Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-07-2017, 22:40   #11
 
Ismerus's Avatar
 
Reputacja: 7012 Ismerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputację
-Hola, hola, karczmarzu, nie tak prędko. - zwrócił się Oskar do karczmarza, zatrzymując gestem ręki- To nie są moi słudzy, tylko towarzysze. To jest- tutaj wskazał na Ottona- szlachetny mag Otto z kolegium światła. Reszta, w tym sir Erich czy dzielny żołnierz Lennart opiekują się moim rannym towarzyszem, krasnoludem. Zaraz tutaj wejdą. Liczę, że w takim wypadku znajdzie się pięć pucharów dobrego wina, odpowiednie porcje tego węgorza oraz zupy rakowej i ze dwa, kilkuosobowe pokoje.
 
Ismerus jest offline  
Stary 10-07-2017, 08:12   #12
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33801 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Ottona z lekka wmurowała zmiana zachowania w stosunku do Oskara. Na szczęście Widdenstein nie był gorączkowym osobnikiem i z lekka się uśmiechnął.
- Przyjacielu.- Zwrócił sie do von Hohenberga.
- Norina by trzeba było przenieść a jeśli o nocleg chodzi to siano mnie nie straszne. Grunt to wygoda dla naszego Khazadzkiego druha.- z ciepłym uśmiechem mówił patrząc z ukosa na reakcję karczmarza i gawiedzi na wzmiankę o magu.

Biały mag zamierzał dopilnować by Norin znalazł się bezpiecznie w komnacie i przystał na pomysł z ranami. Chorego mogli by nie chcieć wpuścić, ale ranny to co innego. Z resztą jak się wywiedzą gdzie najlepszą opiekę może khazad dostać to zapewne tam go przeniosą.
Otto zamierzał się posilić i udać do miejscowego maga.
 
Hakon jest offline  
Stary 10-07-2017, 09:25   #13
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 40925 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Lennart nie zamierzał zawracać sobie głowy takim drobiazgiem, jak nocleg. Zdrowie Norina było ważniejsze, niż dach nad głową. Poza tym był pewien, że kompani zatroszczą się o jakąś kwaterę. Paru z nich miało dar przekonywania...

* * *

Rzucali się w oczy, że chociaż nadmiarem kultury stojący na straży wojacy nie grzeszyli, to jednak nie wyglądali na łachmaniarzy, czy takich, co jeszcze nie doszli do siebie po nocnych hulankach. Ktoś ich trzymał twardą ręką, a Lennart miał nadzieję, że wiedział, kto to taki.

- Jestem pewien, że wojsko wie wszystko o tym mieście, bo o medyka wywiedzieć się chciałem - powiedział.
- Poza tym chciałem się dowiedzieć, czy kapitan Hannes Hebel przyjmuje nie zapowiedzianych gości. Jestem Lennart Schatz - przedstawił się.
 
Kerm jest offline  
Stary 13-07-2017, 22:39   #14
 
Gob1in's Avatar
 
Reputacja: 17750 Gob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputacjęGob1in ma wspaniałą reputację
Na okrzyk pachołka Erich zatrzymał się w pół kroku.
- Nie trzeba. Moi towarzysze sprowadzą kogo trzeba. - Odpowiedział chłopakowi uśmiechając się blado. - Tymczasem pomóż mi zdjąć go z siodła i położyć gdzieś tutaj. Na chwilę jeno. - Wyjaśnił widząc rozszerzające się ze zdumienia bądź strachu oczy młodzika.

- Ten brodaty kurdupel mimo słabości jest wciąż ciężki niczym solidna beczka piwa. - Gadał dalej, rozsupłując rzemienie i pasy przytrzymujące khazada w siodle. - Co zresztą nie odbiega zbytnio od rzeczywistości, bowiem żłopał piwsko jakby bez niego świat byłby lepszy... to znaczy... ehh... - machnął ręką nie próbując nawet wyjaśniać swojego toku myślenia skonfundowanemu pachołkowi. - Chwyć go za nogę... za but... i przełóż na moją stronę, o tutaj... dobrze. - Dyrygował młodym, żeby khazad znalazł się bezpzpiecznie na klepisku. - A teraz uważaj, żeby nie spadł, bo wścieknie się okrutnie, jeśli guza przy tym wszystkim sobie nabije. - Dodał z udawaną powagą, ponownie powodując wytrzeszcz oczu u stajennego.

