojazdów. Spiesząc do ustalonego miejsca, jego głowa zasypywała go tysiącem pytań. Był nieobecny.
Myślał o dziewczynce. Niepokojąca. Ta pewność siebie i stalowe spojrzenie, tak bardzo kontrastowała z tym, czego się powinno po niej spodziewać. Małe ziewczynki był płoche i niewinne. Miały być płoche i niewinne!
Z początku, odpowiedział uśmiechem. Potem, kiedy pożałował tego, myśląc, że to właśnie nim, skupił na sobie jej uwagę, zaczął po prostu odwracać wzrok, tylko po to, by kącikiem oczu wciąż wyłapywać fakt, że jej wzrok był niezmiennie wbity w Lucasa. Gdzie byli jej rodzice?
A sama dziewczynka nie była przecież najbardziej niepokojącym, co tej nocy zobaczył.

Gdy doszedł na miejsce, jasnym było że się spóźnił. Neutralna, urokliwa miejscówka, gdzie widok samotnego mężczyzny z aparatem nie wydawał się dziwny oferowała dobry widok na miejsce spotkania. Puste.
Fotograf jeszcze przez chwilę w złudnej nadziei rozglądał się za jakimś śladem Marka i kontaktu. Bezskutecznie.
Miał nadzieję, że Markowi nic się nie stało.

***

Znalazł się na miejscu zbiórki dość wcześnie. Wciąż myślał. Co oznaczały te obrazy? Jasnym było, że była to jakaś halucynacja, tylko co ją spowodowało? Co więcej, dlaczego z milionów rzeczy, które mógł zobaczyć, musiały być to akurat niepokojące sceny z człowiekiem, którego widział zaledwie parę razy na zdjęciach, wielkim robalem i dziwnymi, szpitalnymi pomieszczeniami.
Zdecydowanie musiał na chwilę od tego odbić. To było zbyt wiele informacji, jak na chwilę obecną. Obejrzał się za dwoma przechodzącymi joggerami. Obie były wyjątkowo atrakcyjne.
To, rzucone mu przez spojrzenia, czy nawet spojrzenie na ich oddalające się kształty, podkreślone obcisłymi legginsami, były jednak zatrute. Wszystko było zatrute obsesyjnymi próbami wyciągnięcia jakiegokolwiek sensu z zaistniałej sytuacji.


Gdy Lucas ponownie spróbował się wynurzyć ze świata przemyśleń, zobaczył nadchodzących Marka i Ryana. Wbrew sobie uśmiechnął się i przywitał ich, po czym przybrał znacznie bardziej poważny wyraz twarzy.
Udał się bez słowa za Markiem, po czym na tylnim siedzeniu odezwał się.
-Miałem bardzo dziwną sytuację. Czy jest narkotyk który działa przez d...?
Nagle zesztywniał i skarcił się w myślach za swoją głupotę. Przecież było to jasne od samego początku! Odetchnął.
-Myślę, że ktoś mógł dosypać czegoś do naszych drinków!
 
zabawowy sigmund jest offline  
Stary 17-10-2013, 22:59   #13
 
MrKroffin's Avatar
 
Reputacja: 2778 MrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputację
Ryan siedząc zamyślony wpatrywał się w swoje buty. Wolał nie patrzeć przez okno dopóki nie opuszczą tego miejsca. Usłyszawszy teorię Lucasa odpowiedział lekko drżącym głosem:

-Dosypać? "U Edmondo"? Nie sądzę, za często tam bywam. Zresztą nawet jeśli tak to kto? Kelner? Po co?
 
MrKroffin jest offline  
Stary 18-10-2013, 03:28   #14
 
zabawowy sigmund's Avatar
 
Reputacja: 19 zabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodze
Lucas zamyślił się nad słowami Ryana. W przeciwieństwie do rozmówcy, wpatrywał się w okno. Tęsknie szukał kształtu, który zainteresuje go. Wszystko by przerwać nawałnicę pytań szalejącą w jego głowie.
Odpowiedział, nie odwracając wzroku od kalejdoskopu twarzy i świateł za oknem.

