Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - ogólnie > Rozmowy ogólne na temat RPG
Zarejestruj się Użytkownicy

Rozmowy ogólne na temat RPG Podziel się swoimi uwagami na temat różnych systemów RPG. Opowiedz jakie są Twoje ulubione systemy, a które według Ciebie zasługują na miano najgorszych. Albo po prostu luźno porozmawiaj na tematy powiązane z RPG.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 12-01-2018, 21:45   #361
 
Autumm's Avatar
 
Reputacja: 7912 Autumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputacjęAutumm ma wspaniałą reputację
Mały kwiatek z sesji na LI, DnD 3.5 u Sayane.

Drużyna (level 5) bije się z młodym smokiem, "frontowi" walczący dość porządnie oberwali, ale smok też trochę. W końcu gad ciężko rani drużynową barbarzynkę i robi "taktyczny odwrót" czyli wzbija się w powietrze i odlatuje.

Umierająca wojowniczka, wściekła że przyjdzie jej opuścić ten padół łez bez zwycięstwa, ciska w ostatniej, rozpaczliwej próbie w oddalający się skrzydlaty kształt... swoim dwuręcznym mieczem. Który - zgodnie z mechaniką - do ciskania średnio się nadaje.

I trafia.

Krytyka

I to podwójnego.

Sama rzucająca tego nie widziała, zasłabła od ran.

Smok daleko nie poleciał i choć ten rzut go nie zabił, to wystarczyło, żeby osłabić go na tyle, żeby drużyna go doścignęła i w końcu utłukła.

Barbarzynka przeżyła a o historii przypomniałam sobie dlatego, że w tej samej sesji właśnie było bardzo podobne spotkanie z ogrem - kobita skoczyła na niego sama i po intensywnej wymianie ciosów, kiedy już ledwo trzymała się na nogach, wyturlała jako ostatni cios krytyka... efekt? Zabicie ogra w pojedynkę przez dekapitację, kiedy zostało jej mniej niż 5% życia...

Takie dramatyczne zakończenia zaczynają chyba jej wchodzić w nawyk
 
__________________
"Polecam inteligentną i terminową graczkę. I tylko graczkę. Jak z każdą kobietą - dyskusja jest bezcelowa - wie lepiej i ma rację nawet jak się myli." ~ by Aschaar [banned] 02.06.2014
Nieobecna 28.04 - 01.05!

Ostatnio edytowane przez Autumm : 12-01-2018 o 21:53.
Autumm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-01-2018, 00:27   #362
 
Eleishar's Avatar
 
Reputacja: 3557 Eleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputację
Ten rzut mieczem przypomina mój przypadek z goblinem (opisany w tym wątku wcześniej), ale też odświeżył wspomnienia z innej sesji D&D tzw. 3,25.
Mój kumpel grał drowem mieszanką warlocka z czarodziejem, wrogowie naszego głównego zleceniodawcy zaatakowali należące do niego miasto. On trafił na gościa z wielkim dwurakiem, postanowił więc załatwić go z powietrza. Walka się przeciągała, bo facet z mieczem miał od metra HP, a czaromiot był poza jego zasięgiem. W pewnym momencie zniecierpliwiony MG stwierdził że gość mieczem rzuca (circa 30m w górę), raz i drugi i drow się zawinął, bo jak to czarodziej HP miał bardzo mało.
W tej samej sesji, równolegle moja postać skrytobójca mierzyła się z innym skrytobójcą (MG arbitralnie uznał że gość mnie wypatrzył i zaznaczył że ja jego nie wypatrzę). Facet rzucił krótkim mieczem i sztyletem, trafił mnie w obie ręce i MG stwierdził że poraził mnie prąd (bo oba oręże miały moc porażenia) i tracę przytomność.
 
__________________
Nieważne kto śmieje się ostatni, grunt żebym był to ja.
Eleishar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 13-01-2018, 00:52   #363
Banned
 
Reputacja: 0 Gveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumnyGveir ma z czego być dumny
Cukierkowo, jak w dedekach
Mój MG wymyślił inną formę tazera - stalowy bełt, na który wpada piorun kulisty. Polecam takie smaczki, WH 1ED
 
Gveir jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-01-2018, 17:10   #364
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Zacna historia Autumm przypomniałą mi coś podobnego D&D 3.5 PBF na innym forum.

