Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 14-12-2019, 10:03   #1
OP WFRP
 
Dekline's Avatar
 
[WFRP 2ed] W kajdanach

Archwiumx - Gustaw

Shiv -Horst Taffertshoffer

Arthur Fleck - Machavellian Teslau

Ayoze - Katja Herzog

Gladin - Alonso Arrancia



(nie mogłem usunąć tego posta, kilka lat temu mogłem, jak ktoś może to proszę usunąć
 
__________________
ORDNUNG MUSS SEIN
Odpowiadam w czasie: PW 24h, disco: 6h (Dekline#9103)

Ostatnio edytowane przez Dekline : 14-12-2019 o 22:16.
Dekline jest offline  
Stary 14-12-2019, 22:12   #2
OP WFRP
 
Dekline's Avatar
 
Praca na zewnętrznych rubieżach może nie była zbyt bezpieczna, lecz na pewno dobrze płatna. Ludzie woleli nie myśleć o tym co mogło się wydarzyć a jeśli już to bardziej o groźnych stworach albo bandytach szukających łatwego łupu. Przed jednymi i drugimi można było się obronić lub schować, a perspektywa złota trzymała ich na miejscu.


***

Ciemna i spokojna letnia noc, należny odpoczynek po całym dniu ciężkiej pracy. Przed udaniem się na spoczynek kilka głębszych aby jakoś przyćmić tęsknotę za domem, a później sen, sen przerwany w dość brutalny sposób.
Krzyki ...wystrzały ...jeszcze więcej krzyków ...odgłosy walki ... kołatanie do drzwi... klapa z łoskotem uderza o ściane... ciemne sylwetki wlewają się do baraku ... błysk metalowych elementów... wasz towarzysz rusza na agresora ... czerwona plama ... trup na ziemi ...pałka... uderzenie i ... ciemność.


***

Głowa boli , szumi w uszach, odruchowo łapiesz się za głowę szukając źródła bólu, dłonią wyczuwasz coś mokrego. W słabym świetle pochodni widzisz krew na dłoni, twoją krew. Czujesz nieprzyjemne mrowienie.

Słyszysz łopotanie żagli, zapewne znajdujesz się w zatocce nieopodal waszej tymczasowej osady. Twoi towarzysze klęczą ustawieni jeden obok drugiego i są powoli wprowadzani do wnętrza statku który wyglądem bardziej przypomina barkę transportową niż morski statek czy okręt.

Próbujesz wstać, rozejrzeć się, dowiedzieć co się stało, nad sobą widzisz postać z pałką w ręku, gestem wskazuje ci abyś nie wstawał. Ktoś inny nie posłuchał, oberwał, leży. Inny z najeźdźców ruga tego pierwszego. Raniony pałką nie wstaje, obok niego błyszczy się plama krwi. Ktoś inny wstaje, próbuje uciekać, udaje mu się zrobić kilka kroków zanim upada jak długi na ziemie, jęczy z bólu. Kolejna postać nakazuje położyć się twarzą do ziemi. Większość posłusznie wykonuje polecenie, czy ty również?


***



Większość pojmanych jest w zbyt wielkim szoku, niedowierzaniu i strachu zarazem, że nie myślą nawet nad ucieczką. Kilka pierwszych ofiar ugruntowało ich w przekonaniu że nie warto. Gdzieniegdzie widać opieszałość, nie każdy od razu ląduje na glebie, ale nikt już nie ginie, a przynajmniej nie jesteś w stanie tego określić przytulając się do lepkiego błotniska. Chociaż Twoja duma nakazuje ci wstawać, rozum przypomina że nie jesteś dzikim Norsmenem który rzuca się na śmierć nie zważając na nic.

Po pewnym czasie przychodzi Twoja kolej, ktoś szturcha Ciebie pałką i popychając prowadzi na drewniany pomost.

Gustav: Po zachowaniu tych ludzi wnioskujesz że większość bandy stanowi element raczej niezbyt inteligentny. Twój wygląd powoduje raczej rozbawienie w oczach najeźdzców. Nie jesteś traktowany jako zagrożenie dlatego też nikt nie trzyma Cie za kark jak niektórych, masz czas się rozejżeć, a może i nawet szanse na ucieczkę, małą ale zawsze. Rzut oka na dłonie i już wiesz że grube palce ze zrogowaciałym naskórkiem są efektem ciężkiej pracy i raczej napewno nikt z tych których mijałeś nie jest biegły w posługiwaniu się nożami, łukami czy innymi precyzyjnymi narzędziami.

