Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Horror i Świat Mroku > Archiwum sesji RPG z działu Horror i Świat Mroku
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 17-11-2019, 20:38   #1
 
Ranghar's Avatar
 
SAO: Zdobyć Aincrad


Jest 6 października 2022, przed kilkoma godzinami miała miejsce premiera pierwszej (VRMMORPG) virtual reality massively multiplayer online role-playing game nosząca nazwę Sword Art Online. Gra wykorzystuje NerveGear, hełm który pozwala kierować za pomocą myśli stworzonym awatarem. Sprzęt stymuluje zmysły gracza wpływając bezpośrednio na jego mózg. Doznania odczuwane przez awatara odczuwa jego gracz.

Tego pamiętnego dnia do gry zalogowało się 10 000 graczy. Każdy spragniony przeżyć niesamowicie realistyczną przygodę w baśniowym świecie. Po kilku godzinach gry część z nich zorientowała się, że w menu brakuje opcji wylogowania się. Była to na pewno drobna awaria, czy wręcz niedopatrzenie spowodowane dotrzymaniem terminu premiery gry. Gracze bezzwłocznie zawiadomili GM, licząc na szybkie rozwiązanie problemu, jednak przez następne godziny mistrzowie nie odpowiedzieli na żadną wiadomość.

Coraz więcej graczy odkrywało brak możliwości wylogowania się z gry. Nagle każdą postać spowiło niebieskie światło i wszyscy zostali przeniesieni do Miasta Początków. Tysiące ludzi spojrzało w niebo, nad nimi unosiła się postać ubrana w czerwone długie szaty, naciągnięty na głowę kaptur ukrywał twarz w ciemnościach.


- Jestem Akihiko Kayaba – rozbrzmiał donośny głos z niebios. – Twórca SAO i NerveGear. Jak część z was pewnie zdążyła zauważyć nie macie możliwości wylogowania się z gry. Począwszy od dziś SAO jest waszym nowym domem. Jest kilka rzeczy, o których powinniście wiedzieć.
Na niebie pojawiły się ekrany, na których powoli pojawiał się tekst.
- Zabezpieczenia NerveGear zostały anulowane, każda odniesiona rana będzie odczuwalna tak samo boleśnie, jak ta zadana w prawdziwym świecie. Jeśli umrzecie w grze, umrzecie w prawdziwym świecie, hełm natychmiast usmaży wam mózg. – Liczne krzyki paniki rozległy się po wielkim placu.
- Jeśli ktoś w prawdziwym świecie spróbuje zdjąć wam hełm z głowy -umrzecie. Jeśli nie opłaciliście rachunku za prąd – umrzecie wkrótce. Jeśli nie zjedliście sytego posiłku przed grą – umrzecie trochę szybciej niż pozostali.
Zgromadzeni na placu ludzie zaczęli krzyczeć, inni płakać, ktoś zaczął rzucać przekleństwami.
- Jeśli chcecie wrócić do domu to musicie przejść 100 poziomów Aincradu, aktualnie znajdujecie się na poziomie 0. – Na ekranach pojawiła się olbrzymia unosząca się w powietrzu konstrukcja pnąca się do samego nieba. Niczym wieża Babel sięgająca gwiazd.


-Ahh, zapomniałbym. Mam dla was wszystkich prezent. Zajrzyjcie do swoich ekwipunków. – Wszyscy zaczęli przeszukiwać ekwipunek. Po chwili każdy wyjął z niego lusterko. Nagle niebieskie światło oślepiło wszystkich graczy. Gdy wrócił im wzrok w trzymanym lusterku zauważyli swoje prawdziwe twarze i ciała. Gdy konfigurowali po raz pierwszy NerveGear musieli wykonać szereg ćwiczeń i testów. Część z graczy miała nawet już zrobiony skan swojego ciała i wykorzystywała go do przymierzenia kupowanych ubrań przez Internet.

