Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 21-04-2007, 10:50   #1
 
Tomeg's Avatar
 
Reputacja: 0 Tomeg miał trochę wstydliwych czynów w przeszłości
[D&D] Zielona mgła

Zielona mgła

Prolog

Krokwial. Miasto rządzone przez króla Herberta, sprawiedliwego władcę. Dobrze rozwijające się państwo zamieszkane przez bogatych arystokratów nie znało biedy. Na ulicach nie można było spostrzec takiej liczby żebraków i pijaków co w innych miastach. Ludzie żyli tutaj głównie z handlu, od czasu do czasu zdarzało się kilku szaleńców udających się na dalekie wyprawy, przynoszących ciekawe wiadomości i narzędzia. Ceniono tutaj takich ludzi. Może właśnie dla tego miasto przyciągało taką liczbę wszelakiego rodzaju najemników? Ale ludzie przybywali do miasta nie tylko w poszukiwaniu pracy, a głównie w poszukiwaniu schronienia przed orkami, które atakowały ludność. Stawały się coraz zuchwalsze, atakowały coraz śmielej i na coraz większe osady. Plaga dosięgła nie tylko ludzi. Narody zmuszone do walki stworzyły sojusz między ludźmi, elfami oraz krasnoludami, zwany Sojuszem Trójki. Herbert szukał ludzi do stworzenia małego, lecz elitarnego oddziału najemników do zadań w czasie wojny…

-Panie, przybyli.
-Karolu, wprowadź ich do pokoju narad, poślij też po Aramisa, niech przybędzie. Daj im suche ubrania i coś do jedzenia. Będę na nich czekał.
-Dobrze, królu.

Drzwi otworzyły się. Weszliście szybko do środka. Mieliście dosyć czekania na zimnie. Do tego padał deszcz.
-Witajcie szlachetni mężowie, jestem Karol. Mam was zaprowadzić do sali narad, ale przedtem byście pewnie coś zjedli i przebrali się, co?
Nie czekając na odpowiedź poprowadził was do jadalni. Dawno nie jedliście takich wspaniałości, i to ciepłych. Sługa spokojnie poczekał aż zjecie i napijecie się do syta, po czym powiedział:
-Teraz zostaniecie poprowadzeni do waszych komnat, tam będziecie się mogli przebrać.
Zaprowadził każdego z Was do przytulnego pomieszczenia, z dużym łóżkiem i stołem zastawionym owocami. Ale nie mieliście czasu na zrelaksowanie się. Po chwili byliście gotowi. W drodze do sali narad mieliście jeszcze raz czas, na dokładne obejrzenie swych przyszłych towarzyszy.
Na przedzie idzie dziwny jegomość. Ma niebieskawą skórę, i włosy, w których jakby przelatuje wiatr. Tego obrazu dziwactwa dopełniała kurtka założona na lewą stronę, kapelusz z piórkiem, różne buty i pięknie zdobiona szpada u pasa.
Sztywno za nim kroczy wysoki mężczyzna ubrany w ciężką zbroję, z którą jak widać rzadko się rozstawał i przerzuconym na plecy bardzo szerokim mieczem. Włosy, w niektórych miejscach siwe związane są w kucyk. Jest silnie zbudowany. Ma dziwną pionową bliznę pod lewym okiem.
Na końcu, trochę z tyłu kroczy jak wam się wydawało na pierwszy rzut oka, ork. Ale nie mógł być orkiem. Wyglądał bardziej cywilizowano i inteligentnie. Ma długie czarne włosy i zwinne dłonie z ostrymi kolcami.
W końcu dotarliście do jasnej, eleganckiej i prostokątnej komnaty z małymi okienkami. W powietrzu unosiły się zaczarowane świece, tak aby w każdym miejscu sali można było czytać. Kamienną podłogę pokrywał misternie zdobiony dywan. Na końcu długiego stołu siedziała dwójka mężczyzn rozmawiających ze sobą.

