Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy

Sesje RPG - Fantasy Czekają na Ciebie setki zrodzonych w wyobraźni światów. Czy magią, czy też mieczem władasz - nie wahaj się. Wkrocz na ścieżkę przygody, którą przed Tobą podążyły setki bohaterów. I baw się dobrze w Krainie Współczesnej Baśni.


Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-09-2019, 22:51   #51
 
Aronix's Avatar
 
Reputacja: 1897 Aronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłośćAronix ma wspaniałą przyszłość
Piwny Rycerz podszedł do Cabrery
- Witam ponownie kapitanie, potrzebujemy prywatnej kajuty i to stosunkowo prędko. Nasz zmieniony wygląd jest ograniczony czasowo.- powiedział rozglądając się po pokładzie statku.
- Oczywiście, zapraszam - odpowiedział Amis i skinieniem głowy dał znać stojącemu obok nich marynarzowi, aby ten odprowadził nowych gości.
- Tej co poprzednio, ale tym razem będziecie tam sami. Nowych pasażerów ulokowałem gdzie indziej - dodał, ewidentnie nie chcąc aby powtórzyła się sytuacja sprzed paru dni.
- Tędy proszę - chłopak tymczasem wskazał im odpowiednie drzwi, zupełnie jak wtedy gdy po raz pierwszy zawitali na statku.

Nie tracąc więc czasu, mężczyźni udali się do swojej kajuty. Tam nikt już ich nie widział i czuli się zupełnie bezpieczni, choć sami nie mogli odczynić zmieniającej ich wygląd iluzji.
- Nowi pasażerowie na pokładzie - zauważył Kaelon.
- No warto by się zainteresować kim oni są, podobnie jak i tym w jakiej liczbie piraci zameldują się na statku po wypłynięciu. Tym razem jednak, zważając na okoliczności, warto mieć broń na podorędziu. - odpowiedział Zev wyciągając szkatułkę [/i]- przyglądając się jej. - W sumie mamy jeszcze chyba nieco czasu zanim czar przestanie działać, zostawiłbym Ci szkatułkę i zerknął na zewnątrz. Może spotkam kogoś z nowych pasażerów. Co Ty na To?
Kaelon zastanowił się przez krótką chwilę.
- Warto wykorzystać iluzję dopóki działa. Nikt nie wie kim jesteśmy. Zgoda - przystał na propozycję. - Ale wracaj szybko - doradził, z nutą troski w głosie.
- W porządku, będę uważał.- odpowiedział Piwny Rycerz przekazując szkatułkę swojemu kompanowi, po czym ostrożnie otworzył drzwi i wyszedł z kajuty. W korytarzu nikogo nie było, co świadczyło o tym że nikt ich nie śledził, a przynajmniej nie podsłuchiwał. Zevran przyjął ten fakt z ulgą i skierował się na pokład. Tam panował niemały ruch. Marynarze pracowali zawzięcie, za pomocą systemu lin i dźwigni, oraz oczywiście własnych mięśni,- ładowali oni pod pokład skrzynie i beczki. Kapitan Cabrera stał po prawej stronie, uważnie oglądając Trzymizi przez lunetę. Oczy Piwnego Rycerza wypatrzyły też osobę, która z pewnością nie należała do załogi. Elegancko wyglądająca khajiitka stała przy lewej burcie, wpatrując się w morze. Piwny Rycerz był praktycznie pewien, że wcześniej nie mieli ze sobą do czynienia, a zatem mógł bez obaw ją zagadnąć, bez obawy, że ta rozpozna go po głosie. Nie myśląc długo ruszył w jej kierunku. Oparł się również o burtę po lewej stronie Khaitki jednak w pewnej odległości od niej.
- Morze dziś spokojnie, miejmy nadzieję, że takie będzie przez całą podróż, bo zakładam że cel podróży mamy ten sam? - powiedział z uśmiechem odwracając się nieco w jej stronę, dzięki czemu mógł się jej lepiej przyjrzeć.
Jako człowiekowi niełatwo mu było ocenić wygląd khajiitki, ale i pod tym względem Zevran nie mógł jej nic zarzucić - była naprawdę ładna.


