Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-11-2016, 21:58   #1
 
Slan's Avatar
 
[Song of ice...] Sprawy Rodzinne - Czarna woda

Zrywał się zimny wiatr znad Czarnej Zatoki, a niebo ciemniało, gdy Tristane Darkwater wydawał ostatnie tchnienie w swej komnacie w twierdzy Strażnica nad Czarną Wodą. Przy jego łożu Maester Phomand zamknął mu oczy. Siedemdziesięcioletni mężczyzna umarł na suchoty, lecz można by powiedzieć, że dziś umarło jeno jego ciało, bowiem dusza była martwa od czasu bitwy pod Tridentem, gdzie zginęli wszyscy jego synowie, a on sam stracił rękę i nogę.
- Dokonało się – rzekł Gilbert Darkwater, niski i masywny mężczyzna o czarnych włosach opadających na ramiona, który miał w sobie coś z wilka lub z rosomaka.
- Dokonało się – rzekła jego żona, Grisella Darkwater z domu Arryn, nadal piękna jasnowłosa kobieta o hardym spojrzeniu
- Dokonało się – rzekł Aeomon Darkater, syn Gilberta, o nieco łagodniejszym obliczu.
- Dokonało się… Ale co – Zapytała śliczna nastoletnia dziewczyna o długich jasnych włosach, córka Gilbarta i Griselii.
- Stryjek umarł jak nie zauważyłaś – warknęła jej bliżniacza siostra ubrana w męski strój, bowiem gdy nadeszły wieści, że jej stryj umiera, była na polowaniu.

Głowa rodu, Gilbert Darkwater westchnął ciężko i wstał. Popatrzył na swego brata Tytosa, ostatniego żyjącego stryja Wilbura i młodego, acz zaradnego „starszego nad miedziakami” Korban Flowers.

- Trzeba zorganizować pogrzeb… Przed wschodem słońca, a zbliża się już zmierzch… Zgodnie ze zwyczajem trzeba konia i psa… Choć on nie miał swoich, znajdcie więc jakąś szkapę i starego kundla, które zabierze w podróż. Wilbur, napisz listy do Boggsów, Brunnów Greenwordów i Silverów, na pogrzeb nie zdąrzą, ale pożegnalną stypę się potem zorganizuje. Wybada też zawiadomić tych co siedzą teraz w królewskiej przystani. Ty Korban sprawdź czy starczy na zapasów jak nie to zakup nowe. Maesterze, ktoś pomoże ci przebrać Tristana i przygotować go do dalszej drogi – nowy lord wydał rozporządzenia.
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
Stary 05-11-2016, 22:13   #2
 
Kaworu's Avatar
 
Phomand pokiwał powoli głową. Śmierć starego lorda była stratą i smutek wypełniał mu serce, ale był już tyle lat maesterem, że przywykł do łoża śmierci. Za kilka lat podobny los mógłby spotkać i jego.

- Przejrzę szafy lorda i postaram się wybrać stosowny ubiór - powiedział uczony. Tristan miał wiele pięknych ubrań i jedno z nich z pewnością byłoby odpowiednie do ostatniej podróży.

- Czy potrzebujesz mnie, panie? Może ktoś z rodziny pragnie makowego mleka na lekki sen? W takich okolicznościach byłoby to zrozumiałe.
 
Kaworu jest offline  
Stary 06-11-2016, 11:34   #3
 
mrokota's Avatar
 
Korban stojący trochę z boku patrzył na wszystkich lustrująco nad chusteczką przytknięta do ust i nosa. Unikał wzroku innych. Wyraz jego twarzy wskazywał niedolę i cierpienie, które większość mogła przypisać wrażliwości młodzieńca. Był jednak już znużony tym pożegnaniem na stająco przy łożu Lorda.
„Na siedmiu w końcu się dokonało, bo zaraz i mnie trzeba było by grzebać. „
Stłumił nagły atak kaszlu i wytarł chusteczką usta.
- Oczywiście mój Panie, natychmiast przejrzę stan spiżarni. Drogi Phomandzie proszę żebyś pomógł mi sporządzić przewidywaną listę gości. To wymownie pomoże przygotować stypę.
Po czym podtrzymując się oparcia, lekko chwiejąc się i kaszląc, usiadł na krześle.
 

Ostatnio edytowane przez mrokota : 06-11-2016 o 17:54.
mrokota jest offline  
Stary 06-11-2016, 21:18   #4
 
Cooperator's Avatar
 
-Śmierć jest wystarczająco zwyczajną sprawą, maestrze, aby podchodzić do niej zupełnie trzeźwo - oznajmił Wilbur, nie ruszając się z miejsca najbliżej kominka.-Można za to napić się wina, bo chociaż niewiele od Tridentu mieliśmy okazji do świętowania, to przynajmniej ani Robert i Stannis Baratheonowie nie ścięli nam głów, a to zasługa również mojego brata. Wypijmy więc za życie - spojrzał wyblakłymi oczami na nastoletnie bratanice, na Aeomona.-Za życie i wszystkie możliwości z niego płynące.

