Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Fantasy > Archiwum sesji z działu Fantasy
Zarejestruj się Użytkownicy


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 04-11-2015, 22:28   #1
 
Reputacja: 39627 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
[Warcraft 3] Braterstwo broni

Wielka kamienna maczuga zmiotła trzech rycerzy, a wielka kamienna stopa zmiażdżyła kolejnego jeźdźca. Lina obrony załamała się. Pozostałe na polu trupy poruszyły się i zaczęły wstawać.
Fala ghuli wspomagana ożywionymi zwłokami ruszyła na barykady Sojuszu i Hordy.
- Trzymać linię!
Nagle zadrżała ziemia. Raz, drugi, trzeci i kolejne. Nadchodził Archimonde...

...

Pustkowia, gdzieś na południe od Ratchet, pół dnia drogi od wybrzeża.
Sir Duncan spojrzał w niebo wyrwany z zadumy dalekim gromem. Chyba będzie padać. Drżenie gruntu i ryk z kilkunastu gardeł przywołały go do rzeczywistości. Koniec wspominek, dawni towarzysze spod Mt Hyjal znowu stali ramię w ramię. Duncan, Ash'Ai trolli kapłan, Khaozz gobliński strzelec, Elladris Stormrage łowca demonów oraz Telemnar elfi zabójca. Spotkali się w Ratchet zupełnie przypadkiem, zajrzeli do knajpy prowadzonej przez weterana, tak jak i oni. Sir Duncan był na tropie kultystów Plagi, niestety główny prowodyr wymknął mu się. Co gorsza okazał się synem jednego z prominentów Ratchet, co nie okazało się zdrowe dla zapędów paladyna. Nie posiadał się ze szczęścia, że dawni kompani dysponują wolnym czasem. Ellaridisa nie trzeba było namawiać, Plaga to co prawda nie demony, które tępił z zapamiętaniem, ale było dobrą rozgrzewką. Khaozz akurat skończył kontrakt jako ochrona karawany, a Ash’Ai nie spieszył się nigdzie. Zaś Telemnar i tak miał zmienić klimat bo tu robiło się za gęsto dla niego. Zresztą po różnicy zdań z osiłkami wynajętymi by odwieść Duncana od jego zadania przebywanie w Mieście dla wszystkich stało się mniej zdrowe. Podążyli tropem uciekiniera, byli coraz bliżej… Niestety los sprzyjał łotrowi.

Teraz stali w kanionie naprzeciw szarżującego na nich stada quilboarów. Kanion zwężał się, rumowisko skalne chroniło lewą flankę, skalna ściana prawą. Ale i tak było za szeroko jak na ich gust. Jeśli dadzą się otoczyć może być ciężko.
 
Mike jest offline  
Stary 05-11-2015, 13:03   #2
 
Alien_XIII's Avatar
 
Reputacja: 243 Alien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie cośAlien_XIII ma w sobie coś
Sen'jin potrzebowało zapasów, więc kto inny jak nie on został wysłany, wraz z kilkoma silnymi trollami do Ratchet. Wykształcenie zobowiązywało.
Nim załadowali wszystko na statek to gobliny chciały mieć skrzynie sprawdzone oraz dokumenty podpisane.
Po kilku godzinach czegoś takiego trzy palce prawej ręki Ash'aia dokuczały tak bardzo, że musiał iść napić się czegoś mocniejszego w karczmie.
Jednak nie chłodny napój sprawił mu radość, co widok dawnych kompanów. Niestety nie było czasu na wspominanie. Gdy Duncan tylko wspomniał o kultystach kapłanowi zaświeciły się oczy.
Oto była szansa na jaką czekał.
Oddelegował więc trollą obstawę na łodzie, wciskając jednemu z nich do ręki list w którym to informował szamana wioski, że wyrusza i nie wie kiedy wróci.