Gram podstarzałym paladynem ex najemnikiem który porzucił stary tryb życia i wyruszył na krucjatę niestety po drodze zachorował na zapalenie płuc koniec końców krucjata go ominęła ale usłyszał że w pobliżu jest jakaś drużyna awanturników ruszył więc śladem pozostałych BG.

Idąc ich tropem wczołgał się do dziupli pod drzewem gdzie napotkał wielkiego pająka walka była ciężka poszły pierwsze celne rzuty stanęło na tym że sędziwy paladyn i potworny pajęczak obaj byli na 1 HP....

Potem przez kolejne 10 tur (słownie dziesięć) i ja i MG wyrzucaliśmy same pudła

Już zacząłem obmyślać nową postać ale koniec końców moja postać wygrała ta sesja skończyła się niedługo potem bo MG zniknął ale wspomnienie tej sytuacji do dziś mnie śmieszy.
 
Brilchan jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17-01-2018, 12:13   #365
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 13707 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Wspomnienie z WH2ed

Drużyna opuszcza świątynie Sigmara w Middenheim w którym doszło do zamieszek religijnych ( Popioły Middenheim). Mimo użycia tajnego wyjścia są zauważeni przez kilku pijanych oprychów i żebraków. Ruszają za drużyna by wymierzyć "sprawiedliwość dziejową" w iście kibolski sposób. Drużyna jednak odkrywa ten niecny plan i zaczaja się na pijaków. Po błyskawicznym ataku w jednym z zaułków (2 Żebraków zwiało nietkniętych, 3 zbirów padło po jednym ataku. Dwie Furie Ulryka! i Uśpienie), jedyny przytomny zbir prowadzi taką oto rozmowę z miejscowym członkiem drużyny.
- Aleh o co chodzi [...] chodzi?
I tutaj wtrąca się dziewczyna ( nowinka w RPG) grająca krasnoludzkim gladiatorem
- [...] [...] [...]!
Zbieraliśmy się dobre kilka minut po takim dictum

P.S
Rozmówca otrzymał na koniec rozmowy pchnięcie w oko a drugi ze zbirów miał poderżnięte gardło. ( Gracz chce wyjść na bezdusznego bo w tej sesji zabił już nie tak niewinnego karczmarza). O trzecim najwyraźniej zapomnieli bo do dalszego rozlewu krwi nie doszło.


Wygwiazdkowane wulgaryzmy pozostają nadal wulgaryzmami - patrz: pkt 5 regulaminu. Pozdrawiam! corax
 
__________________
you will never walk alone

Ostatnio edytowane przez corax : 18-01-2018 o 21:35. Powód: Pkt. 5 regulaminu! Pozdrawiam, corax
Noraku jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 27-01-2018, 18:35   #366
 
Eleishar's Avatar
 
Reputacja: 3557 Eleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputację
Wspomnień czar, czyli kwiatek z sesji sprzed paru (borze iglasty, to już chyba z 7-8) lat.
D&D 3.5 kampania epicka, będąca kontynuacją wcześniejszego od zera do bohatera, z tym że niektórzy byli zadowoleni z zakończenia wątków postaci, więc weszli nowymi. Udział w kwiatku biorą
-Kolega A: arcylicz (czyli dobry licz), czarodziej/arcymag z inklinacjami na adepta wysokiej magii, postać z pierwszej sesji.
Kolega B: Urdunir (podrasa krasnoludów) woj/krasnoludzki obrońca o odporności samobieżnej fortecy, postać nowa.
Kolega A postanowił jeszcze na zakończenie poprzedniej sesji, że stworzy sobie fortecę na modłę latających miast Netherilu, takoż MG mu pozwolił (wtedy w planach nie było kontynuacji). W tej fortecy znajdowała się nasza baza wypadowa w nowej kampanii. Owa latająca wyspa była obłożona Mythalem (dlatego latała) i chroniona bardzo potężnymi zaklęciami, przed wtargnięciem nieproszonych gości. Aby uniknąć zamknięcia w Tymczasowym Zastoju (permanentne wbrew nazwie zawieszenie jakichkolwiek czynności życiowych i interakcji ze światem) należało nosić specjalny znaczek przypięty do ubrania.
Podczas którejś z sesji Kolega B podchodzi do Kolegi A i pyta go o to, po co one właściwie są (bo nie zostaliśmy uświadomieni o konsekwencjach in-game, tylko jako gracze wiedzieliśmy). Kolega A zaczyna tłumaczyć, na co Kolega B pyta, czy w takim wypadku powinien go nosić? Bo jak się okazało nie nosił. Cóż mina Kolegi A była bezcenna.
 