Część atrakcyjnych lasek zmieniła się w facetów , którzy utknęli w damskich, skąpych ciuszkach noszonych przez ich awatary. Część dorosłych awatarów zmieniła się w dzieci. Ktoś na placu krzyknął, krzyk zaskoczenia zmienił się szybko w agonalne wycie. Dwunastoletni chłopak trzymał się za głowę, a z oczu leciał mu potok łez. Włosy stanęły w płomieniach, a całe ciało drgało w konwulsjach. Smród palonego mięsa wypełnił nozdrza pobliskich graczy. Dzieciak padł na bruk, z jego ust lała się piana, a większość twarzy od ust w górę była spalona i osnuta dymem. Po kilku chwilach leżenia w bez ruchu jego ciało rozpadło się na drobne świecące kawałki.

Po paru chwilach ktoś zaczął krzyczeć, później dołączył się ktoś inny i kolejny. Panika uderzyła w graczy, którzy zaczęli przepychać się i tratować. Każdy mieszkający z rodziną zaczął się obawiać, że może umrzeć jako następny. Gracze grający w drużynach zaczęli się nawoływać. Inni odsunęli się od tłumu i zaszyli w mniejszych uliczkach. Dosyć szybko liczne sylwetki ruszyły do wyjścia z miasta. Beta testerzy natychmiast ruszyli w lokacje, o których istnieniu wiedzieli tylko oni, bo odkryli je w testach. Doświadczeni w rpgach gracze ruszyli na najbliższe potwory przy bramach miasta. Były to osoby, do których szybko dotarło, że Kayaba mówił prawdę. Nie było trzeba być geniuszem by się domyśleć, że potworów w początkowej lokacji nie starczy dla wszystkich graczy, a bez sprzętu i doświadczenia nie pokona się lochów i bossów broniących jedynego wyjścia z gry.


Większość z 10 000 graczy tkwiła nadal na centralnym placu. Spora część nie zadawała sobie wciąż sprawy z powagi sytuacji. Wszystko wyglądało na jakiś żart albo popis technologicznych możliwości NerveGear. Tak, to musiał być taki chwyt marketingowy, demo przyszłych możliwości do kreatywnego wykorzystania w przyszłych DLC. Może będzie można grać avatarem wzorowanym na graczu, a później samemu zmienić się w potwora w innych trybach rozgrywki. Równie dobrze Mistrzowie Gry chcą rozpocząć grę strasząc trochę graczy i uruchomią mroczniejszy event z ciekawymi nagrodami na start. Przecież nie można kogoś uwięzić w grze, prawda? To fizycznie i prawnie niemożliwe. Ten przeklęty guzik z wylogowaniem się pojawi się menu lada chwila i wszystko zakończy się śmiechem i kilkom pozwami od tych sztywniaków co nie znają się na żartach, prawda?

Zaczęły mijać długie minuty, a część ludzi zaczęła się rozchodzić sprawdzając co gra ma do zaoferowania. Może jest to część jakiegoś pokrętnego questa, o którym więcej informacji będzie miał jeden z licznych NPC w mieście.

Don Koyote i Mor Deythan również znajdowali się tłumie osób z równie pomysłowymi imionami. Oprócz tego, że ich avatary wyglądały teraz jak odzwierciedlenie ich samych z prawdziwego świata to mieli na sobie długie podkoszulki i spodnie. Mor Deythan otrzymał swoją wersję gry z małym prezentem pozwalającym walczyć mu szablami. Don Koyote natomiast otrzymał w prezencie możliwość rzucania sztyletami. Jednak obie początkowe bronie nie robią najlpszego wrażenia i są zrobione z drewna, zadają po 5 obrażeń. Są to drobne prezenty wzbudzające zainteresowanie innych graczy i prawdopodobnie przygotowują ich do przyszłych mikropłatności i większej personalizacji ekwipunku.

Miasto Początków jest dużym obszarem, napotkani NPC informują, że zajmuje 20% obszaru pierwszego piętra. Pomimo tego tylko 5 000 graczy ma możliwość wykupienia w nim mieszkania, ceny różnią się w zależności od rodzaju pokoju, mieszkania i posiadłości.

Z tego co każdy z was zdołał zauważyć jest tu duży dystrykt handlowy z licznymi NPC sprzedającymi różne produkty, jednak żaden z was nie zdołał jeszcze zarobić Col, który jest tutejszą walutą.

Inną ważną lokacją jest plac z Bramą Teleportacji, to przez nią pojawiliście się w grze. Wokół niej gromadzą się o różnych porach, różni NPC z questami pomagający zdobyć pieniądze, doświadczenie, ekwipunek lub zdolności.
 

