Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 25-03-2018, 16:01   #51
 
Wisienki's Avatar
 
Skurwysyn był w zasięgu i wyglądał niepokojąco żwawo co już nie podobało się Janie. Co gorsza oni również byli w zasięgu pioruna. W tym monecie był tylko jeden priorytet.

Odruchowo sięgnęła po broń.

Wzięła głęboki oddech.

Wymierzyła.

Pociągnęła za spust.

Poczuła odrzut a kula ze światem przecięła powietrze - na pohybel skurwysynom. Jana nie czekała na efekt tylko od razu rozpoczęła przygotowania do oddania kolejnego strzału.

 
__________________
Wiesz co jest największą tragedią tego świata? (...) Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć. Ruchome obrazki - Terry Pratchett

Ostatnio edytowane przez Wisienki : 25-03-2018 o 20:33.
Wisienki jest offline  
Stary 25-03-2018, 20:58   #52
 
Mi Raaz's Avatar
 
Przesiadka była prosta w teorii. Dziewczyna wskoczyła na miejsce kierowcy jeszcze zanim Ferad się zdążył z niego usunąć. W tym wszystkim była jej zgięta w pół dwururka i jego sztywna i długa włócznia. Ta zmiana po całym stresie związanym z dotychczasową podróżą trwała, toteż Ferad odpuścił i otworzył drzwi od strony kierowcy. Wysiadł i pochwycił swoją broń oburącz.

Jana przekręciła klucz w stacyjce. Auto zakręciło kilka razy, ale nie zaskoczyło. Wyłączyła i włączyła ogrzewanie i powtórzyła próbę odpalenia. Zadziałało. Samochód był na chodzie. Mogli ruszać w głąb przesmyku, na którego skraju się zatrzymali. Był jeszcze tylko jeden problem…

Złapała dwururkę i wymierzyła przez otwarte drzwi… wprost w plecy Ferada.
Kartograf z włócznią i stalową nogą powalił Jaszczura z Piorunem. I wyszedł z tego bez szwanku. Teraz przykładał ostrze włóczni do szyi pomalowanego dziwną farbą mężczyzny. Jednak Kartograf nie przywykł do odbierania życia. Nawet w samoobronie. Głowa ofiary rozprysła się jak arbuz po trafieniu Jany. Ona widziała zbyt wiele masakr w karawanach zaatakowanych przez Jaszczuroludzi, żeby mieć skrupuły.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline  
Stary 25-03-2018, 22:18   #53
 
Ehran's Avatar
 
Victor przez chwilę stał nad powalonym mężczyzną. Jego nozdrza rozchylały się i kurczyły jak u jakiegoś podnieconego zwierza. Dopiero po chwili mięśnie szczęk rozluźniły się, a Victor opuścił bojową postawę. Skinął głową, jakby w uznaniu.
Victor wyciągnął dłoń do Grit 'a i pomógł mu wstać.
Na pytanie mężczyzny odrzekł jedynie - To się jeszcze okaże. Nim podejmę decyzję, będę miał do ciebie kilka pytań. - Victor spojrzał ostentacyjnie w stronę Pir 'a i prowadzonego przez niego mężczyznę. - Jednak wpierw mam inną sprawę do załatwienia.
Victor ruszył do Pir 'a i reszty. Jedynie wzrokiem nakazał Vanessie by zajęła się małą mutantką.
 
Ehran jest offline  
Stary 26-03-2018, 02:43   #54
 
Icarius's Avatar
 
Tomi podrapał się wymownie po głowie.
- Zabiliśmy kilku może w końcu odpuszczą. Nie pewnie nie odpuszczą. - pokręcił głową zawiedziony. - Ganiać się z nimi może być ryzykownie. Chociaż pewnie nie mniej niż wysadzać. Luna bezpieczna odległość do wysadzenia i najprostsza na to metoda z zachowaniem takiego dystansu?
 