Sądząc zaś po stroju, już na pierwszy rzut oka wyglądała na dobrze zadbaną, może nawet zamożną osobę. Ozdobiona falbankami jedwabna bluzka, leżała jakby była szyta na miarę, spódnica w kratę sięgająca do łydek też z nie byle jakiej tkaniny.
- Złożyłam w tej intencji skromny datek w świątyni Mermana - odpowiedziała spokojnie kobieta, omiatając Zevrana wzrokiem. Uśmiechnęła się zadowolona.
- Walencja to z pewnością wspaniałe miasto. Pełne kupców, takich jak my - powiedziała, nadal się uśmiechając.
- Nazywam się Adia. Adia z Cacahuatl - skłoniła się lekko. - Pozwoli pan, że spytam: czym pan handluje? Panie... - rzekła spokojnie i z uśmiechem, spoglądając wyczekująco na rozmówcę.
- Cain Moord, handlarz żywym inwentarzem, do usług! - odpowiedział od razu Zev również kłaniając się elegancko. [i]- A czym handluje szanowna Pani? Mam nadzieję, że szczęście dopisuje w biznesie jak i mnie!- [/] zapytał dziarsko, uśmiechając się szerzej i zakładając dłonie tuż nad swoim brzuchem.
- Ja głównie kakao. Owocami też, ale w skromniejszych ilościach - odpowiedziała spokojnie kobieta. - Obecnie szukam ludzi, którzy skłonni byliby żeglować do Kalill - zdradziła i z osądu Zevrana była to jak najbardziej szczera wypowiedź.
- Zainteresuje Pana taka możliwość poszerzenia swoich wpływów i asortymentu? - spytała z nutą nadziei w głosie. - Nie będzie tu kosztów związanych z karmieniem zwierząt - zaargumentowała od razu, jak na dobrego kupca przystało. Piwny Rycerz udał, że się namyśla i rozważa różne opcje.
- Cóż, na chwilę obecną to rejony tak odległe, że nawet o nich nie myślałem, zwłaszcza, że zyski z obecnego obszaru moich wpływów są więcej niż zadowalające,aczkolwiek zawsze trzeba myśleć o rozszerzeniu rynków zbytu...w razie czego będę wiedział do kogo się zwrócić.- odpowiedział dyplomatycznie nie spuszczając z Khajitki wzroku. - A Pani podróżuje samotnie, czy może z jakąś kompanią?- zapytał po chwili.
- Mamy dobre produkty. W razie czego polecam się - powiedziała skromnie. - Obawiam się, że dla innych też może to być za daleko - zdradziła.
- Obecnie podróżuję sama, ale wzięłam wystarczająco pieniędzy aby móc o siebie zadbać - odpowiedziała spokojnie, bez żadnych obaw.
Zevran zwrócił wówczas uwagę na to, że kobieta oprócz obstawy, nie miała nawet żadnej broni.
- Rozumiem, jednak ostatnimi czasu to ryzykowne, nie wiem czy słyszała Pani o ostatnim ataku Piratów na statek…- zagaił Zev, ciekaw czy jego rozmówczyni wie o wydarzeniach które rozegrały się na tym statku.
- Ataku piratów? - powtórzyła zdziwiona kobieta. - Nie słyszałam - odpowiedziała
- Który statek? Kiedy? Dlaczego? - dopytywała się zaciekawiona i wyglądało na to, że naprawdę nic nie wie... ale chętnie się dowie.
- No podobno na ten właśnie, którym przyjdzie nam podróżować. Ataku dokonano niedługo po wyjściu z portu, ale ponoć udało się ich przepędzić.- odpowiedział od razu Zevran.
- Na ten? - wyrwało jej się z niedowierzaniem i wskazała pod nogi.
- Czasami dzieją się dziwne rzeczy, ale coś tak nieprawdopodobnego... No, z pewnością nie może się powtórzyć dwukrotnie - powiedziała lekko zmieszana.
- Bez względu na to, czy to prawda, czy nie. Czuję, że kapitan opowie nam podczas podróży ciekawą historię - zauważyła.
- Doprawdy? To przeczucie, czy może zna Pani kapitana osobiście?- zapytał Piwny Rycerz, zerkając na pokład w poszukiwaniu Cabrery.
Amis stał po przeciwnej stronie pokładu, nadal z niecierpliwością wyglądając “czyjegoś” nadejścia.
- Jeszcze nie, ale mamy przed sobą kilka dni żeglugi - odpowiedziała kobieta. - Może uda mi się go przekonać, aby popłynął czasem do Kalill - dodała z uśmiechem.
- Cóż,kapitan żyje z rejsów, więc być może będzie mu po drodze.- odpowiedział uśmiechając się delikatnie. - A teraz Jeśli Pani wybaczy udam się wypocząć, wymęczył mnie ten dzisiejszy dzień. Liczę, że uda nam się jeszcze porozmawiać.- dodał po chwili kłaniając się elegancko, po czym gdy jego towarzyszka odpowiedziała skinieniem głowy odwrócił się i ruszył w stronę kapitana.

