Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-03-2014, 22:49   #1
 
Inferian's Avatar
 
Reputacja: 8185 Inferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputacjęInferian ma wspaniałą reputację
[WFRP 2ed.] - Kto jest kim?




Przybyliście do miasta Fortenhaf i Ostermark już wczoraj wieczorem, było jednak dość późno aby zrobić coś więcej ponad wynajęcie pokoju w karczmie i zjedzenie kolacji. Ostatnia misja nie owocowała w wysokie wynagrodzenie, a co za tym idzie kieszenie nie były przepełnione. Ostatnia kolacja nie była obfita, a myśli o nowym mieczu nie mogły zostać zrealizowane. Nowe miasto, które może nieść kolejne możliwości pracy i zarobku. Nastał czas na zapoznanie się z okolicą i poszukiwaniu jakiejś pracy. Nie okazało się to nadzwyczaj trudne bo już na pierwszym drzewie wisiało przyczepione ogłoszenie:

“Poszukiwana grupa ochroniarzy do jednorazowego zadania. Małe ryzyko, dobra płaca. Zainteresowani niech zgłoszą się do posiadłości barona Albrechta von Hochsbad w najbliższy Festag (ostatni dzień tygodnia). Pozostałe warunki do ustalenia na miejscu.”

Tak się składa, że jest to akurat dzień jutrzejszy. Dzisiaj jest jeszcze dużo czasu aby poszukać innych zleceń, no i dobrze obeznać się z okolicą. Może jakieś drobne zlecenia, bądź realizacja własnych planów.
 
Inferian jest offline  
Stary 11-03-2014, 02:29   #2
 
archiwumX's Avatar
 
Reputacja: 2914 archiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputacjęarchiwumX ma wspaniałą reputację
Carl widząc ogłoszenie uśmiechnął się do siebie i następnie na jakiś się czas zamyślił. Jak wyszedł z zadumy poszedł w pobliże posiadłości zleceniodawcy. Zamierzał przejść się spokojnie wokół jej granic czasami się zerkając (tak żeby te spojrzenia nie wydały się podejrzane) w jej stronę czy nie zobaczy czegoś ciekawego. Z tej racji, że jego fundusze były więcej niż skromne był też otwarty na propozycje drobnych prac, ponadto okoliczna ulica też mogła być źródłem ciekawych gdyby udało się dobrze podsłuchać rozmawiających ludzi.

Kiedy się z tym upora zamierzał pójść do miejsca, gdzie mógł dyskretnie przyglądać się jednym z wrót na teren posiadłości i odpoczywając do wieczora móc wypatrywać wychodzącego sługę, z którym mógł się "przypadkowo" się spotkać i podpytać na temat zlecenia.

Wieczorem po pracowitym dniu zamierzał przy strawie zamierzał nadstawiać uszy czy nie usłyszy jakiś narad na temat problemów barona.

Po śniadaniu zamierzał się po śniadaniu się zgłosić się sam lub z kompanią, którą mógłby poznać w karczmie.
 
__________________
Szukam tajemnic i sekretów.

Ostatnio edytowane przez archiwumX : 11-03-2014 o 02:34.
archiwumX jest offline  
Stary 11-03-2014, 10:35   #3
 
Dekline's Avatar
 
Reputacja: 1557 Dekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłośćDekline ma wspaniałą przyszłość
Bjørg po zjedzeniu czegoś co w rozumieniu karczmarza miało być kolacją, wyszedł na zewnątrz, przed karczmę w poszukiwaniu zajęcia. Ogłoszenie dotyczące pracy znalazło się szybciej niż można by się spodziewać, więc ów człowiek pojawił się w karczmie w chwile po wyjściu z niej z wyraźnie zadowoloną miną.
No, to zajęcie mamy - Powiedział bardziej do siebie niż do ogółu, lecz kilka osób w karczmie mogło go usłyszeć.
Zamówił szczyny które podobno miały być piwem i podszedł do swojego starego miejsca. Teraz było ono już zajęte, więc z niechęcią, patrząc się na tego co miał czelność zając jego miejsce, zasiadł obok, ciągle wpatrując się w tą osobę.
 
