Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 29-03-2016, 18:40   #1
 
traveller's Avatar
 
Reputacja: 8621 traveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputacjętraveller ma wspaniałą reputację
Mafia - Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia



Była ciepła wiosna kiedy do położonego u podnóża Gór Mglistych, Rivendell ostoi spokoju i najbardziej dumnego z ocalałych na świecie miast elfów zawitali wędrowcy z poza tej krainy. Nie był to przypadek, że zgromadzili się tu przedstawiciele wszystkich cywilizowanych ras Śródziemia. Były wśród nich uparte i chciwe krasnoludy, tajemnicze i dumne elfy oraz wciąż raczkujący po tej krainie i tak bardzo nieprzewidywalni ludzie z krain północy. Debatowano tu długo i zawzięcie na temat dalszych losów Jedynego Pierścienia Władzy. Podczas narady tej, która odbyła się w domu Pana Rivendell, Elronda stworzono Drużynę Pierścienia, która miała wspierać hobbita Froda, powiernika pierścienia w wędrówce do krainy zła, Mordoru. Ponado podjęto decyzję, że żeby chronić pierścień i niosącego go Froda należy użyć potężnej magii zmieniającej postać uczestników drużyny. Kiedy jednak mgła opadała w wielkiej sali Elronda znajdowało się nie 10 postaci lecz 15… Najwidoczniej siły zła skorzystały z okazji by wlepić się w tłum dobrych postaci. Komu można było zaufać? Kto był przyjacielem, a kto wrogiem? Więzy łączące Drużynę Pierścienia miały zostać wystawione na ciężką próbę....

Rozpoczęła się wojna o pierścień.

FAZA DNIA 1 - POTRWA 24H DO 08:00 DN. 31.03.2016

Żeby wykonać lincz potrzeba 8 głosów

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=PK7kmRNfi4s[/MEDIA]
 
__________________
Even a stoped clock is right twice a day

Ostatnio edytowane przez traveller : 30-03-2016 o 21:24.
traveller jest teraz online  
Stary 30-03-2016, 10:40   #2
Femme fatale
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 64174 Nami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputacjęNami ma wspaniałą reputację

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=LBdpe5g_1IY[/MEDIA]

Magda Gessler; kreatorka smaku i stylu.
Właścicielka kilkunastu restauracji,
gotują u niej najlepsi kucharze w kraju.
Magda Gessler ma jedną zasadę
- ma być smacznie jak u mamy!
Dba nie tylko o smak potraw, ale i o każdy szczegół,
który zachwyca najbardziej wymagających gości.

Po pięknej wstawce i przemowie narratora, przed zamkiem pojawiła się niska, krępa kobieta, o najpiękniejszych blond włosach w całym kraju. Miała na sobie obcisłe legginsy - czarne naturalnie, bo ponoć czarny wyszczupla - jak i zieloną tunikę, podkreślającą jej piękne rysy twarzy. Makijaż jak zwykle perfekcyjny, robiony w pięć minut na moście.

- Znajdujemy się u podnóża Gór Mglistych, w pięknym miejscu zwanym Rivendell. Według tego, co widzimy, goście powinni tłumnie przybywać do restauracji "Śródziemie", gdyż okolica jest po prostu bajeczna! Ale czy tak jest naprawdę? Zaraz się przekonamy! - po cudownej przemowie, Gessler zarzuciła swoje długie, blond włosy i poprawiła przyoczną zmarszczkę, gdy już odwróciła się tyłem do kamery. Otworzyła bramy prowadzące do budynku i pewnym siebie krokiem weszła do środka.

