Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 05-04-2019, 21:02   #11
 
Dragor's Avatar
 
Reputacja: 1108 Dragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumny
Anioł dosłownie rozprysną się na kawałki. Broń jaką nosił przy sobie Rogers wyraźnie miała potężną siłę rażenia. Biorąc pod uwagę metalowego pająka i to co już usłyszał o tym świecie, nic dziwnego.
-Kto normalny rzuca tarczą?! - zawoła jeszcze Rogers gdy wznieśli się w powietrze.
Krótki lot później wylądowali na ulicy niemal całkowicie pozbawionej roślinności. Zamiast tego beton i asfalt pokrywał pył i popiół. Agentka Hill, w podartym i brudnym ubraniu opierała się o jedyne zielone drzewo. Otaczało ją pięć stworów czerwonych jak krew. Wyglądały jak zombie, a z ich pleców wyrastały czerwone żyły, lekko falujące w powietrzu. Czerwone wstęgi znikały gdzieś w pustych oknach, wyważonych drzwiach i ciemnych zaułkach.
Trzymały się na dystans, kilka miało już dziury po kulach.
- Czerwony Rak, kurwa! - przeklął Rogers, po czym zesztywniał. - Przepraszam za język - bąknął w niemal identyczny jak robił to Kapitan Ameryka, gdy wymsknęło mu się przekleństwo. - Póki drzewo jest zielone, nic jej nie będzie, trzeba znaleźć Narośl, która kontruję zwłoki. Jak odstrzelimy te, to pojawi się więcej!
 
__________________
Gallifrey Falls No More!
Dragor jest offline  
Stary 05-04-2019, 21:22   #12
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
- Twój alter rzuca tarczą z najrzadszego metalu świata jak freezbe potrafił ją wymierzyć pod szalonymi kątami- Odpowiedział ze śmiechem.

- Hill kawaleria przybyła! Wytrzymaj jeszcze chwilę zaraz ich ściągniemy! - Krzyknął Tony głosem wzmonionym przez głośniki.

Mimo poważnej sytuacji przeprosiny Alana wydawały mu się wręcz wzruszające - Językiem się nie przejmuj Harcerzyku. Jak rozumiem narośl mam szukać po tych żyłach które mają przyczepione do pleców ? Ty tu zostać i zapewnij jej ogień osłonowy ja znajdę narośl- Rozkazał Iron Man.

Wzniósł się ponownie w powietrze i za pomocą komputerów pokładowych oraz zwykłego rachunku prawdopodobnieństwa wyikającego z okręgu wyrastających z pleców potworów narośli spróbował ustalić gdzie może się ukrywać ta narośl.

Nie zamierzał się patyczkować i po prostu poczęstować raka dawką promieniowania z blasterów.
 
Brilchan jest offline  
Stary 05-04-2019, 22:46   #13
 
Dragor's Avatar
 
Reputacja: 1108 Dragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumny
Żyły Narośli plątały się w opuszczonych budynkach, ale widać było, że trupy nie działają niezależenie, a gdy jeden się poruszał, inny cofał się. Komputer zbroi śledził sygnature ciepła, czerwone zwłoki były na tyle gorące, by poparzyć przy dotyku.
Trzy przecznice dalej w obumarłym parku Tony zmazał Narośl. Wyglądała jak... narośl rakowa jeśli wyciągnąć ją z ciała i dać jej pięć metrów wysokości. Opierała się na kilkunastu patykowatych kończynach. Z nich właśnie pochodziły żyły animujące trupy atakujące Hill.
W parku było ich może około pięćdziesięciu. Nie tylko ludzi, ale również zwierząt. Były tam psy, koty, kilka jeleni i chyba tygrys lub lew. Stopień rozkładu też był róży, od wzdętych zwłok, po same szkielety. Wszystkie spowite szkarłatną powłoką, czegoś co Rogers nazwał Czerwonym Rakiem.
Pierwsza salwa nie sięgnęła niestety celu. Narośl mimo iż nie maiła oczu podniosła kilka ciał, by się bronić. Czerwone kości rozprysnęły się w deszcz odłamków, a z ziemi zaczęły powoli wynurzać się kolejne zombi. Kilka najbliżej Tonego wzniosło się usiłując sięgnąć po jego stopy, ale ich ramiona spopieliły repursory w nogach. Jeśli jednak rzucą się na niego całą stertą, to przyszłość
 