Icarius jest offline  
Stary 26-03-2018, 13:31   #55
 
Wisienki's Avatar
 
Samochód zapalił, przez moment zastanawiała się czy po prostu nie odjechać zostawiając tu Ferada, postanowiła jednak dać mu jeszcze jedną szansę. Był silny, a ona musiała sypać, nadawał się więc na jej nocnego stróża. Fakt, że na razie niezbyt dobrze radzi sobie z zabijaniem, przemawiał wprawdzie na jego niekorzyść, jednak był jeszcze młody i zdąży się nauczyć jeśli przeżyje dostatecznie długo. Zresztą najważniejsze aby w razie czego zdążył ją obudzić...

- wsiadasz - krzyknęła wychylając się aby otworzyć mu drzwi od strony pasażera.

W głowie miała już plan. Chciała schować samochód w wąwozie, zająć dogodną pozycje do strzelania, dla siebie i Kartografa poczekać, aż minie ich ciężarówka i potem ostrzelać nieprzygotowanego nieprzyjaciela z boku, może trafią, chociaż pewnie nie. Nie zdążą się zatrzymać więc pojedzie za nimi biorąc wroga w dwa ognie. Plan ten trzymał się kupy i wydawał się być sensowny. Z zadowoleniem uśmiechnęła się pod nosem. Postanowiła jednak na razie nie mówić nic na ten temat Kartografowi. Po pierwsze nie ufała mu, już nie... a po drugie nie wierzyła aby był w stanie wnieść jakaś sensowną cegiełkę do jej planu
 
__________________
Wiesz co jest największą tragedią tego świata? (...) Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć. Ruchome obrazki - Terry Pratchett

Ostatnio edytowane przez Wisienki : 26-03-2018 o 13:36.
Wisienki jest offline  
Stary 26-03-2018, 22:48   #56
 
Mi Raaz's Avatar
 
Rozdroża

Facet w kapeluszu zaklaskał na pokaz siły. Stał kilka kroków od Pira i Lucy. Grit powoli podnosił się z piachu. Zaczął kręcić ramieniem, jakby je nadwyrężył i próbował rozmasować. Vanessa podeszła do dziewczynki w błyskawicznym tempie. Nie miała też problemu z tym, żeby ją zatrzymać. Młoda była wygłodniała, a po otrzymaniu kawałka suszonego mięsa gotowa była rzucić się za dziewczyną w płomienie.

- Widzę, że przychodzę do dobrych ludzi. Opłaci się wam. Obiecuję - mówił niepytany kapelusznik.

Baza Wojskowa.

- Brak danych o ilości materiału. Rekomenduję pozyskanie materiału i sporządzenie zapalnika. Analiza masy i jakości materiału w tej chwili niemożliwa. - przemówił głos z syntezatora.
Cóż, raport Luny dawał wybór: albo wykopią ten ładunek wybuchowy, albo ruszą do szaleńczej ucieczki.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline  
Stary 27-03-2018, 19:58   #57
 
ShrekLich's Avatar
 

- Wsiadam. - Odpowiedział krótko i wsadził włócznie na chwile w piasek. Wytarł szybko resztki po mózgu jaszczuroludzia w glebie i wsiadł prędko do samochodu. Po zajęciu miejsca, położył włócznie koło siebie i podniósł z ziemi swój plecak, sprawdzając, czy nic się nie stało z antybiotykami przy gwałtownym hamowaniu. Upewnił się też, że nic się nie stało z mapą. Następnie zamknął torbę i spojrzał, po raz kolejny tego dnia, za siebie. Potem odwrócił się do szyby i czekał, aż Jana ruszy pojazd z miejsca.

Zanim cokolwiek powiedział, przez chwilę się wahał, czy w ogóle wsiadać czy nie, skoro samochód i tak był już wątpliwego stanu. Do tego był świadom, że po dzisiejszym dniu czeka go wiele dogryzek, ale ostatecznie przypomniało mu się, że zostawił swój plecak w pojeździe, a w nim mapę. W związku z tym po prostu wsiadł i starał się nie myśleć, co go znowu spotka przez te znajomość.
 