Horst: Ty masz chłopie w życiu ciężko, stoi przy Tobie dwóch, na dzień dobry dotałeś pałką w nery, a jak wstałeś to jeszcze raz profilaktycznie bok, żeby nie było ci za dobrze. Kuśtykając z pochyloną głową jesteś prawie że ciągnięty w stronę łodzi. Głowę masz spuszczoną, każde jej podniesienie to kolejny cios w żebra.

Machavellian: Człowiek który Cie prowadzi na dzien dobry wyśmiał Twoją śliczną buźkę. Nie widzi w Tobie zagrożenia. Widzisz że łasi się na Twój strój, lecz póki co nie ma czasu aby ci go zawinąć bez narażania się swojemu dowódcy. Masz więcej "czasu dla siebie" niż np Horst, udało ci się zauważyć że większość załogi to debile i gdybyście właśnie siedzieli w karczmie to byłby to jeden z Twoich lepszy dni jeśli chodzi o wygrane w karty złoto. Szansy na ucieczkę raczej nie masz, serio, ten koleś faktycznie chce dostać Twój gajer.

Katja: Kobieta...ładna... trzech cie prowadzi, przynajmniej prowadziło póki się nie pokłocili. Nic się nie wydarzyło, ale cała Twoja uwaga poświęcona jest na tym aby nie udało im się czegoś wykombinować. Niedobrze ci sięrobi na samą myśl kiedy ta chołota ostatnio zanurzyła w wodzie coś więcej aniżeli usta podczas picia wody...ognistej.

Alonso: Nie jesteś pewien czy to ignorancja, niewiedza czy zamierzone działanie ale jeden z najeźdzców wziął Ciebie pod pachę, a przynajminej próbował, a następnie odprowadził na bok. Stoisz koło kogoś ważnego, dowódca, ale raczej nie całej bandy. Ten człowiek nie należy już do chołoty. Ubrany i przystrzyżony jest lepiej niż reszta a u jego pasa wisi standardowej jakości miecz. Pomimo że nie patrzy cały czas na Ciebie, czujesz na sobie jego wzrok, jesteś niemal pewny że złapałby Cię zanim w ogóle pomyślisz o ucieczce. Ze swojej pozycji widzisz doskonale całą akcję. Mieszkańców wsi było około 60-100 w zależności od dnia, najeźdców naliczyłeś mozę z 30, aczkowiek udało ci się wypatrzeć w tłumie 4 dowódców, a jak zdążyłeś zauważyć każdy z nich miał pod sobą może z tuzin ludzi.

***

Keja falowała pod wpływem masy ludzi która przemieszczała się w obie strony. Na końcu nabrzeża stała drabinka na której końcu był otwór zamykany klapą, prowadził do ładowni jakiegoś statku. W środku było ciemno i duszno, w powietrzu unosił się odór fekaliów, potu i ..śmierci.

Od środka, w ciemności widać było jedynie obrys włazu przez który wchodziliście oraz drugi podobny na suficie, około 4-5 metrów od dna. W wszechobecnym gwarze i lamencie nie udało się usłyszeć nic przydatnego. Dopiero po jakimś czasie, gdy ludzie nieco się uspokoili, słychać było kilka osób maszeriujących po pokładzie, nad Waszymi głowami. W środku nie było nic poza ludzmi i śmieciami wszelakiego pochodzenia.

Alonso opuścił ląd razem z dowódcą przy którym stał, pod koniec akcji. Przed wejściem na keje ktoś nałożył Ci worek i zamknał w jakiejść szopie. Po bujaniu stwierdzasz że musisz znajdować sie na statku.
 
__________________
ORDNUNG MUSS SEIN
Odpowiadam w czasie: PW 24h, disco: 6h (Dekline#9103)
Dekline jest offline  
Stary 14-12-2019, 23:02   #3
 
Gladin's Avatar
 

- Puta mierda - mruknął Alonso ściągając z głowy worek. O co im chodziło? Po co go tu przytargali? Czy to, że trzymali go osobno to dobrze czy źle? Postanowił rozejrzeć się po pomieszczeniu. Może znajdzie coś przydatnego. Może usłyszy coś na zewnątrz. Może dojrzy coś przez szczeliny. Może znajdzie jakiś schowek, wyjście. Pływać nie umiał, więc uciekać nie miał gdzie. Póki co...

