Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Science-Fiction > Archiwum sesji z działu Science-Fiction
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 15-03-2012, 23:02   #1
 
Seachmall's Avatar
 
Reputacja: 6558 Seachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputację
[WH40k/S-Telling/Detek.]Sztuka Zwana Wojną [18+]

Dajcie mi Scenę a wystawię sztukę.
Dajcie mi Skrypt a wystawię sztukę
Dajcie mi Aktorów a wystawię sztukę.
Jednak czym jest sztuka, bez widowni?


Dwunasta Mroczna Krucjata się zbliża...
A Imperium nie może zrobić nic, aby ją powstrzymać.
Kiedy Spacznia wrze w ekscytacji, szaleńcy i heretycy wylewają się na galaktykę
Sługi Abaddona osłabiają wiernych Imperatora, oczekując nadejścia swego Pana
Jeden system już jest oblężony, a drugi osłabiony czeka na wzięcie.

Scena jest gotowa, a sztuka została napisana na długo przed narodzinami aktorów
Aktorzy są rozlokowani, a widownia już się rozsiada.
Każdy zna swoją rolę, każdy ćwiczył do niej całe życie.
Pora rozpocząć pierwszy Akt.
Kurtyna w górę.


Aktorzy:
W rolach głównych

Siostra Aurelia jako Socjolog
Bjorn Raumund jako Astartes
Shroud jako Assassyn
Alleus Caiden jako Arbiter
Kaleb „Quake” Delgado jako Kapłan Maszyn
Regis Zarkov jako Kronikarz Administratum

W tej sztuce nie ma krytyki za złą grę, jest tylko śmierć.


Rok: 445100.M41
Segmentum: Tempestus
Sector: Canis
Pod-Sector: Aquila
System: Omniscia
Populacja:~58.243.501.000

Głośniki Vox wewnątrz statku delikatnie zapiszczały, w całym okręcie dało się słyszeć monotonny głos servitora nawigacyjnego.
-Opuszczamy przestrzeń Spaczni, integralność barier 80%, uszkodzenia kadłuba brak... - i tak dalej pół-maszyna opisywała w jak doskonałym stanie znajduje się „Szczęściara”. Statek należał do Wolnego Kupca imieniem Belial Grims, który przemierzał Segmentum Tempestus już wiele dekad.
Przebywając tylko kilka dni na pokładzie można się dowiedzieć całkiem sporo na temat kapitana „Szczęściary”. Po pierwsze cieszy się on całkowitym oddaniem swojej załogi, żaden rezydent statku nie potrafił powiedzieć nic złego na temat Grimsa. Drugą rzeczą, którą się można było dowiedzieć pochodziła od rozmów z samym kapitanem, o ile można to nazwać rozmową, a nie monologiem Kupca. Belial Grims ma dość silny głos i najwyraźniej uwielbia jego brzmienie, tym bardziej jeżeli może się nim wykazać opowiadając przygody swego życia,
Podróż do systemu Omniscia zostałaby nazwana przez kapitana jako spokojna, sielankowa, bez niespodzianek, słowem: Nudna. Nawet pojawienie się w systemie nie przyniosło żadnej ekscytacji, Lady Inkwizytor zadbała, aby nikt spoza „Szczęściary” nie wiedział, że przybyli.
System w obecnej chwili był osłabiony, siły militarne wszystkich planet zostały zredukowane do podstawowych oddziałów obronnych i Abriterów. Za mało, aby obronić system przed najazdem z zewnątrz, lub powstaniem od środka.


Siostra Aurelia

Siostra od momentu wkroczenia na statek została zasypana raportami, Codexami i notatkami dotyczącymi sytuacji polityczno-społeczno-psychologicznej mieszkańców systemu Omniscia. Większość czasu spędziła więc w bezpiecznych ścianach swego pokoju, nikt jej nie przeszkadzał przez całą podróż.
Załoga trzymała się na grzeczną odległość, przynależność do Adepta Sororitas wzbudzała lęk i/lub szacunek w tych, którzy wiedzieli kim są Święte Siostry. Fakt, że w ogóle zobaczyła przez całą podróż kogoś z załogantów, może zawdzięczać podejściu kapitana statku. „Każdy pasażer jest gościem, a Imperator wynagradza tych, którzy są życzliwymi gospodarzami”, co prawda dla Aurelii religijność Kapitana była dość... wątpliwa.
Z delikatnym sykiem drzwi do pokoju Sorority otworzyły się, zdarzało się to nader rzadko i od razu oderwało siostrę od jej lektury. Do pokoju wleciała niewielka postać Cherubinka Inkwizycyjnego. Nie wszystkie dzieci Imperium rodzą się żywe, lub zdrowe na tyle, aby przeżyć. Imperium jednak nie marnuje swych sług i daje tym malutkim iskiereczkom Imperatora szansę, aby się przysłużyć ludzkości. Ich ciałka są wydawane Kapłanom Maszyn, którzy modyfikują je, wszczepiając skrzydła, wymieniając oczy na kamery i rzutniki, a ich wnętrza wypełniają cogitarorami zdolnymi przechowywać informacje i wykonywać polecenia swych właścicieli.
Ten okaz wyglądał relatywnie dobrze w porównaniu z innymi, które widziała Siostra. Skóra dziecka wyglądała dobrze, chociaż była niezwykle blada. Główkę zdobiły złote loki prawdziwych włosów i nie było żadnych bardziej wymyślnych modyfikacji, które często nadają dzieciom dość potworne oblicze. Cherubinek wylądował i usiadł na biurku, twarzą do jednej z bocznych ścian. Jedno z jego oczu rozbłysnęło, na ścianie pojawiła się twarz Inkwizytorki.
-Dotarliśmy do systemu, udałam się do hangaru odebrać agentów, którzy przybyli przed nami. Za godzinę odbędzie się zebranie w pokoju odpraw. Przybądźcie na czas, koniec z sielanką.
Z tymi słowami projekcja się wyłączyła, a Cherubin powoli wyleciał z pokoju.