[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=Pic75XUE1S4[/MEDIA]

Posadzka jednak okazała się być podstępna! Kobieta już na wejściu poślizgnęła się i upadła, obijając sobie zgrabne pośladki i udo.
- Kurwa, co za syf? Czyj to był pomysł?! - zagrzmiała niezadowolona, już wcześniej wiedziała, że ta restauracja to jedno, wielkie gówno, ale żeby aż tak? Rozejrzała się po tłumie zebranych, a jej wzrok spoczął na chłopcu w okularach.
- Pana? - spytała Harrego Pottera, nie czekając nawet na odpowiedź - Powinni Pana wywalić stąd na zbity pysk, od razu zauważyłam, że jest Pan tutaj właścicielem. I co, jest Pan z siebie zadowolony? Kładł Pan te kafelki zanim mama kupiła okulary, czy może po? Bo coś mi się zdaje, że gdy jeszcze ich nie było, bo tę restaurację musiał budować jakiś ślepiec! - skrytykowała wchodząc obolała po schodach i rozglądając się po pomieszczeniu. Brud, smród i bezguście.

- Nie no, to jest fatalne! - pokręciła głową z dezaprobatą. Harry Potter zdecydowanie nie powinien zajmować się restaurowaniem, jeszcze kogoś potruje.
- Pan się musi zmienić, nim kogoś otruje, podając tę wołowinę, która ze starości zrobiła się już fioletowa.

 
__________________
Discord podany w profilu

Ostatnio edytowane przez Nami : 30-03-2016 o 11:13.
Nami jest offline  
Stary 30-03-2016, 11:38   #3
 
piotrek.ghost's Avatar
 
Reputacja: 241 piotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie cośpiotrek.ghost ma w sobie coś
Ach, cóż za piękna okolica,
Aż uśmiech zdobi moje lica.
Elfy, ludzie krasnoludy,
Przybyły tutaj wyprać brudy.
Cóż za wspaniała przygoda się szykuje,
A panna Gesler może coś gotuje?

Spojrzał William na złote loki,
Ach, cóż za ociężałe kroki,
Patrząc na ten wielki zad,
Z luźnych spodni byłby rad.
Pani Magdo droga wielce,
Nie myslalaś o sukience?

Czemu jesteś względem Harrego wroga?
To chyba nie tędy droga.
 
piotrek.ghost jest offline  
Stary 30-03-2016, 12:22   #4
 
Lifeless's Avatar
 
Reputacja: 828 Lifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwuLifeless jest godny podziwu
Przybył bezszelestnie, zaskakując wszystkich swoją szybkością i wyjątkowo niskim budżetem jak na tak dochodowy film. Odgarnął pieczołowicie ułożone w nieładzie kasztanowe włosy z oczu i rozejrzał się spokojnym, znudzonym wzrokiem po zgromadzonej tu grupie. Drużyna ewidentnie liczyła więcej osób niż powinna, co znaczyło, że część z nich to szpiedzy, chcący wmieszać się w szeregi zgromadzenia i wykraść pierścień. Póki co jednak nie przejmował się ich odnalezieniem. W końcu w historiach o wampirach wszystko prędzej czy później kończy się dobrze.
- Witam wszystkich - powiedział niskim, zmysłowym głosem, patrząc po kolei po każdej z 14 osób swoimi pięknymi złotymi oczami. Robił efektowną pauzę pomiędzy zdaniami, żeby słuchacze mogli dłużej napawać się dźwięcznością jego głosu. - Nie głosujmy. Obserwujmy. Czekajmy. Siły Ciemności już dzisiaj. Odsłonią kły. A my jutro. Będziemy w stanie. Je wskazać.
Uniósł wzrok w górę, by spojrzeć w oczy słońcu. Miał nadzieję, że reszta Drużyny nie zauważała błyszczącej się jak nowiutki lakier w samochodzie Cullenów skóry Edwarda. Bardzo trudno było się domyślić, że tak naprawdę jest wampirem, a on nie zamierzał im tego ułatwiać.

"Bello... Czy wciąż o mnie pamiętasz?"
 