-Może po prostu ktoś tam płaci więcej od nas? Pomyśl. Sprawa jest nierozwiązana od dawna, czyli komuś bardzo na tym zależy i pewnie jest to jakiś grubszy syf. Gdyby próbował sprzątnąć wszystkich detektywów i nawet upozorować to jako wypadek, powstałyby teorie spiskowe. Gdyby wysłał zbirów, co może zrobić, to zawsze znalazłoby się paru twardych, albo głupich, którzy wzięliby to za zachętę... Ale gdyby spróbował ich wystraszyć bardziej subtelnie...-

Mówił, nieobecnym wzrokiem chłonąc rzeczywistość zza szyby.
 
zabawowy sigmund jest offline  
Stary 18-10-2013, 16:34   #15
 
Zormar's Avatar
 
Reputacja: 15073 Zormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputację
Mark wyglądał na niezwykle skupionego. Mogło się wydawać, że to z przyczyny, iż prowadzi samochód, lecz prawda była inna. Jego myśli krążyły wokół tego co usłyszał od ich nowego źródła informacji. Głowę mu zaprzątała szczególna kwestia. Czemuż to właśnie im się trefiło to zlecenie, choć raczej powinno się rzec, dlaczego ktoś taki jak Monique Lastrada zwracała się do takich śledczych jak oni? Wiadomo, że będąc zdesperowanym człowiek sięga po wszystkie środki, ale dlaczego akurat my? Czyżby wiedziała coś czego nie chce zdradzić? A może to z powodu, iż jesteśmy kolejnymi z rzędu, którym to zleca?

-No właśnie, po co.- Powiedział, gdy akurat wymijał jakąś taksówkę. -Weźcie pod uwagę, że ja nie miałem omamów, a jak słyszę ty Ryan też. Bardziej prawdopodobnym jest, że gdyby nam czegoś dosypali, to raczej każdy z nas miałby to co ty Lucas, nie sądzisz? A co ty właściwie widziałeś w tych swoich omamach? Coś konkretnego?- Mówił nie odwracając wzroku od jezdni.
 
Zormar jest offline  
Stary 18-10-2013, 19:01   #16
 
zabawowy sigmund's Avatar
 
Reputacja: 19 zabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodze
Lucas zmarszczył brwi. Normalna reakcja kogoś, komu odbierany jest grunt pod stopami.
Odpowiedział wzburzony.

-Weź pod uwagę, że z nas wszystkich, akurat ty nie piłeś alkoholu! Jak na moje, to Ryan wydaje się teraz wyjątkowo nerwowy.
nerwowy... Lucas parsknął, zdając sobie sprawę ze swojego wybuchu.
-Dobra... Jeśli chcesz wiedzieć, to odpłynąłem na środku ulicy. A co widziałem... Grishama, wielkiego robala i lekarzy, trochę jak z tych dokumentów o drugiej wojnie.-
Odpowiedział tym razem już spolegliwiej. Miał nadzieję, że pozostałym nie umknie fakt, że entomologia nigdy nie zaliczała się do jego pasji, a Grishama, podobnie jak drugowojennych lekarzy, znał tylko ze zdjęć i urywków filmowych.
 
zabawowy sigmund jest offline  
Stary 18-10-2013, 23:03   #17
 
MrKroffin's Avatar
 
Reputacja: 2778 MrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputację
Ryan się już trochę uspokoił. Chyba. Skończyło mu się cygaro, które trzymał za uchyloną szybą, toteż zaczął mówić częściej. Gdy palił - myślał, gdy tego nie robił - mówił lub działał. Wtrącił się w końcu:

-To co mnie spotkało nie było niczym nadzwyczajnym. Jakiś kloszard mnie zaczepił, ale to było dość mocno nietypowe... przynajmniej jak na kloszarda. - zamilkł słuchając Lucasa. - Wielkie robale... Nie żebym był złośliwy, ale... - nie wiedział jak to ująć. - Bierzesz coś?.