Bjorn Raumund

Bjorn niestety musiał spędzić większość podróży w swojej komnacie. „Szczęściara” nie została zbudowana z myślą o Astartes i Kosmiczny Wilk nie mógł się przemieszczać wygodnie po statku. Inkwizytorka dała mu zajęcie na czas podróży, książki i vidy zawierające opowieści wojenne. Większość bohaterów tych historii to byli Astartes, którzy wykonywali rozkazy swych przełożonych, lub byli karani za nieposłuszeństwo. Najwyraźniej Lady Inkwizytor postanowiła torturować Wilka, lub były to wstępne próby naprostowania krnąbrnego Syna Russa.
Na szczęście od monotonii tych historii ratował go Belial Grims. Kapitan był zafascynowany wojownikiem z Fenris i starał się spędzić jak najwięcej czasu ile mógł. Dzielił się z Astartes winem, piwem i opowieściami. Kupiec był niezwykle radosną postacią, co udzieliło się również Bjornowi i wyczekiwał kolejnych wizyt kapitana. Zważając, że człowiek o mało nie wygrał z Astartes w konkursie na picie, później wytłumaczył, że ma sztuczną wątrobę i żołądek co pozwalało mu na więcej.
Od kilku dni jednak Wilk był zmuszony ograniczyć się do Codexów. Ten, który właśnie przeglądał dotyczył Zakonu Salamander, kolejnego z Bractwa, które nie do końca przyjęło prawa i zasady Primarchy Ultramarines. Historia zapowiadała się dość ciekawie, ale nie było mu dane jej tego dnia dokończyć. Poprzedzając swoje wejście pukaniem do pokoju wkroczył kapitan Belial.
-Dzień dobry, Bjornie. Wybacz, że przeszkadzam i to na tak krótko, ale Lady Inkwizytor prosiła, abym ci przekazał, że za godzinę odbędzie się spotkanie w pokoju odpraw. Pewnie będzie planować waszą misję, kiedy ja będę po szyję w biurokratycznym szambie tego systemu.- Grims uśmiechnął się bez przekonania, kiwnął na pożegnanie Astartesowi i opuścił jego pokój.


„Shroud”

Assassyn również dostał lekturę na czas podróży, chociaż było tego o wiele mniej niż to co dostali pozostali członkowie świty. Raporty dotyczyły ważnych osobistości politycznych systemu, ich dane osobiste, profile psychologiczne, przyzwyczajenia. Inkwizytorka mówiła, że mogą się przydać, chociaż miała nadzieję, że nie będą musieli z nich korzystać.
Kiedy nie zapamiętywał danych, Shroud zapoznawał się ze statkiem i jego załogą.
Ludzie na statku byli spokojni i traktowali członka Officio z należytym szacunkiem, niezwykle pomocny okazał się dowódca ochrony statku Samuel Dras, oprowadził go po pokładzie pokazując wszystkie ważniejsze lokacje i wyjaśniając swoją rolę.
„Szczęściara” została zbudowana, aby być szybka nie ma więc szans z większymi statkami, a jeżeli nie zdoła zbiec przeciwnikowi, Samuel i jego ludzie dokonują kontr-abordażu sabotując statek przeciwnika, alternatywnie bronią ładunku i kapitana kiedy są na powierzchni planety. Dras zezwolił Shroudowi na korzystanie ze strzelnicy statku, która jest wyposażona w symulator środowiskowy. W chwili obecnej Assassyn trenował strzelanie w warunkach panujących na Omnipotencji, planecie Kuźni. Powietrze było gęste od smogu, kurzu i oparów paliwowych. Gdyby nie wzmocnione wizjery na wyposażeniu Vindicare'a najpewniej by nic nie widział, a gdyby nie jego maska po godzinie w tych warunkach musiał by się hospitalizować kilka dni, aby jego płuca się oczyściły i zregenerowały.
Sygnał dźwiękowy przy drzwiach zapowiadał gości, wyłączył symulator i przeciągu chwil powietrze było ponownie zdatne do życia, chociaż trochę cuchnęło. Do pomieszczenia wszedł Samuel, zasalutował Assassynowi, odruch starego żołnierza. Spojrzał na tablicę wyników.
-Dziesięć na Dziesięć, nie chciałbym, abyś to mnie gonił po tym systemie. Inkwizytorka, chciała, abyś wiedział, że za godzinę będzie zebranie. Wiesz gdzie jest pokój odpraw. -pociągnął kilka razy nosem – Lepiej się wykąp, capisz jak zbiornik na paliwo.- z uśmiechem kiwnął głową Assasynowi i opuścił pokój.


Alleus Caiden

Alleus nie cieszył się, aż taką sympatią załogantów. Adeptus Arbites są znani są w całym Imperium jako strażnicy prawa. Caiden podejrzewał, że więcej niż połowa tych ludzi nagieło, lub złamało to prawo w swym życiu. Wskazywało na to ich zachowanie i nadmierna nerwowość w jego towarzystwie. Chociaż może to reakcja na jego sądzące spojrzenia. Tak czy inaczej nie miał z nimi kłopotów i mógł poświęcić czas na statku swoim przemyśleniom. Jedyną rzeczą jaka odwracała jego uwagę to raporty z systemu Iefetus. Inkwizytor Algira prosiła, aby Arbiter zajął się wertowaniem tych wieści, sama miała dość spraw na głowie, a on przekazywał jej najważniejsze informacje. Główny Astropata statku. Feverus chętnie przekazywał informacje i pomagał przy interpretacji niektórych raportów i łamaniu szyfrów. Często również narzekał na niektóre rzeczy jakie dzieją się w galaktyce, ale były one przeplatane z narzekaniem na migreny i bolący krzyż.
Feverus był stary, nie było co do tego wątpliwości, ale Alleus był pewien, że Astropata narzeka, bo to lubi. Najpewniej gdyby był w pełni zdrowia to narzekałby na zbyt czyste powietrze, lub że gwiazd jest za dużo.
Arbiter przekazywał informacje Inkwizytorce, kiedy opuścili Spacznie i był świadkiem nagrania wiadomości dla Siostry Aurelii, kiedy skończyła spojrzała na Arbitera.
-Wybacz, będzie to musiało poczekać na później, Kaleb i Regis powinni się pojawić za chwilę w hangarze. Pojaw się w pokoju odpraw razem zresztą.- razem opuścili pokój, Inkwizytorka ruszyła odebrać ostatnich członków świty.