Lifeless jest offline  
Stary 30-03-2016, 19:10   #5
 
Karmazyn's Avatar
 
Reputacja: 1398 Karmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumnyKarmazyn ma z czego być dumny
Buu z błogim uśmiechem wymalowanym na pulchnej, różowiutkiej twarzy obserwował, jak w jego firmie produkowane są ciastka. Miał tutaj wszystko, co było potrzebne. Klikacze, babcie, kopalnie, wieże magów, stacje kosmiczne, czarne dziury, a nawet pryzmat, który rozszczepiał zwykłe ciastka na ciastka w trzech smakach. A wszystko to mieściło się w jednopokojowym mieszkaniu. „Ciastka Buu” - jak głosił szyld nad drzwiami – była najsłynniejszą, najlepszą i wszystkie inne naj – bo była też jedyną - firmą w Śródziemiu zajmującą się produkcją ciastek.
Jak sama nazwa wskazywała, wszelkie wyprodukowane tutaj ciastka mogły być zjedzone wyłącznie przez Buu. Mimo braku zysków firma prosperowała bardzo prężnie. Była to zasługa licznych wolontariuszy, bezpłatnych stażystów i praktykantów, jak i wszelkiej maści wirtualnych pracowników. Dzięki temu i Buu był najedzony i światu nic nie groziło… czy jak to tam być powinno.

Spakowawszy kilkanaście tabliczek swojej ulubionej czekolady [nazwa została ocenzurowana ze względu na brak podpisania z autorem posta oferty reklamowej] – ot drobna przekąska między posiłkami – Buu udał się na spacer po Rivendell. Niby nic niezwykłego w tym nie było, takich spacerów odbywał ostatnimi czasy dość sporo, ale tym razem… Tym razem było zupełnie inaczej. Tym razem bowiem ujrzał JĄ! Upewnił się kilka razy, czy czasem się nie przewidział. Porównał oryginał z wymalowanym na papierku obrazkiem… Nie mogło być pomyłki. To naprawdę była ONA!.

Różowy tłuścioszek ruszył pędem w jej kierunku. Fałdy tłuszczu falowały na jego ciele, wytwarzając własne pola grawitacyjne. Padł przed NIĄ! i zaczął bić JEJ! pokłony.

– Bogini moja! Przenajświętsza, przecudowna bogini! Ty, która dajesz mleko do tego świętego produktu! – krzyczał między skłonami – Bądź pozdrowiona Ty i Twoje święte wymiona! Rozpoznaj mnie, jako swego pokornego czciciela i pozwól mi cziczicziczić… czcić Cię!
 
__________________
Dłuższy kontakt może zagrażać Twojemu zdrowiu lub życiu.
Toczę batalię z życiem. Nieobecny na długi czas.

Ostatnio edytowane przez Karmazyn : 30-03-2016 o 20:21.
Karmazyn jest offline  
Stary 30-03-2016, 19:36   #6
Dnc
 
Dnc's Avatar
 
Reputacja: 1054 Dnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumnyDnc ma z czego być dumny
Harry po raz kolejny, wcale tego nie planując i nie chcąc, wmieszał się w kolejną potyczkę ze Złym. Tym razem Voldemort przybrał postać Saurona. Chłopiec Który Przeżył wiedział, że albo on dorwie Toma albo Tom dorwie jego.
Potter nie zamierzał pozwolić na kolejne cierpienie niewinnych wiec wiedział że musi zacząć działać.



Nim dokładnie się wszystkim przyjrzał jakaś starsza kobieta wyglądająca jak ciotka Dudleya coś zaczęła do niego mówic.
Po chwili Harry był prwie pewny że to ona.
- Ciocia Marge?



Wszystko się zgadzało. Była stara, gruba i co najbardziej się rzucało w oczy strasznie wredna. Dodatkowo Harry mógłby przysiąc, że podobnie jak ona pachnie starymi ludźmi mieszkającymi gdzieś na wsi...

