Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 17-08-2014, 19:48   #1
 
Rodryg's Avatar
 
Reputacja: 3364 Rodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputację
Jadeitowy Regent - Dziedzictwo Brinnewall


Sandpoint na pierwszy rzut oka sprawiało wrażenie spokojnej mieściny w której nic się nie dzieje a życie płynie spokojnym nudnym nurtem... i był to zapewne dość częsty błąd jaki popełniali przyjezdni. Ci mniej zorientowani zapewne nie dali by wiary że kilka lat temu miasto stanęło w płomieniach w końcu trudno było dostrzec ślady tych wydarzeń a odbudowa odbyła się w niewiarygodnym tempie. Wbrew przeciwnościom jakie stawały jej na drodze tutejsza społeczność wciąż silnie stała na nogach nie uginając się pod próbami jakim poddawał ją los. W ostatnich latach nawet pozycja Sandpoint uległa wzmocnieniu co oczywiście wiązało się z rozkwitem miasta jak i przepowiedniami rychłego nieszczęścia przez kilku czarnowidzów w końcu tacy zawsze się znajdą. Nieszczęście nie nadeszło za to pojawiły się problemy w postaci wszystkim znanych i znienawidzonych goblinów. Zielone pokraki z niezdrowym zamiłowaniem do ognia dostały w swe łapy proch i fajerwerki co wystarczyło by dodać im odwagi do przypuszczenia ataków na tutejsze szlaki. Co prawda nie było jeszcze śmiertelnych ofiar ale całe zamieszanie odbijało się na tutejszym handlu co oczywiście skłoniło tutejszą radę miejską do podjęcia odpowiednich działań. Przywrócono zniesioną kiedyś nagrodę od goblińskich uszu w wysokości dziesięciu złotych monet od pary, dodatkowo temu kto dostarczy łeb wodza klanu Ropucholizów przysługiwała nagroda w wysokości trzystu sztuk złota. Mimo tego nie znaleziono zbyt wielu ochotników a z każdym dniem coraz więcej osób robiło z tego temat do dyskusji a raczej narzekania. Od czasu do czasu zdarzały się dyskusje w których ktoś deklarował chęć wyprawy na bagno i rozprawienia się z kłopotliwym klanem goblinów. Ale jak to zwykle bywa przejście od słowa do czynu wcale nie było takie łatwe. Oczywiście najlepszym miejscem dla takich wywodów były miejscowe tawerny....




Rdzawy Smok był bezsprzecznie najlepszą karczmą w mieście po części dla tego że Ameiko była dość znaną i szanowaną osobą w mieści ale głownie dlatego ze starała się utrzymać przyzwoity poziom tak by przybytek odróżniał się od innych mu podobnych. Tak więc dostawało się taki trunek za jaki się płaciło a nie chrzczony alkohol nie wiadomego powodzenia, także wnętrze było bardziej przyjazne i mile dla oka oraz nie witało gości nieprzyjemnymi zapachami jak to się zdarzało w innych karczmach. Dzień miał się ku końcowi i zajazd powoli zapełniał się gośćmi chcącymi odpocząć po dniu pracy oraz przedyskutować tutejsze sprawy w gronie znajomych. Goście mogli bez problemu dostrzec właścicielkę zajazdu w towarzystwie Sandru, siedzieli przy jednym ze stolików żarliwie dyskutując na sobie tylko znany temat. Ci mniej podbici i zarazem bardziej spostrzegawczy zauważyli by też stolik na uboczu gdzie przesiadywał tutejszy szeryf Belor Hemlock widocznie był już po służbie. Chciał odpocząć zwłaszcza po tym jak ostatniego czasu naciskano go by to straż podjęła bezpośrednie działania w sprawie ostatnich problemów.