__________________
Nieważne kto śmieje się ostatni, grunt żebym był to ja.
Eleishar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 12-03-2018, 15:25   #367
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 13707 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Nie wiem czy do końca można to zaliczyć do kwiatków ale ^^ (UWAGA SPOILERY DO POPIOŁÓW MIDDENHEIM)








Warhammer 2ed, finał Popiołów Middenheim. Drużyna bohaterów walczy z dwoma członkami Bractwa Topora, kultystami Khorne. Generalnie drużyna zaczyna już myślec o nowych kartach postaci bo w drugim pomieszczeniu jeszcze 5 takich Braci odprawia plugawy rytuał ( a wiadomo, że płytówka to potężna broń!)

Walka idzie cięzko, ale tylko jeden członek drużyny i to NPC padł. Reszta mocno pokiereszowana. U przeciwników też słabo. Został ostatni przeciwnik. I w tym momencie krasnolud-gladiator, drużynowy TANK prowadzony przez nowicjuszkę w świecie RPG dodatkowo obawiającą się każdej potyczki, wyprowadza uderzenie swoim dwuręcznym toporem. Trafia się Furia Ulryka, potem kolejna (!) i jeszcze dodatkowy rzut na obrażenia na poziomie co najmniej 7. Gracze wpadają w euforie, MG delikatnie się uśmiecha i opisuje jak wkurzony kraś rozcina przeciwnika na pół od biodra do barku.

Komizm tej sytuacji? Brat Topora miał 1 punkt Żywotności i położyło by go byle pierdnięcie
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 20-03-2018, 15:52   #368
 
Prince_Iktorn's Avatar
 
Reputacja: 4727 Prince_Iktorn ma wyłączoną reputację

Witam.
Postanowiłem, że wstawię na forum kilka moich historii z czasów gdy prowadziłem i grałem przy stole, tak, aby ocalić je od zapomnienia, może dla czyjejś inspiracji

Najstarsza historia (czasy podstawówki).
System Warhammer edycja z niebieską okładką.
Jedna z pierwszych moich sesji w życiu. Jedna z pierwszych sesji prowadzonych przez tego MG. Podczas tworzenia postaci miałem fatalne rzuty na atrybuty. Komentarz MG podczas wprowadzenia do sesji:
MG:no i ten twój rycerz mówi do ciebie, „Słuchaj, masz tak słabe statystyki, że nie możesz być moim giermkiem bo mi wstyd przynosisz.”…
W ten oto sposób giermek wygnany przez swojego rycerza został poszukiwaczem przygód.

Czasy bardziej współczesne.
System Savage Worlds, setting Bestie i Barbarzyńcy.
MG: Ja
Gracz 1 (G1): Lewe Ostrze Przodka (w skrócie Ostrze)– wytatuowany gladiator barbarzyńca, postać stworzona przez jednego z najlepszych munchkinów jakich znam. Napalony na siekanie każdego potwora na swej drodze.
Gracz 2 (G2): Joran (zwany Szmatą) – zbiegły niewolnik, świetny łucznik. Przydomek zyskał od starego płaszcza który ukradł podczas ucieczki a który (jak on sam twierdził) przynosił mu szczęście.
Graczka 3 (G3): Neasa – magiczka.