__________________
Gallifrey Falls No More!
Dragor jest offline  
Stary 05-04-2019, 23:31   #14
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Gdyby miał własną zbroje po prostu sięgnąłby do rezerw mocy i roztrzaskałby tą wreną narośl promieniem z reaktora na piersi. Niestety przy stanie energii który mial obecnie byłoby to zupełnie niewykonalne,

Tony widział dwa rozwiązania:

A) Spróbuje sięgnąć technopatią dokoła i przyzwać do siebie potworne robo pająki lub inne machiny które pozostały po wojnie a następnie nakarze im zaatakować narośl i dokonać samozniszczenia. Było to o tyle ryzykowne że czyniąc to otwierał się na ingerencje obcych systemów które mogą próbować zawirusować nanoboty w jego ciele. Oczywiście, jego genialny umysł oraz potężne antywirusy powinny poradzić sobie z ewentualnym zagrożeniem jednak ryzko wciąż pozostawło spore.

Jeżeli w okolicy nie znajdzie żadnych miachin które da się wykorzystać pozostanie zagranie Va Bank:

B) Pośle pustą zbroje wprost na narośl i nakaże jej samozniszczenie. Jeżeli wybuch okaże się za słaby rozerwą go na strzępy potwory, nawet jeżeli się uda będzie musiał wracać wiele kilometrów przez wrogi przepełniony mutacją teren wdychając Paster jeden wie jakie mutageny oraz grzyby. Do tego nie czułby się dobrze wykorzystując jeszcze bardziej zasoby mieszkańców tego wymiaru pomógł im ale są w tak ciężkiej sytuacji że zniszczenie tej zbroi byłoby czymś podobnym do kradzieży ostatniej kromki chleba bezdomnemu.

Mimo wszystko był gotów zarazykować swoje życie za Alana i Agentkę Hill bo tak właśnie by zrobił Rogers! Świat dawał mu do zrozumienia że nie potrzebuje jego zapijaczonego geniuszu i że wolałby powrót swojego ukochanego Kapitana więc równie dobrze może umrzeć w tym przeklętym wymiarze gdzie Spider-Man zmienił się w mistycznego Stalina!

Gdyby miał taką możliwość oddałby własne życie żeby odzyskać Steva nie wierzył w życie pozagrobowe ale miał dosyć wiecznej walki ze światem któremu ciągle musiał udowadniać że jest coś wart, z ludźmi którzy go nie doceniają choć wypruwa sobie żyły żeby stać się lepszym człowiekiem, z legendą ojca do którego wszyscy go proównwali choć już dawno przegonił wszystkie jego osiągnięcia!

I najgorszy wiecznie zaczajony wróg alkoholizm... Stark chciał po prostu otulić się w nicość i odpocząć od tego wszystkiego! Jeżeli teraz nie zginie odnajdzie Śmieszkę i poprosi ją o zregenerowanie trupa Steva za pomocą jego własnej energii życiowej! Niech ludzie dostaną z powrotem swojego ołowianego żołnierzyka którego tak im brakuje!
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 05-04-2019 o 23:39.
Brilchan jest offline  
Stary 06-04-2019, 01:16   #15
 
Dragor's Avatar
 
Reputacja: 1108 Dragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumny
Niestety w zasięgu nie było mechanicznych pająków. Tony z zaskakującą ulgą zrucił z siebie zbroje. W nozdrza uderzył go zapach gnijącego mięsa. Czerwone zombie ruszyły w jego kierunku.
Zbroja teraz zdalnie sterowana poleciała w pełnym pędzie ku Narośli. Ta ponownie osłoniła się sługusami. W sekundę później gdy cud techniki spotkał się z splugawioną tkaną nastąpiła eksplozja.
Najwyraźniej Generał Stark bardzo lubił ładunki wybuchowe, albo bardzo nie lubił tracić swoje zbroje. Siła z jaką zbroja wyleciała w powietrze rzuciła Tonym o ścianę budynku.