Dekline jest offline  
Stary 11-03-2014, 13:47   #4
Konto usunięte
 
Ulli's Avatar
 
Reputacja: 592 Ulli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemuUlli to imię znane każdemu
Jak na koniec lata przystało było dosyć ciepło i wędrówka traktem była całkiem przyjemna. Olaf szybko pokonywał kolejne kilometry dzielące go od następnej mieściny na trasie - Fortenhaf. Miasto, o czym dobrze wiedział, to kolejna okazja do zarobku. Nie miał nic przeciwko bo ostatnie pieniądze jakie miał pochodziły ze sprzedaży zrabowanych w pewnym grobie kosztowności. Kiesa już dawno zdążyła pokazać dno. Pięć złotych karli jeszcze na kilka postojów w karczmach starczy, ale już należało oszczędzać i rozglądać się za kolejnym źródłem zarobku.

Tymczasem doszedł do rogatek miasta. Jego wzrok przykuło drzewo, robiące tutaj za słup ogłoszeniowy, oblepione świstkami papieru. Wśród ogłoszeń zwróciło jego uwagę to od barona von Hochsbada. Miał pewne wątpliwości czy się dostanie bo nie miał wyglądu ochroniarza. Raczej drobnego rzezimieszka, który przemierza szlaki Imperium trudniąc się drobnymi łajdactwami. Tym właśnie był, drobnym rzezimieszkiem. Odkąd uciekł z domu w Sylvanii złodziejstwo było jego głównym źródłem dochodu. Częste przemieszczanie się było przy tym stylu życia koniecznością. Najważniejsze by nie zostać zapamiętanym, czy to przez straż miejską, czy to przez lokalną gildię złodziei. Na szczęście wygląd miał dość pospolity. Około metr siedemdziesiąt wzrostu, włosy ciemny blond, twarz pociągła, szczupły. Nie wyróżniał się szczególnie. To co go różniło od innych mu podobnych to wygadanie i umiejętność czytania. Zawdzięczał to kapłanowi Sigmara w jego rodzinnej wiosce. Stary Elmo uczył go licząc, że młodzian pójdzie w jego ślady. Niestety ojciec brutal szybko wybił mu z głowy te ambitne zamierzenia. Stał się włóczęgą, ale umiejącym czytać i pisać i znającym khazalidę co było już rzadkością nawet wśród ludzi wykształconych.

Po przeczytaniu ogłoszeń ruszył w kierunku budynku karczmy. Mimo, że nie był tutejszy, ze znalezieniem jej nie miał najmniejszych problemów. Karczma wyróżniała się wielkością i szyldem nad wejściem. Swoje kroki po wejściu skierował od razu do karczmarza.

- Karczmarzu kufelek jasnego piwa i jakiejś strawy dajcie. Tylko niezbyt drogiej bo groszem nie śmierdzę.

- Kiedy groszem nie śmierdzisz to pierwsze piwo masz ode mnie gratis. Strawa zaraz będzie, właśnie się gotuje.

Olaf był wyraźnie zaskoczony. Nie spodziewał się takiej gościnności w takich trudnych czasach. Uniósł kufel piwa i pociągnął solidnego łyka.

- Niech ci Sigmar wynagrodzi gospodarzu. Dobry z was człowiek. A nie wiecie co słychać w okolicy? Może jest coś wartego zobaczenia. Jakieś miejscowe plotki?

- A tak, przez dziesięć lat jak tu jestem trochę się tego nasłuchałem. Ponoć cała mieścina zbudowana została na starożytnym cmentarzysku. Ale szczegółów gdzie szukać grobów lub zejścia do krypt nie znam. Ostatnio borykamy się też z plagą podpaleń. Mówi się coś o jakimś kulcie ognia. Jedno co wiem na pewno to, że mamy najlepsze piwo w całym Ostermark.

- Z tym ostatnim akurat chętnie się zgodzę- Olaf uśmiechnął się, zabrał swój kufel i udał się w stronę jednego z wolnych miejsc przy stole. Usiadł pochylił się nad kuflem wpatrując się w pianę i zaczął nasłuchiwać o czym mówią miejscowi.

Przeważały rozmowy o niedawnych zbiorach i inne gospodarskie. Od czasu do czasu trafiały się też mówiące o podpaleniach trapiących miasto, o kulcie ognia i mówiące coś o bandzie goblinów napadającej ludzi na szlaku. Nic co by się mogło przydać, lub na czym udało by się zarobić.

Jego uwagę zwrócił barbarzyńca siedzący przy jednym ze stołów. Niewykluczone, że będzie wśród tych, których jutro spotka u hrabiego.