Pierwsza historia
BG ruszają do piramidy w dżungli w celu powstrzymania złego kultu przed sprowadzeniem demona na świat. Piramida jest schodkowa, wysoka, z dość stromym podejściem. Na szczycie wartownicy. BG nie wyszły testy Skradania, zostali zauważeni. Wiedziałem ilu jest strażników (było 20) i tak mówię graczom:
MG: Rzucę wam k20 ilu strażników przyjdzie.

Wypadło 20. Gracze ujrzeli scenę jak dwóch wartowników na szczycie piramidy zauważyło ich, po czym wycofało się, a po chwili całą szerokością zejścia rzucili się na nich z góry wszyscy strażnicy kultu. G1 oczywiście stanął od frontu, przyjmując tą ludzką falę na siebie (atakowały tylko 2 szeregi, reszta po prostu próbowała spychać wszystkich w dół), G2 słał strzałę za strzałą, G3 czarowała ile mogła… w końcu im się udało. Poranieni, wymęczeni, bo naprawdę było blisko, wchodzą na szczyt piramidy. Tu okazało się że się spóźnili, ostatni kapłan kultysta poświęcił sam siebie aby sprowadzić demona na świat. BG oczywiście ruszają na mackowatego stwora i tu pojawiły się trudności. G1 w pierwszej rundzie obrywa bardzo mocno, traci przytomność.

Tak się złożyło, że wcześniej zdobył artefakt, magiczne bransolety, które pozwalały mu na kontakt ze światem duchów. Ich moc opisywałem w różnych sytuacjach i pomyślałem, że to dobry moment, aby ujawnić jej nieco więcej. Gdy stracił przytomność, okazało się, że jego duch może przywołać duchy swoich przodków aby pomogli mu w walce. Uznałem, że duchy mogą łatwiej zranić demona który jest istotą magiczną.

Scena wyglądała następująco. G1, jako duch wstaje, wokół niego pojawiają się dusze jego przodków, wojownicy i wojowniczki, ojciec, dziadkowie, kuzyni, wszyscy gotowi do walki z demonem ramię w ramię ze swoim krewnym. Leci epicka muzyczka, G1 i jego duchy ruszają do ataku, G2 (łucznik) wygrywa inicjatywę i strzela.

Wcześniej, podczas badania piramidy, parę razy zwracałem uwagę graczy na to, że demon był przedstawiony jako powiązany z klejnotem (który służył do „zakotwiczenia” demona w realnym świecie), a G2 to zapamiętał. Przez chwilę dostrzegł klejnot i zadeklarował strzał. Trafił, rozbijając kamień.
Opis wyglądał tak, że te wszystkie duchy biegną, już, już prawie dosięgają demona, a tu jak grom z jasnego nieba strzała trafia w klejnot. Demon momentalnie zaczął znikać, wysysany do swojego świata. Duchy i G1 stali kompletnie zaskoczeni. Po chwili demona już nie było. Duchy zaczęły się kręcić trochę bez celu, rozmawiać między sobą, w stylu;
D: „Co u ciebie słychać? Dawnośmy się nie widzieli, jak tam wnuki?” itp.
W końcu ojciec (duch) G1 podchodzi do G1 i tak podpytuje:
D:A co tam u matki? I dlaczego tak płaczesz?”
W tym czasie G1 odgrywał jak siedzi z głową w ramionach. W końcu podrywa się i krzyczy do ojca:
G1: No widzisz? Widzisz? Widzisz, co ja tu muszę znosić?!
Krzyczał, oskarżycielsko wskazując palcem na G2.

Druga historia
Postacie i gracze jak wyżej.
Jakiś czas po walce w piramidzie, BG musieli przejść przez dżunglę. Słyszeli od BNów:
BN: Tą drogą nie idźcie, nie idźcie, tam grasują Paszcze Śmierci…
Oczywiście poszli tą właśnie drogą i spotkali Paszczę Śmierci. Okazał się nią być przepakowany T-Rex na sterydach. W długiej i ciężkiej walce poranili go i było jasne, że już niedługo BG zwyciężą. G1 już się szykował na to że on zabije potwora. No i cóż, G2 wygrał inicjatywę, wyrzucił bardzo duże obrażenia i oto strzała prosto w pysk posłała Paszczę Śmierci do Krainy Wiecznych Łowów. Nie wszyscy w drużynie przyjęli to dobrze:
G1: Nie, nie, nie, no normalnie NIE! No tak się nie robi!
G2 (tłumiąc śmiech): No ale stary, o co chodzi? To tak w kościach wyszło, sam widziałeś jak rzucam, no…
G1: No nie, to ja chciałem go zabić!
G3: Spokojnie, no wiesz, wyszło, jak wyszło…
G1: Nie, tak, to to nie będzie. Wy idźcie do obozu, a ja tu zostanę, znajdę jeszcze jedną taką i sam ją zabiję.