Bilioner obudził się z potwornym bólem w rękach, klatce piersiowej i twarzy. Fala uderzeniowa musiała rzucić o ścianę na tyle mocno, by pozbawić go przytomności. Gdy odruchowo podniósł dłonie do twarzy zobaczył paskudne poparzenia sięgające do łokci. Musiał odruchowo osłonić nimi głowę.
Tony nie miał pojęcia ile był nieprzytomny. Dookoła zombi straciły ostanie ślady czerwieni i obracały się w proch. Miejsce gdzie stała Narośl znajdował się krater. Generał Stark zdecydowanie znał się na fajerwerkach.
Z krateru wydobywało się lekkie zielone światełko. W powietrzu pojawiły się iskierki przypominające świetliki.
Stark powoli podniósł się z ziemi i ruszył w kierunku krateru. Być może popychała go wrodzona ciekawość, albo jego umysł jeszcze nie otrząsnął się z szoku, ale musiał wiedzieć co to za światło. Zataczając się jak pijany dotarł do niecki w ziemi.
Krater miał jakieś pięć metrów średnicy. W samym jego centru z pyłu kiełkował zielono-żółty pąk wielkości ludzkiej głowy. Pąk rozwiną się w kwiat. W jego wnętrzu był... kot z rogami. Stworek miał delikatne różki, niczym młody jelonek. Jego futerko było białe lśniąc zielenią jak końcówki światłowodu. Stworek ziewną i przeciągnął się. Twoje oczy otworzyło się i zamrugało.
Stworzenie wskoczyło z wnętrza kwiatu i radośnie pomaszerowało ku Starkowi. Geniusz zdał sobie sprawę, że siedzi na ziemi, a świat właśnie uznał, że wirowanie to bardzo fajna aktywność. Zdecydowanie miał wstrząśnienie mózgu.
Gdy Tony usiłował powstrzymać niespodziewaną falę mdłość świetlisty kotek usiadł około niego i zaczął obwąchiwać jego oparzone ramiona. Stworek był wielkości kilkutygodniowego kociaka. Prychnął. Widocznie nie lubił zapachu nadpalonego człowieka. Stworek szturchnął delikatnie prawą dłoń geniusza.
Ból natychmiast zniknął. Jego opatrzenia zaczął szybko się goić pozostawiając jedynie jasne blizny. Świat w końcu uświadomił sobie, że walc należy stawić ludziom, a mdłość zniknęły bez śladu.
Świetlisty kotek zadowolony z siebie wspiął się na kolana Starka i ułożył wygodnie. Geniusz nie do końca świadomie zaczął go głaskać. Z prochu do kwiatu zaczęła rosną trawa. Dokoła Tonego kwitły małe kwiaty. Kotek mruczał zadowolony z pieszczoty mrużąc troje oczy.
- Tony! - Agentka Hill wybiegła zza rogu jednego z budynków okalających szybko odradzający się park. Templariusz deptał jej po piętach - Żyjesz! Ten wybuch... co to jest?
- Ojej! Do Duch Lasu! Żadkie stworzenie, ma moc przywracania życia ziemi i leczenia nawet śmiertelnych ran... Nie widziano ich od stulecia! - zwołał Rogers zachwycony. - Skąd go masz?
 
__________________
Gallifrey Falls No More!
Dragor jest offline  
Stary 06-04-2019, 02:00   #16
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
Problem z próbami samobójczymi był taki że gdy nie odjdą do skutku efekty uboczne potrafią być bolesne. W procesie ewolucji ludzki mózg wypracował sobie reakcje obronne aby jak najdłużej utrzymać się przy życiu: Szok, bezwarunkowe odruchy obronne, ciekawość... Stark pamiętał tylko urywane fragmenty tego co się stało, kolejna forma obronny wypieranie tego co się stało.

- Cześć, śliczny koteczku...- Tony nie bił kociarzem, psiażem zresztą też nie. Wolał maszyny które w przeciwieństwie do istot żywych były łatwe i przewidywalne. Ten kociak był jednak inny coś go do niego przyciągało ani się obejrzał a siedział mechanicznie głaszcząc gorące niczym koc elektryczny ciałko wibrujące zadowolonym mruczeniem na podobieństwo motorynki.

Za każdym dotykiem faktura kociego futra zdawała się zmieniać: Wilgotny mech... Wiosenna trawa... Jedwab... Kaszmir... skóra Peper podczas ich pierwszego pocałunku...

Jakby na przekór jego samobójczym myślą mózg zalewała mu teraz fala endorfin jakgdyby kociak był antydepresantami połączonymi z terapią na sterydach. Z podświadomości zaczęły wypływać pozytywne wspomnienia sukcesy, zwycięstwa, przyjaźnie, ludzie których by mu brakowało i którzy pewnie żałowaliby jego gdyby odeszedł.

Z radosnego transu wyrwało go dopiero przybycie Hill i Alana - O Marysiu! Jak dobrze że żyjesz! Duszek ? - Tony roześmiał się - Wiesz co poruczniku ? Wydaje mi się że ściągnęła go moja depresja i użalanie się nad sobą... On przynajmniej nie ma do mnie pretensji jak cała reszta świata za to że urodziłem się w bogatej rodzinie i że hestem mąaadry ale nikt nie pomyśli o tym że wielki Howard Stark był przemocowym alkoholikiem za zamkniętymi drzwiami który nigdy nie powiedział że mnie kocha!- Kotek pacnął go łapą najwyraźniej niezadowolony z negatywnych emocji.