Ostatnio edytowane przez Ranghar : 17-11-2019 o 21:01.
Ranghar jest offline  
Stary 17-11-2019, 22:51   #2
 
Stalowy's Avatar
 
Sytuacja dla Janusza nie była śmieszna.
Znał na tyle korporacyjną rzeczywistość by wiedzieć, że jeżeli pośród tych 10 000 userów jest chociaż kilku którzy mają koneksje, wpływy lub znają się na prawie...
To puszczą studio które wypuściło SOA z torbami.
Sama gra by przeżyła, bo rozgłos byłby potężny, ale ci którzy odpowiadają za taki "event" byliby w dupie. Głęboko w czarnej brudnej dupie.

Dlatego wolał założyć, że rzeczywiście utknął w grze. Na wszelki wypadek miał zamiar sprawdzać co jakiś czas możliwość wylogowania, ale póki co musiał skupić się na poznaniu mechaniki gry, co właściwie ona odzwierciedla z realnego świata. Jak mechanika gry i fizyka świata rzeczywistego zostały ze sobą skomponowane... czy też nie zostały.
Bez znania zasad nie będzie w stanie skutecznie działać. Będzie musiał to czym prędzej ogarnąć.

Jeżeli miał uciec z tej chorej sytuacji musiał dobić do tego przeklętego setnego poziomu wieży. Jak miał to zrobić jeżeli rzeczywiście śmierć w grze równała się śmierci w realu?

Inspiracji miał dużo. Przez całe życie stworzył dziesiątki postaci do RPG. Nauczył się masy rzeczy żeby móc je odgrywać. Każdej dał część siebie.
Teraz mógł te doświadczenia czerpać garściami jeżeli chodzi o obranie strategi przetrwania.

Tak. Przetrwanie. Dlatego jego nickiem był Mor Deytan, nawiązanie do jednej z frakcji w innej grze którą po prostu uwielbiał. I strategia z nią związana powinna być najskuteczniejsza.
Mieszając to doświadczenie z przeżyciami z pracy mógł sobie wyznaczyć drogę do zwycięstwa.

Zebrać informacje, zrozumieć zasady, wyznaczyć priorytety, zebrać zasoby, zadziałać, zweryfikować skuteczność, nanieść poprawki.

Póki co wiedział tylko podstawy i chciał się wyspecjalizować w taktyce stealth by jak najskuteczniej unikać zagrożeń lub je eliminować.
W grach komputerowych zwykle sprawdzała się nadspecjalizacja. Z drugiej szeroka gama umiejętności pozwalała poradzić sobie w większej ilości sytuacji. A jeżeli dobrze rozumiał w tej grze trenowało się poprzez praktykę a nie awans co level.
Opanowanie kilku broni nie powinno być wielkim problemem.

Rozmyślał o tym wszystkim idąc w kierunku Bramy Teleportacyjnej by zgarnąć jak najwięcej questów.
Im więcej ich zgarnie tym więcej będzie mógł zdobyć informacji o mechanice gry, doświadczenia i przedmiotów.

Poza tym. Zgarnianie jak największej ilości questów by potem je robić jednym ciągiem sprawdzała się już za czasów Baldur's Gate'a... czemu nie miała by się sprawdzić i tutaj?



Skupienie na działaniu i planie pozwoliło odegnać obawy o pracę i rodzinę.

Przynajmniej na razie.
 

Ostatnio edytowane przez Stalowy : 18-11-2019 o 09:41.
Stalowy jest offline  
Stary 18-11-2019, 23:45   #3
 
harry_p's Avatar
 
Lagi, bagi i inne cholery. Co za fuszerka. Tyle kapucy wrzucić w projekt i bubel.”

Pomyślał gdy nie znalazł przycisku do wylogowania.
„Pewnie jest lokacja do wychodzenia tylko jakiś pajac zapomniał to opisać.
Nie było co się przejmować. Takie rzeczy się zdążały gdy termin wisiał nad głową a góra jeszcze miała jakieś nowe pomysły. Pomyślał szwendając się od lokacji do lokacji. Zwłaszcza że ilość detali, wrażenia; zapach, smak, ciężar ubrań, nawet powiew wiatru na twarzy. Można by się zatracić gdyby nie ikonki na krawędzi pola widzenia.