Tu szczęki nieco nam opadły, bo to nie była łatwa walka. Graczy uratowała współpraca i to, że była ich trójka.
G2: Ale, stary, nie, no co ty, weź daj spokój, nie musisz nic udowadniać…
G3: No przecież wiemy, że jesteś najlepszy, bez ciebie to już dawno by nas zaklepali…
G1: Nie, ja muszę, Ostrze musi to sobie udowodnić, że może.
G2 i G3: No weź, daj spokój, przecież to samobójstwo…
G1: Nie, ja zostaję, wy idźcie.
No i poszli. Ja sam miałem zagwozdkę, bo lubiłem postać G1, faktycznie ratowała czasami drużynę, szkoda byłoby ją zabić. Tak się złożyło, że G1 mieszkał bliżej mnie, więc pozostali gracze faktycznie wyszli, a my dwaj kończyliśmy rozmowę już po ustalonym czasie sesji.
MG: Słuchaj, stary, jeśli naprawdę chcesz to zrobić, to nie będę ratował ci tyłka. W sensie, jak Ostrze zginie, to zginie.
G1: Luz, MG. Ja rozumiem. Będzie, jak wyjdzie w kościach. Ja po prostu muszę to zrobić.

No więc rozłożyłem mapkę, rozrysowałem mu powalone drzewa, żeby mógł po nich wbiegać, jakieś zbiorniki wodne, żeby mógł się schować i gdy tak opisywałem mu co jest gdzie, usłyszałem:
G1: Stary, słuchaj, ja rozumiem co chcesz zrobić, ale ja tak nie będę robił. Staję na środku polanki (wskazał miejsce- nic tam nie było, tylko pusty teren) i czekam jak on przylezie i tu będę z nim walczył.
Westchnąłem wtedy i mówię:
MG: Ok, to jedziemy.
Załączyłem muzyczkę i opisałem jak Paszcza Śmierci łamiąc drzewka przedziera się do polanki.

No i walczyli. Przez pierwsze dwie rundy albo nie mogli się trafić, albo nie zadali obrażeń. W trzeciej w końcu Paszcza chybiła, a G1 trafił.
Teraz kolejna dygresja. W Savage Worlds, w rzucie na obrażenia jeśli wyrzuci się maksimum na kości, to przerzuca się tę kość ponownie i sumuje wyniki. I tak można w nieskończoność. G1 rzucając moimi kośćmi, k8+k8+k6+k6, wyrzucił w sumie 64.
W typowym settingu fantasy to by wystarczyło, aby jednym ciosem zabić smoka. No i zabił bestię, opisałem że rozciął tętnicę na nodze i po chwili Paszcza się wykrwawiła. A ja patrząc na kości nie mogłem w to uwierzyć, a sam widziałem jak rzucał.
Czy można było temu zapobiec? Tak, uznaje się, że niektóre potwory np. Smok mają Ciężki Pancerz, czyli zwykła broń ręczna nie robi im szkody, nieważne ile się wyrzuci na kościach. Ale nie chciałem graczom dawać takiego przeciwnika, bo byłoby to poza ich możliwościami.