Caldwen


Do karczmy weszła Koya tuż za nią zaś wmaszerował gnom który w mieście był od niedawna jak ludzie gadali jego rodzina była z nią zaprzyjaźniona i cały jego pobyt miał charakter przyjacielskiej wizyty. Starsza kapłanka od razu pożegnała się ze swym małym kompanem i skierowała kroki w stronę Sandru i Ameiko w końcu cała ich dyskusja także jej dotyczyła. W gnoma zaś wlepiło spojrzenie kilkanaście par oczu jak był co najmniej jakimś dziwem, mimo że był w mieście od niedawna to zdążył się zaznajomić z niektórymi mieszkańcami lub też zaleźć im za skórę. Gnomy były znane ze swej aktywności ale sam Caldwen zdążył dość aktywnie zwiedzić część miasta zwracając na siebie uwagę tutejszych mieszkańców w czasie tego procesu. Co złośliwsi mawiali że chyba musieli go pod kluczem w domu trzymać skoro zachowywał się tak jak by nigdy nie był w większym mieście. No i jeszcze niektórzy twierdzili że jest czarodziejem lub czymś w podobie choć inni twierdzili że jest to bzdura i zwykłe gnomie sztuczki.

Aberon Axelrod


Wśród gości zajazdu był też mieszkający tutaj od niedawna były najemnik obecnie odpoczywający po dniu pracy. Jak ludzie mówili osiedlił się tutaj po tym jak otarł się o śmierć podczas eskortowania karawany kupieckiej gdy podczas zwiadu natknął się na zgraję goblinów. Ocalał jednak dzięki bystremu oku i pewnej ręce Shalelu zaś co bardziej złośliwi twierdzili że to obecność elki skłoniła mężczyznę do pozostania tutaj a nie wizja śmierci i osądu przez Pharasmę. Jednak to z czego był znany to jego biegłość w walce bez broni jak niektórzy mnisi ale nikt nigdy nie potwierdził by był członkiem któregoś z zakonów nie wspominając już o tym że nie słyszano o mnichu walczącym w zbroi.

Arabel Selame

Niedługo po starej kapłance i gnomie wmaszerowała dość urodziwa kobieta która już w progu została przywitana przez Ameiko szerokim uśmiechem i skinieniem głowy na powitanie. Arabel bo tak miała na imię była młodą paladynką wywodzącą się z tutejszej niewielkiej rodziny szlacheckiej, kilka lat temu było głośno o tym że wyruszyła na krucjatę do Mendev. Jednak prawdziwą sensacją był jej niedawny powrót do Sandpoint w końcu mało kto wracał z takiej wyprawy żywy. Oczywiście pojawiły się i takie głosy które snuły teorie że kobieta straciła bożą łaskę lub tez nawet sprzymierzyła się z demonami byle tylko uniknąć śmierci z ich ręki. Było to oczywiście bzdurą w końcu osoba o tak przyjaznym i radosnym usposobieniu nie mogła być sprzymierzona ze złem zaś każdy kto miał choć blade pojęcie o sprawach bożych mógł stwierdzić że wciąż cieszy się ona przychylnością bogów.
 
Rodryg jest offline  
Stary 18-08-2014, 21:42   #2
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 4493 Slan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputację
Arrabel obudziła się z wrzaskiem i natychmiast zapaliła świeczkę, mimo tego, że rodzice wypominali jej tę rozrzutność. Resztę nocy spędziła wpatrzona w płomień. Wstała razem ze świtem i poszła do jadalni, gdzie przywitał ją zapach świeżo usmarzonego bekonu. Z trudem powstrzymała odruch wymiotny. Usiadła przy stole i jadła owsiankę. Młodsze siostry przyglądały się jej z mieszaniną dezaprobaty i rozbawienia.
- Znowu idziesz do smoka - zapytała starsza Karrmen
- Nie ma tu wiele roboty dla rycerza, niestety tamci herosi za dobrze się spisali
- Męża byś sobie poszukała zamiast głupotami się zajmować - rzekła Werronika, najmłodsza z rodzeństwa
- Może już dziś poznam jakiegoś uroczego kawalera - rzekła wychodząc.

- I znowu wygrałam - zawołała na cały głos i biorąc do kieszeni miedziaka. Wygrała go od Ritara Dirge/ Teraz to był jej sposób na spędzanie dni, gdy oczywiście nie trenowała lub pomagała w obejściu. Grała tu o grosze i piła oraz słuchała opowieści, ale przedew szystkim obserwowała Ją

I to o Nią się teraz zamartwiała. Gobliny grasowały w tej okolicy od zawsze, ale od niedawna miały fajerwerki... Broń sprowadzaną z kraju Ameiko... Choć Ameiko była tutaj lubiana, to jedno słowo wystarczało, aby podsycić nienawiść, a o podejżenia było tak łatwo. Dlatego zrobiła najpewniej drugą największą głupotę w życiu. Wstła od stołu i zawołała.
- Słuchajcie ludzie! Nasze miasto ma jednego wroga. Wroga, który nieustannie powraca aby siać śmierć i zniszczenie. Goblimy powróciły i znowu nas dręczą. Palą, mordują i rabują. Dlatego też wzywam śmiałków o sercach bez lęku, aby śmierć zadać tym parszywym robaczyj szczurom - zakrzyknęła "Tylko głupiec wchodzi dwa razy do tej samej rzeki.
 