ShrekLich jest offline  
Stary 27-03-2018, 21:22   #58
 
Ehran's Avatar
 
Victor podszedł do kapelusznika. Pir krótko wprowadził Victora w sytuację. Grupka zeszła z widoku, znajdując jakieś ustronne miejsce na poufną rozmowę.

- Ochrony potrzebujesz, tak? Dobra. Kilka krótkich pytań. - Victor nie bawił się w konwenanse, przeszedł od razu do sedna.
- Ile wozów liczy karawana i jakich? Jaka jest maksymalna prędkość najwolniejszego wozu, z jaką średnią prędkością porusza się karawana? Ile macie luf, jaki zasięg, ilu cywili, dzieci? Przewozicie coś szczególnego? - Victor podniósł rękę by zapobiec ewentualnemu sprzeciwowi. - Nie pytam co, tylko czy może nam to ściągnąć nietypowo uparte sępy na głowę.
- Czy - tu wtrąciła się Lucy -macie dość zapasów wody, jedzenia i paliwa by w razie potrzeby ominąć jedną albo dwie osady? - to było ważne, gdyby okazało się, że jakaś osada została spalona lub opuszczona lub gdyby ktoś na nich czekał.
- Jaką trasą będzie podążać karawana? - kontynuował Victor. Musiał ustalić na ile ich trasy się pokrywają, a tym samym ustalić z potencjalnym pracodawcą, jak daleko mogą im towarzyszyć.

- Ile płacisz? - padło ostateczne pytanie z ust Vanessy.

Po ustaleniu tych drobiazgów Victor skinął głową.
- W porządku, kiedy ruszamy?
 
Ehran jest offline  
Stary 27-03-2018, 22:46   #59
 
Mi Raaz's Avatar
 
Pościg.

Siedzieli w aucie i sunęli dalej. Nie było czasu się zatrzymywać. Musieli przygotować pułapkę. No i sprawnie to rozpracować. Zdjęli dwa łaziki z pięciu, które zauważyli. Mieli przewagę czasu. Mogli wykombinować coś spektakularnego. Oczywiście z użyciem drugiego przewróconego wozu i pozostawionych Piorunów byłoby im łatwiej, jednak dotychczasowa droga udowodniła im w pewnym stopniu, że takie rzeczy są niepotrzebna, a oni doskonale radzą sobie jako zespół.

Ściany były dość strome, ale znaleźli miejsce, które pozwoliło im się zaczaić. Mogli zrzucić lawinę kamieni na przejeżdżających i zatarasować im drogę. Walkiria stała skryta za załomem skalnym. Mogła posłużyć za przynętę, albo ruszyć w pościg.

W ciasnym przesmyku ciężarówka zwolniła, blokując jednocześnie przejazd dla ścigających.

Rozdroża.

Bill odpowiadał z chęcią.
- Siedemnaście aut. Z waszymi dziewietnaście. Dwie cysterny. Pięć ciężarówek z transportem. Reszta to obstawa. W tym jeden quad. Reszta to samochody. Limitują nas cięzarówki i przy tych drogach ciężko będzie jechać szybciej niż sześćdziesiąt na godzinę. Myślę, że trzeba przyjąć czterdzieści jako średnią. Mamy ponad pięćdziesiąt luf. Dwie snajperki. Reszta, to automaty i śrutówki. Za cywili możesz uznać mnie - poprawił kapelusz ukazując wykałaczkę, którą żuł.