Historia ma swój ciąg dalszy, ponieważ pozostali gracze nie wiedzieli co się stało, uznaliśmy, że im nie powiemy, że dowiedzą się na sesji. Przez tydzień pytali nas co się stało, a my mówiliśmy tylko „zobaczycie na sesji”. Po tygodniu była kolejna sesja i G1 dostał nową postać, pustynnego przewodnika. Zrobiłem mu wprowadzenie, jak dla nowej postaci, opisałem mu przyjaciół, wrogów, jego własne osobiste questy, itp. W tym momencie pozostali gracze już byli pewni że Ostrze nie żyje. Wyruszyli więc w towarzystwie nowej postaci G1 szukać ciała Ostrza. W końcu dotarli na polankę, a tam widok:
Cała polana zalana zakrzepłą krwią. Wszędzie pełno owadów, padlinożernych ptaków. W końcu pod łapą Paszczy widzą przyciśnięte ciało Ostrza.
G2 (bardzo fajnie grał): Ty głupcze! Ty szalony, szalony głupcze! No zrobiłeś to! Pokazałeś że jesteś najlepszy, że masz największego! I co?! I nie żyjesz!
G3 (zasmucona):No nieee…
G1 (z powrotem grając Ostrze, zrzuca z siebie łapę, ziewa przeciągając się): No i co się tak drzesz? Przecież wszystko dobrze. Zdrzemnąłem się to i się przykryłem (wskazuje na łapę) bo zimno w nocy było.

Miny jakie mieli G2 i G3 nawet teraz pamiętam, szczęki opadły im do samej ziemi. A G2 do dziś wspomina mi tą akcję. Ja sam nawet po latach, pamiętam tą historię jak żywą.

Co do pokręconych rzutów, to historia nr 3.
Postaci i gracze te same jak wyżej, ale dołączyła jeszcze Graczka 4 (Xiao Li) wędrowna mniszka wojowniczka.

W poszukiwaniu porwanej księżniczki drużyna penetruje stare, podziemne ruiny. Natrafia na ukrytą w ruinach demonicę i jej pomiot, z wyglądu takie goblinki (rywale polityczni chcieli żeby demonica wykończyła za nich księżniczke). Pomiot demonicy to byli przeciętni wojownicy, ale było ich bardzo dużo. Oczywiście BG ruszają do ataku.

Na początku wszystko szło dobrze. G1 i G4 na froncie, szli przez pomioty jak kombajn przez zboże. G2 i G3 atakowali dystansowo, pokonali w ten sposób dwie fale po 20 pomiotów w każdej (puszczałem wrogów falami bo korzystałem z papierowych miniaturek i tylko 20 wrogów miałem wyciętych ) cały czas zbliżali się do demonicy.

W końcu jednak szczęście się odwróciło. Jeden z pomiotów z fali przetrwał i znalazł się za „pierwszą linią” BG, za cel obrał sobie G2. I się zaczęło. Przez kilka następnych rund, G1, G3, G4 przebijali się przez fale stworów aby dostać się do ich mrocznej mamuśki, a G2 nie mógł dać sobie rady z jednym z pomiotów na ich tyłach. Jeśli pomiot trafiał G2, to cios albo zjeżdżał po zbroi, albo tylko lekko ranił łucznika. On z kolei albo nie trafiał goblinka, albo nie mógł zadać dość dużych obrażeń aby go zabić. Sytuacja była taka, że cała drużyna kibicowała G2 podczas rzutów, wymieniali mu kości na swoje, cudowali jak mogli. W międzyczasie dotarli po stosach trupów do demonicy, ona magią zmusiła G1 do odrzucenia broni, to ten zaczął ją tłuc pięściami…
Kiedy w końcu BG zwyciężyli, to gracze chyba bardziej cieszyli się ze zwycięstwa G2 w epickiej walce z goblinkiem niż z zabicia demonicy…

Historia nr 4
Ciąg dalszy historii nr. 3
Po wyjściu z ruin, BG spotkali delegację opozycji politycznej która nie chciała zobaczyć księżniczki z powrotem na tronie. Delegacja składała się ze złego wezyra, jego nadwornego maga i 16 kawalerzystów. BG oczywiście odmówili wydania uratowanej księżniczki.

W walce, kawalerzyści rozdzielili się na dwie grupy i objechali BG z obu stron. G3 związała się walką z magiem przeciwników, G4 osłaniała księżniczkę, zaś G1 rzucił się do ataku (oczywiście!). Nie zdążył do nich dobiec w 1 rundzie, więc zdołali zaatakować z dystansu, rzucając oszczepy. Rzucałem wtedy osiem kostek k8. Na żadnej z tych kości nie wypadło więcej niż 2. Wszyscy chybili. Oczywiście G1 zrobił z nich sieczkę.