- Milagros* - Pomyślał na głos.

„W sumie można by tu zostać he he…” Pomyślał – „Zero korpo, Zero termino, Każdy ma broń w łapie i może wyekspić co zechce. Żadnych botów bo jak tu podrobić fale mózgowe. Istna ziemia obiecana.

Aż się dziwił tym panikarzom. Tracić czas, zamiast rozkoszować zmysły - fale mózgowe - poprawił się.

Potem stało się coś niezrozumiałego. Wymuszony teleport i wielki spęd na placu. Potem zaczęło być coraz ciekawiej i niestety straszniej.

Słyszał o tym całym Akihiko Kayaba. Całą góra w korpo o nim wspomniała licząc że ktoś w ich centrali w Nagasaki okaże się drugim Kayaba i blask chwały skapnie również na korporacyjne doły aż do naszej kochanej Sevilli

- Tonos** - Wyrwało mu się.

W pierwszym odruchu spróbował zaciągnąć sprzęt z głowy ale po chwili macania się po głowie uświadomił sobie że zamiast po hełmie maca się po głowie. Potem zginą ten dzieciak i przeszła mu ochota na kombinowanie bo zaczęła się panika.

Esteban pewnie też by poddał się zbiorowemu szaleństwu gdyby dał rade ogarnąć szybko całą sytuację. A tak stał z rozdziawioną gębą i patrzył niczym widz na horror klasy B. W końcu ktoś go potrącił prawie przewracając.

- Mira donde vas remolacha*** - Warkną pod adresem spanikowanego szczeniaka. – Uważaj gdzie leziesz – Poprawił się widząc że chłopak go nie zrozumiał. Odwrócił się i poszedł w miejsce gdzie było mniej ludzi po paru krokach roześmiał się gorzko.

„Jeszcze niedawno twierdziłeś że to ziemia obiecana”


I ta myśl byłą jakby przebłysk nadziei. Skoro podobało mu się wcześniej to czemu ma narzekać teraz. To że oni nie mogli wyjść od środka to na pewno w końcu ktoś uwoli ich z zewnątrz. Co jak co, ale jak wizerunek poleci na łep n szyje to odkręcą to z prędkością światła. A tym czasem trzeba się jakoś tu urządzić.
I żadnych gildii” – Postanowił solennie.
Sprawdził ekwipunek.
Drewniany nóż… acha, miodnie” pomyślał gorzko „To się przecież nie nadaje nawet do dłubania w zębie.” W pierwszym odruchu chciał to nawet wyrzucić ale kilka zazdrosnych spojrzeń uświadomiło mu że wielu nie ma nawet tego. „No, no to mi się skapnęło.” Podrzucił nóż i złapał w locie. Kolejna grupa graczy obejrzała się ciekawie na niego. Schował sztylet nie chcąc za bardzo wzbudzać sensacji. „Co by tu teraz…

W kocu się zdecydował. Poszedł na plac z Bramą Teleportacji. Zwykłe farmienie lokacji było zwyczajnie nudne zwłaszcza że jak nabije lewel i tak będzie musiał kilka taki misji zrobić a wtedy będzie to jeszcze nudniejsze.


_______________

* Cudowny
** Głupcy
*** Patrz gdzie leziesz buraku
 
__________________
Jak ludzie gadają za twoimi plecami, to puść im bąka.
harry_p jest offline  
Stary 19-11-2019, 22:59   #4
 
Stalowy's Avatar
 
Pośród dość charakterystycznej skośnej mowy dało się usłyszeć nagle język jakże inny od japońskiego. Hiszpański. Deytan współpracował kiedyś w Hiszpanami i chociaż znał może dwa słowa na krzyż w ich języku to jego melodię był w stanie rozpoznać bez trudu.

Wychwycony z tłumu ciemnoskóry facet podążał w tym samym kierunku co Mor. Dlatego też Polak zwolnił trochę kroku, aby zrównać się z cudzoziemcem.

- Ah... już się bałem że utknąłem tutaj z samymi Azjatami. - rzucił na przywitanie - Jestem... Mor Deytan - przedstawił się nickiem - Pochodzisz z Ameryki Południowej, prawda?