Warto też nazbierać pocisków do procy, a nożem naostrzyć jakieś patyki. Zawsze to prowizoryczna włócznia będzie. A gdyby kto go przyłapał... to do opiekania mięsa sobie strugał...
 

Ostatnio edytowane przez Gladin : 16-12-2019 o 17:47.
Gladin jest offline  
Stary 14-12-2019, 23:26   #4
 
Arthur Fleck's Avatar
 
Machavellian Teslau

Kurwa mać, będę przeklinał dzień, w którym zgodziłem się żeby pan ojciec wysłał mnie na te przeklęte, zapomniane przez bogów rubieże. Gdyby w Nuln te śmierdzące bękarty, sucze syny podniosły rękę na dziedzica z domu Teslau, na drugi dzień każdy jeden wisiałby na stryczku. Niestety dla mnie, te kmiotki za nic mają prawa Imperium. Szlachcica, w żyłach którego płynie krew Tesli Nieubłaganego traktują jak jakieś popychadło. Knur, który mnie prowadzi na zatracenie upatrzył sobie chyba moje przyodzienie. Jeszcze tego brakuje żeby taki warchoł nosił rodowy herb Jastrzębia. Nie będę jednak podnosił sprzeciwu, życie ma się tylko jedno, a to tylko kawałek szmatki. Wolę na razie milczeć. Z tymi małpami nie ma co dyskutować i wdawać w polemiki. Ktoś nimi musi przecież rządzić, pilnować żeby wykonywali rozkazy. Oby okazał się rozsądny i mnie wysłuchał.
Na widok tej ludzkiej latryny, w której chcą mnie zamknąć, aż mi wykręca kiszki i sam Młotodzierżca mi świadkiem, że zaraz zwrócę całą wieczerzę. Szukam wolnego miejsca, najlepiej z dala od chorych i konających, by się nie zarazić jakąś francą. Muszę pomyśleć, jak wydostać się z tej przeklętej łajby. Przy okazji poszukam w tej ładowni jakiejś skrytki, a potem opróżnię kieszenie. Kości, papier, kałamarz i pióro mogą się jeszcze na coś przydać.
 
Arthur Fleck jest offline  
Stary 15-12-2019, 09:55   #5
 
Ayoze's Avatar
 


Miała uciekać przed łowcą nagród, który ją ścigał, a wpadła w jeszcze większe bagno. Nie rzucała się zbytnio, gdy jacyś brutale najechali wioskę, w której przebywała. W takich sytuacjach spokój był przydatny, choć oceniając sytuację, doszła do wniosku, że ciężko będzie się wydostać z burdelu, w którym się znalazła. Zdążyła tylko dokładniej ukryć sztylet i wytrychy, nim zabrano ją na statek.

Prowadziło ją jakichś trzech niewyjściowych typów, ale nie to było najważniejsze. Liczyło się, żeby nie spróbowali się do niej dobrać, bo widziała, jak się na jej widok ślinili. Na pewno nie zamierzała na to pozwolić, a jeśli któryś spróbuje, to wydrapie mu oczy, choćby wiązało się to ze śmiercią. Żaden paskudny, brudny kutas nie splugawi jej kobiecości.

Gdy znalazła się w ładowni, pośród innych pojmanych, starała się zachować spokój, choć zewsząd dochodził ją szloch i płacz. Gdzieś ich zabierali, na razie nie wiedziała gdzie, ale nie podobało jej się to. Będzie musiała znaleźć sposób, by się stąd wydostać, ale na razie czekała i obserwowała, co się wydarzy. Dzięki temu będzie miała jakiś punkt odniesienia, na co może sobie pozwolić. Choć widząc, jak byli traktowani niektórzy, nie na za wiele... Ale to się jeszcze zobaczy.
 
Ayoze jest offline  
Stary 15-12-2019, 12:05   #6
 
Shiv's Avatar
 
Nie spodziewał się najazdu i przez chwilę nawet stawiał opór. Walnął w łeb jednego ze zbliżających się mężczyzn, ale po chwili ciosy pałkami powaliły jego. Bolało i wkurwiało, ale nie mógł nic więcej zrobić, żeby go nie zadźgali na miejscu, jak innych, co sę stawiali. Zabrali mu miecz, tarczę i kuszę, na szczęście nie znaleźli sztyletu w bucie. Przynajmniej jeszcze.