Kaleb „Quake” Delgado, Regis Zarkov


Miesiąc, tylko o tyle udało im się wyprzedzić Inkwizytor Iyalie Algire. Za mało, aby w pojedynkę coś wywęszyć, szczególnie działając po cichu. Z tego co się dowiedzieli ten system był równie ekscytujący co pielęgnacja brwi. Polityka nie różniła się od tej w innych systemach, każda planeta żyje swoimi własnymi małymi wydarzeniami. Chociaż Świat Kuźni zabłysnęła czymś ciekawym, reakcja populacji była dość... sucha.
Kaleb opuścił swoje stanowisko na Dzeusii dwa dni temu, a od wczoraj razem z Regisem opuścili Omnipotencje i kręcą się niewielkim statkiem w okolicach gdzie miał wyjść ze Spaczni. Wymienili się informacjami, które zdobyli w nadziei, że ten drugi dostrzeże coś czego ten pierwszy nie zauważył. Niestety nie był to owocny zabieg, ale przynajmniej zabił czas.
Kiedy w końcu Rzeczywistość spuchła i eksplodowała statkiem, para sług Inkwizycji poczuła ulgę. Już dawno skończyły im się zajęcia, a spanie na zmiany dostarczało „rozrywki” tylko jednemu z nich naraz.
Wylądowali w jednym z hangarów okrętu. Kiedy pomieszczenie napełniło się na nowo powietrzem do środka wkroczyła ich przełożona. Przywitała swych wysłanników uściskiem dłoni i serdecznym uśmiechem.
-Witajcie, cieszę się, że już jesteście. - przyjrzała się obu mężczyznom – Musicie być zmęczeni tym czekaniem. Niestety mogę wam dać tylko godzinę, każda chwila, którą marnujemy wróg wykorzystuje, aby przejąć ten system. Odpocznijcie, umyjcie się jeżeli trzeba, zjedzcie coś i udajcie się do pokoju odpraw. Załoga wskaże wam kierunek, będzie nam musieli przedstawić co znaleźliście. - spojrzała na miny Kronikarza i Kapłana- Aż tak źle, co? No cóż, może Imperator pobłogosławi nas dobrym pomysłem.- odprowadziła Delgado i Zarkova do ich pokoi.
 

Ostatnio edytowane przez Seachmall : 15-03-2012 o 23:34.
Seachmall jest offline  
Stary 19-03-2012, 22:23   #2
-2-
 
-2-'s Avatar
 
Reputacja: 516 -2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie-2- jest jak niezastąpione światło przewodnie
Aurelia pospiesznie podeszła do runy, którą zamknęła drzwi i wróciła do niewielkiego stalowego biurka, jednego z mebli pomieszczenia będącego bardziej pokojem niż regulaminową celą. Pospiesznie uwiązała sięgające karku brązowe włosy, oczyma wodząc na szybko po raportach, których nie zdążyła do tej pory przeczytać.

Ogrom informacji wykluczał możliwość zapoznania się z nimi wszystkimi, a co dopiero zapamiętania ich - o ile nie było się adeptem, uczonym. Jednak taka osoba mogła tylko przechowywać dane, nie mogła przeanalizować struktury raportów i kryjących się za statystykami oraz kronikami i pamiętnikami informacji... duszy mieszkańców systemu, temperamentu, usposobienia, kultury. Wszystkich pochodnych.

Aurelia po przeczesaniu dłonią i uwiązaniu włosów nałożyła na głowę beżowy welon, będący częścią możliwie skromnego, a zarazem szlacheckiego stroju, przetykanego barwami czerwieni i beżu. Suknia była strojem praktycznym jedynie dla dyplomaty i negocjatora. Blada od barwnika skóra siostry nadawała wespół z obszywanymi nicią miedzianego koloru suknią lub szatą arystokratyczny wygląd, podobnie jak roztaczana delikatna woń perfum łagodnych jak rzeczne kwiaty planety, na której została wychowana w Schola Progenium. Nienaganny wygląd był, poza manierami, szeroką wiedzą z zakresu heraldyki i genealogii, znajomością języków, etykiety i obyczaju jednym z narzędzi niezbędnych zjednywaniu sobie lokalnie urodzonych namiestników planety, wyniesionych tylko dlatego, że w ich żyłach płynęła błękitna krew. Trzeba było ich sobie zjednać, trzeba było się z nimi liczyć. Stabilność w Imperium tego wymagała, szczególnie w dniach, gdy wydawało się, że zawsze brakuje okrętów do strzeżenia granic domeny Świętej Ludzkości, zawsze zbyt wielu żołnierzy ginie w bezsensownych konfliktach lub przebywa zbyt daleko by pomóc tam, gdzie są potrzebni.

Zbyt wielu było potrzebnych. Nie mogli być marnowani o wojny wydawanej przez sługi Imperatora sługom Imperatora. Dlatego polityka była niezbędna. O tym Sororitas Famulous wiedziały doskonale.

Kobieta przejrzała się raz jeszcze w cieniutkim arkuszu wypolerowanej stali, zwierciadle tak skromnym, jakie można było sobie wyobrazić, by upewnić się, że żaden błąd w nałożonym makijażu nie uchybia doskonałości ludzkiej fizjonomii. Jasnym było, że nadszedł czas na odprawę. Równie oczywiste, że nie będą mieli wiele czasu - o ile w ogóle - po odprawie. Z drugiej strony, choć towarzyszyć jej mieli wojownicy Imperatora, nie widziała powodu by traktować ich własnym zaniedbaniem gorzej, niż lokalną szlachtę, najpewniej uboższą w charakterze a z pewnością w wierze. Obraza lady Algiry też nie wchodziła w grę.

Upewniwszy się, że jest gotowa w każdej chwili ruszyć na odprawę, odsunęła krzesło i rozłożyła niewielki kawałek sukna przed biurkiem. Z rogu blatu na środek mebla przestawiła z nabożną czcią odlany z brązu posążek świętej Emelii.

Z godziny, którą miała, trzecią część potrzebowała by dotrzeć na miejsce. Resztę postanowiła przeznaczyć na modlitwę, ilekroć czyniła nie tylko każdego dnia dla uczczenia boskości Imperatora, lecz także ruszając w nieznane.
Mieli udać się w nieznane. Wyposażeni w informację, ale nie doświadczenie.

Lady inkwizytor dopiero miała uzbroić ich w zadanie...
 
-2- jest offline  
Stary 21-03-2012, 07:59   #3
Cas
 
Cas's Avatar
 
Reputacja: 19 Cas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodzeCas jest na bardzo dobrej drodze
Na pokładzie „Szczęściary” czuł się dokładnie tak jak na każdym innym okręcie - źle. Nie lubił być ograniczany, a nic tak skutecznie nie spełniało tego zadania niż gruba warstwa blachy i chłód przestrzeni kosmicznej. Jakby tego było mało ponownie znalazł się w grupie osób, której w większości nie znał. Był samotnikiem z wyboru, a służba nauczyła go, że lepiej nie spieszyć się z zawieraniem nowych znajomości. W oczach Shrouda zaufanie było prezentem, którym obdarował niewielu i cieszył się z takiego stanu rzeczy.

Mimo wszystko całej tej sytuacji nie brakowało pozytywnych akcentów. Przede wszystkim ludzie doskonale zdawali sobie sprawy z tego kim jest i czym się zajmuje. Niewielu zaszczycało go więc spojrzeniem, a co dopiero rozmową. Bez problemu mógł więc podtrzymać wszystkie stereotypy związane z jego świątynią. W oczach mieszkańców Imperium Vindicare bliżej do maszyn niż istot ludzkich. Niebywale precyzyjni, pozbawieni jakichkolwiek emocji i bezgranicznie wierni. Było w tym ziarno prawdy. Dorastanie w świątyni bardziej przypomina programowanie niż wychowanie. Shroud był jednak inny, choć niewielu w ogóle zdawało sobie z tego sprawę. Odmienność sam traktował jako swój największy atut, a te wolał trzymać z dala od ciekawskich spojrzeń.