Gdy podeszliście bliżej, uklękliście biorąc za wzór służbę. Jeden z strażników, którzy was eskortowali, powiedział:
-Panie, przybyli.
Król jakby tylko na to czekał wstał i rzekł:
-Witajcie i usiądźcie, szlachetni mężowie. Przybyliście tu, aby razem z Aramisem-wskazał na elfa w ciemno zielonej szacie, siedzącego koło niego-Walczyć z orkami. Zostaniecie elitarnym oddziałem do zadań specjalnych. Ale najpierw musicie przedstawić się jeszcze raz i przysiąc mi, teraz i tutaj posłuszeństwo i wieczną tajemnicę.
Patrzy na was pytającym wzrokiem.
 

Ostatnio edytowane przez Tomeg : 21-04-2007 o 11:55.
Tomeg jest offline  
Stary 21-04-2007, 20:26   #2
 
Lkpo's Avatar
 
Reputacja: 34 Lkpo ma wyłączoną reputację
Darthir
Pierwszy wstał podniebny książę. Włosy były wciąż rozwiewane, pomimo że byli w zamkniętym pomieszczeniu. Ubranie wyglądało na drogie i gustowne, lecz cały efekt niweczyło byle jakie założenie. Twarz miała niezwykle egzotyczne rysy.
~Oj, przodkowie, nie mogliście my wymyśleć nic lepszego? Nie mogłem trafić do planu Szlamu? Trudno, obiecałem to się tym zajmę.
-Panie, zanim ci obiecam posłuszeństwo, muszę się czegoś dowiedzieć. Czy ty przysięgniesz, że jeżeli uratujemy całą sytuację, będę mógł skorzystać z usług jednego z twych magów? Muszę to wiedzieć nim się zgodzę. Jeżeli tak, obiecuję ci me usługi i pełną dyskrecję.
Głos był jakby mruczący, przypominający głos kochanka szepczącego do ust wybranki.
Zastanawiał sie co tu robić. Ten Nathiri(orko podobne coś) wyglądał znajomo. Jakby gdzieś go widział. Zresztą wszystkie wyglądają tak samo. To w końcu zawsze zwyczajni barbarzyńcy. Spojrzał ukradkiem na ciężkozbrojnego. Kimże ten jest?
 
__________________
"Tylko uczciwi pozostaną dłużej żywi
Będą umierać powoli
Tak znacznie bardziej boli
Więc zastanów się co wolisz"

Ostatnio edytowane przez Lkpo : 21-04-2007 o 21:05.
Lkpo jest offline  
Stary 22-04-2007, 11:20   #3
 
Drachio's Avatar
 
Reputacja: 0 Drachio może tylko marzyć o lepszym jutrze
Drachio
Zaraz po nim odezwał się Nathri swym ochrypłym głosem:
-Panie, przysięgam Ci swoje posłuszeństwo oraz dyskrecję.
~Gdzieś już widziałem tego Dathira.Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie!?Jednak ten człowiek. Kim jest jeżeli został wybrany do tak ważnej misji?
 

Ostatnio edytowane przez Drachio : 22-04-2007 o 16:32.
Drachio jest offline  
Stary 22-04-2007, 14:27   #4
 
Silver Rnerh's Avatar
 
Reputacja: 13 Silver Rnerh nie jest za bardzo znany
Lester

Lester uświadomił sobie że po raz pierwszy w życiu najadł się takich wspaniałości i ciągle nie mógł wyjść z podziwu, że znajduje się tu gdzie się znajduje. Stał przed Nim. Przed wielkim królem, czuł się niepewnie i bał się tego, czego może chcieć Król Herbert od zwykłego, nieznanego mu najemnika. Nie znosił wszystkiego, jak i tego że musi oddawać hołd komuś, komu w życiu nie groziła żadna, haniebna śmierć i komuś, kto w czasie gdy najemnicy dręczą się z pytaniem "Co będzie jutro?" i myślą jak przetrwać - Obżera się najlepszej jakości mięsem (którego sam by sobie nie umiał zdobyć i przyrządzić) i zabawia się z panienkami w królewskich komnatach.
~ Co ja tu właściwie robie? Czego On ode mnie chce? Muszę to jakoś przecierpieć i dowiedzieć się o co chodzi. A Oni?! Toż to szaleństwo wzywać na dwór kogoś takiego. Nibyork? Dziwadło ze szpadą?
- Panie. Jak już powiedziałem wcześniej - jestem Lester. Najemnik z krwi i kości. Nie wiem jakie ważne, Wasza Wysokość ma wobec mnie plany, jednak jeśli mogę coś wtrącić, chcę wiedzieć dlaczego Panie chcesz pracować - Wskazał ręką na dwóch towarzyszy z pogardą - Z tymi... stworzeniami? Jak można współpracować z czymś co nawet do końca nie jest plugawym orkiem...?
 