__________________
Who stand against dragon? In this terrible time?
Slan jest offline  
Stary 19-08-2014, 10:17   #3
 
psionik's Avatar
 
Reputacja: 21522 psionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputację
Po całym dniu rąbania i noszenia drewna, Aberon odpoczywał w tawernie. Doszedł już prawie do pełni sił, blizny zagoiły, tylko czasem nad ranem odczuwał kłucie pod żebrami, gdzie trafiła go jedna z goblińskich strzał.
Siedząc z piwem w dłoni, mężczyzna wracał myślami do tego feralnego wypadku. Gdyby nie pomoc uroczej elfki wąchałby kwiatki od spodu. W zasadzie nie był pewien kto go uratował. Ostatnim obrazem jaki pamiętał była piękna, smukła blondynka klęcząca przy nim. Potem odpłynął.

Mężczyzna potarł długą brązową brodę i upił solidny łyk piwa. Był raczej normalnej budowy ciała, szczupły, wysoki. Nie był żylasty, ale też praca jaką wykonywał sprawiała, że nie miał zbędnego tłuszczu. Był za to doskonałym obserwatorem. Narada trzech miejscowych bohaterów musiała oznaczać coś więcej. Mówiły mu to przyciszone głosy, sposób ustawienia ciał, emocje na twarzach. Nie wiedział jeszcze o co chodzi, ale dopóki nie pojawi się elfka, będzie mieć trochę czasu by się dowiedzieć. Spojrzał swoimi ciemnymi, brązowymi oczami na miejscowego szeryfa - Hemlocka. Chciał podejść, zapytać o robotę przy goblinach, ale wtedy wydarzyło się coś dziwnego. Wstała Arabel - "dziewczyna-rycerz". Aberon słyszał co nieco o niej, ale teraz miał możliwość zweryfikować wszystkie plotki. O mało nie zakrztusił się piwem, gdy usłyszał jej "płomienistą" przemowę.
~ Zatem cały plan pogadania o nowej robocie właśnie został spalony ~ pomyślał.
Spojrzał jednak po pozostałych. Może jest tam ktoś z "sercem bez lęku", pewnie dziewicę, albo prawiczka. Być może szaleńca, lub innego matoła z mózgiem wyżartym wiarą. Może. Pełno jest popaprańców wokoło, może znajdą się i tutaj.
Aberon rozejrzał się po karczmie szukając takowych.
Może będą chcieli ruszyć już teraz-zaraz. Szkoda by było. Mężczyzna nie miał ze sobą swojej kolczugi. Siedział w swoich ulubionych ciuchach, które zakładał po pracy - buro-żółty kaftan z luźnymi rozcięciami dający sporo swobody, przepasany żółtym, parcianym pasem. Wysokie buty prawie do kolan i luźne spodnie.

Ponownie podrapał się po brodzie. ~ Czy ona mówi serio? Czy liczy że ktokolwiek się zgłosi? ~
 

Ostatnio edytowane przez psionik : 19-08-2014 o 10:20.
psionik jest offline  
Stary 19-08-2014, 23:46   #4
 
Arvelus's Avatar
 
Reputacja: 5804 Arvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputację
Caldwen siedział na siedzeniu na krześle... na oparciu krzesła... na oparciu krzesła kiwającego się na przednich nogach... pijąc piwo, rozmawiając i śmiejąc się. Wtedy Arabel wstała i zakrzyknęła z mocą. Mocno już podchmielony (nie tylko zwykłym alkoholem) stracił równowagę.
- Ło! Ło! Łooooooo!!!
Gruchnął głucho, przyciskając brodę do piersi, pozwalając kręgosłupowi przyjąć impet uderzenia na siebie i rozłożyć go po kościach. Oparł potylice na ziemi. Błędnik mu wariował, a teraz grawitacja nie pomagała mu utrzymać nadmairu płynów w żołądku. Wybałuszył oczy i policzki i gwałtownie się obrócił w bok, aby nie powołać do istnienia fontanny żygowin.
Okazało się, że Caldwen nie jadł dziś śniadania, bo rosnąca obok niego plama była niemal czystym alkoholem.

