Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - DnD > Archiwum sesji z działu DnD
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu DnD Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie DnD (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 25-07-2004, 02:04   #1
 
Bielon's Avatar
 
Bissel - sesja

Grają osoby wymienione w rekrutacji i nikt inny [chyba, że dogadamy się poprzez PW wcześniej] Od graczy oczekuję postowania, nie robienia przerw w grze, nie "zawieszania" się tym bardziej że 1-2 posty dziennie to nie przesada. Nie toleruję również luźnych dyskusji "boldem", bo psują klimat. Proszę na koniec o uważne czytanie tego co piszę ja i inni uczestnicy sesji by nie utracić ewentualnego klimatu. Kończąc życzę miłej zabawy.



Zapadał wieczór a nad całym jeziorem zaczęly unosić się wąskie pasemka mgły. Jak co wieczór. Otoczona częściowo już palisadą, kilkunastodomowa Ostoja, była malutką wysepką cywilizacji w morzu dziczy. Otaczające was lasy nazywane przez mieszkańców a to Mrokrzew, bo podmokłe, a to Wilcze Ostępy, bo mnogość szarych morderców w nich się zalęgła, za dnia wyglądały malowniczo. Nocą zaś... Nocą ożywały a dochodzące z nich odgłosy napawały lękiem.

Siedzieliście "obcy" przy ognisku czekając na ojca osady, starego Bata, który miał do was jakąś sprawę. Czuliście, że być może nadarza się okazja wyrwania z tej dziury odwdzięczając się z drugiej strony mieszkańcom Ostoi za gościnę. Siedzieliście więc przy trzaskających łuczywach wsłuchując się w odgłosy nadchodzącej nocy, obserwując pozostałych i rozmyślając nad tym co przyniesie wam jutrzejszy dzień.


(No a teraz możecie Panowie napisać co pozostali o was wiedzą, jak was poznali, jak daliście się innym poznać, co o was się dowiedzieli przez tych kilka dni w tym słodkim miejscu.)
 
Bielon jest offline  
Stary 25-07-2004, 10:01   #2
 
Thanatos's Avatar
 
Felroth Erandal - półelfi bard. Ma czarne, gładko przylizane włosy, ciemne jak noc oczy i, jak wiekszość półelfów, szpiczaste uszy. Orli nos i szpiczasty podbródek dodają jego ostrym rysom jeszcze więcej drapieżności. Jest średniego wzrostu, raczej szczupły. Ubiera się w ciemnozielony kabacik oraz takie same pantalony. Na to (oczywiście gdy jest mu zimno) narzuca czarną pelerynę z kapturem. Jego buty to czarne, skórzane mokasyny. Przypasuje krótki, bogato zdobiony puginał. Bez trudu możecie stwierdzić, iż ta broń jest ozdobna. Podejrzewacie, że ma gdzieś schowane inne "militaria". Na serdecznym palcu prawej ręki ma srebrny pierścień pozbawiony żadnych ozdób. O jego przeszłości wiecie tylko tyle, że jego matka była elfką, a ojciec człowiekiem i że przez ostatnie czasy podróżował z wieloma różnymi osobistościami. Tak dołączył się do was. Zresztą felroth nie jest skłonny do zwierzeń. Prócz tego jest zarozumiały i zuchwały. Oczywiście wszyscy wiedzą, że jest wspaniałym bardem, który doskonale akompaniuje sobie na lutni. Nosi ją zawsze przy sobie.
 
Thanatos jest offline  
Stary 25-07-2004, 20:10   #3
Administrator
 
fleischman's Avatar
 
Paul Kynes - człowiek obieżyświat. Mężczyzna około 30 lat. Uśmiech nigdy nie schodzi mu z twarzy. Pogodny dla wszystkich, lekko łysiejący. Nosi długi czarny płaszcz, pod nim skórzane, schodzone buty oraz brązowe lekkie ubranie. Na twarzy ma kilka szram. Nie należy do najprzystojniejszych jednak nie odstrasza swoim wyglądem.
Do boku ma przypasany długi, już lekko stępiony miecz. Widać, że nie należy do bogatych. Bije od niego jednak ciepło i przyjazne nastawienie, zawsze chętny do pomocy. Lubi opowiadać o swoich podróżach jednak gdy ktoś się pyta o jego rodzinę, przyjaciół, dziciństwo to zapada cisza i Paul szybko zmienia temat po czym uśmiech znowu wraca na jego twarz. Jest także dobrym partnerem do kufelka piwa, przy którym zawsza zabawia wszystkich.
Gdy tak czekamy przy tym ognisku to przypomina mi się pewne zdażenie z przed 10 lat. Wtedy też tak siedzieliśmy i czekaliśmy... Ale na piwo! Ciężko było wysiedzieć, bo usychaliśmy z pragnienia... To było straszne...
Po powiedzeniu ostatniego słowa roześmiał się głośno. Po chwili uspokoił się i powiedział:
Bardzie, mógłbyś nam zaśpiewać dla umilenia czekania jedną ze swoich wspaniałych pieśni? Czas wtedy szybciej leci...
 