Czuł się trochę niezręcznie zagadując do jakiegoś przypadkowo spotkanego człowieka, lecz może potencjalny Brazylijczyk będzie chętny do nawiązania rozmowy z kimś odstającym z tego morza Japończyków.

A że odstaje to Janusz odstawał. Dwumetrowy, szczupły człowiek o ciemnych włosach, lekko bladej skórze z okularami na nosie. Ze standardowego przyodziewku wybrał żonobijkę w kolorze khaki, która odsłaniała jego szerokie acz żylaste ramiona. Czarne spodnie włożone były w proste skórzane buty. Do pasa przytroczoną miał drewnianą szablę o szerokim "ostrzu" bardziej przypominającą oręż pirata niż szlachetnie urodzonego konnego.
 
Stalowy jest offline  
Stary 20-11-2019, 01:27   #5
 
harry_p's Avatar
 
Spokojną kontemplację cyfrowych krajobrazów przerwał mu jakiś osioł.

„Boże ponad 130 miejsc na świecie gdzie mówią po hiszpańsku i nigdy nosz kurna nigdy nie mogą trafić. Tosz po jakiemu ja gadam? Po południowoamerykańsku?”

- Gringo Amerikano, si?

Zapytał zmęczonym głosem i odwrócił się w stronę wysokiego jegomościa. Wysoki koleś ubrany jakoś tak po wojskowemu. Zdecydowanie nie wyglądał na krajana szanownego Kayaba. Zakłopotanie wypisane na gębie dobitnie świadczyło że facet po prostu próbował zagadać.

Biedak, z taką gadką to chyba z dziewczynami mu najlepiej nie idzie.


Zrobiło mu się głupio że to w sumie on potraktował go stereotypowo.

- Lo siento mucho* - otrząsną się potrząsając dredami i uśmiechną się przepraszająco – Przepraszam. Nie, jestem oryginał ze słonecznej Hiszpanii. – Wyciągną rękę na przywitanie – Don Koyote. Faktycznie coś jakby odstajemy.

Stojąc obok dryblasa tworzyli osobliwą parę. Esteban dumny ze swoich długich na dwa łokcie grubych dredów hołubił je jak ostatnie wspomnienie młodości. Pracując w korpo zdawał sobie sprawę że w końcu będzie musiał je kiedyś ściąć jeżeli będzie chciał awansować i wpasować się w firmową machinę, ale jeszcze nie był na to gotów. Wyższy niż otaczający go Japończycy ale do dryblasa brakło mu z 15-20 cm. Oliwkowa cera, ciemne oczy, typowa kastylijska uroda. Średnio wysportowany. Nie był danem siłowni ale bliskość plaż zobowiązywała, musiał dbać o siebie jeżeli miał się pokazać między „ludźmi”. Kolorowa pstrokata koszulka, zielona bundezwerka i porządne szarawary z krokiem tam gdzie powinien być dopełniały wizerunku.

- No, wielu takich jak my – wskazał na siebie i Mor Deytana – nie widziałem. A ty skąd? – Zapytał mówiąc z silnym hiszpańskim akcentem przeciągając r. – też drewniany? - Wskazał na rękojeść zakrzywionej szabli.



______________________

* Przepraszam cię bardzo
 
__________________
Jak ludzie gadają za twoimi plecami, to puść im bąka.
harry_p jest offline  
Stary 20-11-2019, 10:01   #6
 
Stalowy's Avatar
 
Na twarzy Deytana pojawił się wyraźny uśmiech... Jakby ulgi. Uścisnął dłoń Hiszpana i choć jego była drobna względem postury uścisk miał pewny.

- Miło mi Cię poznać. Pochodzę z nie tak znów słonecznej Polski. - odpowiedział z twardym akcentem- Wziąłem Ciebie za Brazylijczyka... Wszyscy Hiszpanie z jakimi miałem przyjemność to były typowe fisze z czarnymi, ulizanymi włosami.

Szybko jednak wykorzystał okazję do zmiany tematu.

- I na meczach ludzie bywają lepiej uzbrojeni - rzekł dobywajac drewnianą broń i robiąc z wprawą parę młynków - Na tą chwilę musi wystarczyć.