W końcu wstał, a jego twarz przybrała nieodgadniony wyraz. Jego brat nie żyje. Życie przeminęło. Kolejny zapewne zgon będzie jego. Nie sądził, by zbyt wiele osób go szczerze żałowało. Niech chociaż więc okażą odpowiedni szacunek jego bratu, jego pokoleniu.

-Gilbercie - odezwał się podchodząc do bratanka.-Zapewne będziesz chciał przejrzeć korespondencję stryja, tę tajną korespondencję. Gdybyś uznał za stosowne podzielić się ze mną tą wiedzą, wiesz gdzie mnie znaleźć. Myślę, że do Królewskiej Przystani pojadę osobiście. Trzeba sprawdzić różne plotki, kto wie, może wielki świat w końcu sobie o nas przypomni. Najwyższy czas.

Uściskał ostatni raz rękę nieżyjącego brata.

-Czy jakieś szczególne polecenia życzysz sobie zawrzeć w listach, Gilbercie? - zwrócił się do nowego suwerena.
 
Cooperator jest offline  
Stary 07-11-2016, 21:42   #5
 
Slan's Avatar
 
Gabriella uśmiechnęła się z udawanym współczuciem.
- Oj biedaczku, jak chcesz umierać to lepiej się pospiesz, dołączysz do stryjka jak w dawnych czasach słudzy do swych panów – powiedziała słodkim głosem a Tiana podeszła do niego i podała mu chustkę. Gilbert posłał Gabrieli zirytowane spojrzenie, a Korbanowi ostrzegawcze.
- Tak, śmierć to zwykła rzecz… A umysły musimy mieć trzeźwe Maesterze, są sprawy do przemyślenia, decyzje do podjęcia – Rzekł Senior rodu.
- Nie odziewaj Tristana w dworne szaty. Winien odejść w stroju podróżnym, bowiem to jego ostatnia wędrówka, może ubierzecie go w kolczugę? – dodała lady Darkwater, a Gilbert zwrócił się do stryja.
- Tak, ta korespondencja. Tristane’a. Stryj nigdy mi jej nie pokazywał… Idźcie tam z Aemonem, a jeszcze coś. Gwiezda Północy z Lorath przybyła, jej kapitan ma sprawę do ciebie. – powiedział prawie warcząc. Jego syn skinął i udali się do sąsiedniego pomieszczenia pełniącego od lat rolę samotni i gabinetu starego lorda, któremu trudno było się poruszać po utracie nogi. Przy ciężkim dębowym biurku stała masywna skrzynia. Aemon otworzył ją klucze, który nieomieszkał zabrać od martwego stryja. Gdy unieśli wieko zobaczyli stosy pergaminów pogrupowany w różne sterty. Gdy je posegregowali i oddzielili to co było nieistotne od rzeczy ważnych wyszły trzy kupki. Jedną była listy od Maestera Aemona, drugą korespondencja z ViserysemSilverem a trzecia kogoś swanego po prostu J.C.
- Od czego zaczynamy – zapytał dziedzic.
Korban tymczasem robił listę zapasów. Przeglądnowszy ją był dosyć zadowolony, niestety widać było, że na pewno zabraknie wina, wołowiny i nikt nie złowił krwawych czerwi, ogromnych minogów przysających się do wielorybów, będących lokalnym specjałem
Gdy maester zaczął się zajmować, podeszła doń Gabriella
- Pomóc ci? Lubiłam stryja i nie boję się martwych. Często odwiedzam bagna umarłych
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija

Ostatnio edytowane przez Slan : 15-11-2016 o 22:03.
Slan jest offline  
Stary 08-11-2016, 01:07   #6
 
Cooperator's Avatar
 
Wilbur spojrzał na Gabriellę, a uśmiech, który wykrzywił jego wargi, nie objął jego oczu.

-Nie ma nic złego w podążaniu w głąb śmierci za tymi, których się kocha - odparł spokojnie.-Możliwe, że któregoś dnia postanowisz podążyć tak za dzieckiem, które urodzisz, moja droga.

Podążył za Aemonem do samotni. Trochę zasmuciło go, że sam senior rodu nie chciał zapoznać się z tą korespondencją. Darkwaterowie nie byli potężnym rodem, powinni więc z informacji uczynić swoją przewagę. Przynajmniej dziedzic się z nimi zapozna.

-Zaczniemy może od maestra Aemona, słowa ostatniego Targaryena w Westeros mogą być istotniejsze, niż się wydaje.
 