fleischman jest offline  
Stary 25-07-2004, 20:52   #4
 
Bielon's Avatar
 
Morque siedział jak zwykle, trochę z boku. Nie lubił ścisku na równi z ludźmi. No, ludzi nie lubił bardziej. Półelfi mieszaniec okazywał to wystarczająco wyraźnie by mieszkańcy Ostoi nie mieli co do tego żadnych wątpliwości. Nie mieliście i wy. Mruk i milczek nie lubił gadać ani o sobie ani o czymkolwiek. A jak już się odezwał to tak, że szło w pięty. Ale robotny był. I zręczny. Tam gdzie on był robota szła szybciej, choć mało kto chciał z nim pracować. Nie dbał o to.
Siedział odziany w swój codzienny ubiór, ciżmy, lniane spodnie i koszulę rozchełstaną na piersiach, ukazującą pocięty wąskimi pasemkami blizn tors. Nie miał przy sobie niczego, bo wszystko zostawił w domu, w którym nocowaliście. Nie było tego wiele. Jakaś stara tarcza, miecz w pochwie, jakiś tobołek pobrzękujący i torba. Wszystko ciśnięte pod łoże na którym sypiał.
Słysząc słowa Paula tylko skrzywił się i mruknął:
- Jak chcesz umilić czas to może pomilcz?? - jego oczy patrzyły jakoś tak obco i ... dziko. Zwłaszcza w blasku wschodzącego nad jeziorem księżyca.

Od osady po drewnianym pomoście szedł powoli podtrzymywany przez jednookiego Jorertha, tutejszego wodza wojennego, Bat. Starzec trząsł się przy każdym kroku a jego chude członki sprawiały wrażenie jakby miały rozpaść się przy następnym kroku. Mimo to, dzięki jakiemuś cudownemu zbiegowi okoliczności, doszedł. Siadł ciężko dysząc na jednym z pniaków a Joreth stanął za nim prężąc swą muskularną sylwetkę. Ten to mógł podkowy łamać!
- Cieszy, żeście razem, w komplecie - żekł dziadek wypluwając słowa z bezzębnej szczęki - długo byliście w naszej osadzie, jedliście, piliście, spaliście. Teraz czas odpłaty. Mam do was prośbę a wy ją spełnicie, bo jesteście prawi. Nieprawdaż? - na poły pytał, na poły stwierdzał, choć nie mógł raczej mówić tego do Morque.
 
Bielon jest offline  
Stary 25-07-2004, 20:52   #5
 
Thanatos's Avatar
 
Felroth
Zatem dobrze. Moja droga publiczności, teraz doświadczycie wspaniałego przeżycia artystycznego, jakiego już nigdy więcej nie poznacie! No, chyba że poprosicie mnie o jeszcze jedną pieśń. Wyciągam lutnię, i, akompaniując sobie, zaczynam śpiewać:
"O, bohaterze, szukający przygód w Krainach,
Co postrach szerzysz swym mieczem, ogniem i krwią!
Usłysz głos, co się wznosi nocą tą.

Czemuż masz w mroku pełzać w malinach?
Czyż nie lepiej w balii się zamoczyć?
A potem pod ciepłą pierzynę wskoczyć?

Bo czy masz się męczyć zabijając
Gobliny, orki, żywiołaki,
Pająki, nieumarłych, wilkołaki?

Więc czy innych wygód nie znając,
Pomagając nie wiadomo komu,
Nie lepiej jest wrócić do domu?"

Copyright by Thanatos

Powoli milknę, odkładam lutnię i czekam z dumną miną na reakcję towarzyszy.

Gdy przychodzi Bat, mówię do niego:
Czciodny wójcie, który zasłużył się niezwykle dla tej wsi, jestem ci za gościnę bardzo wdzięczni, z chęcią ci pomogę w czym tylko chcesz. [/b]
 
__________________
"Quitquit latinum dictum sit, altum videtur"
Thanatos jest offline  
Stary 25-07-2004, 20:56   #6
 
Bielon's Avatar
 
Morque przewrócił oczyma, splunął po czym wstał i odwróciwszy się oddał mocz na trawę. Chwilę manipulował przy spodniach po czym siadł ponownie.
- Piękne, zaiste! - mruknął nie precyzując czy mówi o balladzie, czy raczej o swych doznaniach.

Bat i Joreth słuchali w ciszy i skupieniu. Gdy bard skończył Bat w zamyśleniu kiwał się z boku na bok. A może to starość...?
 