Mimo wszystko mlody Potter postanowił byc miły i szybko wyjaśnił:
- Niestety Pani mnie z kimś pomyliła. Ja tu tylko przejazdem jestem. Własnie zmierzamy razem z Frodo do Mordoru.

Następnie porzucił zainteresowanie "gruba panią" - jak ją nazwał w myślał i przyglądał się reszcie towarzystwa z których większość jeszcze się nie przedstawiła. Ciekawy zwłaszcza wydawał się mugol z kartonem na głowie...
 
Dnc jest offline  
Stary 30-03-2016, 19:59   #7
Ryo
 
Ryo's Avatar
 
Reputacja: 13642 Ryo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputacjęRyo ma wspaniałą reputację
Opancerzony helikopter przelatywał właśnie nad lasami Śródziemia. Zręcznie ominął smoleńskie brzozy, które w tutejszych klimatach były wynalazkiem Saurona. Szczęśliwie nie natrafił też na Nazguli i innych terrorystów, jak tego o pseudonimie "Czarownik", Saruman czy na Balroga oraz Golluma. Helikopter wylądował w pobliżu domu Pana Rivendell, przy okazji odmiatając panoszące się w pobliżu zeschłe liście i patyki.
Władimir Putin doleciał cały na miejsce i wysiadł z helikoptera. Po chwili telefon zabrzmiał w kieszeni nienagannego garniaka prezydenta. Mężczyzna odebrał połączenie, porozmawiał przez kilka minut, a potem udał się na spotkanie, by zawiązać współpracę między Rosją a Śródziemiem. Nie spodziewał się jednak, że napotka na tak skrajny przypadek multikulturalizmu - znaleźli się nawet ożywieńcy czy różowy przedstawiciel pozaziemskich cywilizacji.

- Witam państwa tutaj zebranych. Mój wywiad doniósł mi o tym, że w pobliżu działa ugrupowanie terrorystyczne, na czele którego stoją Sauron, Saruman oraz Czarownik, a ponadto należy uważać na Golluma, który ma na celu zabicie pana Frodo oraz na Balroga, oskarżanego o popełnienie wielu morderstw. Wiemy też, że Gollumowi będzie zależało na odebraniu pierścienia pana Frodo - każdą możliwą sposobnością, nawet w ciągu dnia. Dlatego póki Gollum żyje, zachowajmy środki ostrożności związane z egzekucjami za dnia. Nie lekceważymy jednak Balroga - tym również się zajmiemy w odpowiednim czasie. Zachowajmy czujność i chrońmy się wzajemnie.
 
__________________
Every time you abuse Schroedinger cat thought's experiment, God kills a kitten. And doesn't.

Nieaktywna w grach - do odwołania.
Ryo jest offline  
Stary 30-03-2016, 20:23   #8
 
Hazard's Avatar
 
Reputacja: 6924 Hazard ma wyłączoną reputację
[MEDIA]http://www.youtube.com/watch?v=xd9LpME3jnk[/MEDIA]

Z mrocznych czeluści jednego z pomieszczeń dobył się cichy, rytmiczny odgłos korków. Ciężkie buty wygrywające ponurą melodię na kamiennej posadzce wywoływały u zebranych ciarki; jakby wszyscy przeczuwali nadciągające zagrożenie. Zamilkli czekając w napięciu. Wtedy go dostrzegli. Najpierw dziwny, połyskujący w świetle obiekt, a później kontury wysokiej, dobrze zbudowanej postaci, która go trzymała. Zidentyfikowanie przedmiotu z początku trudne, uderzyło wszystkich w tym samym czasie, kiedy rozległ się charakterystyczny dźwięk zwalnianego bezpiecznika pistoletu.
Wtedy również na scenę weszła sama właściciel rewolweru. Był ubrany w szare ciuchy, jednak na szczególną uwagę zasługiwał czterograniasty kaptur zasłaniający całą jego twarz. Dolna część kaptura była długa, opadała niemalże do pasa. Czarne okulary skutecznie zasłaniały oczy, które teraz zapewne łypały na wszystkich zebranych przez wycięte w materiale dziury. Największym zainteresowaniem cieszył się wyhaftowany na wysokości piersi biały znak.