Innych planów na resztę dnia nie miał. Informacje o starożytnej nekropoli były zbyt enigmatyczne, by iść i na ich podstawie próbować znaleźć groby do splądrowania. Plotki o kultach były w każdym mieście, szczególnie teraz. Nie pozostało mu nic innego jak czekać do jutra.
 
Ulli jest offline  
Stary 11-03-2014, 15:29   #5
 
nefarinus's Avatar
 
Reputacja: 8 nefarinus nie jest za bardzo znanynefarinus nie jest za bardzo znanynefarinus nie jest za bardzo znanynefarinus nie jest za bardzo znany
Po przeczytaniu ogłoszenia Jortana opadły wątpliwości. 'Niskie ryzyko, wysoka płaca; nie to by było zbyt piękne jak na nasze czasy' pomyślał spluwając na drogę. Jednak pusta sakiewka nie pozostawiała wyboru więc zdecydował że spotka się jutro z baronem. Tymczasem niebo na zachodzie przybrało barwę czerwoną. Powoli odwrócił się od drzewa, do którego przybito ogłoszenie i ruszył w kierunku dużej karczmy, którą dostrzegł w czasie wędrówki przez miasto z zamiarem posilenia się, znalezienia noclegu, a także usłyszenia jakichś nowin. 'Muszę dowiedzieć się czegoś więcej o tym baronie' powiedział do siebie, mijając jakiegoś człowieka w wejściu. Karczma była zatłoczona, więc musiał przepchnąć się do szynkwasu ścigany licznymi przekleństwami. Karczmarz wydał mu się miłym, acz mało rozmownym człowiekiem, więc zamówiwszy piwo i ciepłą strawę zaczął rozglądać się w poszukiwaniu innego towarzystwa, które mogłoby udzielić mu jakichś informacji. Szybko wypatrzył w dalszym rogu izby wolne miejsce na ławie, usiadł więc tam, oparł się wygodnie o ścianę ukrywając twarz w półmroku i zaczął przysłuchiwać się rozmowie, nie mógł jednak usłyszeć niczego, co by mogło być w jakiś sposób powiązane z misją barona. Mimo to czekał wytężając uszy. A nuż coś się trafi – i tak nie miał nic lepszego na dziś do roboty.
 
__________________
"Znaleźli się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. Oczywiście zostali bohaterami."
nefarinus jest offline  
Stary 11-03-2014, 18:17   #6
 
MagMa's Avatar
 
Reputacja: 233 MagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie cośMagMa ma w sobie coś
Arthes gwałtownie zatrzymała się przed okazałą karczmą i zgrabnie zeskoczyła z konia, po czym zabrała się za uwiązywanie zwierzęcia. Z tęsknotą zerknęła na piętro budynku, gdzie zwykle mieściły się wygodniejsze pokoje. Ech... marnie się jej ostatnio wiodło i po raz kolejny będzie się musiała zadowolić wspólną salą. Coraz zimniejsze wieczory zwiastujące rychłe nadejście jesieni nie napawały ją optymizmem. Miała nadzieję, szybko znaleźć jakieś zajęcie i choć trochę podratować żałosny stan sakiewki.

Już miała zostawić przywiązane zwierzę i ruszyć w kierunku karczmy, gdy minęło ją dwoje nieznajomych dość głośno komentujących jakieś ogłoszenie. Wyłapane z rozmowy słowa "ochrona", "baron" i "płaca" zestawione razem zdecydowanie brzmiały interesująco. Niewiele więc myśląc spytała ich:
- Przypadkiem usłyszałam waszą rozmowę. Pozwolicie więc, że spytam, co dokładnie ogłoszenie mówi? Miała szczęście i nieznajomi okazali się dość rozmowni. Nie tylko zapoznali ją z treścią przekazywaną przez czarne szlaczki wijące się na przybitym do drzewa ogłoszeniu oraz wskazali gdzie znajdzie posiadłość barona, ale też o plotkach w mieście krążących wspomnieli.

Zaciekawiona postanowiła tymczasowo zrezygnować z ciepłego posiłku i zdobyć więcej informacji o potencjalnym pracodawcy. Plotek wymienianych w karczmie posłucha wieczorem. Karczmarze zaś nie byli najtańszym źródłem informacji. Dzięki doświadczeniu dość szybko udało jej się znaleźć odpowiedniego dzieciaka, który choć początkowo zarzekał się, że nic zupełnie nie wie, to wystarczyło parę pensów, by przywrócić mu pamięć. Miała nadzieję, że nie na darmo wydaje drobne.