Starał się nie poirytować towarzysza tym pytaniem. Jego głos znów stał się monotonny i senny. Cygaro wraz z dymem wypuściło z niego strach, zrodziło zaś ciekawość. Jak zwykłe, ludzkie oczy mogły wzbudzić w nim takie uczucie? Uczucie lęku, którego nie zaznał od dłuższego czasu. I znów oddał się rozmyślaniom.
 
MrKroffin jest offline  
Stary 19-10-2013, 13:01   #18
 
Zormar's Avatar
 
Reputacja: 15073 Zormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputację
Mark nie mógł uwierzyć w to, jakich bzdur wysłuchiwał. Lucas ma jakąś wizję, czy omam i widzi jakieś wielkie robale, a Ryan spotyka jakiegoś dziwnego Kloszarda. Właściwie to już zaczynał się w tym wszystkim gubić. Nic do siebie nie pasowało, nic nie było logiczne.

-Nie Ryan, myślę, że Lucas nic nie bierze.- Zaczął mówić, gdy tylko zatrzymało ich czerwone światło. -Mam dużą pewność, iż byśmy to zauważyli tak, czy tak. Bardziej prawdopodobnym jest już teza o tym, iż mieliśmy coś dosypanego do szklanek, lecz ten trop też jest raczej naciągany.- Ciągną swą wypowiedź, aż nie ruszyli z miejsca, kiedy to czerwone światło zakazu jazdy nie zmieniło się na zielne światło, które pozwalało im jechać.


Niezrozumienie tego co do tej pory zaszło sprawiało, że Mark już nie wiedział co ma o tej sprawie myśleć. Mimo wszystko wiedział jedno, a mianowicie to, iż nic tak do końca nie wiedzą.

Po chwili jazdy wreszcie dotarli pod swoje biuro.
 

Ostatnio edytowane przez Zormar : 19-10-2013 o 15:38.
Zormar jest offline  
Stary 20-10-2013, 01:40   #19
 
zabawowy sigmund's Avatar
 
Reputacja: 19 zabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodzezabawowy sigmund jest na bardzo dobrej drodze
Pytanie Ryana, Lucas skwitował krótko:
- Nic o czym mi wiadomo.
Przez resztę jazdy nie odzywał się.

Gdy zatrzymali się, wysiadł z samochodu.
-Do dragów mam pewien uraz osobisty... - Powiedział, kierując się w stronę drzwi. Musiał jak najszybciej znaleźć się w domu. Było wiele pytań, na które musiał znaleźć odpowiedź, by jeszcze tej nocy zasnąć. Chciał rozejść się i podsumować sprawę już pod biurem, wiedział jednak, że w świecie, gdzie kelner w ulubionej knajpie dosypuje świństwa do drinków, małe dziewczynki mają wzrok bardziej hardy, niż mamuśki z Harlemu, a Ryan przejął się czym innym, niż swoim cosplayem bohatera filmu noir, nie jest bezpiecznym załatwianie spraw na ulicy.
Sięgnął do kieszeni po klucz.
 
zabawowy sigmund jest offline  
Stary 23-10-2013, 22:10   #20
 
MrKroffin's Avatar
 
Reputacja: 2778 MrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputacjęMrKroffin ma wspaniałą reputację
Weszli do biura, a raczej do małego, dość obskórnego pokoiku, w którym oprócz mahoniowego biurka i trzech krzeseł znajdowała się stara szafa, humidor Ryana i komoda wypełnionia różnymi papierkami spraw sprzed lat. Smętnie zwisająca na kablu żarówka zapłonęła, gdy Ryan zapalił światło.

Detektyw usiadł na swym zwyczajowym miejscu, a krzesło zaskrzypiało donośnie. Oparł łokcie na stole i poczekał, aż towarzysze zajmą swoje miejsca. W końcu zaczął:

-No, Mark. Wtajemniczysz nas w szczegóły twojej części zadania? - zapytał i oparł się wygodnie, a jego ostatnie słowa rozpłynęły się nieco w skrzypnięciu oparcia.
 
MrKroffin jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 03:09.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166