Kolejne ciosy spadły na nerki i bok, aż się skrzywił. Nie pozwolili mu nawet wstać, tylko ciągnęli za sobą. Podniósł głowę i dostał kolejny raz.
- Spokojnie, bo się za bardzo zmęczycie - rzucił, próbując nie myśleć o paskudnym bólu. - Przecież się nie stawiam, możecie sobie darować tę napierdalankę.

Pewnie odpłacali mu z nawiązką za to, że zdzielił jednego z ich kumpli. Na razie nie był w pozycji do stawiania się, bo to oznaczało śmierć, a w lepszym przypadku mocne poturbowanie. Już teraz nery i bok napieprzały go tępym bólem. Gówniana sytuacja. Będzie musiał znaleźć z niej jakieś wyjście, na razie jednak wolał być spokojny i potulny. Nie to, że nie chciał wdać się w jakąś bitkę z nimi, ale to by nie miało sensu. Może będzie jeszcze czas i możliwość.

Oprawcy wrzucili go jak worek kartofli do ładowni, a Horst zaklął, gdy jego obolały bok spotkał się z twardymi deskami. Powoli wstawał na równe nogi, podpierając się o ścianę i obserwował otoczenie. Pełno było tu ludzi, stłoczonych, niczym barany na rzeź, ale próbował odnaleźć jakieś twarze, które nie godziły się z obecnym stanem rzeczy.

W kilkoro lub kilkanaście osób może będą mogli zmienić swoje paskudne położenie. Trzeba tylko było działać spokojnie i nie dać nic po sobie poznać. O ile w ogóle dożyją próby ucieczki.
 
Shiv jest offline  
Stary 16-12-2019, 13:26   #7
 
archiwumX's Avatar
 
Gustav dał się zaskoczyć bandytom przy małej drzemce i nie mógł stawić praktycznie żadnego oporu. Może dlatego był potem przez nich lekceważony? Gdy akrobata pokrótce się zorientował się w sytuacji rozejrzał się za jakąś kryjówką, a następnie bardzo ostrożnie zaczął się do niej czołgać gotowy w każdej chwili w stać i ruszyć do niej biegiem.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.
archiwumX jest offline  
Stary 16-12-2019, 22:03   #8
OP WFRP
 
Dekline's Avatar
 
Alonso: Pomieszczenie było na tyle duże aby zmieściło się w nim kilku chłopa, pod warunkiem że będa się do siebie prawie przytulali i bedzie ich maksymalnie sześciu. Niziołek mógłby nazwać je średniej wielkości izbą. Zawalone było jakimiś szmatami i wypolerowanymi kawałkami drewna - chyba jakimiś narzędziami. Nie znalazłeś nic co mógłbyś uznać za przydatne, poza tymi właśnie drewnianymi drągami. Na podłodze leżała mała szmaciana lalka - mocno poturbowana.

Szpary pomiędzy deskami były na tyle wąskie że przy nocnym niebie nie było widać zbyt wiele: pokład był otwarty, prawdopodobnie siedzisz w jedynej nadbudówce. Doskonale słychać odgłosy kroków i przenoszone przez deski wibracje podłogi. Nieco dalej słyszysz gwar załogi - wydawane komendy.

Jedyne co mógłbyś teraz zrobić to spróbować wydostać sie przez dach, wyglada mało solidnie, aczkolwiek to napewno zwróciłoby czyjąś uwagę, poza tym czujesz że statkiem coraz bardziej buja - odpłyneliście od keji.

Machavellian: Ciężko było znaleźć skrytkę w pustej ładowni - nie licząc ludzi i ich ekstrementów oczywiście. Jednakże po pewnym czasie udało ci się wcisnąć swoje graty za kawałek odłupanej belki.

Nie znasz się na żegludze, jednakże masz pewne wątpliwości co do jakości tej łąjby. Szukając skrytki zauważyłeś kilka przegnitych belek a gdy statek odpłynął od keji ze zgrozą zauważyłeś że w kilku miejscach znajduiją się mniejsze bądz większe przecieki a deski są aż mokre od zgnilizny - lada chwilą moga się rozpaść.