Miał nadzieję, że ktoś z pozostałych pofatyguje się do stajni i pomoże mu z Norinem.
 
__________________
I used to be an adventurer like you, but then I took an arrow to the knee...
Gob1in jest offline  
Stary 15-07-2017, 17:37   #15
 
pi0t's Avatar
 
Reputacja: 34215 pi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputację
Svein kierował się do lecznicy nie niepokojony przez nikogo. Minął go strażnik miejski, który jeszcze niedawno rozganiał tłum pałką. Ktoś mało nie kopnął/przydeptał jego psa, który odskoczył z piskiem. W pobliżu kapliczki jakiś drobny kupiec rozłożył się z swym straganem.
- Talizman! Relikwie! Kupujcie: ropuszy kamień, uchroni od choroby! Żółwi kamień odegna uroki! Królicze łapy! Amulety! Niedźwiedzi pazur!
Chwilę później dotarłeś do lecznicy. Nim wszedłeś do środka podsłuchałeś rozmowę grupki zaaferowanych kobiet. Zdaje się, że młoda akolita udzieliła komuś pobieżnej pomocy, a teraz nakazała go zabrać wozu i wnieść do środka. Dostrzegł również, że za chwilę może dojść do kolejnego wypadku. Rosły mężczyzna, ubrany w długie czarne szaty niczym sługa Morra, stoi zamyślony na środku drogi kompletnie ignorując nadjeżdżający zza jego pleców wóz.


Gospodarz spojrzał z lekkim przestrachem w oczach gdy szlachcic mu przerwał.
- Oczywiście, wybaczcie omyłkę Panie, nie wiedziałem, że na usługach magistrów macie. Wybaczcie i wy Mistrzu.
Wydaje się wam, że karczmarz bardziej obawia się gniewu szlachcica, gdyż wzmianka o kolegium spowodował jedynie tyle, iż mężczyzna jeszcze niższej schylał głowę przed Oskarem.
- Każę przygotować co trzeba. Ta izba po kupcach dwa łoża ma.

Zasiedli do okrągłego stołu. Mimo iż blat był dość czysty gospodarz nerwowo wycierał go ścierką wyjętą zza pasa. Słowa maga o zgodzie na stajnię przyjął z wyraźną ulgą.
- Już podaję, służę.
Mężczyzną gestem ręki przywołał służkę.
- Prędko przynieś naszym wielmożnym gościom pięć pucharów i butelkę wina.
Dziewczyna skinęła tylko głową i pośpiesznie udała się po zamówienie.
- Co do drugiej izby Szlachetny Panie, do wieczora na pewno się jakaś zwolni, któryś z gości odstąpi Wam pokój, zajmiemy się tym osobiście. Zaraz przyniosę węgorza i raki, zapewniam Was Panie, że wyjdziecie stąd syci i zadowoleni. Ale zapewne łaskawy Pan będzie miał czym zapłacić za siebie i swe sługi.
Ostatnie zdanie karczmarz wypowiedział z pewną dozą ostrożności w głosie. W tym momencie krępa, niestara dziewucha przyniosła wino i puchary.