Kto by pomyślał, że jeszcze tego samego dnia stanie ramię w ramię, jak za dawnych czasów, wraz ze swoimi kompanami do walki.
-Mam nadzieję, że się nie zestarzeliście -
Quilboary może nie były trudnym przeciwnikiem, ale w stadzie mogły zrobić nieprzygotowanemu krzywdę.
"Może jeśli jeden stanie w ogniu to reszta się przestraszy" - pomyślał przyzywając moc świętych płomieni, by objęły jednego ze świniaków.
 
__________________
Great men are forged in fire
it is the privilege of lesser men to light the flame
Alien_XIII jest offline  
Stary 05-11-2015, 15:57   #3
 
Reputacja: 3558 Eleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputację
Spotkanie pięciu weteranów bitwy pod Górą Hyjal w jednym miejscu, w momencie gdy jeden z nich jest w potrzebie można by uznać za pomyślny zbieg okoliczności, ale Elladris nie wierzył w takie rzeczy. Mieszek miał ciężki od nagrody za głowę satyra, którego ubił kilka dni wcześniej, więc w tym rzadkim momencie integrowania się społecznie nie żałował sobie i pił za dwóch. Jak zwykł mawiać
-Jeden kufel za pomyślność moją, a drugi za klan.
Miło było znów zobaczyć te krzywe gęby, które ostatni raz oglądał gdy walczył z Legionem w szeregach swego kuzyna Furiona. Stormrage nie lubił zbiegowisk ludzkich, ani żadnej innej rasy - był typem samotnika, ale z tymi szaleńcami przeszedł przez piekło, więc nawet cieszył się z ich towarzystwa. Polowanie na nieumarłych miało być dodatkowym benefitem tego wszystkiego, Duncan nie musiał go więc namawiać.

***

Szarża quillboarów z jednej strony, a z drugiej on. Mierzący dobrze ponad 2m wzrostu, szczupły ale bardzo muskularny elf, o jasnofioletowej skórze i granatowych włosach, odziany w zbroję z posrebrzanych łusek, z długim zakrzywionym mieczem opartym na prawym ramieniu.
Nie zamierzał stać i czekać, zerwał się do ataku. Dobiegając do przeciwników przesunął wolną dłonią po ostrzu rzucając zaklęcie, które miało mu zapewnić przewagę w boju. Widząc że Ash'Ai obrał już za cel pierwszego z przeciwników rzucił się bliżej środka szeregu i wykonał zamaszyste horyzontalne cięcie raniąc dotkliwie dwa świniowate stworzenia, lecz oskrzydlony przez nich towarzysz wykonał nieco spóźniony unik, odnosząc mniejsze obrażenia.


Test czarowania 5 wystarczy na całą walkę
Zaklęcie: Rozcinający atak (opis w docu)
Atak: 8
Myślę że przy wzroście Elladrisa i długości miecza dam radę trafić trzech.
Quillboar 2: -1 do testów i -2 kondycji
Quillboar 3: -1 do testów i -1 kondycji
Quillboar 4: -1 do testów i -2 kondycji

 

Ostatnio edytowane przez Eleishar : 05-11-2015 o 16:13.
Eleishar jest offline  
Stary 05-11-2015, 20:45   #4
 
Reputacja: 340 pppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skał
Sir Duncan miał jedno powołanie - zabijanie nieumarłych. To było jego powołanie, praca i w zasadzie jedyna rozrywka w jakiej gustował. Wychudzony, bardzo wysoki paladyn o bladej twarzy wyglądał podobnie do swoich ofiar. Nietypowego wizerunku dopełniały głęboko osadzone oczy o nieprzyjemnym, świdrującym wejrzeniu. Właśnie takim spojrzeniem rycerz mierzył atakujące stado kolcopotworów, ale bestie nie wydawały się tym szczególnie przejęte.

Trzeba przyznać, że niespodziewany atak zaskoczył sir Duncana. Naturalnie, paladyn był wytrawnym tropicielem, ale zmęczenie wywołanie przeciągającymi się łowami pozbawiło go zwykłej ostrożności. Teraz już było za późno, kłujozwierzaki nadciągały całą chmarą:
- Czaruj w spokoju - Duncan rzucił do Sen'jina stając przy nim z młotem w dłoniach - Osłonię cię podczas tkania zaklęcia.