- Ja!
Zza stołu wynurzył się pojedynczy palec.
- Jha pójdę!
 
Arvelus jest offline  
Stary 20-08-2014, 16:23   #5
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 4493 Slan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputację
Odzew był fenomenalny... Ale raczej niczego innego nie mogła się spodziewać...
- Czy naprawdę nikt się nie zgłosi się do tej wyprawy? - zapytała z desperacją w głosie.
 
__________________
Who stand against dragon? In this terrible time?
Slan jest offline  
Stary 20-08-2014, 17:06   #6
 
Arvelus's Avatar
 
Reputacja: 5804 Arvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputację
- Głucha czy jak? - zapytał gnom sam siebie, po czym zerwał się do siadu i wdrapał na krzesło wykrzykując.
- Mówię przeca, że ja pójdhę! - oparł się na blacie, jak by zaraz miał się z niego zwalić. - Chcę wpir... wpiar... wpird... no nakopać kilku gobosom! - wdrapał się na stół i stanął w zwycięskiej pozycji, prezentując wąską pierś, niewiele tylko szerszą niż sama jego głowa. Ale jaką za to brodę miał!
 
Arvelus jest offline  
Stary 20-08-2014, 19:48   #7
 
Rodryg's Avatar
 
Reputacja: 3364 Rodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputacjęRodryg ma wspaniałą reputację
Na słowa paladynki wzniosła się wrzawa i okrzyki wyrażające poparcie jednak poza gnomem nie widać było innych ochotników. Aberon mógł dostrzec jak szeryf wpierw pokręcił głową z dezaprobatą choć trudno było powiedzieć czy powodem tego był nagły zapał paladynki czy też jej przemowa. Jednak gdy jedynym ochotnikiem okazał się gnom w dość przykrym stanie Hermlock tylko zasłonił twarz dłonią choć chyba zdołał dostrzec nikły uśmiech na jego twarzy.
Ameiko wraz z kompanami zaś wznieśli mały toast w stronę Arabel choć u Koyi dało się dostrzec pewne zaniepokojenie tym co wyczyniał gnom.

Gnom mógł poczuć silny chwyt na swoim ramieniu po czym usłyszał:
- Tobie mały chyba już starczy picia na dzisiaj... - Jeden z ochroniarzy zajazdu zdecydował się najwyraźniej pokazać mu drzwi zanim ten zdoła przyozdobić resztę zajazdu zawartością swego żołądka...

- Dobre gada baba hehe.... - zakrzyknął jeden z co bardziej podbitych gości przybytku -... zielone gówno... trzeba wytłuc a straż miejska to nic nie robi tylko kasę bierze i... -nie dokończył gdy przed nim stanął sam szeryf.



- Co mówiłeś ? Czy to nie ciebie moi chłopcy zgarnęli przedwczoraj jak rozbijałeś się po pijaku pod sklepem Andersa ? Jak się orientuje jeszcze nie zapłaciłeś za szkody ale na piwo jak widzę ci starcza. Chcesz mi coś powiedzieć prost w twarz ? - powiedział do mężczyzny twardo patrząc mu się w oczy.
- Erm nie ...- odparł pijak szybko wycofując się w tłum gapiów teraz już ciszej narzekając że strażnicy prawych obywateli gnębią. Szeryf zaś odwrócił się w stronę Arabel ze skrzyżowanymi ramionami na piersi.
- Więc zamierzasz się zająć problemem goblinów... zamierzacie... - szybo poprawił się zwracając się do mężczyzny trzymającego gnoma i dał mu znak dłonią - ... daj no go tutaj.
Gdy już przyprowadzono do niego kłopotliwego gościa kontynuował.
- Jeśli naprawdę jesteście zainteresowani to zapraszam do stolika to powiem wam dokładnie co i jak. - odwrócił się tylko po to by zatrzymać się p paru krokach. Przy jego stoliku siedziała dość wysoka i smukła postać z zarzuconym kapturem musiała wejść niedawno ponieważ jeszcze poprawiała się w krześle i na pewno nie weszła głównym wejściem. Po chwili zdjęła kaptur i odsłoniła swoją twarz...




