Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 01-04-2018, 19:10   #61
 
Arvelus's Avatar
 


Tomy zapytał metalowego ptaka o dokładni to co zapytałby Malakai więc ten milczał, wyczekując odpowiedzi. W tym czasie wciąż nasłuchiwał i obserwował jedyne wejście, by nie pozwolic kurduplom wlać się do środka. Rozważał czy zabicie awangardziarza było najlepszym co mógł zrobić… może gdyby go wziąć za kark, solidnie nastraszyć i wypuścić to by taktyka terroru okazała się lepsza? Odgonił myśli. Nie miały one teraz sensu.

 
Arvelus jest offline  
Stary 04-04-2018, 11:22   #62
 
Wisienki's Avatar
 
Jechała obserwując drogę. Doświadczenie życiowe uczyło ją, że w każdym wąwozie znajdzie się przynajmniej jedno dobre miejsce na zasadzkę. Gdy z odległości zobaczyła wystającą półkę skalną poczuła dreszcz emocji, to było wystarczające dobre miejsce. Nie chciała ryzykować, że nie znajdzie innego równie dobrego a tym samym wystawiać się na zbędne ryzyko.

Zaparkowała Walkirię w cieniu półki skalnej, chroniącej ją chociaż częściowo przed oczyma ciekawskich. Zgasiła silnik, nie wiedziała jak długo będą czekać na pościg, a nie chciała marnować paliwa.

Półka skalna dawała wiele interesujących możliwości, zegar jednak cały czas nieubłaganie odliczał, zaś ona nie wiedziała ile czasu jej zostało. Nie chciała ryzykować, że pościg ich minie zanim będą gotowi. Postanowiła więc postawić na sprawdzone klasyczne rozwiązanie. Wzięła swojego Colta, podała Kartografowi dwururkę, po czym gestem wskazała mu dogodny punkt strzelecki na półce skalnej. Doświadczenie życiowe podpowiadało jej, że będzie miała dobry widok na przeciwnika, zaś znajdujące się na nim głazy pozwolą jej się ukryć przed okiem nieprzyjaciela.

Miała nadzieję, że Kartograf poza oddaniem strzału ciśnie w goniący ich samochód jakimś większym kamieniem, lub dwoma, nie liczyła jednak na to, porostu miała taką nadzieję i aby zmaksymalizować szansę na jej ziszczenie zebrała kilka solidnych kamulców, kładąc je tuż obok Kartografa.

Następnie bez słowa sprawdziła, czy z jej rewolwerem jest wszystko w porządku po czym, ukryta za głazem przyjęła pozycję strzelecką.

Nadsłuchiwała.
 
__________________
Wiesz co jest największą tragedią tego świata? (...) Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć. Ruchome obrazki - Terry Pratchett

Ostatnio edytowane przez Wisienki : 04-04-2018 o 13:28.
Wisienki jest offline  
Stary 04-04-2018, 16:13   #63
 
Mi Raaz's Avatar
 

Rozdroża.

Grit siedział wpatrując się w otaczających go ludzi. Przeżuł coś, a potem splunął.
- Jestem wilkołakiem - powiedział, jakby czekając aż zrobi to wrażenie na pozostałych.
Nie doczekał się.

Na pytanie Victora odpowiedział:
- Radzę sobie z obrzynem.

Było to o tyle zabawne, że rozrzut takiej broni w zasadzie eliminował potrzebę jakiegokolwiek celowania. W zasadzie kierowało się ją z grubsza w stronę celu i wciskało spust. Po wszystkim otwierało oczy sprawdzając czy z celu zostało coś poza mięsem mielonym. Bo wszystko w promieniu 4 metrów zmieniało się w mielone. A dalej? Cóż… głupie dwadzieścia metrów i może kilka kawałków śrutu dotarłoby do celu. No ale Grit sobie “radził”.

- Mam motocykl.

Dalsze pytania pokazały charakter młodego wilkołaka. Lakoniczne odpowiedzi. Unikanie odpowiedzi na pytania osobiste. Krótka historia o tym, że jest pistoletem do wynajęcia. Lucy szybko domyśliła się, że bardziej zabójcą niż najemnikiem. Szykowali się do wyprawy, ale czy Grita uwzględniać w podziale zysków?

- Wiecie, myślę, że wilkołaki mogą być czymś więcej niż dzikimi bestiami. Niż obiektem polowań wampirów. Powinniśmy władać wszystkimi ludźmi. Takie jest powołanie mojego rodzaju. A Biała Pani to umożliwi.

Jakoś nikt nie miał serca przygaszać jego młodzieńczego zapału. Tymczasem trójoka dziewczynka wróciła wraz z Vanessą. Grit spojrzał ze zdziwieniem. Najwyraźniej nie planował więcej spotykać się z dzieckiem.
- Eee, planujecie ją zaćpać i słuchać wróżb?