Twarz bohatera rozpogodziła się - No juuż przepraszam duszku- geniusz złowił taksujące spojrzenie Agentki - Nie moja droga nie jestem pijany... Wydaje mi się wręcz że ten miły zielony kotek zrobił mi detox czuje się lepiej niż po tej pobycie regeneracyjnym który kosztował 10 patoli!- Miał wrażenie że traci wątek myśli biegły jednocześnie szybko i leniwie.

- Wracając do twojego pytania Alan... Sądzę że ta niteczka co dała mi ją ta wasza miła pajęcza strip... Znaczy się Dama też mmmogła mieć coś wspólnego, Jakby połączyła mnie z tym wymiarem...

- Wiecie co ? Nie mam ochoty się stąd ruszać! Kicia mnie lubi! Ta wasza Dama to chyba jedyna istota w multiwersum która nie ma do mnie pretensji o to że żyje po co ja właściwie tu jestem ? Chyba zostanę Hipisem i pójdę spać na zielonym grobie mojego miastaa! HA! Ojciec tak by się zaczął kręcić w grobie że można by z niego zrobić perpetum mobile - Naukowiec wybuchł gromkim spazmatycznym śmiechem.
 
Brilchan jest offline  
Stary 06-04-2019, 22:28   #17
 
Dragor's Avatar
 
Reputacja: 1108 Dragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumny
- Znów mu odbija - zawyrokowała Hill, gdy Stark skończył swój monolog.
- Znów? Kolejna różnica z Generał, on nigdy nie miał takich okresów. W każdym razie jak się uspokoi to wrócimy do obozu. To jakiś dzień marszu -powiedział Alan wyciągając dłoń ku Duszkowi. Kotek powąchał jego dłoń i wydał z siebie coś po między miałknienciem, a piskiem. Tony był niemal pewny, że usłyszał od Hill ciche "awwww".
Duch Lasu wtulił łepek w brzuch bilionera mrucząc jak ślinik sportowego samochodu. Myśli w głowie Tonego pomału przestawały cwałować przechodząc do eleganckiego galopu, którego zwykle się trzymały. Czy on właśnie zadeklarował zostanie hipisem?
- Lepiej niech się pośpieszy - powiedziała Hill wyciągając z kieszeni dwa metalowe krążki. - Śmieszka zabrała Doktorowi odpromienniki. Jenny wyglądała naprawdę źle, gdy ją ostatni raz widziała. Mnie ta wariatka zostawiła na pastwę tych czerwonych zombie, gdy tylko doszła do wniosku, że nie jestem jego "towarzyszką", jak to nazwała
Rogers nagle podniósł broń i wycelował w ulicę z której przybyli.
- Mamy jeszcze jeden problem - oświadczył.
Na rogu stał Łkający Anioł. Jego powierzchnia była spękana i brakowało mu kilku kawałków, ale widać jednorazowe rozwalenie na kawałki go nie powstrzymało. Duch Lasu podniósł łepek zaciekawiony.
 
__________________
Gallifrey Falls No More!

Ostatnio edytowane przez Dragor : 07-04-2019 o 21:35.
Dragor jest offline  
Stary 09-04-2019, 11:26   #18
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
~Doktor i Jenny!~ - Ta myśl otrzeźwiła Starka lepiej niż policzek.

- Ta kicia przywróciła mnie z obrażeń zagrażających życiu od których nie zmarłem tylko w wyniku szoku pourazowego nic dziwnego że mózg mi nieco oszalał tak jak osobie która dostaje wysoką dawkę środków przeciwbólowych albo obudzi isę z narkozy. Po za tym praktycznie rzecz biorąc popełniłem samobójstwo żeby was uratować nie musicie dziękować- Zgryźliwości i agresja słowna zawsze była jego odpowiedzią na stresujące sytuacje.

- Skoro ten wasz Generał jest taki cudowny to czemu w kółko musicie sprowadzać bohaterów z innych światów żeby pomagali wam naprawiać to co sami spierdoliliście? Powiedz mi Allan?! - Dopiero po chwili zorientował się że w swej złości wyżywa się na niewinnym człowieku...