Bielon jest offline  
Stary 25-07-2004, 22:58   #7
Administrator
 
fleischman's Avatar
 
Dzięki, Felroth.
Przenoszę swój wzrok na Bata i mówię do niego.
Nie ma sprawy wodzu! Zawsze chętny do pomocy!
 
fleischman jest offline  
Stary 25-07-2004, 23:09   #8
 
Nijel's Avatar
 
sorki ze tak pozno... dopiero po pracy:/

Nijel jak zwykle, odkąd po raz pierwszy go ujżeliście - nie tyle ponury co chyba nieśmiały. Siedzi teraz ze smętnie opuszczoną głową, owinięty płaszczem i odwrócony bokiem do ogniska dłubie nożem w jakimś kawałku drewna. W blasku ognia, pomimo zaciągniętego kaptura widać przystojny profil młodego elfa, ale wszyscy wiecie i nie dziwiliście się, że stroni od światła... Lewa połowa twarzy, nie tyle zmasakrowana, co zdeformowana juz w niejednej osobie wzbudziła lęk lub obrzydzenie. W pełnym świetle wygląda to jakby jakaś potężna siła wcisnęła tą stronę do środka czaszki... Nie zdążyliście się dokładnie przyjrzeć, ale chyba nie bardzo właściwie chcecie. Sam Nijel unika jej pokazywania.
W znoszonym, grubym, ciemnozielonym płaszczu, znoszonych spodniach i skórzanym kaftanie. Wygląda jakby przebył wiele mil w poszukiwaniu... a może bez celu?

Z rozpuszczonymi blond włosami zaczesanymi na twarz z lewej strony, podniósł tylko na chwilę wzrok na starca, ale szybko opuścił głowę gdy tylko ten zaczął się jemu przyglądać.
Jego miecz, długi i wąski nadawał się chyba bardziej do cięcia niż do parowania ciosów. Zaczyna was to bawić, że co chwile sprawdza czy leży on przy jego boku. Choć domyślacie się, że jest wielkiej wartości ze względu na zdobienia rękojeści i pochwy i może być pokusą dla nie jednego, który dostrzeże jego wartość.

Na pieśń barda podniósł znowu głowę i z uśmiechem wsłuchiwał się w dźwięki muzyki zapominając chyba o swoim wyglądzie. Jakby oderwał się na chwile od swoich zmartwień.
Gdy ucichła muzyka zgarbił się ponownie i powrócił do swojego zajęcia zerkając czasem na starca.
 
__________________
Niel aep Laureavandrell von Haeridalis Suldanessalaar
Ile na'mela en coiamin ar'amin cron'ile ed'haba amad. Allalen.
Nijel jest offline  
Stary 25-07-2004, 23:16   #9
Administrator
 
Solinarius's Avatar
 
Ragnor -bo poznaliście tylko jego imię siedział nieco z boku,płomienie ledwo oświetlały jego ciało o potężnej budowie.Jest człowiekiem,chociaż jego bujnej brody nie powstydziłby się nawet krasnolud,jego wiek można by określić na około 45-50 lat.Ubrany w skóry lecz raczej wyrobione przez niewprawionego kuśnierza ,obok leży worek podróżny dość dużych rozmiarów.Nie jest typem człowieka lubiącym opowiadać o sobie, w ogóle lubiącym mówić .Z broni raczej nie widzicie nic,chyba ,że małą siekierkę którą zawsze nosi za skórzanym paskiem można uznać za broń.Wcześniej zauważyliście że utyka na lewą nogę. Czekając na wójta pociąga małe łyki "czegoś" z niewielkiej buteleczki i przygląda się całemu towarzystwu w milczeniu.Gdy Bat i Joreth zjawiają się,Ragnor przysuwa się bliżej ognia i skupia swą uwagę na słowach Batha, oczekując na dalasze informacje.
 
Solinarius jest offline  
Stary 26-07-2004, 16:16   #10
 
Bielon's Avatar
 
Bat powoli przesunął wzrokiem po waszych twarzach i wreszcie utkwił wzrok w żagwiach złocących się płomiennymi jęzorami. Jego starcza twarz usiana zmarszczkami miała jedną skazę, bliznę w poprzek policzka, dowodzącą tego, że miał żywszą przeszłość.

- Wiecie o tym zapewne, że zaginęli synkowie Kutera i Ozzy. Ryby łowić mięli. Trza by za nimi się rozejrzeć po jeziorze. Mięli popłynąć na wyspę, na jeziorze. Są tam ruiny wieży. Zawsze ich korciły a przeca każdy wie, że to złe miejsce. Trza by ich poszukać. Wy to zróbcie... Widać, żeśta ludzie z bronią obeznane. Rybaków nie poślę przeca. Sprowadźcie ich, proszę...
 
Bielon jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 18:09.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168