- Kapitanie jeśli Pan pozwoli, chciałbym zakomunikować, że szkatułka jest już na statku w naszych rękach, a dwójka pozostałych dołączy do nas na pełnym morzu gdy tylko wypłyniemy, zatem sugeruję uczynić to możliwe jak najszybciej.- powiedział delikatnie przyciszając głos.
- Tak wiem, Filip powiedział mi o planie - odparł cicho Cabrera. - Ale wypłynięcie teraz byłoby bardzo podejrzane. Nie skończyliśmy załadunku, a co ważniejsze musimy zaczekać na odpływ - odpowiedział zerkając na rozmówcę. Zevran żeglarzem co prawda nie był, ale z racji pochodzenia wiedział czym jest przypływ i odpływ.
- Bez obaw, w końcu tak naprawdę Was tu nie ma - zauważył cicho Amis.
- A zatem wszystko jasne Panie kapitanie…- odpowiedział Piwny Rycerz uśmiechając się porozumiewawczo. - Mam nadzieję, że wszytko się uda bez niepotrzebnych incydentów, w razie czego wracam do naszej kajuty.- dodał na odchodne skinając kapitanowi porozumiewawczo głową, po czym ruszył z powrotem w stronę kajut.
 
Aronix jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 16-09-2019, 15:59   #52
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 54397 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Tanyr nie poświęcił zbyt wiele czasu na podtrzymanie iluzji. Wystarczyło mu, że piraci zobaczyli cztery osoby przyglądające się statkowi, a potem szybko odchodzące i znikające za rogiem... a gdy wreszcie doszedł do wniosku, że zgubił piratów, spojrzał na Shera.
- Chodźmy, idę na spotkanie ze znaną nam rudą panienką - powiedział.
- Tamtą?... Rozumiem - przyznał Sher, ze świadomością tego co czarodziej ma na myśli.
Oczywiście nie tracąc czasu ruszyli w odpowiednim kierunku.
- Nie twierdzę, że coś z nią nie tak, ale zastanawiam się dlaczego tak łatwo zmieniła stronę. Użyłeś na niej magii perswazji? - zagadał khajiit.
Zbliżali się do ustalonej wcześniej tawerny, a po piratach nie było widać żadnych śladów.
- To mój urok osobisty... - uśmiechnął się mag. - A tak prawdę mówiąc, to ja jej nie do końca wierzę - przyznał.
I z tego powodu rzucił kolejny czar, dzięki któremu cała trójka przybrała nieco inny wygląd - Sher stał się odrobinę szczuplejszy i zmienił nieco barwę futra, Tanyrowi przybyło lat i dorobił się zarostu na twarzy o zmienionych rysach, zaś Novio, stale pokaźnych rozmiarów, w niczym nie przypominał siebie.
- Magia to coś wspaniałego - Sher podsumował zmianę ich wyglądu. Teraz piraci mogli szukać wiatru w polu. - Niestety, i na szczęście, nie każdy może się jej nauczyć - khajiit dodał dość głęboką myśl.