Ostatnio edytowane przez Silver Rnerh : 22-04-2007 o 15:15.
Silver Rnerh jest offline  
Stary 22-04-2007, 15:16   #5
 
Tomeg's Avatar
 
Reputacja: 0 Tomeg miał trochę wstydliwych czynów w przeszłości
Władca łaskawie wysłuchał każdego, dziwiąc się tylko, że ork się nie przedstawił.
-Darthirze, twa prośba wydaje mi się bardzo dziwna. Nie wiem nawet dokładnie co mam Ci obiecać, zostań proszę, jeśli nie chcesz mówić tego teraz, po naszej naradzie i wytłumacz mi to dokładnie, proszę.
Spojrzał na niego, po czym kontynuował:
-Orku, nie przedstawiłeś się. Na tym dworze obowiązują pewne zasady. Wolę, znać twoję imię. Więc powiedz mi je, jeśli łaska.
W tym momencie wstał ostatni z mężczyzn.
- Panie. Jak już powiedziałem wcześniej - jestem Lester. Najemnik z krwi i kości. Nie wiem jakie ważne, Wasza Wysokość ma wobec mnie plany, jednak jeśli mogę coś wtrącić, chcę wiedzieć dlaczego Panie chcesz pracować z tymi... stworzeniami? Jak można współpracować z czymś co nawet do końca nie jest plugawym orkiem...?
W tym momencie z łoskotem wstał elf siedzący koło króla.
-Lesterze, nie widzę powodów, aby tak się zachowywać. Mamy stworzyć zgraną drużynę, a ty już na wstępnie robisz takie szopki. Żenujące!
Zdziwiliście się wszyscy, że można tak stanowczo, a za razem tak ostro mówić. Zrozumieliście, że Aramis to nie byle kto, i nie chcieliście mieć w nim wroga.
Elf usiadł i dał dalej mówić królowi Herbertowi.
-Dziękuję ci Aramisie, to nie było potrzebne. Lesterze, musisz się pogodzić z tym, że będziecie razem pracować. Jutro złożycie przysięgę wieczystej tajemnicy. Zgłoście się rankiem do tej sali. Służba obudzi was o świcie. Darthirze, zostań jeszcze proszę. A wy? No, sądzę, że powinniście się lepiej poznać!
 

Ostatnio edytowane przez Tomeg : 22-04-2007 o 15:21.
Tomeg jest offline  
Stary 22-04-2007, 16:30   #6
 
Drachio's Avatar
 
Reputacja: 0 Drachio może tylko marzyć o lepszym jutrze
Drachio
~Nie widzę powodów dla którego mam się przedstawiać tym "wojownikom".Przecież oni lada moment będą leżeli na ziemi bez głowy.A ten ludzki najemnik?! Jak on śmiał nazwać mnie plugawym orkiem! Mnie najmężniejszego z Nathrian?!!Już ja pokaże temu człowieczkowi.Tak mu porachuje kości, że popamięta mnie do końca swojego żałosnego żywota.
Drachio czuł że nie wytrzyma długo z tym czymś co śmiało się zwać ludzkim wojownikiem.Sam nie wiedział dlaczego ale się odezwał:
-Jestem Drachio, najdzielniejszy wojownik z mojego plemienia.Po czym zwrócił się do Lestera:
-A ty, jeszcze raz mnie znieważysz, a połamię ci wszystkie twe kości!!
Ryknął na całe gardło po czym skierował się do swej komnaty.
 