Uspokojona trochę wiadomością, że baron z przekrętów żadnych znany nie jest, wróciła do karczmy, podczas gdy słońce kryło się już za horyzontem. Nie zważając na krzywe spojrzenia kierowane na nią z góry, przepchnęła się do szynkwasu.
- Karczmarzu dajcie jakiejś ciepłej strawy- odezwała się dość głośno, by nie stłumił jej słów hałas panujący w sali.
 
MagMa jest offline  
Stary 11-03-2014, 20:13   #7
Szpieg Reptilian
 
Zombianna's Avatar
 
Reputacja: 38651 Zombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputacjęZombianna ma wspaniałą reputację
Przetrwanie polega na zaspokojeniu podstawowych potrzeb: znalezieniu czegoś do jedzenia i w miarę bezpiecznego kąta, by zasnąć bez strachu o to, że rankiem powita cię przykra niespodzianka...o ile w ogóle się obudzisz. Niby nic trudnego. W rzeczywistości każdy, nawet najprostszy plan rozbijał się o jeden, irytujący szczegół. Złoto. Bez niego człowiek przymierał głodem, kuląc się gdzieś na trakcie z modlitwą na ustach i nadzieją, że wyjące w oddali wilki nie zwęszą łatwego posiłku.
Na szczęście Lea mogła sobie jeszcze pozwolić na nocleg pod dachem, w miarę ludzkich warunkach. Korzystając ze smętnych resztek gotówki zapłaciła karczmarzowi za pokój na piętrze, oraz kąpiel w wysłużonej, drewnianej balii. Co prawda w łóżku roiło się od pluskiew, a niezrażone jej obecnością pchły raźno skakały po postrzępionym kocu, to i tak w porównaniu z twardą ziemią i deszczem lejącym się na głowę, wynajęty pokój można było uznać za luksusowy. Solidne okiennice i skrzypiące potwornie drzwi, zamykane żelaznym kluczem, utrudniały dostęp nieproszonym gościom, niczego więcej nie wymagała.

Odświeżona po długiej podróży zasiadła przy jednym ze stołów głównej sali, ciesząc się z chwili spokoju i gorącej kolacji. Bijące od kominka ciepło przyjemnie rozlewało się po całym ciele, a gwar toczonych dookoła rozmów wypełniał uszy wesołą kakofonią. Miała wrażenie, że oto znajduje się w ulu pełnym wyjątkowo podekscytowanych pszczół. Przy dokładniejszym wsłuchaniu się dziewczyna wyłapywała pojedyncze słowa, powtarzane przez ludzi ze wszystkich stron.

Zamaskowała uśmiech, podnosząc kufel do ust. Ogłoszeń poprzybijanych na okolicznych drzewach nie sposób było przeoczyć. Nawet jeżeli baron należał do tych, co trzymali węża w kieszeni, to i tak jego oferta zapewne biła na głowę wszystkie inne, dostępne w okolicy. Lea potrzebowała szybkiej gotówki, więc wybrzydzanie nie wchodziło w rachubę. W końcu żadna praca nie hańbi, żaden pieniądz nie śmierdzi, a ewentualne rozterki moralne nadawały się do uszczelniania butów.
 
__________________
A God Damn Rat Pack

"I am the bad one, distant and cruel one.
I am the dream that, keeps you running down."

Ostatnio edytowane przez Zombianna : 15-03-2014 o 22:23.
Zombianna jest offline  
Stary 11-03-2014, 20:17   #8
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 27485 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Jak wiadomo, każdy plus ma swojego minusa. Gdy się nic nie robi, można leżeć sobie brzuchem do góry i liczyć deski w suficie (lub zajmować się ciekawszymu sprawami). Minus tego jest taki, że z każdą taką minutą srebro wycieka z sakiewki niczym woda z dziurawego cebra. A gdy żołądek zaczyna wołać "jeść", to jest już trochę za późno na zatykanie dziury. O niektóre rzeczy należy się zatroszczyć zawczasu.

O szansie na zarobek poinformowało Ernsta ogłoszenie. Tłoczyło się przy nim kilku ludzi, a jeden z nich, chcąc się pewnie umiejętnością czytania popisać, wydukał na głos jego treść.
Nie to, że Ernst literek nie znał. Znał. CO prawda niektóre tylko ze słyszenia, ale podpisać się potrafił. I kwotę na umowie też umiał przeczytać. Ale dłuższe teksty? Z tym kłopot mógł być.