Mężczyźni dalej blokowali żołnierzowi wejście do garnizonu.
- Był medyk jeden, więcej chlał niż leczył, to się w końcu utopił w rzece. Z miesiąc temu go wyłowili. Jak pomocy potrzebujcie to idźcie do akolitki Shallyi, pani Erna będzie zapewne w przytułku. Albo po mieście szukajcie, zapewne jakiś golibroda rozstawił się ze straganem.
Gdy wspomniałeś o kapitanie strażnicy popatrzyli po sobie. Chwilę się wahali, ale w końcu jeden z nich machnął Le ręką.
- Zejdźcie z konia i chodźcie za mną.
Garnizon to trzy drewniane budynki z których jeden wygląda na stajnię, drugi jest zapewne budynkiem mieszkalnym, zatem prawdopodobnie był zbrojownią. Plac pomiędzy budynkami był pusty, na ziemi było jednak widać ślady po długich, monotonnych biegach wokół niego.
- Przywiążcie konia do słupka.
Strażnik odczekał chwilę, następnie skierował się ku stajni. Wrota były uchylone co by wpuścić do środka trochę światła i powietrza. Gdy weszliście do środka, posiwiały mężczyzna w kolczudze i mieczem przy pasie przerwał rozmowę z jednym ze strażników. Odwrócił swoją surową twarz w Waszą stronę.
- Panie sierżancie! Niejaki Lennart Schatz z prośbą o spotkanie.
Strażnik zameldował krótko. A dowódca tutejszej straży zrobił krok w waszą stronę.
- Dziękuję, odmaszerować.

W tym czasie Lenart zdążył się trochę rozejrzeć. Jedynie w dwóch boksach stały konie, w pozostałych upchnięci byli brudni i umorusani chłopi. Byli apatyczni, nie odzywali się do siebie. Stali bądź siedzieli praktycznie bez ruchu. Gdy jednak padło imię żołnierza jeden z nich zwrócił na nie uwagę. Mimo panującego półmroku Lenart miał wrażenie, że już go gdzieś spotkał. On chyba też Cię rozpoznał. Krzyknął krótko
- Panie pamiętacie mnie?! broniliśmy razem wioski.



Erich pozostał w stajni wraz z nieprzytomnym krasnoludem i pachołkiem. Chłopak wykonywał z dużym entuzjazmem wszelkie polecenia rycerza. Gdy khazad znalazł się już bezpiecznie na klepisku. Zajął się koniem sprawdził kopyta, wyszczotkował. Pamiętał nawet, aby rozetrzeć konia w miejscach gdzie było siodło i popręg. Czas mijał, a żaden z towarzyszy nie wrócił po Ericha von Kursta.


 
__________________
Mistrz gry nie ma duszy! Sprzedał ją diabłu za tabelę trafień krytycznych!
pi0t jest offline  
Stary 15-07-2017, 18:42   #16
 
Ismerus's Avatar
 
Reputacja: 7012 Ismerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputacjęIsmerus ma wspaniałą reputację
-Towarzyszu.-zwrócił się do Ottona-Czy mógłbyś udać się do stajni po resztę naszych przyjaciół? Powiedz im, że zaraz będzie obiad, a potem wniesiemy nasze bagaże do pokojów.

Następnie zwrócił się do karczmarza.
-Oczywiście, że mam pieniądze. Inaczej byśmy tutaj nie przychodzili. W każdym razie z wydaniem obiadu jeszcze się wstrzymaj. Poczekamy aż zbierze się reszta. Dam tobie znać. Pozostaje jeszcze kwestia ceny noclegu. Ile ona wynosi?
 

Ostatnio edytowane przez Ismerus : 15-07-2017 o 18:58.
Ismerus jest offline  
Stary 16-07-2017, 12:02   #17
 
pi0t's Avatar
 
Reputacja: 34215 pi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputacjępi0t ma wspaniałą reputację
Młoda kobieta o krępej budowie ciała przyniosła wino i puchary. W tym czasie uważny obserwator dostrzegłby cień zwątpienia na twarzy gospodarza. Trwał on jednak tylko krótki moment.
- Oczywiście szlachetny Panie, będzie jak zechcecie. Skosztujcie proszę wina szczodry Panie, a kosztami noclegu głowy sobie nie zaprzątajcie. Dla tak znakomitego i hojnego Pana, któremu służy radą magister ledwo złota korona od łóżka.
Mężczyzna w lekkim ukłonie wycofał się o krok.
- Będę oczekiwał na wasz znak Panie. Wołajcie jak tylko będziecie czego potrzebować.
Gospodarz zostawił Was samych, porywając za sobą służkę. Tłumaczył jej coś przez chwilę, a następnie wrócił do swych obowiązków.
 