Kolejną zaletą tego „miejsca” był symulator, w którym to spędzał większość czasu. Przeważnie wykorzystywał podobne urządzenia przed rozpoczęciem zadania. W zasadzie nie chodziło nawet o szlifowanie celności, o to nie musiał się martwić. Jedynym problemem mogła być maska. Jego życie zależało od właściwego jej funkcjonowania. Nie miał więc zamiaru pozostawiać niczego przypadkowi. Z przyzwyczajenia przeprowadzał więc trzy sesje treningowe w możliwie najbardziej ekstremalnych warunkach. Po czym trzy kolejne w środowisku najbardziej zbliżonym do tego, w którym przyjdzie mu zejść z okrętu. Ostatnią z tego typu symulacji zakończył kiedy usłyszał dźwięk sygnalizujący pojawienie się gościa.

Szef ochrony był praktycznie jedyną osobą, z którą utrzymywał jakikolwiek kontakt. Większość rozmów i tak sztywno trzymała się tematów służbowych. Przynajmniej ze strony Shrouda. Niemniej jednak osoba, która mówiła do niego w sposób tak otwarty, zdecydowanie stanowiła w jego oczach interesujące zjawisko.

Opuszczając symulator skierował się jeszcze do swojej kwatery. Zdjął uniform, który wykorzystywał do treningu i w myślach zgodził się z opinią Drasa. Bez maski naprawdę nie czuł nic poza smrodem paliwa. Uznał, że lepiej nie raczyć reszty pasażerów „Szczęściary” tym niezbyt przyjemnym aromatem.

Powtarzając w myślach wszystkie dane, o których zapamiętanie prosiła go Lady Inkwizytor, zmieniał swój strój. Assassyni nie mają zwyczaju, ani potrzeby nosić ze sobą zbyt bogatej garderoby. Shroud założył więc na siebie kombinezon maskujący i resztę swojego rynsztunku, z którego korzystał będąc w polu. Strój wieńczyła maska. Nie znał swoich kompanów i nie miał zamiaru dawać im zbyt wielu okazji na zapamiętanie jego twarzy. Czuł się bardziej komfortowo kiedy ta była zakryta.

Kiedy skończył, rzucił jeszcze jedno szybkie spojrzenie na raporty. Był pragmatykiem, więc choć wszystkie dane posiadał już w swojej głowie, nie odmówił sobie poświęcenia krótkiej chwili. Choćby i po to, by mieć absolutną pewność, że nic mu nie umknęło.

Dopiero kiedy skończył opuścił kajutę i powolnym krokiem ruszył do sali odpraw.
 
Cas jest offline  
Stary 22-03-2012, 18:37   #4
 
one_worm's Avatar
 
Reputacja: 894 one_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwu
Bjorn całą drogą był zajętą osobą. Ciągle czytał albo coś oglądał na zmianę pijąc wraz z kapitanem tego statku. Wiedział, że musi swoje odsłużyć. wiedział też, ze musi się nauczyć... Wiedzieć jednak to nie znaczy to samo co podobać. Wilkowi wybitnie się ta sytuacja nie podobała! Teraz albo powinien walczyć albo siedzieć na Fenris i wraz z innymi braćmi pić do nieprzytomności. Albo robić tysiące innych, znacznie ciekawszych rzeczy.

Gdy otrzymał widy, był szczęśliwy, gdy zaczął je oglądać...uśmiech spełzł mu z twarzy. Nie rozumiał tych filmów, owszem, rozumiał obrazy, wiedział co się dzieje, ale nie rozumiał tego. Jak można było kogoś ukarać za złe zinterpretowanie rozkazu?! Podjęcie wzgórza, wspaniała wiktoria, mimo przeważających sił wroga. Wszyscy, którzy zginęli, zostali pośmiertnie odznaczeni, a ci co przeżyli owy szturm zostali rozstrzelani przez komisarzy! A to tylko dlatego, że zamiast siedzieć na z góry opatrzonych pozycjach przypuścili szturm. Wid pod tytułem "Wzgórze na Dethomirze" nie przypadł mu do gustu i nie było się czemu dziwić.

Książki nie były lepsze, w zbiorze znalazły się takie tytuły jak "Dyscyplina w regimentach" czy "Zostań żołnierzem idealnym, czyli jak stać na baczność i prawidłowo wykonywać rozkazy"... Kosmiczny Marines czytał to, z braku laku, ale nie był szczęśliwy, o nie. Jedyna rozrywka to było picie z kapitanem. Był godnym rywalem w owych zawodach i bardzo to Wilka cieszyło. W końcu, kto miał odwagę stanąć w szranki w czołowym konkursie potomka samego Russa! A jeszcze przeżyć takowe zawody?!

Gdy dolecieli i musieli udać się do pokoju odpraw Wilk ucieszył się. Była szansa dla niego na wykazanie się, postanie na baczność... Może wcześniejsze zwolnienie z dobrą opinią powrót? Wilk miał cichą na to nadzieję, bo może udałoby mu się wracać tym samym statkiem, a kapitan zapewniłby mu rozrywkę...

Bjorna zaskoczył fakt, jacy ludzie tutaj przyszli. Czy zostali raczej zaproszeni. Typowi ludzie o nietypowych zdolnościach. Tak, to było idealne określenie na tę chwilę. Zgodnie ze swoją naturą, Bjorn usiadł i pilnie obserwował, lustrując otoczenie oraz przybyłych ludzi.
 
__________________
Do szczęścia potrzebuję tylko dwóch rzeczy. Władzy nad światem i jakiejś przekąski.
one_worm jest offline  
Stary 23-03-2012, 18:48   #5
 
Avder's Avatar
 
Reputacja: 19 Avder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znany
Pokój odpraw był tak naprawdę zmodyfikowaną lożą dla załogi. Ściany pomieszczenia miały inny kolor niż ściany na reszcie statku. Tu były pokryte jakąś drogą tapetą o ciemnozielonym kolorze. Podłoga była pokryta grubym brązowym dywanem.
Na środku pomieszczenia stał holograficzny wyświetlacz, ukazujący w chwili obecnej miniaturowy System Omniscia. Wokół projektora ustawione były siedziska z zamontowanymi stoliczkami, które oryginalnie miały być oparciem dla talerzy, ale będą miały też inne zastosowania. Inkwizytorka Iyalia Algiria przybyła na miejsce zanim pierwszy członek Świty przekroczył chociażby próg własnego pokoju. Spokojnie czekała, przeglądając najnowsze raporty z systemu.