W ogłoszeniu dwie rzeczy niezbyt Erstowi podpasowały. Zdecydowanie gryzły się ze sobą słowa łatwa i dobrze płatna. To po pierwsze, chyba ze tamten w czytaniu coś pokręcił.
A drugą rzeczą to osoba zleceniodawcy była.
Nie to, ze Ernst miał coś przeciwko Albrechtowi von Hochsbad jako takiemu, ale wiadomo było, że łatwiej z kamienia wodę wydusić, niż z arystokraty srebro. Przynajmniej z niektórych.
No i co? Przystawisz takiemu lufę do piersi? Stryk za to jak nic.

Źródłem plotek wszelakich, jak świat światem, są dzieci, dziwki, bardowie i karczmarze. No i kupcy, chociaż ci raczej o interesach i związanych z nimi kłopotami gadać lubią.

- Dzień dobry. Piwo poproszę - powiedział Ernst, podchodząc do baru.
- No już kolejny raz dzisiaj widzę nową twarz. Co za dzień - powiedział karczmarz. Co Erstowi nieco dziwne się zdało, bowiem kto jak kto, ale karczmarz cieszyć się powinien z gości. Nic jednak nie rzekł. - Stawiałem innym gościom to i tobię postawię, bo przecie mamy tutaj najlepsze w Ostermark piwo - powiedział dobrodusznie karczmarz, nalewając kufel piwa i podając je Ernstowi.
- Zajęcia szukam, a tam ogłoszenie widziałem. - Ernst wypił łyk piwa, z uznaniem pokiwał głową. - Świetne.
Piwo było dobre, chłodne - czegóż więcej można chcieć.
- Kto zacz, ów pan baron?
- O, pan baron, no on jest jest jednym z najbardziej wpływowych tutejszych osobistości. Chyba każdy go zna, i wie gdzie mieszka.
- No, ja nie znam - odparł Ernst. - A ochroniarzy ponoc szuka.
- Ochroniarzy szuka? - Karczmarz wydawał się zafrasowany nieco. - To dziwne, ale czasem prywatna ochrona może być lepsza od tej zwyczajnej, no ale nigdy chyba nie narzekał na swoich ludzi.
- Ale jeśli zajęcia szukasz - zmienił temat. - No baaa. Ja na przykład poszukuję kogoś, kto mi z wieczora uprzątnie karczmę. Mam także kilku sprawiających kłopoty pijaczków, którzy nie chcą wychodzić, gdy o to grzecznie proszę. Jeśli mi pomożesz, możesz dzisiaj nocować za darmo. W to wliczam także kolacje i jutrzejsze śniadanie. Co ty na to? - zapytał uprzejmie.
Kolacja piechotą nie chodzi, więc Ernst nie zastanawiał się długo nad przyjęciem oferty.
- Zgoda, chętnie - powiedział, po czym upił kolejny łyk piwa. - A coś ciekawego się dzieje w okolicy? Tak w ogóle? - zadał kolejne pytanie.
- Kłopoty. - Karczmarz pokiwał głową. - Ostatnio o takie nie trudno. Sam miałem problemy z moim transportem towaru. Musiałem zmienić szlak, a wszytko jak dowiedziałem się przed gobliny, podobno właśnie ich banda grasuje na szlaku w lesie. W mieście słyszałem, że zdarzają się podpalenia, no i morderstwa, ale to tak jak wszędzie. Jedno co ostatnio może dziwić, dało mi się słyszeć, że w mieście znajduje się sekta.
- Sekta? Tu w mieście? Jaka sekta?
Karczmarz wzruszył ramionami.
- Ludzie mówią, że jest i tyle.

Do chwili zamknięcia karczmy pozostało jeszcze trochę czasu, więc Ernst postanowił skorzystać z drugiego potencjalnego źródła.
Bard w karczmie był, owszem, miał jednak jedną, zasadniczą wadę - był (delikatnie mówiąc) zalany. Nieco mętne oczy wbił w Ernsta, jakby usiłował zrozumieć, co ten obcy od niego chce.