Krótko potem, gdy dość beztrosko wyszli zza jednego z budynków, ich oczom ukazał się niemały tłumek piratów, którzy gorączkowo kogoś wypatrywali w oddali, zerkając pomiędzy nimi. Nie musząc się z nimi użerać, Tanyr i Sher, weszli do gospody o kuszącej nazwie “Wino owoców wielu”.
Miejsce było nieznacznie chłodniejsze niż duchota na zewnątrz, ale nadal było bardzo ciepło. W pomieszczeniu było dość sporo osób, głównie khajiitów i ludzi, za sprawą czego panował tam spokojny gwar. Ruth nie było nigdzie widać, ale przy jednym ze stolików popijała wino znajoma para piratów, którą łatwo było rozpoznać po czerwonych wstążkach.
- Nic tu po nas - powiedział cicho Tanyr, gestem uspokajając psa. - Chodźmy poszukać szczęścia gdzie indziej... gdzie jest mniejszy tłok. A potem do portu - dodał jeszcze ciszej.
Sher nie oponował i obaj wyszli z powrotem na ulicę, zasadniczo nie wzbudzając tym specjalnie niczyjej uwagi.
- Jeśli Ruda tam była, to na widok piratów mogła uciec, lub gdzieś się schować - szepnął khajiit.
- Ważne, że nie było jej z nimi - uśmiechnął się Tanyr. - Jeśli jej nie ma w okolicy... - rozejrzał się dokoła, nie dostrzegając nigdzie osoby o czerwonych włosach - ...to chodźmy poszukać jakiejś łodzi - zaproponował.
Sher skinął głową i ruszyli w stronę portu, idąc zupełnie normalnie, jak gdyby nigdy nic. Jednocześnie, nie kierowali się na Marię Osete, lecz zmierzali nieco bardziej na północną część dzielnicy portowej.
- Może coś takiego? - Tanyr wskazał na średniej wielkości łódź rybacką, na pokładzie której kręciło się paru khajiitów.
- Nie rzuca się w oczy - odpowiedział z aprobatą Sher. - Może ja do nich zagadam? - zaproponował.
- Z pewnością dogadasz się z nimi lepiej, niż ja - uśmiechnął się mag. - Masz pole do popisu, a ja poczekam - dodał, rozglądając się dokoła w poszukiwaniu ewentualnych niemiłych niespodzianek.
Sher kiwnął głową na zgodę.

Tanyr wypatrywał potencjalnych zagrożeń, w czym oczywiście towarzyszył mu Novio. Cisza i spokój świadczyły o tym, że najwidoczniej piraci skupili się na okolicy miejsca, w którym zacumowano "Marię Osete". Nikt i nic nie wyglądało podejrzanie.
Sher tymczasem podszedł do khajiitów przy statku i spokojnie porozmawiał z rybakami. Dość szybko wrócił do czarodzieja.
- Załatwione. Wypływamy jak tylko załadują zapasy - oznajmił z zadowoleniem.
- Świetnie - odparł Tanyr. - Powiedziałeś im, że wysiądziemy w połowie rejsu?
- Tak, wiedzą że chcemy się przesiąść. Dziwili się, ale srebro szybko rozwiało ich obawy - powiedział Sher, uśmiechając się zadowolony. - Nie chybimy przesiadki. Oni i tak nie wypływają daleko, bo nie mają kompasu - zapewnił.
- No to poczekajmy chwilę, aż będą gotowi, i odpływamy - powiedział mag.
 
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18-09-2019, 18:54   #53
 
Mekow's Avatar
 
Reputacja: 10167 Mekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputacjęMekow ma wspaniałą reputację
Zevran, nadal pod postacią brzuchatego jegomościa, wrócił do ich kajuty. Khajiitka z którą porozmawiał wydawała się nie mieć żadnego związku z ich przesyłką i piratami. Co prawda byli też i inni nowi pasażerowie, ale przepytanie ich mogło jeszcze poczekać. Teraz, nie warto było ryzykować wykrycia, zwłaszcza że iluzja Tanyra mogła przestać działać w najmniej oczekiwanym momencie... Najważniejszym teraz było spokojnie wypłynąć w morze - ze szkatułką na pokładzie. Była ona całkiem bezpieczna w ich kajucie, pod ich okiem, schowana w jednym z kufrów.
Kaelon leżał na jednym z hamaków, zastanawiając się nad czymś. Mogli tylko czekać...