Caiden ruszyl w strone pokoju odpraw, nie wiedzial do konca jakimi informacjami dysponuje reszta, nie byli zbytnio rozmowni ale nie przeszkadzalo mu to. Powtarzal w myslach raporty ktore przegladal wczesniej, sytuacja wydawala sie pod kontrola. Wchodzac do pomieszczenia skinal glowa Inkwizytorce i razem z nia bez slowa wyczekiwal na reszte.

Quake nie potrzebował wiele czasu. Snu potrzebował w podobnej dawce jak Aniołowie Imperatora, a miał okazję w czasie podróży. Jedynie się obmył i złożył hołd duchom maszyn wbudowanych w jego ciało, składając w ofierze święte olejki, przedtem czule czyszcząc je ze wszelkich zabrudzeń.

- Witam wszystkich, przyjaciele - ukłonił się lekko przed obecnymi. Był w samej todze. W sumie był dosyć organiczny jak na techkapłana. Nawet można by powiedzieć, że wygląda na mięczaka (No ba! Nawet blizn nie zdawał się wielu posiadać), ale wielka pięść energetyczna wieńcząca mechaniczne - lewe ramię, o czymś musiała świadczyć.
- Jestem Kaleb “Quake” Delgado, kapłan Omnissiaha. Aktualnie, jak wy, sługa inkwizycji.

Regis skłonił się nisko przed Lady Inkwizytor dziękując jej za honor bycia odprowadzonym przez tak znaczną postać do kajuty. Miał zaledwie godzinę do odprawy ale i tak pierwszych kilka chwil spędził z przymkniętymi oczami nasłuchując cichego rytmu silników statku – może ich odgłos nie przypominał idealnie dźwięków wydawanych przez Córę Machariusa ale echo okrętowych silników zawsze działało na niego dziwnie uspokajająco. Następnie nalał wody do metalowej miednicy którą znalazł w kajucie, dolał odrobinę wonnych pachnideł i zaczął się ostrożnie myć zmoczoną szmatką uważając aby wilgoć nie dostała się do cybernetycznych implantów. Dopiero kiedy się odświeżył i przebrał w pokrytą insygniami Administratum szatę w jasnym odcieniu szarości niespiesznie udał się do pokoju odpraw wkraczając wpierw na skromny posiłek do okrętowej mesy.
Wchodząc do sali pokłonił się ponownie Lady Inkwizytor ale nie tracił czasu na przedstawianie się innym zebranym, przybył tu zdać raport a nie wymieniać uprzejmości. Usiadł na jednym z wolnych siedzisk kładąc na kolanach skórzaną torbę z której zaczął wyciągać zwoje, dyski z danymi i dzienniki z zapiskami które rozkładał na stoliku przed sobą. Servo-czaszce która do tej pory unosiła się nieco powyżej jego prawego ramienia polecił korzystając z silnika anty-grawitacyjnego zawisnąć pod sufitem pomieszczenia i obserwować spotkanie. Jeszcze tylko pedantycznie poprawił krzywo leżący przed nim zwój i rozsiadł się wygodnie czekając na rozpoczęcie zebrania.

Siostra Aurelia nie była z pierwszych, którzy przybyli, nie była też jednak ostatnia. Zdając sobie sprawę w wyprzedzenia, z jakim będzie oczekiwać ich inkwizytor Algira zignorowała swoje przyzwyczajenie do wyliczonej punktualności. Wcześniejsze zjawienie się wynikało po części z oczekiwania, po części z...
Wchodząc powoli i z arystokratyczną elegancją odwróciła się do kobiety skoro ją tylko ujrzała, kłaniając jej się zgodnie z etykietą - dla niej lady inkwizytor była z racji swojego dożywotniego zadania więcej, niż ktokolwiek z wysoko urodzonych. Po tym skinęła z szacunkiem głową kolejno każdemu z pozostałych obecnych, z uprzejmym uśmiechem i niespiesznie podeszła do grupy, by zająć możliwe najbliższe inkwizytorce miejsce.

W sali pojawił się zupełnie znikąd Shroud, w pierwszym momencie nie zwracając nawet uwagi zebranych. Nieuzbrojony, choć w pełnym rynsztunku bojowym zdecydowanie robił wrażenie. Być może odpowiedzialność za ten fakt brała na siebie aura otaczająca samo Officio Assassinorum. Niemniej jednak nawet bez niej, sama jego osoba dla wielu prezentowała się nader imponująco. Ciasno przylegający do ciała materiał doskonale podkreślał idealnie wyrzeźbione mięśnie. Jego wyposażenie stanowiły natomiast urządzenia, nawet u Kapłanów Maszyny zdolne wzbudzić zainteresowanie. Całość wieńczyła złowrogo prezentująca się maska, która przyprawiała o ciarki na plecach niemalże każdego, kto poczuł na sobie spojrzenie umieszczonych na niej wizjerów. Na szczęście tym praktycznie nikt nie musiał się martwić. Jedyną osobą, na którą Shroud spojrzał była jego przełożona.

- Lady Inkwizytor - przemówił mechanicznym głosem, wyraźnie zniekształconym przez filtry znajdujące się w masce.

Powitanie zwieńczył lekkim ukłonem, po czym powolnym krokiem udał się na swoje miejsce.
 
__________________
Ave Sanguinus.

Ostatnio edytowane przez Avder : 24-03-2012 o 00:20.
Avder jest offline  
Stary 24-03-2012, 14:56   #6
 
Seachmall's Avatar
 
Reputacja: 6558 Seachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputacjęSeachmall ma wspaniałą reputację
Lady Inkwizytor kiwnęła głową zadowolona kiedy ostatni członek świty zajął swoje miejsce.
Stanęła przy projektorze holograficznym, aby wszyscy widzieli i ją i projekcje.
-Aquila.- prosta komenda zmieniła hologram z Sytemu Omniscia na cały pod-sektor Aquila -Witajcie, cieszę się, że już wszyscy jesteście. - rozejrzała się po zgromadzonych - Chętnie zajęłabym się przyjemnościami przedstawienia was sobie, ale nie mamy na to czasu. Dwóch z nas wyprzedziło o kilka tygodni, więc będą nam pewnie mieli coś do przekazania. - jedna gwiazda w gromadzie Aquila zabłysła na czerwono.
- Jak wiecie jesteśmy tu w sprawie powstania kultystów w systemie Iefetus. Lokalne siły wsparte świętymi wojownikami Adeptus Astartes, Siostrami Bitwy i gwardzistami z sąsiednich systemów zaczynają wygrywać tamtą wojnę. Przybyliśmy tu, Omniscia.- projektor ponownie się zmienił ukazując system gwiezdny w którym się obecnie znajdowali.
- System ten wysłał znaczną ilość swoich sił, aby stłamsić powstanie w Iefetusie. Jest teraz niezwykle podatny na podobną sytuację i jesteśmy tu, aby upewnić się, że do tego nie dojdzie.Planetae. - kolejna zmiana, projektor przedstawił teraz listę planet systemu, przedstawił ich kategorię i populację.