- Idę pozgarniać questy by szwędanie po wildrnessie miało jakiś sens... i by szybciej wymienić pałę na coś skuteczniejszego. Co byś powiedział na party? Zatłuczenie 10 szczurów czy zbieranie 20 ziółek w pojedynkę wieje śmiertelną nudą
 
Stalowy jest offline  
Stary 20-11-2019, 17:23   #7
 
harry_p's Avatar
 
- Polo*? – Zdziwił się. Był to dla niego kraj równie egzotyczny jak wyspy Kanaryjsie. – Walensa? Juan Pablo? – Spróbował jakoś przetrawić tę informacje i umieścić jakoś tego gościa w przestrzeni. Poza kilkoma hasłami wychwyconymi gdzieś z Internetu nie wiedział nic. Temat wódki i eskimoskich chłodów wolał zostawić na potem. – Nie potrzebnie się cerdas, estúpidos yanquis *** …. no ten tego, wkurzyłem się. Gdzie się nie obrócę zawsze pytają „Mexicano” Nosz hiszpański to hiszpański a nie meksykański. Zwłaszcza jak się trafi na jankesów tym to nawet nie ma tego wytłumaczyć. – Zaśmiał się aby złagodzić całe to gadanie.

- Za parę lat pewnie bym wyglądał tak samo. Ulizany jak mówisz. Jak chcesz awansować w korpo musisz się dopasować albo zmienić zawód. To ciekawe macie te mecze. Ale party jak najbardziej. Jak nie pójdzie szybciej to chociaż będzie raźniej.

Rozejrzał się po tłumie otaczających ich Japończyków.
- Tylko czekać aż zaczną nas pytać jak nam się udało zachować awatary.


____________
* Polak
** Jan Paweł
*** zjeżyłem, głupi jankesi
 
__________________
Jak ludzie gadają za twoimi plecami, to puść im bąka.

Ostatnio edytowane przez harry_p : 21-11-2019 o 11:34.
harry_p jest offline  
Stary 25-11-2019, 19:14   #8
 
Ranghar's Avatar
 
Dotarliście do Bramy Teleportacji. Na środku placu wznosi się ogromny kryształ po dotknięciu którego zyskujecie możliwość powrotu do Miasta Początków. Zgodnie z wyjaśnieniami NPC można tu teleportować się używając innej bramy lub jednorazowego kryształu.

Na placu panuje dosyć duży ścisk, pełno graczy próbuje poznać funkcje rożnych NPC i załapać się na jakąś misję.

Charakterystycznym NPC jest Guild Room Guide dziewczyna pomagająca wyszukiwać i zakładać gildię oraz przenosząca do kwatery gildii. Jednak nikt jeszcze nie zdobył odpowiedniego poziomu i finansów pozwalających na założenie takowej.

Co gorsza z waszej obserwacji wynika, że NPC rozdający questy są bardzo limitowani i gracze prześcigają się w ich odnajdowaniu i zajmowaniu misji. Po kilku minutach biegania i przepychania się by dostać jakiegokolwiek questa sytuacja zaczęła wyglądać na beznadziejną. Za dużo graczy znajdowało się w początkowej lokacji, by móc korzystać z questów.

-Hu hu hu, co tam panowie? Trudno załapać się na jakąś misję? - Kobiecy głos dobiegł zza waszych pleców. Gdy odwróciliście się przyglądała wam się wnikliwie młoda dziewczyna o blond włosach w brązowych szatach z kapturem na głowie. - Jestem Argo, udało mi się podjąć parę pierwszych zadań nim tłum je całkowicie wybrał. Hmm, wyróżniacie się z tłumu i wyglądacie na całkiem sprawnych fizycznie w prawdziwym świecie. Co powiecie na mały kontrakt ze słodką Argo? - Dziewczyna uśmiechnęła się zadziornie spod kaptura wskazując dłonią na siebie.
- Ja przyjmę was do swojego party i zyskacie parę misji na początek, które przez najbliższe dni będą niemożliwe do pobrania, dzięki czemu szybciej traficie w nowe lokacje i wyprzedzicie sporo noobów. Ja zyskam bezgranicznie wdzięcznych przyjaciół, którzy w przyszłości będą dzielić się z zemną zdobytymi informacjami o lochach oraz na wezwanie przybędą pomóc w trudniejszych questach. Co wy na to? Myślę, że to dobry deal - dziewczyna wysunęła do przodu rękę, byście mogli ją uścisnąć.
 