Następnego ranka Rozdroża zapełniły się różnymi wozami. Było też kilka ciężarówek, które mieli chronić. Wyruszyli zaskakująco szybko, jednak nie mieli kogoś, kto ustawiłby ich w jakąkolwiek formację bojową.

Baza.

Luna protestowała.
- Nie posiadam odpowiednich danych. Przyjmuję, że ładunek powinien być odpalony zdalnie przez impuls elektryczny. Natężenie 10 amperów, prąd rzędu 5 woltów. Bezpieczna odległość: brak wystarczających danych do określenia. Trzydzieści metrów przy założeniu otwartego wybuchu. Nie uwzględniam osłabienia konstrukcji murów.

Dobrze było planować kolejne posunięcia. Ale ktoś fizycznie musiał wykopać ładunek ze sterty gruzu. Potem trzeba wykombinować jak się wydostać. skąd wziąć impuls elektryczny? A może wysadzić gruzy i wydrzeć się na powierzchnię.

Zasadzka.

Ciężarówka zbliżyła się bardzo szybko. Ledwie zdążyli zająć pozycje. Gdy przejechała pod nimi na półce skalnej zatrzymało się ciało jednego ze ścigających. Prawdopodobnie wskoczył na auto i nie zdążył uniknąć przeszkody. Kartograf strzelił raz trafiając w sam środek jednego z aut. Jednak samochód okazał się odporny na trafienia, a naboje z dwururki ledwie przebiły pancerz, nie zagrażając załodze.

Jana czuła jak przepełniał ją gniew Gai. Widziała jak pościg niemal zwalnia na jej oczach. Słyszała w swych uszach szum własnej krwi. Pociągnęła delikatnie za spust. Kula trafiła w pierwszy z wozów. Kierowca oberwał. Jego jęk był niesłyszalny wśród warkotu silników.

Tymczasem wilkołaczka celowała już w kolejny z nadjeżdżających pojazdów. Tym razem trafiła w oponę. Wszystkie wozy przejechały pod łukiem, praktycznie nie zwalniając. Nikt nie mógł zauważyć stojącej ciasno przy ścianie Walkirii.

Po kilkuset metrach dwa samochody się zderzyły. Jeden nie miał sprawnego kierowcy, a drugi z rozszarpanym kołem nie był w stanie skutecznie ominąć poprzednika. Zderzenie zaowocowało wielkim hukiem, ale nie było widać płomieni. Czyżby wszyscy mieli końcówkę paliwa?
 
__________________
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe.

”Ludzie nie chcą słyszeć twojej opinii. Oni chcą słyszeć swoją własną opinię wychodzącą z twoich ust” - zasłyszane od znajomej.
Mi Raaz jest offline  
Stary 04-04-2018, 17:27   #64
 
Wisienki's Avatar
 
Jana najchętniej wywinęłaby hołubca z radości - ten palant sam się załatwił, nawet nie było trzeba mu pomagać. Jednak pozostała bez ruchu gotowa oddać strzał gdy tylko z któregoś pojazdu wyłoni się jakaś nieostrożna głowa. Nie kochała Jaszczurów, oj nie....

Po chwili spojrzała na Kartografa i bez słowa podała mu naboje by przeładował. Nic nie mówiła, ale zaczęła się zastanawiać się czy w razie wybuchu będą bezpieczni stojąc w tym miejscu a co bardziej istotne czy Walkiria jest bezpieczna. Niby na pierwszy rzut oka wydawało jej się, że tak, nie była jednak pewna.

Wiatr delikatnie rozmawiał chmury.

A ona oddała pierwszy strzał.
 
__________________
Wiesz co jest największą tragedią tego świata? (...) Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć. Ruchome obrazki - Terry Pratchett

Ostatnio edytowane przez Wisienki : 07-04-2018 o 10:21.
Wisienki jest offline  
Stary 04-04-2018, 22:11   #65
 
Icarius's Avatar
 
- Dobra nie ma co się pierdolić. - zawyrokował Tomi. - Zabijasz tych co podejdą za blisko. Wykorzystamy zasłonę i damy im do wiwatu. Odpuszczą jak zabijemy odpowiednio wielu. Znudziły mi się podchody. Jak się ładnie zgrupują to im się z granatu dowali. Te natręty chronią bazę ma to taki plus, że może te poziomy bazy mają jeszcze jakieś zapasy. To cholerna baza wojskowa a my mamy gigantyczną ciężarówkę. To musi się jakoś uzupełnić - mrugnął do Malakaia.
 