- Tylko spokojnie - powiedział monotonnym głosem bez akcentu. Słowa, jak i sposób w jaki je wypowiedział wydawały się niedorzeczne, biorąc pod uwagę, że właśnie celował do zebranych z pistoletu, przeskakując wolno z jednego na drugiego. Grube rękawice ogrodowe zapewniały, że nikt nie odnajdzie na broni odcisków palców. - Cholera, ludzie… będę was musiał zabić… A przynajmniej kilkoro z was.
- Idąc tu z początku sądziłem, że wszystkich będę musiał posłać do grobu… Jednak zaszła jakaś pomyłka…. Teraz muszę ograniczać się tylko do tych złych… Cholera… - Mężczyzna najspokojniej w świecie opuścił broń, pozwalając wszystkim odetchnąć. Skierował głowę gdzieś, w miejsce gdzie siedział narrator całego zajścia. Jego wzrok zapewne potrafiłby wywołać u staruszka zawał, toteż dobrze się złożyło, że dziś mocno raziło słońce i Zodiak potrzebował okularów. - Nie lubię pomyłek…

Zodiak wrócił spojrzeniem do zebranych, tym razem jednak mierząc (wzrokiem, nie pistoletem!) w Williama. Długo na niego patrzył.
- Miło poznać, jestem wielkim fanem pana książek… Uwielbiam sposób w jakim bohaterowie w nich zabijają. Zawsze chciałem napisać książkę w podobnych klimatach. Jednak zajęty jestem. Czasem zdarzy mi się napisać jakiś list, w którym staram się poetycko wyrazić swoje myśli. Muszę jednak ograniczać wodzę fantazji, by policja zrozumiała o co mi chodzi. Mam nawet ich kopie w domu. Jak to się wszystko skończy, to mógłbym podwieźć pana do siebie. Chciałbym usłyszeć szczerą opinię od prawdziwego pisarza. Obiecuję, że list zapadanie panu w pamięci… aż do śmierci.

Po jego słowach zapewne nastałaby niezręczna cisza, gdyby różowy jegomość zachwycający się na głos cyckami jakiejś krowy. Zodiak zignorował go i zwrócił się spojrzeniem na błyszczącego w świetle pięknisia. Widział ten film, pierwszą część. I mu się nie spodobał.
- Chcesz zagrać… w rosyjską ruletkę? W bębnie jest czternaście komór i czternaście naboi - miały starczyć na każdego z was. Jedna kula zrobiona jest ze srebrnej łyżeczki. A na dodatek ma aromat czosnku. Zarezerwowałem ją specjalnie dla Ciebie. Strzelę do ciebie dziewięć razy, bo resztę naboi potrzebuję na złych. Jak już ktoś zbierze głosy, to osobiście będę linczował - mam w tym wprawę. Nie chcę jednak by cokolwiek się zmarnowało. Masz ponad trzydzieści procent szans na to, że nie oberwiesz ze srebrnej. Inne i tak pewnie cię zabiją, ale niektórym moim ofiarą czasami się udawało.

Zodiak mówił to ospałym głosem, jakby nie do końca świadomie. Znowu nastała niezręczna chwila. Włożył rękę pod poły kaptura i podrapał się po brodzie.
- O czym mówiliśmy? - spojrzał się po wszystkich. Tym razem jego uwaga zatrzymała się na Harrym. - To prawda, że chciałeś zabić tę kobietę? - zapytał, wskazując pistoletem na Geslerową. - Czarodzieje... Macie tyle różnych możliwości, a i tak nie potraficie nikogo zamordować. Ten bez nosa… Wielki mi kozak. Morderca, który dziecka zabić nie potrafił. Zakład, że moje “czary” zadziałają o wiele lepiej niż jego, Harry Potterze? Zdaje mi się, że próbujesz zrobić z siebie kogoś, kim zapewne nie jesteś. Chyba ciebie pierwszego należałoby mieć na oku - kończąc swój wywód Zodiak wycelował pistoletem w chłopaka.
 