Nie da się ukryć, że nie była to jedyna rzecz, którą zajmował się w tym momencie paladyn. Paranoiczny umysł sir Duncana podpowiadał mu, że to może być tylko część większej zasadzki, dlatego też rycerz rozglądał się dookoła, wypatrując kolejnej grupy igłomonstrów.
 
pppp jest offline  
Stary 06-11-2015, 14:33   #5
 
Kawalorn's Avatar
 
Reputacja: 950 Kawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwu
Khaozz niedawno rozstał się ze znajomymi weteranami ze sławetnej bitwy. Teraz spotkał kolejnych kombatantów.
- Duncuś, stary, no jacha, że pomogę! - gadał bezceremonialne goblin. - Chłopy, wiecie wy? Pracowałem ja sobie w Orgrimmarze i tam innych naszych spotkałem! Razem z nimi chroniłem karawanę i polowałem na satyry i nieumarłych, rozeszliśmy się dopiero co! Najfajniej to się do szkieletów strzelało, one tak fajnie się rozsypują, polecam! Chociaż te takie wielkie zszywańce też mogą być, jak się trafi odpowiednio, chociaż pieruńsko mocne są!
Dalej z potoku słów ciężko było coś zapamiętać.

***

- O, dawno do żywych nie strzelałem! Ostatnio więcej trupów, a z nimi to inaczej, tak na sucho... Sieczka! - krzyknął ochoczo Khaozz, gdy napastnicy byli w dość bezpiecznej odległości. Przygotował się do użycia swoich specjalnych pocisków do swojej ulubionej strzelby. - Prochu, gwoździu, żwirze, wysłuchajcie mojego wezwania! - po cichu zawołał jak jakiś orkowy szaman, robiąc parę kroków naprzód, by wreszcie wystrzelić. - A macie, świntuchy! - krzyknął, gdy pociski rozprysły się w stronę kilku przeciwników, po czym ruszył do tyłu, by naładować broń.
 

Ostatnio edytowane przez Kawalorn : 06-11-2015 o 14:56.
Kawalorn jest offline  
Stary 08-11-2015, 12:12   #6
 