Przy stoliku siedział nie kto inny jak Shalelu osławiona przyjaciółka miasta i pogromczyni goblińskiej plagi, choć znalazło się kilku co twierdziło że miasto ją wcale nie obchodzi a tylko tępienie zielonych pokurczów ale co oni mogli wiedzieć. Elfka spojrzała się na szeryfa i szybko rozejrzała się na boki by ponownie zatrzymać wzrok na mężczyźnie jak by chciała się zapytać czy nie przeszkadza. Hermlock tylko gestem dłoni dał jej znać by została przy stoliku, gdy podeszli już bliżej zapytała.
- Twoi ochotnicy ?
- To się jeszcze okaże... - powiedział siadając na swoim miejscu - ... ale skoro już tu są to możesz i im powiedzieć może to przynajmniej uspokoi tutejszych.
Shalelu skinęła głową w powitaniu po czym zaczęła owić.
- Tak jak sugerowałeś sprawdziłam czy i inne klany nie dozbroiły się lub nie stały zbyt aktywne. Mogę stwierdzić że jest bez zmian wygląda że tylko Ropucholizy położyły łapska na fajerwerkach, więc nie musimy się obawiać że to jakaś zorganizowana akcja i ktoś ich domyślnie dozbraja. Choć wciąż nie wiem skąd wzięły to wszystko.
- Tego się jeszcze dowiemy, to jak naprawdę chcecie się tym zająć ? Macie jakieś konkretne pytania ?
 

Ostatnio edytowane przez Rodryg : 20-08-2014 o 19:51.
Rodryg jest offline  
Stary 21-08-2014, 10:31   #8
 
psionik's Avatar
 
Reputacja: 21522 psionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputacjępsionik ma wspaniałą reputację
Aberon rozparł się wygodniej podziwiając przedstawienie. Nawiedzona rycerka, bełtający gnom, pijaczyna z długiem. Pięknie. Przez chwilę przysłuchiwał się temu, co szeryf ma do powiedzenia z niedowierzaniem. On naprawdę chciał zatrudnić tę dwójkę!

Aberon od chwili swojego spotkania z tymi pokurczami miał ochotę wyrównać rachunki, ale wahał się, czy ta grupa jest odpowiednia. Sprawiało to wrażenie, jakby szeryf chciał się pozbyć dwójki nietypowych mieszkańców. Gdy wracali do stolika szeryfa, mężczyzna zauważył drobną postać w kapturze.
~ Jak to możliwe, że mi to umknęło? ~ pomyślał, lecz gdy dziewczyna zdjęła kaptur wszystko stało się jasne. Shalelu. Ona to potrafiła. A zatem sprawa jest poważna.
Aberon wstał od swojego stolika z kuflem w dłoni podszedł do stolika szeryfa. Po chwilowej przerwie spowodowanej wystąpieniem rycerki i gnoma, przy drobnej drugoplanowej roli osiedlowego pijaczka, gwar na sali znów rozbrzmiał tworząc ścianę dźwięku, z której można było łowić poszczególne tylko wyrazy.

- Witam. Shalelu, szeryfie - Axelrod przywitał się obdarzając elkę uśmiechem.
- Widzę, że nie są to żarty, tylko na dwójka chce faktycznie zapolować na zielonoskórych. - mężczyzna zmierzył wzrokiem dwójkę śmiałków, po czym dodał - Przyda im się ktoś, kto będzie pilnował, żeby nie wpadli w kłopoty.
- Nazywam się Aberon Axelrod -
przywitał się z nowymi.
Elfka chciała chyba coś powiedzieć o tym kto tu niedawno potrzebował pomocy, ale stojący przed nią mężczyzna uśmiechnął się puszczając do niej oko. Nie zapomniał. Nigdy nie zapomni. Takie długi chce się spłacać i Aberon był gotów to zrobić. Ale nie chciał, by kolejne osoby zginęły przez głupotę, czy brak roztropności.