Icarius jest offline  
Stary 07-04-2018, 10:04   #66
 
noboto's Avatar
 
Pir popatrzył na nowego dokładnie lustrując jego osobę.
-Nie jestem przekonany, jedyne co potrafisz jak twierdzisz to bycie wilkołakiem, nic więcej przydatnego nie umiesz?-

W sumie cała ta sytuacja rozbawiła Pira;
Typ zjawia się z nikąd, KAŻE nam byśmy go wzięli do drużyny.
Wyzywa do walki i dostaje wpieprz.
Pir kisł wewnętrznie od rozbawienia.

-Ale wszystko zależy od Victora, to jego pojazd i to on decyduje kto do niego wsiada, ale żeby była jasność z przodu są tylko trzy miejsca i wszystkie zajęte- założył rękę na rękę i czekał na reakcje Victora lub nowego, nie chciał my się siedzieć w towarzystwie nowego, nie spodobało mu się jego wejście, oraz trochę tak z dupy się pojawił co wzbudzało podejrzliwość u Pira.
 
noboto jest offline  
Stary 07-04-2018, 20:48   #67
 
ShrekLich's Avatar
 
- Cholera. - Ferad zaklnął, gdy pociski z dwururki nie wyrządziły jakichkolwiek szkód napastnikom.
Spojrzał wtedy tylko na Jane, która wciąż miała naładowany pistolet i śledził pocisk, w momencie wystrzału. W pierwszej chwili sądził, że chybiła, ale jego podejrzenia wkrótce zrewidował drugi strzał i zderzenie samochodów.

Po pierwszym strzale patrzył tylko w napięciu na Jane i czekał, aż odda drugi. Gdy zobaczył zniszczoną oponę i wypadek dwóch wozów, uśmiechnął się lekko pod nosem i obrócił do Jany, która podała mu naboje. Złapał je i przeładował dwururkę, po czym wycelował ją w ziemie.
- Poczekajmy chwilę, to może im baniaki rozerwie. - Powiedział tylko i patrzył na wozy w dali.
 
ShrekLich jest offline  
Stary 09-04-2018, 21:30   #68
 
Ehran's Avatar
 
Victor postukał palcami po metalowym blacie rozkładanego stolika.
- Pir ma rację. Bycie wilkołakiem, to ekstra. Ale nie gwarantuje ci darmowego piwa. Na to trzeba sę zapracować. - Victor zamilkł na chwilę.
- Dobra młody, robimy tak. Bierzemy cię na próbę. Będziesz się słuchał, będzie dobrze. Jak nie, kopa w zad i do widzenia.
Victor miał złe przeczucia, co do młodego. Z drugiej jednak strony, wolał mieć go tam, gdzie mógł mieć go na oku. Nie wątpił, że Grit podąży za nimi, gdyby go teraz odprawił.
- Masz Krótkofalówkę? Jak nie, to ci jakąś znajdziemy. - komunikacja była kluczem. Victor nie zamierał pozwolić by ktokolwiek z grupy szlajał się bez tego.

Wilkołak zerknął na małą dziewczynkę. Potem spojrzał ponownie na Grita. - Udowodniła swą moc. Może się przydać. Odnaleźć białą panią nie jest łatwo, po drodze czekają nas wrogowie, kryjąc się w mrocznych dziurach i węsząc naszej krwi. Może mała pomoże nam, może nie. Je niewiele, więc zaryzykuję. A i będzie miała lepiej niż tu w tej noże. Masz z tym jakiś kłopot Grit?

***

Rano
Victor stał z Pir 'em na dachu ich jadącej ciężarówki. Był to dość dogodny punkt obserwacyjny. Naczepa była wysoka i miała składane barierki, których można było się trzymać i które chroniły przed wypadnięciem.
- popaprani amatorzy. - warknął Victor. Chwycił za radio i skontaktował się z Bilem. Bądź co bądź, to był jego chlebodawca, zatem należało go uprzedzić.

Gruba Berta zaryczała głośno poprzez syreny i przyśpieszyła. Wzbijając w powietrze tumany kurzu wysunęła się na przód karawany. Gdy ciężarówka oddaliła się nieco, ponownie rypnęły syreny, a ciężarówka zatrzymała się w poprzek drogi tarując karawanie przejazd.
Victor zeskoczył z dachu i wyszedł na przeciw nadjeżdżającej karawanie.
Stał i czekał spokojnie, aż pojazdy podjadą. Jeden po drugim ciężarówki zatrzymywały się. Niektóre trąbiły. Kilka lżejszych pojazdów pojechało dalej, zataczając koła. Pełen chaos. Dokładnie to czego Victor się spodziewał.

- Zapraszam korowców i obstawę do mnie! - ryknął nad gwarem Victor.
Niechętnie ludzie zaczęli wychodzić z szoferek. Zapewne by tego nie zrobili, gdyby nie Bil, który został wcześniej poinformowany.