Zamknęli się w kajucie i siedzieli jak mysz pod miotłą... W pewnym momencie, Iluzja Tanyra zrobiła się niewyraźna i półprzejrzysta a zaraz potem przestała działać. Obaj mężczyźni wrócili do swoich postaci... I czekali dalej.

Z czasem, który zdawał się stać w miejscu, zbyt ciężko im było wytrzymać napięcie. Musieli się czymś zająć! Jako że kart nie mieli, dla zabicia czasu pozostała im tylko cicha rozmowa... i tym się zajęli. Nie zazdrościli Amisowi jego sytuacji, ale byli zadowoleni, że w chwili próby zadbał on o wszystko - a musiało być mu ciężko pogodzić bezpieczeństwo własnego syna, oraz interesów. Zevran powiedział o Adii podróżującej z południa i szukającej chętnych na zakup kakao. Śnieżny elf zaś, zdradził że wieczorem może przesłuchać pozostałych, ale zaraz po wypłynięciu rzuci zaklęcie, które schłodzi nieco powietrze w ich kajucie, bo naprawdę mu za gorąco. A skoro mowa była o mroźnym wietrze, powtórzyli ustaloną parę dni temu strategią, która choć zaimprowizowana sprawdziła się przeciwko piratom.

Rozmawiali sobie spokojnie, gdy usłyszeli wyraźny głos Amisa Cabrery.
- Rzucić cumy! Podnieść żagle!
Udało się! Opuszczali port!


* * *


Tanyr, Sher i Novio czekali cierpliwie aż rybacy będą gotowi do wypłynięcia. Czas im się dłużył, ale nikt nikogo nie poganiał. Obaj siedzieli spokojnie w cieniu, starając się nie zwracać na siebie uwagi, a jednocześnie uważnie obserwować otoczenie... W pewnym momencie czarodziej wyczuł, że jego zaklęcia iluzji przestają działać, więc ukradkiem rzucił je ponownie. Nie chciał wystraszyć prostych khajitów nagłą zmianą wyglądu oraz wdawać się w dodatkowe wyjaśnienia. Nie wspominając o tym, że piraci mogliby ich dostrzec.

Wkrótce jednak zaproszono ich na łódź... I wypłynęli na ryby. Nie odpłyneli daleko od lądu - tak aby z całą pewnością mieć go w zasięgu wzroku, nawet jeśli morze ich zniesie. Chodziło oczywiście o to, że stan majątkowy rybaków nie pozwalał im na zakup czegoś tak drogiego jak kompas. Aczkolwiek taki był właśnie plan - mieli nie oddalać się zbytnio.
Podczas gdy jedni zajęli się sieciami i połowem ryb, Tanyr i Sher wyglądali Marii Osete, na którą mieli się przesiąść... Znowu musieli długo czekać, a zrobić mogli niewiele...


* * *


Zevran i Kaelon usłyszeli wyraźne pukanie do drzwi. Było niezbyt długo po tym jak wpłynęli i nie powinni byli się jeszcze ujawniać, ale na szczęście w drzwiach stanął sam Cabrera.
- Panowie, chyba mamy pozostałych, ale pewności nie mam. Musicie potwierdzić - powiedział Amis.

Zevran poszedł więc z nim. Kapitan dysponował lunetą, której oczywiście użyczył Piwnemu Rycerzowi. Jednak mimo iż mężczyźni na łodzi rybackiej machali do nich i zachowywali się jakby właśnie na nich czekali, to wyglądali oni całkiem obco... Nie trudno było się domyślić, że Tanyr mógł użyć iluzji także na nich i właśnie po to Zevran był potrzebny - aby potwierdzić kogo wpuszczają na pokład.


Wszyscy mieli być lada moment w komplecie.
Choć statek Cabrery był dużo większy od łodzi rybackiej, przesiadka z jednego na drugie nie była trudna - nawet dla czworonożnego Novio. Wykorzystując nabyte niedawno doświadczenie, opuszczono z Marii szalupę - ale nie do końca i to do niej właśnie wskoczyli nowi pasażerowie... Oczywiście dopiero po zapłaceniu dobrym rybakom za ich pomoc.