__________________
Mistrz gry nie ma duszy! Sprzedał ją diabłu za tabelę trafień krytycznych!
pi0t jest offline  
Stary 16-07-2017, 14:44   #18
 
Avitto's Avatar
 
Reputacja: 27292 Avitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputacjęAvitto ma wspaniałą reputację
Szczurołap mijał stragany ustawione w niemal każdym zaułku wokół placu i głównej ulicy. Głośno i bez skrępowania przeklinając naciągaczy, handlarzy odpustami i ściemniaczy posiadających na sprzedaż przedmioty o rzekomo magicznych właściwościach przemierzał uliczkę zwaną „doprzytułkową”. Uliczka charakteryzowała się tym, że prowadziła do kaplicy Shallya'i, przyświątynnej lecznicy oraz małego budynku dla obłąkanych. Była też ślepym zaułkiem od święta – czyli aktualnie – usłanym bezdomnymi na każdym wolnym metrze pobocza. Rozkładali się tu ci, którym z różnych powodów odmówiono miejsca w gospodzie a ze względu na lękliwość czy inne słabości bali się rozstawić namiot pod miejskimi murami na ściernisku nad rzeką.
Niezależnie od powodów zalegania na ulicy bezdomni zapewniali sobie uwagę straży miejskiej – chyba, że było święto. Wtedy strażnicy zajęci byli pilnowaniem, żeby im z baraków uposażenia złodzieje nie wynieśli i dzięki temu wszelkie żebractwo miało święty spokój. Jak to w święto.
- Tak się łajza od łajzy dzięki łajzie strzeże, do chuja - burnkął Svein pod nosem obserwując niemały tłumek na doprzytułkowej.

W wejściu do kaplicy mignęła mu postura Erny, akolitki i opiekunki całego zaułka. Było to jedyne miejsce w Fortenhaf do którego jurysdykcja sigmaryty Herberta nie sięgała. Svein dobrze się tu czuł, podobnie jak pacjenci lecznicy. Już by za nią podążył do wnętrza budowli lecz jego uwagę odwrócił charakterystyczny okrzyk:
- Leszcz, okoń, płotka! W dobrej cenie sprzedam!
Stary Freimaier ledwo już widział na oczy, ale siatki na rzece ustawiał jak mało kto. A ponieważ jego syn zostawił rodzinę dla poszukiwania bogactwa na szlaku stary był zmuszony do dystrybucji ryb. Do zaułka zawsze zajeżdżał na samym końcu, gdy na wozie zostały mu same małe lub nieświeżo pachnące sztuki. Nie był jednak jednym ze zdzierców, ceny dawał uczciwe a ponieważ ilość klientów po wjeździe w dzień świąteczny w zaułek mogła gwałtownie wzrosnąć Svein cofnął się kilka metrów i zatrzymał wóz łapiąc konia za uzdę.
- Dawaj mi leszcza głąbie bo ci się szczury w chałupie zalęgną - powiedział na powitanie z poszczerbionym uśmiechem.
- Co?
- Nie udawaj głuchego, Freimaier. Każdy cię tu, dziadu, zna. Dawaj leszcza.
- A bierz.


I tak, dokonawszy zakupu, szczurołap oddalił się spokojnie przed kaplicę przyjrzeć się kogóż tym razem bogowie skazali na cierpienie. Przysiadł na kawałku deski opartym na kamieniach i zajął ręce skrobaniem ryby a pozostałymi zmysłami badał otoczenie Erny.
 