- Dobra, słuchać patafiany. Co to do kurwy nędzy było? - ryknął Victor na kierowców i szefów obstawy. - Jak zwiecie ten szyk? He? Głośniej bo kurde coś niedosłyszę!? Nie nikt? To ja wam powiem. Luźne gówno. Koniec z tym. Chcę zwiad z przodu, co najmniej 3 do 5 kilometrów. Torwar w środku kolumny. Na Z przodu ciężkie pojazdy zdolne do taranowania. Całkiem z tyłu kilka, które mogą posłużyć jako platformy strzelnicze na wypadek ataku od tyłu. Pojazdy mają trzymać równe odstępy. Wozy bojowe na flankach, z przodu i z tyłu.
Victor przechadzał się raz w lewo raz w prawo. asfalt pod jego ciężkimi butami chrzęścił nieprzyjemnie.
- Jest nas dużo. Ale nie możecie polegać na liczebności. Widziałem większe karawany rozszarpane i rozwleczone po pustyni. Wiecie jaki jest trick? Oddzielić kilka wozów i wystraszyć resztę. Tak robią wilki, gdy atakują duże stado. - Victor zamilkł, by dać im to przetrawić. Nie byli na pewno żółtodziobami. Widzieli swoje w swych podróżach.
- Dlatego my pokażemy zęby. Jeśli nas zaatakują. Macie słuchać komend przez radio. Ciężarówki zewrą szyki, a obstawa będzie odpędzać wroga. Lecz jeśli jakaś ciężarówka zostanie w tyle, reszta zawraca i i robi koło dookoła niej. Mur z ciężarówek. Taki własny pierdolony fort. Złamią sobie zęby na nim i odjadą. A my będziemy mogli przeprowadzić naprawy i może nie stracimy ciężarówki. Zrozumieliście? Nie!? Nic nie szkodzi. Zaraz to przećwiczymy. Do wozów.

Victor wpatrywał się przez chwilę jak ludzie niechętnie wracają do pojazdów. Dopiero potem wrócił na dach pojazdu.
Zaczął od nadania każdemu pojazdowi numeru. Trudno w ferworze walki wołać, hej ty kierowco tego żółto czarnego pickupa, nie, tego po lewej... masakra... a w walce każda sekunda się liczyła.
Potem wraz z Pirem rozstawił pojazdy. Tak by każdy wiedział, gdzie jest jego miejsce. Jak daleko ma się trzymać od jakiego pojazdu i co jaki czas ma meldować swój stan.

Z Bilem sprzeczał się przez jakiś czas na temat częstotliwości ćwiczeń. Victor chciał przeprowadzać je często... Bil mniej... wiadomo. Manewry kosztują. Zżerają czas, spalają paliwo... lecz Victor nalegał. To mogło być różnicą między dojechaniem w całości a utratą połowy karawany. Czas i benzyna nadal były tylko ułamkiem kosztu pojazdów i ich towarów. O ludziach znów jakoś nikt nie pomyślał... ludzkie życie było tanie w tych smutnych czasach.

Po pierwszych manewrach, Victor przekazał pałeczkę dowodzenia Pir' owi, tak by ten też się wprawił. Victor był ciekaw, jak pójdzie młodemu.
Ćwiczyli różne scenariusze. Zator w zwężonym miejscu. Przejazd przez tunel. Odnalezienie wraku wraz z załogą wołającą o pomoc. ćwiczyli atak od tyłu, od przodu i z boków. Ćwiczyli nawet scenariusz zakładający miny lub desant bestii z jakiegoś pagórka czy motolotni bezpośrednio na dach ciężarówek w centrum kolumny.
 
Ehran jest offline  
Stary 12-04-2018, 14:15   #69
 
Arvelus's Avatar
 


- Nie byłbym taki pewien - wątpił Malakai - Głupie jak cholera są. Mogą nas zalać, a i Herkules dupa… znasz resztę. Jesteśmy znacznie szybsi i silniejsi i to wykorzystajmy. Nie musimy się przebijać bezpośrednio przez nich. Jak nabierzemy prędkości możemy skakać po ścianach by omijać większe zgrupowania. Duchy nas tutaj nie sprowadziły by się obłowić materialnymi pryzami. Nie takie są ich ścieżki, a jeśli chcemy słuchać ich rad to i nasze. Mapa jest tu ważna. I nasze życia byśmy mogli odnaleźć Płaskowyż. Tam się dowiemy więcej. Możemy wrócić tu później gdy będziemy lepiej przygotowani. Kierujmy się prosto do windy i w nogi.



 
Arvelus jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 23:54.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168