Ostatnio edytowane przez Hazard : 30-03-2016 o 20:29.
Hazard jest offline  
Stary 30-03-2016, 21:05   #9
 
Turin Turambar's Avatar
 
Reputacja: 7220 Turin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputacjęTurin Turambar ma wspaniałą reputację
W Rivendell rozbrzmiał dzwon.
Powoli, acz nieubłaganie nadchodził. Stawiając krok za krokiem wspinał się po kamiennych schodach Imladris. Skały użyte do ich budowli pamiętały czasy zniszczenia Eregionu, ale nigdy nie czuły takiej trwogi jak teraz. Oto nastał czas, którego nikt się nie spodziewał. Umarły wkraczał w święte progi Ostatniego Przyjaznego Domu na Wschód od Morza. Zagłada wydawała się być blisko.
Tym większym zaskoczeniem był fakt, że nieśmiertelny wojownik przybył tu w zgoła innym celu. On stał ponad dobrem i złem, wykonywał to co do niego należało. A teraz przybył by swoimi pięściami zaprowadzić porządek i obronić słabszych przed zakusami knujących morderców i pomyleńców.
Stanął wreszcie pomiędzy innymi. Jego złowroga aura rozlewała się dookoła, wzbudzając trwogę. I tak właśnie miało być. Dobre istoty strach otrzeźwiał, a złym trwoga pęta ręce.

Podniósł głowę i spojrzał na szczujących się na dzieciaka z blizną na czole Zabójcę i otyłą kobietę o twarzy kryjącej demona. Nie skomentował tej dziecinady. Oczywistym było, że nie mając żadnych dowodów pogrywają sobie z innym. Jedynym powodem na otwarte atakowanie innych byłaby... przynależność do Zła.
Uśmiech zawitał na twarzy Umarlaka. Byłoby zdecydowanie zbyt naiwnie sądzić, że jego przeciwnik ujawni się tak szybko. Tego dnia był zmuszony uzbroić się w cierpliwość. Czas by ruszyć w bój o przetrwanie tego świata nastanie z następnym świtem.
 
Turin Turambar jest offline  
Stary 30-03-2016, 21:07   #10
tajniacki blep
 
sunellica's Avatar
 
Reputacja: 28690 sunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputacjęsunellica ma wspaniałą reputację
„O… znaleźli mnie…” fioletowa krowa przerwała swój samopas, odwracając łeb w kierunku Buu, uważnie mu się przyglądając. Gość był tłusty i różowy, niczym prosie. Milka przeczuwała, że sadło owego osobnika wyhodowane było na jej wspaniałym aksamitnym mleku, z którego robiono najdelikatniejszą i najsmaczniejszą czekoladę nazwaną jej imieniem. Biedaczek… na pewno dorobił się cukrzycy, ale dzięki niemu ona dorobiła się milionów i mogła paść się w najdroższych kurortach.
Dożuwając w spokoju trawę, zamuczała przeciągle, po czym schylając łeb po kolejną kępkę zielska spytała - Pan pooo auuutograf, selfie czy darmmmoooową tabliczkę…? - nie czekając jednak na odpowiedź, kobyła ruszyła powolnym i dostojnym krokiem celebryty wgłąb domu, przed którym zrobiła sobie krótką przerwę na przekąskę. Jak się okazało w środku… ‚impreza’ trwała na całego.
Wyciągając z juków pęczek najprzeróżniejszych czekolad, trąciła pyskiem pierwszą osobę wręczając mu swój wspaniały wyrób.
 
__________________
"Sacre bleu, what is this?
How on earth, could I miss
Such a sweet, little succulent crab"
sunellica jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:30.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169