Ostateczna tożsamość została potwierdzona w kilku prostych zdaniach, a jakby tego było mało, Tanyr zdjął wszystkie trzy iluzje, ujawniając ich prawdziwe oblicze. Novio też poznał swoich i dawał o tym znać energicznie machając ogonem.
Byli w komplecie, na pokładzie Marii Osete! Statek którym płynęli odbijał na pełne morze, w kierunku Wielkiej Doliny Zieleni, z nimi i szkatułką na pokładzie. Odnieśli sukces!

- Witamy na pokładzie! Już się martwiliśmy! - Kaelon głośno i wyraźnie dołączył się do rozmowy, stojąc w drzwiach łączących pokład z korytarzem. Skinął Tanyrowi głową na znak pochwały dobrze wykonanej roboty - gdyby nie iluzje, musieliby nieźle kombinować.
Zaraz potem, odwrócił się i spojrzał w głąb korytarza. Zamienił z kimś dwa słowa i w polu widzenia stanął lekko zdezorientowany Brodie. Obaj szybko dołączyli do zgromadzenia pośrodku pokładu.
- Ale jak się zaokrętowaliście? - dopytywał się chłopak.
- Dzięki magii - odpowiedział krótko Sher.
- Dzięki Tanyrowi - sprostował Kaelon.
- To znakomicie, yyy, gratuluję - powiedział speszony Brodie, robiąc parę skromnych kroków wstecz, aby zaraz potem skłonić się nieznacznie i oddalić się na dobre.
- Na statku jest jeszcze pięcioro innych pasażerów - Zevran poinformował Tanyra i Shera.
- Za dwóch mogę ręczyć - powiedział Amis - Reszta też nie powinna sprawiać kłopotu - dodał od razu.
- A gdzie jest nasza szkatułka? - Tanyr spytał o najważniejsze.
- Bezpieczna w naszej kajucie - odparł Kaelon i nieznacznie wskazał odpowiedni kierunek... Na drzwi prowadzące do kajut... Obecnie pustych kajut, skoro wszyscy oni byli na pokładzie! Te same drzwi, za którymi Brodie Cabrera zniknął w pośpiechu, krótko po tym jak ich zobaczył!

Zevran i Tanyr wymienili spojrzenia i obaj czym prędzej ruszyli do kajuty.
Już w korytarzu usłyszeli głos młodzieńca. Gdy jednak zbliżyli się do drzwi mogli odetchnąć z ulgą. Głos Brodiego nie dochodził z ich kajuty po prawej, a z tej należącej do kapitana, po lewej.

- ... Wszyscy, cała ekipa. Użyli czarów - udało im się usłyszeć głos Brodiego.
- Dobrze dzióbku, - odezwał się słaby, znany im skądś kobiecy głos - ale nie chcemy już mieć z tą bandą do czynienia - powiedziała.
Zevran i Tanyr nadstawili uszu.
- Naprawdę? - zdziwił się młodzieniec.
- Tak. Wysłałam zwiad do tej karczmy, Lochu. Ten człowiek z którym dobili transakcji jest nekromantą! Pysiaczku, trzymaj się z dala od nich i jeszcze dalej od tej szkatułki! To może być bardzo niebezpieczne! - Wyjaśniła zdecydowanym głosem kobieta.
- Naprawdę nekromanta? - głos Brodiego zdradzał oznaki strachu.
- I to nadal praktykujący! Do tego ma przy boku przynajmniej dwie wampirzyce. Ale to dobrze, bo mogę dobrze zarobić - odpowiedziała.
- O, a co zamierzasz? - dopytywał się chłopak.
- Wezmę tutejszego stróża i jego ciołków, razem załatwimy nekromantę i dostaniemy nagrodę. Raz że zgodnie z prawem, a dwa to będę mieć wsparcie i mniej ryzykować straty w załodze - wyjaśniła.
- Czyli jednak będziecie walczyć. Będę się martwił o ciebie - zdradził z troską.
- Spokojnie dzióbku, dobrze się przygotujemy. Dam znać zaraz jak tylko skończymy. A ty uważaj na tych nekromanckich kurierów!
- Oczywiście moja piękna - zasłodził chłopak.

Zevran i Tanyr ponownie wymienili spojrzenia. Wyglądało na to, że problem piratów mieli z głowy, ale mimo to...
 
Mekow jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 00:15.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167