Noraku's Avatar
 
Reputacja: 17560 Noraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputacjęNoraku ma wspaniałą reputację
Wspólna wyprawa nadspodziewanie szybko została poddana pierwszej próbie. Ponownie ten niegościnny kontynent pokazywał swoje groźne oblicze. Wystarczyło skręcić w zły kanion albo postawić stopę na nieodpowiednim miejscu by wywołać zagrożenie. Najwyraźniej to właśnie uczynili tego dnia, wnioskując po nagłej i nie sprokurowanej szarży dzikich stworzeń zwanych przez tubylców quilborami. Jemu przypominały raczej coś co wolał nazwać kolcozwierzami. Nie obawiał się jednak takiej hordy. Bowiem naprzeciw nim stanęli weterani Mt Hyal. Wojownicy, którzy sprawdzili swoje umiejętności przeciw niepowstrzymanemu Płonącemu Legionowi i przetrwali. A choć nie wiedział praktycznie nic o swoich towarzyszach to czuł, że każdy z nich stanowi siłę z którą należy się liczyć.
- Nie kłopocz swoich myśli, trollu. Moje ciało i umysł jest równie ostre jak te dwa ostrza. – odparł bez złośliwości Telemnar, wyciągając z namaszczeniem dwa sejmitary z jaszczurów i przykładając je do czoła. Usta poruszały się w bezgłośnej modlitwie, ale oczy utkwione były w kwilących napastnikach. Elfi zabójca oceniał odległość. Nie było sensu rozbijać się na grupki. Kanion dawał im pewną przewagę i należało z tego skorzystać. Pierwszy sygnał do ataku nadała gnomia rusznica. Nim jeszcze opadł pył, a huk przeminął rykoszetując echem pomiędzy kanionami, dwój wojowników ruszyło do ataku. Dwa elfy, które dzieliło niemal wszystko. Od urodzenia poprzez rasę i kulturę, a jednak w pewien sposób bliskie sobie. Elladris napierał pierwszy, Telemnar biegł kilka kroków za nim po lewej stronie. W ostatniej jednak chwili skrył się za nacierającym towarzyszem by zaatakować quilbory z jego prawej. Kontrolował swój oddech, kroki stawiał pewnie, a ostrza miał złożone wzdłuż bogów. Tak jak setki czy wręcz tysiące razy wcześniej. Pierwszy przeciwnik zwolnił nieco, wyraźnie zaskoczony. W rękach dzierżył okutą i groźnie wyglądającą pałkę. Elfi zabójca nie zwolnił. Odbił się od ściany kaniony i zawirował w piruecie krzyżując ręce. Pałka świsnęła jedynie w powietrzu. Kolejny z napastników był kompletnie nieprzygotowany. Telemnar wylądował miękko na ziemi. Ostrze przełamało niezręczną paradę i rozpłatało twarz stworzenia od oka przez nozdrza aż do pysku. Towarzysz quilbora miał więcej szczęścia, rozumu albo po prostu był szybszy. W ostatniej chwili odskoczył w bok przed dolnym cięciem, tracąc jedynie jedną ze swoich szabel. Wybił się jednak z rytmu natarcia. Przeciwnie do zabójcy. Ten kontynuował cięcie i obrót. Pierwszy z napastników zdążył się obrócić jedynie po to by koniec ostrza przeciął jego brzuch. Stworzenia te jednak miały twardą skórę. Takie proste cięcie nie było w stanie ich zatrzymać. Elf stał w pozycji zerkając w lewo i w prawo. Ręce trzymał szeroko rozstawione, lewe ostrze w nadchwycie, a prawe wymierzone w wściekle dyszącego quilbora z jedną szablą. Trzeci zaatakowany stwór klęczał na ziemi kwiląc żałośnie. Krew mocno brodziła z otrzymanej rany. Telemnar był skupiony. Oddech miał stabilny. Czekał.
 
__________________
you will never walk alone
Noraku jest offline  
Stary 09-11-2015, 11:37   #7
 
Reputacja: 39627 Mike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputacjęMike ma wspaniałą reputację
Huknął strzał, mieszanka żwiru i ołowiu sieknęła w środek szarżującej bandy. Nikt nie padł, ale wielu z nich miało pełno ran, jeden nawet straciło oko. Chwilę potem ogarnęły go płomienie, rzucił się na ziemie by zdusić płomienie, ale nie na wiele się to zdało.
Telemnar i Elladris szaleli w pierwszej linii odgradzając się od wroga szkarłatna stalą. Ale trzeba to przyznać wróg mimo, że słabiej wyszkolony to zawzięty.
Nagle padł pierwszy trup, świński łeb zatoczył łuk i spadł w piach. Kolejny nadział się na sztych Elldarisa, niestety wykorzystał to kolejny ciał w udo elfa. Szczęściem w nieszczęściu było to że trafił płazem, krew nie trysła, ale noga przez chwilę była bezwładna, co wykorzystał kolejny by pchnąć włócznią. Stormrage zbił cios przedramieniem mało nie wypuszczając broni.
Telemnar mia więcej szczęścia, podbił nogę pierwszemu i pchnął go pod ramię, drugiego uniknął piruetem i chlasnął przez kark mijając go. Świniak przeszedł jeszcze trzy kroki, zanim kolanie się pod nim nie ugięły. Atak trzeciego sparował na skrzyżowane ostrza i kopnięciem odrzucił wroga w tłum atakujących. To mu dało sekundy wytchnienia. Kolejnych dwóch skoczyło na niego, jęknęła zderzająca się stal.

Sir Duncan stał przed trolem. I słusznie, bo ze kłębowiska wokół elfów wyskoczyły dwa quilboary. Pierwszego trafił w pierś, drugiego tylko musnął. Ash'Ai nie czekał jak dziewica na pokładziny. Przyładował z zamachu rannemu w łeb odrzucając go w tył. Wróg znieruchomiał w pyle.