Ostatnio edytowane przez Drachio : 22-04-2007 o 19:05.
Drachio jest offline  
Stary 22-04-2007, 17:02   #7
 
Silver Rnerh's Avatar
 
Reputacja: 13 Silver Rnerh nie jest za bardzo znany
Lester

Lester czuł że krew gotuje mu sie ze złości. Widząc jak 'Ork' odchodzi, krzyknął:
- Ty parszywcu! Jak śmiesz?! Gdyby nie to, gdzie się znajdujemy, już dawno leżał byś nie żywy na ziemi po pierwszym ciosie mojego Gradta!(nazwa miecza)Z kim Najemnicy walczą od dziesiątek lat jak nie z orkami?! No, z kim?! Królu, za żadne skarby nie będę pracować z orkiem!
Lester dyszał ze złości, ochłonął dopiero po kilkudziesięciu sekundach ogólnej ciszy i zwrócił się ponownie do króla:
- Wasza Wysokość... Przepraszam za to. Jednak naprawdę nie wyobrażam sobie współpracy ze swoim wrogiem. - Skulił głowę i powiedział słowa, które ledwo przeszły mu przez gardło:
- Proszę... proszę Waszą Wysokość o przebaczenie.
 

Ostatnio edytowane przez Silver Rnerh : 22-04-2007 o 19:33.
Silver Rnerh jest offline  
Stary 22-04-2007, 17:52   #8
 
Lkpo's Avatar
 
Reputacja: 34 Lkpo ma wyłączoną reputację
Darthir
Książę niebios oburzył się, słysząc słowa człowieka.
~Gdybym był z nim, sam na sam. Może powinienem mu wybaczyć, nigdy nie widział potomka sylfidów. Trudno. Ten król mówi całkiem ciekawie, widocznie szykuje się jakaś ciekawa sprawa. Tylko kim są te orti czy jak im tam.
Teraz miał chwilę, aby wykazać się dworską etykietą, zgodnie z którą był wychowywany.
-Panie, nie sądze aby był sens zajmować ci więcej czasu niż jest to potrzebne, więc jak pozwolisz będę mówił przy wszystkich bo nie widzę powodu, dlaczego by to utajniać.
Mówił powoli, z akcentem, który dopiero co usłyszał. Starał sobie przypomnieć wszystkie te formułki, które mu wpajano. Gdy zobaczył kiwnięcie głową, oznaczające zgodę, zaczął mówić.
-Królu, jak już zauważyłeś, nie pochodzę z wam znanego świata. Podobnie jak ten tutaj Nathiri. Miejsce, z którego pochodzimy zwane jest Multiwersum. Mag może mi poomóc w odtworzeniu portalu, drogi do mego domu.
Teraz dopiero przyjrzał się otoczeniu. Służba ubrana bardzo schludnie i elegancko. Ściany ładnie wykończone, obrazy w złotych ramach. Dawno nie widział niczego podobnego.
-Ah, nie chcę zamęczać waszej wysokości prośbami, lecz jeśli można. Proszę o dostarczenie do mych komnat mapy waszego królestwa, z kodeksem praw. Nie chcę żadnego niepotrzebnie łamać.
Czekał na reakcję monarchy.
 
__________________
"Tylko uczciwi pozostaną dłużej żywi
Będą umierać powoli
Tak znacznie bardziej boli
Więc zastanów się co wolisz"

Ostatnio edytowane przez Lkpo : 22-04-2007 o 18:30.
Lkpo jest offline  
Stary 22-04-2007, 18:37   #9
 
Tomeg's Avatar
 
Reputacja: 0 Tomeg miał trochę wstydliwych czynów w przeszłości
Król załamał ręce. Jak mają razem współpracować, jeśli nie umieją nawet ze sobą rozmawiać.
-Jutro będziecie też musieli przysiąc, że więcej się nie pokłócicie. Swoje sprawy możecie załatwić po służbie.
Z uwagą słuchał wypowiedzi Darthira. Zamyślił się.
-Aramisie, czy nasz mag byłby w stanie to zrobić?
-Tak, ale myślę, że nie sam. Będę musiał mu trochę pomóc.
Król wstał. Położył prawą rękę na sercu i uroczyście powiedział:
-Ja, Herbert II, król i władca Krokwialu, przysięgam Ci pomoc w powrocie do domu.
Po tych kilku słowach pozwolił Wam iść do swoich pokojów.