- Domyślacie się, że przewozimy coś szczególnego. W końcu zrekrutowałem małą armię. Większość zwykłych najeźdźców rozrzucimy jak gnój po polu, więc pewnie nawet nie wjadą w zasięg naszej lornetki. Ale tak, może się trafić coś grubego. Mamy dwie cysterny z paliwem. Zapas wody każdy organizuje we własnym zakresie i trzyma we własnym wozie. Jedziemy do ruin Kapsztadu, ale trasy nie poznacie. Będziemy ustalać tylko kolejny punkt docelowy. Na koniec dnia. Płacimy w antybiotykach i narkotykach. Starczy wam na dwa, może trzy miesiące rauszu.

Po dopiciu rozcieńczonego drinka Bill dodał:
- Ruszamy jutro przed świtem.
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline  
Stary 29-03-2018, 15:11   #60
 
Ehran's Avatar
 
Victor wydawał się coś przeżuwać. Jego szczęki pracowały wytrwale jakby żuł coś twardego. W rzeczywistości był to jedynie kolejny, z niekontrolowanych odruchów.
Kilka razy kiwnął głową z aprobatą, gdy mówił Bill. Wydawało się, że to świetny interes. karawana Bill 'a nie dość, że zapewni zapłatę, to jeszcze odstraszy drobniejszych drapieżców. Same zalety. Troszkę gorzej było z fantami przewożonymi przez Bill 'a. Na pewno ściągną kogoś, kto przygotuje się na to, co Bill ma ze sobą. A to znaczy poważną walkę. Jednak, podróż była długa, jeśli mógł zamienić wiele małych bitew na jedną dużą, to była to opłacalna zamiana.
Victor popatrzył po towarzyszach. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to był to ten moment, by się nimi podzielić. Wszyscy jednak potwierdzili lub przemilczeli. Na chwilę dłużej Victor zawiesił wzrok na Pirsie, by zbadać, co ono tym myśli. Pir wzruszył ramionami, - Dla mnie bomba. - potwierdził i on.
- Zapłata dobra. Warunki też. Nie robimy za mięso armatnie, ale będziemy was bronić. - zadecydował Victor podając rękę Bill 'owi.

Przez chwilę jeszcze rozmawiali, by dopiąć wszystkie szczegóły, jak choćby uzgodnić komunikację radiową i inne pierdoły.
Gdy się pożegnali, Victor zwrócił się do towarzyszy.
- Chyba czas pogadać z Grit 'em. Też miał sen. Też chce na płaskowyż. Konkretniej, chce tam jechać z nami. - Victor pragnął usłyszeć opinię pozostałych.
Gdy to przedyskutowali, ruszyli wspólnie by pogadać z Grit 'em.

Rozsiedli się wygodnie w tylnej części naczepy. Victor rozstawił kilka rozkładanych krzesełek. Postawił na stół butelkę swego samogonu i kilka plastikowych kubeczków.
Miejsce w którym siedzieli było swego rodzaju przedsionkiem, wiatrołapem. Od reszty naczepy oddzielała ich kotara z starych futer, zaraz za którą znajdowała się mocna krata. W osadach, gdy nie można było rozstawić namiotu, tutaj był urządzany sklepik. Poza tym, był to bufor, gdyby ktoś wdarł się od tyłu do naczepy, nie mógł od razu przejść dalej.
- Opowiedz nam o sobie Grit. Skąd jesteś i czym zarabiasz na chleb? - zapytała Lucy.
Vanessa tymczasem zniknęła z małą mutantką głębiej w naczepie. Postanowiła poszukać jakiś ubrań dla małej. Czegoś nieco lepszego niż te łachy co miała na sobie.
- Walczysz czymś innym niż nożami? - dopytał Victor, szukając wzrokiem jakiejś broni palnej.
- Jak tu trafiłeś, masz jakiś samochód? - dodała Lucy po chwili.
- Czemu obchodzi cię, co czysta pani kazała? - zapytał chrapliwym głosem Victor. W jego głosie słychać było nieskrywaną nutkę pogardy, jakby on sam miał do kobiety i jej życzeń jakiś uraz.
 
Ehran jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:31.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170