W międzyczasie G2 ostrzeliwał drugą grupę jeźdźców. Oni odpowiedzieli ostrzałem. G2 został trafiony 5 razy, pomimo osłony (która utrudniała trafienie). Wydał wszystkie fuksy (coś jak Punkty Przeznaczenia w Warhammerze, ratują przed ranami i śmiercią) a i tak znalazł się o włos od śmierci.

Po prostu kości kochały G1, a z G2 miały skomplikowany związek…
 
__________________
-To, że 99% ludzi jest innego zdania niż Ty, wcale nie znaczy, że to oni mają rację.
Niestety z powodu dużego i niepodziewanego natłoku spraw zawodowych i prywatnych mogę odpisywać z opóźnieniem.

Ostatnio edytowane przez Prince_Iktorn : 20-03-2018 o 16:04.
Prince_Iktorn jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 23-02-2019, 00:03   #369
 
Zormar's Avatar
 
Reputacja: 21399 Zormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputacjęZormar ma wspaniałą reputację
Sesja DnD w klimatach około nordyckich. Wiadomo, mroźny klimat itd. Drużyna trzech postaci bije się z wielgachnym wilkiem. Moja postać jest obecnie poza drużyną, ale słucham co się dzieje.

W pewnym momencie drużynowy barbarzyńca deklaruje: "Z gniewem i furią dźgam tę bestię moim rapierem".
Ja myślę co się właśnie wydarzyło. Dopytuję: Chwila... Barbarzyńca z rapierem?!
Współgracz: Tak.
Moja reakcja:

 
__________________
Szlachetny Gniew: Karmazynowy Szlak. Gracze: Kerm i Noraku
Zormar jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 23-11-2019, 01:19   #370
 
BigPoppa's Avatar
 
Reputacja: 4704 BigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputacjęBigPoppa ma wspaniałą reputację
Prowadzę DH dla moich znajomych. Znamy się od lat i przez te lata graliśmy tylko w WH. Nie mniej, weterani.
Akolici depczą po piętach kultystom, którzy uciekli im z pierwszej przygody. Staram się ich naprowadzić, ale Arbitrator wjeżdża wszędzie z buta i macha odznaką, co przyciąga uwagę i dość dobitnie sieje strach w ludziach. Mówiłem im, że mają przykrywkę - nie zabrałem im jej - niech używają alter ego. No nie, nie bardzo.
Tropią, ale się zgubili (a drużynowy tech-kapłan przysypia). No i jest trop, że pomagał kultystom jakiś gość, pracujący w firmie. Jeździł ciężarówką takie i takiej firmy.
Idą do dyspozytorni, bunkrują się w jakiejś melinie naprzeciw. Biedotę przepędzają pistoletami. Sadzą się w oknach i deklarują obserwacje, przez cztery godziny. Dałem im za wsparcie ex-gwardzistę, bo koleżanka niezbyt czuła 40K i zrezygnowała. (oni też nie za bardzo łapią uniwersum, ja też muszę lepiej przekazywać oraz opisywać, by poczuli to).
No i Arbitrator pyta czy tam może być Chaos, a raczej jak go wyczuć mówię, że psykerzy mają takie umiejętności. Pluję sobie w brodę, że dałem im microbeads, w dodatku pozwoliłem im dzwonić do nadzorującego ich Inwestygatora.. no nic, proszę o wsparcie. Psyker przyjedzie za x godzin.
Obserwują i nagle pada pytanie od tech-kapłana jak daleko jest ta dyspozytornia, czy w zasięgu strzału. Zapytałem przytomnie czy chcecie do tych ludzi strzelać czy co.
Tech-kapłan stwierdził, że skoro nie mogą poznać kto jest złym i czy jest tam Choas, to wystrzelają ludzi, a Imperator pozna swoich.
Obudzili się, gwardzista już zajmuje pozycje. Cholerni naziści
 

Ostatnio edytowane przez BigPoppa : 23-11-2019 o 01:22.
BigPoppa jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:03.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169