Goblin tymczasem sprawnymi, profesjonalnymi ruchami ładował strzelbę. Wyglądał jakby chaos wokoło nie miał na niego żadnego wpływu.

Mechanika:
Pozwoliłem sobie zrobić od razu kolejną turę.
Elldaris
-2 to następnego testu, fartownie że bez ran, ale i tak groźnie to wygląda.
Położył 2 wrogów, ale kolejnych dwóch zajęło ich miejsce.

Telemnar
bez ran, zabił 2, trzeciemu pozwoliłem sobie zastosować akcję bez ranienia, ale osiadaniem jakiegoś bonusu. Zamiast ran, rzuciłem go pod nogi nacierającym, test wyszedł słabo, zbił z nóg tylko jednego, ale i tak dzięki temu ten którym rzucił i jeszcze jeden są w tej turze wyłączeni, a atakuje go tylko 2 nowych.

Duncan
Jednego zranił poważnie, drugiego tylko na -1 do testu. Ash'Ai przyłożył temu rannemu bez magii, wystarczyło by zadał 1 obr. Szkoda magii na to.

Jak widzicie takie rozwiązanie, 2 tury za jednym zamachem by przyśpieszyć walki?

 
Mike jest offline  
Stary 10-11-2015, 08:43   #8
 
Kawalorn's Avatar
 
Reputacja: 950 Kawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwuKawalorn jest godny podziwu
Goblin, zadowolony z rozprysku swojej rusznicy, sprawnie naładował broń i natychmiast poderwał ją, by wycelować w jakiegoś wroga. Jego wybór padł na przeciwników Elladrisa. Ze strzelby huknęło, a pocisk pomknął w stronę jednego z wrogów.
Szykując broń do kolejnego ładowania, wycofał się dla pewności o parę małych kroków.
 
Kawalorn jest offline  
Stary 10-11-2015, 14:35   #9
 
Reputacja: 3558 Eleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputacjęEleishar ma wspaniałą reputację
Dwóch przeciwników znalazło swoje miejsce na ziemi, w kałuży własnej posoki, ale zaraz dwóch kolejnych zajęło ich miejsca rzucając się na niego bronią. Całkiem nieźle się zgrali wytrącając Elladrisa z rytmu, jednakże zbroja zatrzymała uderzenia, chroniąc ciało przed uszkodzeniem.
Łowca demonów postanowił wykorzystać to wybicie i zaczął stawiać kroki bardziej chaotycznie, jednocześnie rozluźniając mięśnie. Przypominało to trochę zataczanie się po alkoholu, jednakże osoby bardziej zapoznane z jego stylem wiedziały, że elf całkowicie kontroluje ruchy swojego ciała. Wyginając się zwinnie, Elladris wymknął się z osaczenia, by następnie uderzyć na plecy swoich przeciwników nieregularnym łukowatym zamachem, którego niemal nikomu nie udawało się uniknąć. Dzięki temu manewrowi nie powinien też później zasłaniać pola widzenia Khaozzowi.


Test czarowania (z policzoną karą-2): 5
Zaklęcie: Pijany Rytm
Atak: 8
Pojęcia nie mam ilu dosięgnę tym razem, ani tym bardziej na ilu wynik testu podziała, zostawiam to w gestii MG

 
Eleishar jest offline  
Stary 11-11-2015, 12:31   #10
 
Reputacja: 340 pppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skałpppp jest jak klejnot wśród skał
Duncan dokończył pacyfikowanie drugiego świnioiglaka, który zamierzył się na tkającego zaklęcie trolla. Mimo wszystko rycerz wciąż był zdezorientowany. Kolcoprosiaki były bystre. Może ta pozornie samobójcza szarża jest tylko wstępem do bardziej podstępnego ataku. Duncan zachował pełną czujność i kiedy tylko mógł sobie na to pozwolić, to uważnie lustrował okolicę wypatrując napaści z flanki bądź od tyłu.
 
pppp jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 07:34.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169