- Baron Albrecht von Heiiio... Nie znam gościa... - Wybełkotał. Po chwili zastanowienia zmienił jednak zdanie. - A nie, przecie wiem, słyszałem cusić o nim, taa, to najbogatszy mieszkaniec w naszym mieście, mieszka jak król.
Jak mieszkał król, tego Ernst nie wiedział. Jak mieszka cesarz - też nie. Ale określenie mniej więcej dawało pojęcie o stanie majątkowym zleceniodawcy.
- A coś o ogłoszeniu słyszałeś? Ponoć ludzi szuka.
- Ogłoszenie? - zapytał bard. - Macie zlecenie dla niego, może?
Bard chyba nie zrozumiał, przynajmniej na początku, kto chce kogo zatrudnić. Potem najwyraźniej do niego dotarło, o czym naprawdę jest mowa. - To ja się nadam - zapewnił. - Świetnie potrafię ochraniać, będziemy świetną drużyną.
- Zgłosimy się do ciebie - zapewnił go Ernst. - A słyszałeś o jakiejś innej pracy prócz tego ogłoszenia?
- Pytasz o pracę? No, nie wiem, niczego ostatnio nie słyszałem. - Bard pokręcił głową. - Nie, nic nie wiem.
- A coś ciekawego się dzieje, tak w ogóle? - usiłował się dowiedzieć Ernst. - Jakieś kłopoty?
- A, kłopoty... Kłopoty to wszędzie - odparł bard. - Ledwo z karczmy wyjdziesz, a możesz pożegnać się z życiem. Podobno ostatnio zdarzają się morderstwa na bezdomnych i żebrakach, a to dopiero początek, to jak nic robota tych sekt, co się w mieście zalęgły. Podobno jest ich dwie, ale kto wie może więcej.
- Sekty? Wiesz coś o sektach? - Ernst usiłował wyciągnąć z barda jakieś szczegóły.
- Wszyscy wiedzą o sektach - odparł bard, zadowolony ze swej przewagi nad obcym. - Trup ostatnio się ściele. W mieście. Bezdomni. Też znikają. To robota tych sekt.

Więcej z barda wyciągnąć się nie dało, więc Ernst dosiadł się do siedzącej przy jednym ze stołów grupki, w skład której wchodził między innymi jakiś osiłek, z dalekich na pozór stron.


Wieczorem okazało się, że karczmarz miał rację. Znalazło się dwóch pijaczków, co za grosz nie potrafili zrozumieć dobrego słowa, skierowanego pod ich adresem.
Karczmarz spojrzał na Ernsta, a temu ostatniemu nie zostało nic innego do zrobienia, jak spróbować się tamtych pozbyć.

_____________
2k100
4
13
 
Kerm jest offline  
Stary 11-03-2014, 20:33   #9
 
Andamant's Avatar
 
Reputacja: 31 Andamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodzeAndamant jest na bardzo dobrej drodze
,,Jak dobrze było wrócić do Ostermarku.'' Pomyślał sobie młody mężczyzna o ciemnych włosach i wąsie pod nosem, który przekroczył właśnie bramę miasta Fortenhaf na grzbiecie swojego, chociaż trochę wychudłego po długiej podróży, rumaka. Prawie całą zimę spędzili razem z pierdolonymi kartografami w niegościnnej krainie i z pewnością mieli już tego serdecznie dosyć. Już nigdy w życiu nie zamierzał brać takich misji. Tu, w znajomych lasach i pomiędzy wzgórzami, można było się natknąć zwykle tylko n debilnych zwierzoludzi, zaś tam... Lepirj do tego już nie wracać nawet myślami.

-Wio, Eaufer- powiedział do konia i za pomocą wskazówek od strażników przy bramie, skierował go na rynek miejski, by uzupełnić ekwipunek, a po zakupach do karczmy, o której mówili że jest całkiem przyzwoita.

Po zostawieniu konia w stajni pod opieką chłopaka stajennego i zapłaceniu mu kilku miedziaków, postanowił wejść do środka. Przed wejściem napotkał czarnowłosą damę. Ładna była, to lekko się jej ukłonił i przepuścił przodem.

W środku panowała dosyć miła atmosfera, chociaż był już tam mały tłumek i co za tym idzie dosyć głośno. Przedarł się przez ludzi i po odczekaniu, aż kobieta przed nim zamówi jedzenie, zrobił to samo. Po podaniu jasnego piwa, postanowił nieco przepytać karczmarza:
-Słyszeliście o jakiejś robocie w mieście karczmarzu?