Wracając do swoich komnat, każdy z was wracał inną drogą. Słudzy, którzy Was prowadzili pokazywali wam najciekawsze obrazy i rzeźby, które zdobiły pałac. Opowiedzieli wam też nieco o mieście. Nie wiedzieli za to nic o misji, którą macie wykonać. Kompletnie nic.
W końcu dotarliście do komnat. Podobały się wam. Z rozpalonych kominków buchało ciepłe, miłe powietrze.
Darthir
Tak jak prosiłeś, przyszedł do ciebie lokaj Karol i opowiedział o prawach w mieście i w pałacu. Nie było tam dla ciebie żadnej nowości. Zostałeś wychowany w dobrym, bogatym domu. Powiedział też, że jeśli chcesz gdzieś trafić a nie wiesz gdzie to jest, wezwij go.

//Chciałbym, szczególnie ty Drachio, abyście robili długie opisy. Możecie np. opisywać ludzi poznanych, emocje z nimi związane, obrazy na ścianach czy wygląd pokojów.
 

Ostatnio edytowane przez Tomeg : 22-04-2007 o 18:41.
Tomeg jest offline  
Stary 22-04-2007, 20:05   #10
 
Lkpo's Avatar
 
Reputacja: 34 Lkpo ma wyłączoną reputację
Darthir
Chwilę posiedział w pokoju po tym jak Karol wyszedł. Był uprzejmym mężczyzną, więc dobrze się porozumieli. Genasi spojrzał przez okno z pięknej, dębowej framugi. Pod pałacem rozciągało się całkiem duże miasto. Nic nie wskazywało na to, że mogło się tu coś dziać.
Powrócił myślami do czasów, gdy sam zajmował się podobnym miastem. Mógłby tam dożyć spokojnie starości. Dusza mu na to nie pozwalała. Kochał podróżować i działać.
Słońce powoli się chyliło ku zachodowi. Ulice jednak wcale nie zamierały.
Genasi wyszedł i rozglądnął się za kamerdynerem. Ten rozmawiał z jakąś pokojówką na temat krochmalenia prześcieradeł. Podszedł do nich i przerwał konwersację.
-Czy mógłbyś zaprowadzić mnie do biblioteki? Tak się stało, że odkąd spałem, upłynęło zaledwie parę godzin. Posiedzę gdzieś do dziesiątej
Miał szczęście, że kiedyś człowiek, który odbył podobną podróż opowiedział mu, trochę o takich światach. Poznał dzięki temu czym jest godzina, jaką rolę pełnią zazwyczaj ludzie, itp.
Karol usłużnie zaprowadził go. Weszli przez duże mahoniowe drzwi, zdobione motywami kwiatów. Zaraz za drzwiami znajdowało się wielkie atrium. U góry było oszklone. Pomiędzy krzewami były ławki i krzesła. Można było przy nich spokojnie usiąść i poczytać. Z ogrodo-czytelni rozchodziło się osiem korytarzy. Każdy z inną kategorią książek. Darthir skierował się do działu historii. Z zapałem czytał wielkie tomy opisujące dzieje królestwa i państw ościennych. Chciał jak najlepiej mógł, przygotować się do wyprawy.
Jak już sobie obiecał, o dziesiątej wrócił do łóżka. Było ono, jak zresztą każda tutejsza rzecz, gustownie wykończona. Bez większych problemów zapadł w głęboki sen, śniąc o bezkresach swego macierzystego planu.
 
__________________
"Tylko uczciwi pozostaną dłużej żywi
Będą umierać powoli
Tak znacznie bardziej boli
Więc zastanów się co wolisz"
Lkpo jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166