- Przepraszam, potrzebuje chwili żeby mózg wrócił do normy ale racja trzeba znaleźć kosmitów nim promieniowanie ich dobije może spróbuje dogadać się ze Śmieszką przez satelity albo rozszerzyć moc tych krążków na cały region ? - Tony próbował przebić się przez mgłę z wolna opuszczającą jego umysł i zbudować jakiś plan choć sytuacja zdawała się tragiczna.

- Zbroja niestety rozwalona ale za to pozbyłem się tego czerwonego raka mam nadzieje że to jedyny taki ? Do tego macie tego uroczego terrareformatora to będziecie mogli założyć ogród warzywny więc może damy radę dogadać się z Generałem ? Jako jedyny w okolicy dysponuje technologią więc mam nadzieje że jak na Starka przystało kieruje się logiką- "bardziej niż ja" dodał w myślach bo sokonale wiedział że jakby ktoś rozwalił którąś z jego zbroi to na pewno nie czekałaby ich owocna wspópraca a on miał ich wiele.

Na widok Anioła Tony przystaną - Spróbuje się jeszcze raz z nim dogadać tego by chciał Doktor. Osłaniaj mnie Rogers jeżeliby by się jednak nie udało to strzelaj - Powiedział Bilioner bliskie spotkanie ze śmiercią spowodowało że stał się dużo mniej morderczy.

- Słuchaj Aniele ufam że nie jesteś bezmyślną bestią kierującą się jedynie instynktem... Ten wymiar nie jest dla ciebie możemy ci spróbować pomóc! Musisz jednak stąd odejść! - Zawołał wstając z pozycji siedzącej trzymając kotka w dłoniach złożonych na kształt kołyski.

- Jak tam duszku chcesz pomóc biednej rzeźbie ? - Nie chciał ryzykować życia swojego wybawiciela ale zdawało się że jest to właściwa rzecz "Bo nigdy nie zdażyło mi się żeby postępowanie zgodnie z moim sumieniem ugryzło mnie w dupę prawda?" - Pomyślał gorzko lecz mimo to spróbował podejść do Anioła z kotkiem na rękach.
 
Brilchan jest offline  
Stary 14-04-2019, 11:25   #19
 
Dragor's Avatar
 
Reputacja: 1108 Dragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumnyDragor ma z czego być dumny
Duch Lasu bardzo kocim sposobem wyślizgnął się z ramion Stark i podszedł do zrujnowanej rzeźby. Powąchał ją z ciekawością. Małe kwiatki i pędy zaczęły szybko rosnąć dookoła Anioła. Duszek usiadł przy kamiennym tworze i zamknął swoje troje oczu. Zerknął jeszcze na Starka wyczekującą spod przymrożonych powiek i zamknął je ponownie z zadowolonym wyrazem pryszczyka.
Stark mrugnął nim zdał sobie sprawę z tego co zrobił.
Anioł poruszył się błyskawicznie. Jego spękana dłoń pojawiła się na ramieniu Tony'ego, a twarz nachyliła się w stronę jego ucha. Geniusz mógł przysiądź, że usłyszał szept "pomóż!".
- Stark? Nic ci nie jest?! - zawołała Hill widząc zmianę pozycji anioła.
 
__________________
Gallifrey Falls No More!
Dragor jest offline  
Stary 14-04-2019, 11:48   #20
 
Brilchan's Avatar
 
Reputacja: 19086 Brilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputacjęBrilchan ma wspaniałą reputację
- Cholera! Śmieszka to ty?! - Spytał się rzeźby i spróbował odnaleźć części tego homonta które Doktor dla niej zbudował. Elektronika niby miało się wpleść w jej ciało ale powinna być gdzieś widoczna... Spróbował też "obmyć" ciało Anioła swoją technopatią szukając elektroniki w kamiennym ciele.

- Co ty wyprawiasz dziewczyno ? Rozumiem, że ciężko jest być geniuszem ale MORDUJESZ Doktora oraz Jenny bo szkodzi im promieniowanie tego wymiaru! A Doktor nie znalazł cię bo NIE PAMIĘTAŁ waszej przygody! Kosei musiał zablokować mu wspomnienia o was żeby zachować linie czasu Doktora a więc i rzeczywistość w całości- Wyjaśnił rzeźbie następnie odwrócił się do Hilll.

- Wydaje mi się że to Śmieszka! Alan choć tu daj mi zerknąć na ten twój karabin i tą sprzączkę od paska co ci pożyczyłem spróbuje zbudować jakieś urządzonko żeby "nakarmić" ją energią bez zabijania nas- Wyjaśnił swój nowy plan.

Odwrócenie głowy powinno dać rzekomej Śmieszce możliwość odpowiedzi...
 
Brilchan jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 21:17.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169