Cooperator jest offline  
Stary 09-11-2016, 15:24   #7
 
mrokota's Avatar
 
Korban spojrzał w oczy Gabrielli, uśmiechnął się blado i zmęczonym głosem powiedział.
-Pani myślę że człowiek pokroju twego stryja, miał by kiepski pożytek ze mnie w ostatniej drodze. Lepiej będzie jeśli będę dalej zajmował się tymi prozaicznymi i przyziemnymi rzeczami, jak uzupełnianie np. zapasów jedzenia, świec czy też strzał do łuków.
Odwrócił głowę ku drugiej siostrze i starając się uśmiechnąć uprzejmie, skinieniem głowy podziękował za gest pomocy. Następnie podniósł się dość ciężko z krzesła i podszedł do nowego Lorda.
-Panie ty i twoja rodzina, przyjmijcie wyrazy ubolewania nad waszą stratą. Mimo że nie znałem Lorda Tristana Darkwatera długo jestem przekonany że był mężem godnym słów uznania i podziwu.
Panie prosił bym cie jako nowego opiekuna rodu, kiedy ból po stracie zelżeje na tyle abyś mógł podjąć obowiązki Lorda, o spotkanie w sprawach administracyjnych. A teraz pozwól że się oddalę i nie będę już zakłócał waszego żalu.
Korban podszedł do zwłok Tristana i oddał mu należyty szacunek przed ostaniom podróżą. Następnie przed odejściem, kładąc dłoń na ramieniu Maestera uprzejmie, miękko, zwrócił się do niego.
-Phomandzie kiedy tylko uporasz się ze swoim przykrymi obowiązkami, chciałbym żebyśmy się spotkali. Będę prawdopodobnie u siebie.
Mówiąc to odprowadzał wzrokiem, ukrywając zaciekawienie, Wilbura kiedy ten opuszczał pokój.
Następnie widząc że większość zgromadzony ruszył zająć się innymi sprawami, Korban bez zwracania na siebie uwagi opuścił komnatę.
Za drzwiami przywołał czekającego Braxa, nie patrząc na niego powstrzymał przed podaniem ramienia i rozjarzał się, upewniając czy są sami. Następnie przyspieszając kroku zaczął mówić ściszonym, twardy, tonem.
-Napiszesz do naszych „przyjaciół” w królewskiej przystani i poprosisz o przyjazd trzech, czterech zmyślnych chłopaków. Przydadzą się. Szczegóły omówimy wieczorem. Teraz idziemy do komnat, muszę wypić od Babci jakieś lekarstwo, na ten kurewski katar. Później jedziemy do przystani zamówić Krwawe Czerwie, wołowinę i wina oraz może uda się wydobyć jakieś ekskluzywne „rarytasy” na stypę. Poza tym przypłynął statek do portu. (uśmiechnął się tajemniczo) Warto porozmawiać z załogą.(spojrzał na Braxa z dezaprobatą) Na litość bogów Brax, śpieszy nam się......
W drodze do komnaty Korban starał się przypomnieć sobie i ułożyć w głowie co goście i domownicy lubią oraz ich specjalne upodobania. Bez pomocy Maesteras moze się nie obejść . Cholera......
 

Ostatnio edytowane przez mrokota : 09-11-2016 o 18:59.
mrokota jest offline  
Stary 09-11-2016, 20:34   #8
 
Kaworu's Avatar
 
Maester Phomand wybrał z szafy lorda - zgodnie z sugestią - podróżny strój. Był to czarny płaszcz, brązowa koszula i ciemne spodnie. Razem prezentowały się na zwłokach całkiem atrakcyjnie. Tristane Darkwater był gotów do swej ostatniej wędrówki.
 