-Omniscia, Omnibenevolencia, Omnipotencia i Omnipresencia mają status ważności Extremus, nie możemy ich stracić. Nie mamy oczywiście żadnych poszlak, ale jeżeli wróg tu jest to go znajdziemy. Na razie będziemy działać incognito, dlatego obawiam się Bracie Bjornie, że będziesz musiał zostawić swoją zbroję na "Szczęściarze", postać Astartesa będzie przykuwać uwagę, a tak będziesz mógł uchodzić za jakąś odmianę człowieka. - Iyalia Algira westchnęła delikatnie i spojrzała na na dwóch agentów, którzy wyprzedzili statek Grimsa - Regisie i Kalebia, mównica jest wasza. Powiedzcie nam czy coś udało wam się ustalić. Później ustalmy metodę działań, Siostro Aurelio chciałabym twoją opinię na temat najmożliwszego miejsca pojawienia się kultu.
 
Seachmall jest offline  
Stary 26-03-2012, 22:01   #7
 
Potwór's Avatar
 
Reputacja: 84 Potwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znany
Regis
Regis pracował już z najróżniejszymi rodzajami ludzi ale zebrany przez Lady Inkwizytor oddział przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Córa Imperatora, przedstawiciel Officio Assassinorum, a nawet jeden z na wpół mitycznych Adeptus Astartes, dopiero widok tych osób zgromadzonych w jednym miejscu uświadomił mu tak naprawdę z jak ciężkim zadaniem przyjdzie im się zmierzyć. Zaraz też naszły go wątpliwości, co on sam miał wnieść do oddziału? Czym kierowała się Lady Algira wybierając właśnie jego? Starając się stłumić wątpliwości podszedł do hologramu i ukłonił się sztywno przed zgromadzonymi.

-Nazywam się Regis Zarkov, członek Logis Strategos, obecnie oddelegowany do służby Ordo Hereticus. – Mówiąc to sięgnął po grubą wiązkę kabli odchodzącą z płyty sterującej hologramem i podłączył je do chromowanego wejścia gniazda neuralnego umieszczonego z tyłu swej czaszki. Zamknął oczy starając się opanować nagłe mdłości które zawsze ogarniały go przez pierwsze kilka chwil gdy łączył swoje zmysły z Duchem Maszyny nowego urządzenia. Gdy tylko nudności minęły wywołał z hologramu powoli obracającą się projekcję Omnipotencii i zbliżył obraz na fragmencie północnego bieguna planety.

- Udało mi się dostać na powierzchnie Omnipotencii niemalże miesiąc temu, niestety z braku potrzebnych uprawnień do otrzymywania części raportów z planety ilość zebranych informacji jest dość skromna ale dwie rzeczy wydają się szczególnie interesujące.

- Po pierwsze niedawno temu oddział zwiadowczy archeotechnologów dokonał przełomowego odkrycia na terenie bieguna północnego planety. Gdzieś w tym rejonie – myślową komendą sprawił że projekcja mapy skupiła się na punkcie gdzie według uzyskanych przez niego strzępków danych odnaleziono znaleziska – zlokalizowano trzy Imperialne Tytany. Dwie jednostki zwiadowcze klasy Warhound oraz jedną mobilną fortecę klasy Imperator. Nie znam dokładnego stanu jednostek ale ponoć są one w dość niezłej kondycji i w niedługim czasie mogą być gotowe do użycia. Nie posiadałem wystarczających uprawnień aby stwierdzić czy Divisio Militaris Collegia Titanica zostało poinformowane oficjalnymi kanałami o całym znalezisku. Gubernator Omnipotencii przekierował w te rejony ogromną ilość siły roboczej aby pomogła w wydobyciu Tytanów oraz przeprowadziła poszukiwania innych artefaktów.

- Drugą sprawę jest narastający konflikt między Rzemieślnikiem Maradusem Granba, gubernatorem Omnipotencii, a gubernatorem Omniscii. Jako że uwaga Imperium skupiona jest teraz głównie na powstaniu w systemie Iefetus według mnie nie można wykluczyć tego że któryś z władców zdecyduje się rozwiązać konflikt w sposób zbrojny.

Kaleb
- Trzy tytany? Coś konkretnego spowodowało, że nie zostały dotąd odkryte? - zapytał Kaleb - Jesteś w stanie podać nazwiska zarządzających tym ludzi? Za pozwoleniem lady inkwizytor, chciałbym się temu osobiście przyjżeć, czysto profilaktycznie, jak na razie. Jeśli mamy do czynienia z chaosem na Omnipotencji, albo w układzie i miał czas się rozwinąć, to z pewnością skieruje tam swe spojrzenie.

Regis
Pytanie technokapłana rozproszyło Regisa i na krótką chwilę obraz hologramu zniknął. Adept spojrzał szybko na Lady Inkwizytor ale nie czekając na jej odpowiedź zwrócił się do Kaleba.

- Tytany do tej pory przykryte były czapą lodową trzy kilometrowej grubości. Dopiero ostatnie roztopy spowodowane zmianami klimatycznymi pozwoliły na wykrycie jednostek gdy zwrócono uwagę na formujące się na powierzchni lodowca kriolakkolity. Z racji znaczenia znaleziska operacja nadzorowana jest bezpośrednio przez Rzemieślnika Ganba.

- W tych punktach – myślową komendą zaczął umieszczać na holograficznej mapie znaczniki – znajdują się odnalezione Tytany. Tymczasowa osada wydobywcza umieszczona jest 3 kilometry od wykopalisk, najbliższe miasto jest w tym miejscu. W przybliżeniu 1200 kilometrów od wykopalisk.
 