- Jakimi środkami dysponują gobliny? Czy działają bardziej zorganizowanie? Udało im się coś więcej zdziałać, nić położyć swoje łapska na ogniach? - spytał siadając przy stoliku. Myślami wrócił do swojego starcia. Był piękny pogodny dzień i nic nie zapowiadało tragicznej sytuacji w jakiej się znalazł. Jak zwykle pojechał przodem przepatrując okolicę, gdy dotarł do jego uszu dźwięk rąbanego drewna. Zaciekawiony zostawił konia i ruszył w kierunku z którego dochodził nietypowy dźwięk. Pamiętał doskonale zapach lasu, później jakiś gwar. Wyłowił poszczególne słowa w języku goblińskim, gdy wdrapał się na wzgórze nad traktem zobaczył gobliny pracujące przy wycince drzew. Przygotowywały zasadzkę na podróżnych!
Axelrod odtwarzał w wyobraźni przebieg spotkania. To jak dostrzeżono go, pierwsze martwe gobliny padające od jego pięści. Zapach ciała przeszywanego ostrzami stworzonymi z gniewu. Pościg. Zapach lasu, igieł, żywicy. Krew, świst strzał, zapach mokrej ziemi gdy padał trafiony strzałą, zapach własnej krwi i koniec końców zapach Shalelu.
Do tej pory czuł ten zapach ilekroć zamykał oczy. A teraz elfka siedziała przy nim. Mimowolnie wziął głębszy oddech, jakby chciał się upewnić, że to faktycznie ona.
Upił łyk piwa zasłaniając uśmiech, po czym wysłuchał co elfka ma do powiedzenia.
 

Ostatnio edytowane przez psionik : 21-08-2014 o 10:41.
psionik jest offline  
Stary 21-08-2014, 21:55   #9
 
Slan's Avatar
 
Reputacja: 4493 Slan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputacjęSlan ma wspaniałą reputację
- Czy naprawdę nikt się nie zgłosi do tej wyprawy? Nikt nie chce zostać bohaterem godnym pradawnych opowieści? - mówiła z rozpaczą. Jedynym ochotnikiem był napierdzielony w trzy trąby gnom. Gdyby sama była pijana, wstyd byłby mniejszy, ale ku jej zdziwieniu szeryf ich poprosił o to, aby do niego podeszli. Nie mogąc wyjść z ciężkiego szoku, podeszła doń. Wkrótce dołączyła do nich Shalelu, a także jakiś wójj. Była jeszcze bardziej zszokowana niż wcześniej, nie często jest się zapraszanym przez bohaterów dzieciństwa. Nawet bohaterowie nas zwiedli
- To Shalelu - zwróciła się do gnoma i przybysza - to nasza bohaterka. Wszyscy bawiliśmy się w Shalelu i gobliny, choć ja zawsze musiałam grać gdy bawiłyśmy się z Ameiko, bo głupio by było, żeby jedna dziewczyna ratowała drugą, no nie?
Gdy usłyszała o tym, że ktoś ma dozbrajać gobliny, natychmiast zareagowała
- Kto miałby coś takiego robić? I jak? One są za głupie na coś takiego, a szerzenie takich wieści jest wielce nieodpowiedzialne. Byłam w Mendev, więc wiem jak nakręca się spirala przemocy.... A co jeszcze o gobilinach wiadomo? Mają Ogra w końcu - wtrąciła żartobliwie
 
__________________
Who stand against dragon? In this terrible time?
Slan jest offline  
Stary 22-08-2014, 18:40   #10
 
Arvelus's Avatar
 
Reputacja: 5804 Arvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputacjęArvelus ma wspaniałą reputację
- Co? Jaki ogr? - Gnom odrobinę otrzeźwiał na wieść o tak wielkiej pace mięsa.
Podrapał się w plecy przepuszczając przez swoje ciało energie psioniczne, mrożąc plecy z siła która pokryła je cieniutką warstewką lodu. Czyli bardzo niedużą. Potrfił uderzyć znacznie mocniej.
Wpierw przeszdł go zimny dreszcz, a potem głośno wypuścił powietrze jeszcze bardziej otrzeźwiony. “Hmmm… zrobiłem z siebie pajaca. Trudno, nie pierwszy raz i nie ostatni.”
- Wiemy coś na temat liczebności zielonoskórych?
 
Arvelus jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 06:37.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168