Kaworu jest offline  
Stary 10-11-2016, 21:19   #9
 
Slan's Avatar
 
Wilbur Darkwater
Wilbur przeglądał listy od mastera. Były dosyć zwyczajne, opisywały sytuację nocnej straży, która delikatnie mówiąc nie była dobra, służyli tam teraz głuwnie przestępcy, a i ich było niewielu. Tristene wypytywał też o zdrowie Starków, zwłaszcza synów tego Eddarda, po co tylko? Jedyną wzmianką było wspomnienie o tym, że straż posiada mapę podziemi Strażnicy i kompleksu jaskiń, jaki się rozciągał pod terytorium rodu. JC był ciekawszy, bowiem rozmówcą brata był nie kto inny jak Jon Connigton, były i „wcale nie tak pechowy namiestnik”, którego Aerys wygnał za głupotę. Tristane zaprosił go, a ten odmawiał, ale też wypytywał o sytuację w westeros, trochę zbyt natarczywie. List do Silvera był najdziwniejszy, wypytywał w nuej o pewną akuszerkę, która przybyła na Przylądek tuż po rebeli. Nagle rozbrzmiał grom
Korban
Brax jeno skinąl głową i szedł napisać list o ludzi, podczas gdy korban wypytywał o towary, co trochę mu zajęło. Stevon Daeken obiecał ofiarować beczułkę dornijskiego z żelaznych racji w zamian za obietnicę poparcia przez Korbana gdy będzie prosił Lorda. Wołowinę może dostarczyć za rozsądną opłatą Gamet Camerlain z ponurego wzgórza bowiem stado mu się rozrosło. Czerwie, może się po nie udać do Rybałtowa, tamtejsi potrafią je łowić, albo udać się do pewnej jaskini…
Maester Phomand
Gdy maester już skończył już zajmować się ciałem Gabriella wypaliła
-[i] Czemu Maesterami nie mogą być kobiety ?/i]
Gdy potem zajrzał do kruków, okazało się, że przyszedł list z Królewskiej przystani

Wszyscy
Zebrali się w samotni lordowskiej, a na dworze szalach wiatr, nadchodziła burza, ale nie mogą zaprzestać rytuału.
- Chcesz pojechać do przystani Wilburze? Weź ze sobą może Korbana, przyda się tam. Czego się dowiedziałeś z listów?
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
Stary 11-11-2016, 20:58   #10
 
Kaworu's Avatar
 
- Hm... - maester zastanowił się chwilę nad odpowiedzią - Obawiam się, że ze względu na tradycję. Ogólnie dominacja mężczyzn nad kobietami jest ciekawym kierunkiem badań, jednak nie zalecanym przez Cytadelę. Spotkałem kiedyś bardzo mądrą septę, która miała coś niecoś do dodania w tym temacie. Jeśli chciałabyś zostać kiedyś maesterką to niestety droga jest zamknięta przed Tobą, ale zawsze możesz się związać z Siedmioma i osiągnąć podobne rezultaty.

- Mądra i septa to się wyklucza. Moja ciotka jest septą i matka twierdzi, że jest tempa jak dziurawy but. Moim zdaniem bycie septą to zaraza bo one jeszcze roznoszą swoją tempote, Tak tylko pytam, bo maesterem nigdy bym nie chciała zostać. Tylko tak pytam, bo słyszałam od Czarnego Bena, że gdyby w nocnej straży przyjmowanoby kobiety to po dwóch stuleciach nie potrzebaby nowych rekrutów, bo by się całą zimę z nudów pierdoli. Tak samo było u maesterów, ktoby siedział w książkach, jakby mógł pochędożyć? Choć pewnie i tak to robicie, tylko ze sobą, ale dzieciaków z tego nie ma więc wszyscy udają że nic się nie dzieje - uśmiechała się niewinnie.

- Eeeeeem... – maester Phomand zamrugał oczami. Młoda dama bywała bardzo... nieszablonowa w swoich wypowiedziach i dosyć często mimo całej swojej wiedzy i doświadczenia życiowego nie wiedział co powiedzieć - Jesteś świadoma, że w Starym Mieście są kobiety? Choć oczywiście nasze przysięgi zakazują się z nimi, hm... „chędożyć” jak to ujęłaś, to gdyby trafił się ktoś kto ma ochotę, mógłby skorzystać z usług kurtezan. Nie żyjemy w separacji i nie musielibyśmy się kochać z innymi maesterami jak to ujęłaś... oj dziecko dziecko, jak mało wiesz o świecie... – starzec pokręcił głową.

- A to dobrze, bo jesteście jakby bractwem, a jakby brat z bratem, to pewnie bogowie by się obrazili i szczury zeżarłyby te całe wasze książki i co było - Popatrzyła na przebranego Tristana - Nie jest źle, tylko konia i psa trzeba znaleźć. Spytan Szpetnego Karla i Nollana... To prawda, że w zamorskich krajach umarli pewnie chodzą sami do grobów, ale u nas strzegą zamku, stryjek będzie miał dużo pracy po śmierci, jakby wiedział, to by nie umierał - rzekła spokojnie.

- Nie sądzę by w Essos zmarli sami chodzili do grobów. Myślę moje dziecko, że znasz zbyt wiele legend. Co do strzeżenia zamku, to jest to swego rodzaju metafora. Wiara naucza, że po śmierci dusza idzie do siedmiu niebios jeśli była dobra lub siedmiu piekieł jeśli była zła. Badania nawet najznamienitszych z moich braci milczą w tym temacie.

Gabriella uśmiechnęła się tajemniczo
- Nic nie wiesz Maesterze – stwierdziła, a następnie udała się na poszukiwanie konia i psa.
 
Kaworu jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:32.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2022, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170