Katja: Baczna obserwacja nie za dużo dała, było ciemno a jedynym źródłem światła były prześwity przy włazach i maleńkie szpary w kadłubie. Zauważyłaś że właz nie jest niczym zabezpieczony, klapa zwyczajnie leży - chyba że jest czymś przyciśnięta od góry.

Horst: Pomimo że bolało, rany nie były zbyt wielkie, będziesz miał kilka siniaków, ciężej będzie ci się poruszać, ale tkanka nie została przerwana. Jak to potrafią dokuczyć zwykłe siniaki, jeśli znajdują się na żebrach: utrudniając oddychanie, czy na brzuchu: zmniejszając ruchliwość.

Wśród porwany znajdowało się kilku ludzi których postawa zdradzała że jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa. Większość zgrupowała się w jednym miejscu; byli to głównie mężczyźni podobni Tobie, drwale, górnicy, rzemieślnicy. Rozprawiali nad swoim położeniem, widać było w nich zapał, lecz nie mieli pomysłu jak go wykorzystać.

Gustav: Początkowe szczęście zaczęło Cie opuszczać. Byłeś prawie pewien że nikt na ciebie nie patrzy i prawdopodobnie tak było, gdyby nie to że wątłej budowy pomost chwiał się przy każdym ruchu. Ludzie poruszali się wprzód, Ty w bok i zostało to zauważone. Pirat który stał najbliżej podbiegł do Ciebie, lecz widząc jak uciekasz zagwizdał tylko w palce, co zwróciło uwagę reszty. Jeśli miałeś jakieś szanse, to właśnie je straciłeś, a w nagrodę dostałeś pałką w brzuch zwracając kolację. W wymiocinach nie było krwi - to zdążyłeś zauważyć. Najeźdźcy krzyczeli żebyś w stał, lecz nie byłeś w stanie się wyprostować, więc zostałeś wrzucony do łajby podobnie jak Horst.
 
__________________
ORDNUNG MUSS SEIN
Odpowiadam w czasie: PW 24h, disco: 6h (Dekline#9103)
Dekline jest offline  
Stary 17-12-2019, 07:01   #9
 
Gladin's Avatar
 

Alonso był głodny. I spragniony. I zły. Płynęli nocą. Nie znał się na żeglarstwie, ale to chyba groziło zatopieniem. Nie chciał być wtedy uwięziony w pokoju bez wyjścia. Jeżeli drzwi były zamknięte, to trzeba sobie przygotować wyjście przez dach. Zabrał się nieśpiesznie do dzieła przy pomocy znalezionych narzędzi i noża. Pracował wolno, ale cicho.
 
Gladin jest offline  
Stary 17-12-2019, 09:42   #10
 
Shiv's Avatar
 
Czuł siłę ciosów tych skurwieli przy każdym oddechu, ale nie z takimi rzeczami radził sobie w przeszłości. Lepiej mieć obtłuczone żebra, niż stal między nimi, to na pewno. Przyjrzał się zebranym w kupie mężczyznom, którzy zdawali się też nie godzić się z zastaną sytuacją. Podszedł do nich i skinął wszystkim głową.

- Jeśli też myślicie nad wyrwaniem się z tego gówna, to witajcie w drużynie. Jestem Horst. - powiedział cicho, by czasem jakieś wścibskie ucho strażnika go nie usłyszało. - Nie możemy się jednak zbytnio spieszyć, trzeba poznać układ, jaki tu panuje. Ilu strażników stoi na warcie, co ile się zmieniają, kto tu rządzi. Nie wiemy, gdzie płyniemy, ale jestem zdania, że trzeba spróbować przejąć statek, nim dopłyniemy na miejsce, bo potem będzie jeszcze trudniej. Kto się na czym zna? Macie jakąś broń, choćby prowizoryczną? Zauważyliście coś osobliwego, co może nam pomóc w planowaniu ucieczki?

Po tych słowach rozejrzał się, czy ktoś jeszcze nie przysłuchuje się ich rozmowie. Im ich będzie więcej, tym lepiej. Należało jednak działać powoli i bez zwracania na siebie uwagi. Trzeba było pomyśleć nad dobrym planem, a do tego potrzebne były informacje.
 
Shiv jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:38.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172