Wtedy gospodarz wyjął spod lady kartkę i chciał wręczyć ją do poczytania Jorikowi, ale ten pokiwał głową na znak że nic z tego raczej nie wyjdzie, więc przeczytał mu na głos:

Cytat:
“Poszukiwana grupa ochroniarzy do jednorazowego zadania. Małe ryzyko, dobra płaca. Zainteresowani niech zgłoszą się do posiadłości barona Albrechta von Hochsbad w najbliższy Festag (ostatni dzień tygodnia). Pozostałe warunki do ustalenia na miejscu.”
-Przyjezdny jestem- oznajmił karczmarzowi Jorik- co się dzieje w mieście, jeśli mogę wiedzieć?
-No widzę, że waćpan tu nowy, nie widziałem was wcześniej. Miasto jak miasto, ale każde ma swoją historię. Fortenhaf podobno zbudowano na starożytnej nekropolii. Tego niby to nikt nie udowodnił, ale ja swoje wiem. Podobno znajduje się tutaj jakaś sekta, słyszałem, że kultu ognia i to oni podpalają budynki. Ale co się będziesz martwił, lepiej skosztuj naszego piwa, mamy najlepsze na całym Ostermark. - powiedział karczmarz częstując się kuflem darmowego piwa, wyglądał na nadzwyczaj gościnną i moła osobę
-Co ostatnio się dzieje pytasz, a tu cię zaskocze, ostatnio miałem problemy z transportem towaru, ludzie mówili, że na szlaku w lesie grasuje banda goblinów.

Po wysłuchaniu nowin wynajął jeszcze pokój na noc i rozejrzał się po sali za wolnymi miejscami. Sporo już ludzi było, więc postanowił przysiąść się do kogoś. Wybór padł na kobietę, którą wcześniej spotkał w drzwiach.
-Można?- spytał gdy znalazł się już przy jej stoliku.
 
Andamant jest offline  
Stary 11-03-2014, 23:30   #10
 
dambibi's Avatar
 
Reputacja: 109 dambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znanydambibi wkrótce będzie znany
Dzień zapowiadał się na zwyczajny, a więc Gundram rozpoczął go jak każdy typowy dzień. Typowy dzień to nic innego jak pajda chleba, biała kiełbasa i kufel piwa na popite. Buszuję w kuchni gdy jeszcze wszyscy śpią, rozpala palenisko zawczasu i ustawia krzesła w sali wspólnej. Typowy dzień.

Otóż to, bo nietypowo w karczmie zaczęło się robić od południa, kiedy to karczma przyjęła na siebie prawdziwe oblężenie. Było ich tylu że można by obsadzić dwa wieczory i karczma nie byłaby stratna. W dodatku towarzystwo było srogo niecodzienne. Tradycyjnie przy dużym stole w koncie siedziała banda Siergieja, przemytnicy i bandziory różnego sortu, przy ladzie siedziało kilku kupców i mieszczan a na jednym stole namiętnie grano w kości. Było też sporo nowych twarzy. Uzbrojone golasy, nieuzbrojone obdartusy, Żołnierze, kobiety, najemnicy i wszyscy tak zwani poszukiwacze przygód.

Głównym tematem rozmów wśród nowo przybyłych szybko stało się ogłoszenie wywieszone na słupie. Podobno ten bogacz, von Hochsbad potrzebuje ochrony i dobrze zapłaci, trzeba to sprawdzić, bo powoli kasy brak, a na kolejne pożyczki u Lukasa, czyli karczmarza nie może już liczyć. I tak chłop jest niezwykle cierpliwy, żre i śpi w sali wspólnej prawie za darmo, przynajmniej rozgoni zbyt rozhulane towarzystwo gdy trzeba. Ale powoli korony topią się w pensy, a przecież piwa odmówić sobie ciężko. Jutro wybierze się do tej posiadłości, a jeszcze dzisiaj wieczorem postara się o jakiś drobny zarobek w walce pięściarskiej. Trzeba sprezentować sobie jakąś tarczę i inne niezbędne rzeczy.

- Lukas, musimy pogadać
- Ta? O co chodzi?
- Musisz sobie znaleźć nowego ochroniarza, jutro idę do pracy
- Oznajmił opryszek ze szczerbatym uśmieszkiem.
- Eh, może to i dobrze, już myślałem że zapuściłeś tu jakieś korzenie. W każdym bądź razie zawsze możesz u mnie znaleźć miejsce w sali wspólnej przyjacielu.
- Dobry z ciebie chłop, Lukas.
 
dambibi jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 05:39.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166