__________________
Blood angels are red,
Ultramarines are Blue,
In the Grim Darkness of the 41st millenium,
The Emperor protects you.
Potwór jest offline  
Stary 30-03-2012, 10:12   #8
 
one_worm's Avatar
 
Reputacja: 894 one_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwuone_worm jest godny podziwu
Bjorn był wybitnie niezadowolony. Chciał już protestować, podnieść larum, że Adeptus Astartes noszą pancerze wspomagane, choćby po to, by wróg wiedział, że właśnie ONI przybyli! Po to by się z owym wrogiem zmierzyć! By wróg wiedział, że dla niego nie ma już nadziei! Zamiast tego tylko wydał gniewny pomruk, który przypominał bardziej warczenie... Jakoś w pamięci zostały mu pozdrowienia od Lady Inkwizytor, gdy przeglądał te widy. Miał dziwne przeczucie, że gdyby ubrał się w pełen rynsztunek, ściągnąłby na siebie jej gniew i kłopoty. Zamiast tego, nie mówiąc nic, postanowił wziąć całość ze sobą, schowaną...przemycić. Nikt nie zabronił mu zabrać sprzętu ze sobą, nie mógł po prostu go ubrać...A to zabolało. Westchnął

Słuchał tego, co mówił jakiś chyba wywiadowca, a przynajmniej ktoś, kto cieszył się zaufaniem Ordo. Wątpliwe jest, aby w jakiś niewyjaśniony sposób dostał się do informacji na temat Tytanów! dokładniej prawie sprawnych okrętów... No i nie dziwił się, że nikt nie chciał rozgłosu. Wilk uważał, że im więcej osób będzie wiedzieć o tym, tym lepiej, ale dopiero, gdy owe jednostki będą sprawne! Tak czy inaczej słuchał cierpliwie tego, co ma do przekazania owy Zakarov.

Słuchał pilnie i cierpliwie, utwierdzając się w przekonaniu, że jego ekwipunek przyda się prędzej, jak później. Widział już wiele na swe oczy, wiedział wiele i słyszał wiele... z trzysta lat... To była ta sytuacja, która mogła się spieprzyć od momentu, kiedy w ogóle ruszyli...

-Sierżant Bjorn, może tego nie, widać, ale jestem ze świętego Zakonu Kosmicznych Wilków w którego żyłach płynie krew Lemana Russa- Westchnął i kontynuował wiedząc, że tylko prymitywny lud mógłby nie wiedzieć, że jest Adeptus Astartes- Nie wiem czy mogę mieć sugestie, ale jeśli tak... To chciałbym dowiedzieć się o obronie miejsca znaleziska. Kto go ochrania dokładnie i w jakiej liczbie...Ważnym jest także, ukształtowanie terenu, gdzie szybki szturm na atakującego wroga, mógłby zapewnić zwycięstwo..
 
__________________
Do szczęścia potrzebuję tylko dwóch rzeczy. Władzy nad światem i jakiejś przekąski.
one_worm jest offline  
Stary 30-03-2012, 20:39   #9
 
Potwór's Avatar
 
Reputacja: 84 Potwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znanyPotwór wkrótce będzie znany
Regis pokłonił się nisko przed synem legendarnego Russa.

- Obszar wokół wykopalisk to dość klasyczny przykład lądolodu Sir. Ogromna równina poprzedzielana przez liczne rynny, pradoliny i inne typowe dla tego rodzaju krajobrazu formacje, a sam obszar wydobycia to trzy kilometrowej głębokości lej w ziemi. Nie służyłem w Departmento Munitorum i nie znam się szczególnie na taktyce wojennej ale zdaje mi się że, zważywszy na ogromne odległości od najbliższych osad, zmasowany atak nieprzyjaciela bez alarmowania jednostek lojalistów jest niemalże niemożliwy, co innego próba przejęcia tytanów przez wyspecjalizowane jednostki komandosów. Pieczę nad wydobyciem i osadą robotniczą sprawują elitarne jednostki Skitarii oraz znaczna liczba członków Adeptus Mechanicus wraz z ciężkim uzbrojeniem, wozami pancernymi jak i bojowymi servitorami.
 
__________________
Blood angels are red,
Ultramarines are Blue,
In the Grim Darkness of the 41st millenium,
The Emperor protects you.
Potwór jest offline  
Stary 01-04-2012, 11:58   #10
 
Avder's Avatar
 
Reputacja: 19 Avder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znanyAvder nie jest za bardzo znany
Kaleb przytaknął informując że przyjął. Nie wiedział czy ktoś inny ma jakieś pytania, ani czy Regis skończył, więc wstrzymał się ze swoimi ‘odkryciami’ kilka sekund, a widząc, że zapadła cisza zabrał się za swoją kwestią
- Ostatni miesiąc spędziłem na Dzeusi. Stacja ta zajmuje się badaniami anomalii rzeczywistości w systemie. Zaobserwowana została pewna cyklika w losowych wyrwach w rzeczywistości, aczkolwiek nie wydają się one standardowe. Nie widziałem wcześniej takich danych więc mogę jedynie powiedzieć, że są one różne od zwykłych, powstałych choćby przy wyjściu statku z osnowy. Nasza technologia pozwala nam wyrwać dziurę w ‘barierze’ między wymiarami, te były znacznie bardziej subtelne. Uszkodzenie było płynne, regenerowało się natychmiastowo. Niestety nie było czasu by dokładnie to zbadać. By w pełni zrozumieć to zjawisko potrzeba by prawdopodobnie dekady, lub dwóch. Wyrwy, choć to słowo jest nieadekwatne w tym wypadku, pojawiają się w losowych miejscach, które bardzo rzadko mogły by mieć jakiekolwiek znaczenie, więc jakakolwiek inteligencja stojącą za tym jest wątpliwa, aczkolwiek bogowie chaosu nie słyną ani z przewidywalności, ani logiki, więc nie można tego wykluczyć. Jednak może to być preludium sporych rozmiarów Burzy Spaczniowej. Oczywiście nikt nie mówi, że (jeśli nawet tak jest) którekolwiek z nas jej dożyje. W czasie mrugnięcia oka wymiarów przemijają całe pokolenia. Ostatnie dwie anomalie miały miejsce tydzień i dwa tygodnie temu. Dawniejsza w pasmie asteroid, druga w okolicach Simplicitasy. W pierwszym wypadku kosmiczny śmieć nie pozwolił wywnioskować nic ponadto, że miało to miejsce, a w drugim planeta jest pod kwarantanną, by nie zaburzać naturalnego rozwoju. Godna uwagi, bo potężna, anomalia miała wcześniej miejsce na Omniscii Primis, jednak zarówno gubernator, jak i Arbitrzy potwierdzili, że był to błąd członka koterii psioników. Dosyć widowiskowy błąd, kończący jej historię.

Aurelia odczekała chwilę milczenia, jaka zapadła po zakończeniu wywodu przez techkapłana. Przysłuchiwała się analizie częściowo, z zainteresowaniem wyłapując informacje bardziej dotyczące wpływu wydarzeń na ludzi niż technikaliów. Wobec braku takiej analizy pozostawały domysły. Pozwoliwszy przeminąć kilku sekundom, zwróciła się do Kaleba z uprzejmym uśmiechem.
- Jeżeli nie mielibyście nic przeciwko, kapłanie, chciałabym zabrać głos.

Queake odwzajemnił uśmiech i skinął głową siadając

Odczekała jeszcze by upewnić się, że słowa przebrzmiały, słuchacze przygotowali się na jej prezentację sytuacji społecznej w systemie - czy raczej krótkiego jego podsumowania. Przede wszystkim słowa adresowała do lady Algiry, choć z zaciekawieniem poświęciła chwilę by każdemu z pozostałych słuchaczy spojrzeć w oczy, wstałą, nim zaczęła przemawiać.