Avitto jest offline  
Stary 16-07-2017, 16:48   #19
 
Morel's Avatar
 
Reputacja: 11266 Morel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputacjęMorel ma wspaniałą reputację
Szarpnięte wędzidło werżnęło się boleśnie w wargę, aż srokaty koń zarżał i zatrzepotał głową. Ktoś krzyknął, woźnica zaklął, koń się szarpał. Szczęśliwie powóz nie zdążył nabrać prędkości po tym, jak ktoś zaczepił pół ślepego woźnicę, więc Roel zdążył skulić głowę w ramionach osiąść nisko na nogach i rzucić się w bok wpadając na kobietę niosącą kosz wypełnionym jabłkami. Starając się w jakiś sposób zaasekurować uderzenie niemal wyrwał kosz z jej rąk, na szczęście trzeszczący, wiklinowy pojemnik, który siwiejąca kobieta ledwo niosła oburącz, on mógł objąć jednym ramieniem, a drugim chwycić postronną ofiarę swojego roztargnienia i uchronić ją przed upadkiem.
- Najmocniej przepraszam, zamyśliłem się - Roel nie wiedział, do kogo kierować słowa - do rozsierdzonego woźnicy, który ledwo był w stanie utrzymać język za zębami, gdy dawał upust emocją poprzez agresywne uderzenia lejców, czy do kobiety, która schwytana przez niego już żegnała się z życiem.
Obrażony woźnica, chyba nie oczekiwał przeprosin, więc akolita skupił się na pobladłej kobiecie. Wręczył jej kosz i zaczął zbierać pogubione owoce, lecz gdy skończy ich właścicielki już nie było.
Westchnął bezradnie i z rękoma wypełnionymi czerwonymi jabłkami ruszył w stronę białej kaplicy. Podszedł do rudowłosej kapłanki spoglądając ponad jej głową na zabieranego właśnie nieszczęśnika. Chwila nieuwagi i mógł skończyć, jak on, albo i gorzej.
- Witaj kapłanko - Zwrócił się do kobiety - przybywam z prośbą o pomoc. Mój towarzysz jest ciężko chory, a mi brakuje wiedzy, żeby mu pomóc - gdy ta spojrzała w jego stronę opuścił pokornie głowę - Proszę obdarz go łaską swej Pani - Młody akolita starał się, jak mógł mimo, że z etykietą nie był za pan brat. W pamięci miał nauki Mistrza Willhelma - to znaczy pamiętał, że się tego uczył. Stary człowiek wiele razy powtarzał mu jak należy się zachowywać w kontaktach z przedstawicielami pozostałych kultów i postawionych wyżej w hierarchii. Wiele razy.
 

Ostatnio edytowane przez Morel : 16-07-2017 o 17:17.
Morel jest offline  
Stary 17-07-2017, 11:07   #20
 
Hakon's Avatar
 
Reputacja: 33801 Hakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputacjęHakon ma wspaniałą reputację
Widdenstein podniósł lewą brew po słowach Oskara. Widocznie szlachcic chciał grać w tą grę z karczmarzem. No cóż. To on jest w tych sprawach obeznany bardziej.
- Przygotuj teraz izbę gdzie możemy towarzysza wnieść.- Zwrócił się do właściciela tego przybytku i zamaszyście odwrócił się do drzwi wyjściowych tak ich szaty zaszumiały przy tym.

Biały mag wszedł do stajni i klęknął przy Norinie.
- Jak się ma?- Zwrócił się do siedzącego z nim kompana.
- Izbę już mamy więc możemy go przenieść.- Dodał i zabrali się za wniesienie krasnoluda do lokum.

Otto dość szybko jadł. Wiedział, że sprowadzenie pomocy dla khazada może trochę potrwać i wolał mieć pełne kiszki.
Gdy skończył wstał i zwrócił sie do kompanów.
- Idę do Josefa Kawohlusa. Może będzie wstanie pomóc naszemu Norinowi.- Podszedł do lady i skinął na karczmarza.
- Gdzie znajdę Josefa Kawohlusa? Wskażesz mi drogę?- Zapytał opierając się o szynkwas gdy w drugiej ręce dzierżył lagę.
Otto miał nadzieję, że zastanie maga u siebie i okaże się, że wszystko z nim porządku. Oczywiście przed wejściem do siedziby maga przygotował się. Sprawdził czy ma wszystkie składniki czarów na miejscu a swoim wiedźmim wzrokiem badał okolicę.
 
Hakon jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166