Ostatnio edytowane przez Ranghar : 25-11-2019 o 19:17.
Ranghar jest offline  
Stary 25-11-2019, 21:08   #9
 
Stalowy's Avatar
 
Masa nowicjuszy zalała plac i chuj bombki strzelił farmienie questów. Janusza to szczególnie wnerwiło. Jedną z rzeczy dla których nigdy nie wciągnął się w MMO było tępe sępienie lub grindowanie. Potrzebował fabuły i celu, a tu zapowiadało się naprawdę źle.

- Taki kurwa putas! - warknął w mieszaninie polskiego, angielskiego i hiszpańskiego Deythan - What should we do, man? Siedzieć tu jak jakieś pedały? Pójść farmić szczury jak jakieś piwniczne nerdy?

Maska opanowania opadła na moment inne oblicze Mora, najwyraźniej bowiem czuł się dużo swobodniej mając jakąś bratnią duszę. W końcu sapnął, zdjął okulary i pomasował nasadę nosa.

- Pierdolone skośne VR - mruknął po polsku.

Lecz oto szczęście się do nich uśmiechnęło. W postaci blondynki w fikuśnych szatach. Zaczepiła dwóch strangers in strange land. Deythan przyjrzał się jej uważnie, potem spojrzał na Coyote pytająco.

Widząc jednak minę towarzysza zdał sobie sprawę, że nie ma o co pytać. W ich sytuacji ten deal był aż nadto korzystny. Uścisnął dłoń dziewczynie.

- Jestem Deythan a to Coyote. Jesteśmy poszukiwaczami przygód z egzotycznych zakątków tajemniczej Europy. - powiedział - Dzięki za propozycję, chętnie skorzystamy i pomożemy.
 

Ostatnio edytowane przez Stalowy : 25-11-2019 o 23:38.
Stalowy jest offline  
Stary 26-11-2019, 00:51   #10
 
harry_p's Avatar
 
W całkiem dobrym nastroju dotarli na bramy teleportacji. Ale staną jak wryty gdy zobaczył tłumy przy krysztale.
- Qué demonios es esto?* - Wyrwało u się - Otwarli kasę w Dio** czy jak?

Przetarł oczy ze zdumienia. Ludzi jak na plaży w sezonie. A qesty znikały szybciej niż piwo w przyplażowym barze.

- Culo.***, Shit. Fuck. Cyka blyat… - Esteban klął we wszystkich znanych mu językach i gdyby lepiej przykładał się do nauki kontynuował by tą tyradę dłużej gdy kolejni MPC znikali z radaru. Niestety gdy skapną się że zaczyna się powtarzać ugryzł się w język. I przypomniał sobie że nie jest sam.

- Gorzej jak w korpo przy dedlajnie. Chyba nam przyjdzie żreć szczury na surowo. – Rzucił zrezygnowany równie szczęśliwemu Deythanowi.
- Pierrr dololo… Que?****- Pacną się w czoło – Co to to to Pier… - postanowił uzupełnić zasób inwektyw. Przy takim cyrku pewnie się przydadzą prędzej niż później.

Niestety nie doczekał się odpowiedzi, a może stety. Bo zagadnęła ich dziewczyna oferująca pomoc. Oczywiście nie za darmo ale nie zagląda się darowanemu koniowi w żeby. Nim zdążył się odezwać towarzysz zgodził się bez cienia protestu. Sam by się zgodził się tylko się odezwał do blondynka. Najwyraźniej szukała jeleni i co tu ukrywać, znalazła.

- Si-, hermosas señorita*****. – Wysilił się na najbardziej hiszpański szarmancko ton. Na plażach i w pubach turystki mdlały na taką gadkę. Ciekaw był czy i VR odda iście Banderasową gadkę i cmokną lalunę w podaną dłoń odpalając powłóczyste spojrzenie boskiego Antonio.



______________________________
* Co to do cholery ma być?
** Hiszpański odpowiednik Biedronki
*** Dupa
**** Co to?
***** Tak, piękna pani.
 
__________________
Jak ludzie gadają za twoimi plecami, to puść im bąka.
harry_p jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:41.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168