- Nie interesują nas wszystkie planety systemu ze względów braku cech uprawdopodabniających powstanie grup będących obiektem zainteresowania Ordo. Ze względu na ogrom populacji oczywista jest selekcja i dobór badanych najpierw w kolejności miejsc wobec ustalonych kryteriów: strategicznego znaczenia, łatwości formowania się komórek niebezpiecznych, łatwości ich wykrycia, czynników incydentalnych. Obszarem naszych zainteresowań, spełniających w kolejności podane kryteria, są stolica, Necesita, Omnipresencia oraz Simplicatasa .

- Stolica jest planetą posiadającą największe zasoby ludzkie oraz będącą centrum transportu. Kontekst społeczny mieszkańców czyni ich... dalekimi od pokory, to oddala ich od wiary i posłuszeństwa... - uśmiech zniknął z twarzy kobiety, gdy wyjaśniała - Nie istineją bezpośrednie przesłanki, jednakże nie można mówić o porządku społecznym porównywalnym z Omnipotencją. Ta planeta nie jest brana pod uwagę, jurysdykcja Bractwa Marsjańskiego w przeszłości nie raz okazała się czysta od skazy w najgorszych czasach - z szacunkiem skinęła głową Kalebowi - Planeta powinna znaleźć się pod obserwacją, przede wszystkim kasty rządzące. Również one powinny zostać zmobilizowane do obserwacji niższych warstw społecznych. Sam fakt obowiązywania na planecie podziału społecznego uwzględniającego niewolnictwo tworzy podatny grunt dla pojawienia się i rozkwitu niebezpiecznych organizacji wyznaniowych.

- Necesita z oczywistych względów jest wymarzonym polem rekrutacyjnym dla arcynieprzyjaciela. Zasadniczo Istnieją tam masy wrogie Imperium, zaradne w kwestii przetrwania. Skazańcy z całego systemu. Arcynieprzyjaciel nie musiał nawet odurzać populacji opium swojego okultyzmu... o wiele prościej byłoby dostarczyć skazańcom broń. Badanie populacji w poszukiwaniu kultów byłoby niecelowe, natomiast jeden zainfekowany punkt wśród lokalnych sił zbrojnych, mających utrzymywać ład, mógłby zaowocować pełną zbrojną rebelią. Najwyższym priorytetem jest zadbanie o nieskazitelność żołnierzy Imperatora przebywających na planecie.

- Omnipresencia stanowi największy punkt nieoficjalnych negocjacji rządzących elit całego systemu. Rajski świat przyciąga na odpoczynek szlachtę, urzędników administratorum oraz inne wpływowe figury. Wszelkie ich kontakty pozostają nieoficjalne i dlatego obserwacja planety wydaje się konieczna, choćby w tak drobnym stopniu jak poprzez tworzenie szczegółowego rozkładu wizytujących z uwzględnieniem dat i danymi dotyczącymi ostatnich lat. Możliwe będzie znalezienie powiązań między poszczególnymi prominentnymi osobami, mogącymi dzierżyć znaczne wpływy. Takie miejsca proszą się też o tworzenie półoficjalnej natury stowarzyszeń, nieraz tajnych, o grupowych, własnych celach. Kwestia nie wymaga opatrzenia komentarzem.

- Simplicatasa nie jest zasadniczo ani światem ważnym, ani podatnym gruntem ze względu na własną, zniekształconą ale silną doktrynę wyznaniową. Mogą nie być posłuszni Eklezji, ale są posłuszni Imperatorowi. Incydentem wymagającym zbadania jest zaginięcie ostatniej z regularnie wysyłanych ekspedycji badawczo-obserwacyjnych.

- Ryzyko wystąpienia niepożądanych sekt i nieimperialnych kultów na pozostałych światach nie odbiega od normy. Cztery wymienione systemy ze względu na wskazane kryteria są kwestią priorytetową, co oczywiście oznacza że w razie ustabilizowania ich sytuacji i wyjaśnienia zmiennych, będzie można przejść do zbadania pozostałych światów. Dziękuję.

Siostra skinęła tylko głową lady Algirze, oczekując na pytania lub pozwolenie na ponowne zajęcie swojego miejsca.

Lady Inkwizytor uśmiechnęła się do przedstawicielki Sororitas i skinęła głową.
-Dziękuję siostro, popieram twój wybór możliwych ognisk. - spojrzała na pozostałych zebranych- Czy ktoś jeszcze chciałby coś dodać?

Arbiter wstal i sztywno sklonil sie Lady Inkwizytor.

- Tak, jestem w posiadaniu raportow z Iefetus dotyczacych rebelii. -
Zerknal przelotnie na notatki zeby upewnic sie ze niczego nie przeoczy i odchrzaknal

- W 442.100.M41 otrzymano komunikat o przejeciu systemu przez rebeliantow w 60%, flota Imperialna byla wtedy odlegla o 2 tygodnie. Jednostki PDF watpily w mozliwosc utrzymania stolicy na tym stadium. -

Ponownie spojrzal w dol na raporty is przebiegl je wzrokiem, zatrzymujac sie chwile dluzej na jednym z nich, po czym kontynuowal.

- Kolejny komunikat nadano 443.100.M41, system byl juz przejety w 70% a heretycy zaczeli zamieniac ludnosc cywilna w.. - zawahal sie zagladajac ponownie w raporty - jak to opisuja zolnierze "rzeczy, Imperatorze bron nas."
Na 5 dni przed przybyciem Imperialnej floty, w systemie pojawily sie 2 statki zidentyfikowane jako "Nadzieja Imperatora" statek Astartes zakonu Czarnych Templariuszy oraz "Ostrze Zemsty" zakonu Plonacego miecza siostr bitwy. Raporty informuja dalej ze ta informacja podniosla znaczaco morale zolnierzy sil obrony planetarnej.
Szybka interwencja nowoprzybylych poskutkowala w odbiciu 10% straconych terytoriow.
Ostatnio raport donosi o odbiciu kolejnych 5%, 55 bylo nadal w posiadaniu heretykow, jednak jeden z ich statkow opuscil system. -
Calleus spojrzal na Lady Inkwizytor i powiedzial

- To juz wszystko Lady. -
Spojrzal na nia oczekujac pozwolenia na spoczecie na swoim miejscu

Lady Inkwizytor skinęła głową, delikatnie się uśmiechnęła słysząc, że Iefetus był nadobrej drodze do wyzwolenia.
 
__________________
Ave Sanguinus.

Ostatnio edytowane przez Avder : 01-04-2012 o 12:18.
Avder jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:57.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169