Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Warhammer > Archiwum sesji z działu Warhammer
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Warhammer Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemie Warhammer (wraz z komentarzami)


 
 
Sesja RPG Narzędzia wątku Wygląd
Stary 30-07-2007, 01:57   #1
homeosapiens
 


Poziom Ostrzeżenia: (0%)
[Warhammer 2 ed.] Historia Zagłady

Przy ognisku siedział staruszek. Nie miał już zębów, przez co świszczał odrobinę przy mówieniu. Ten sam staruszek kiedyś był bardem znanym jako Gribald Krasny. Teraz nie pozostało mu nic, prócz opowiadania historii wieśniakom. W szczególności jednej, tej która mogla być prawdziwa. W końcu sam ich kiedyś widział.

Historia ta zaczęła sie bardzo zwyczajnie. Kilka przypadkowych osób poznało sie, wzajemnie sie uzupełniali. Szli razem. Dokonali rzeczy, o których w życiu im sie nie śniło. Brzmiało by to całkiem prosto, ale prostym nie było – od samego początku nic nie było takie, jakie powinno być.

Oczy dzieci błyszczały w świetle ogniska. Bajania starego dziada były jedyna rozrywka jaka mogla ich czekać w tym ponurym życiu- już polowa z nich miała powyginane od ciężkiej pracy plecy. Ten jeden raz, kiedy Stary (jak powszechnie nazywano Gribalda) przychodził do wsi wszyscy mogli na chwile oderwać ręce od roboty, pomarzyć, pomyśleć o czymś większym niż wykopki ziemniaków.





Rozdział pierwszy – Kiedy umysł śpi budzą sie demony



Nie wszystko jest takie jakim nam sie wydaje – jeszcze parę dni temu żaden z tych kilku śmiałków idących droga, mówiąc ogółem raczej samotników, nie przypuszczał by, ze znajdzie sie w nie dość ze w kompanii, to jeszcze tak niecodziennej…

Skoro już jednak dane było im sie spotkać w pewnej zatłoczonej karczmie poszli dalej razem. Jakoś szczególnie sie nie zaprzyjaźnili, ot drobne uprzejmości po drodze,niby wymagane przez dobre wychowanie, ale zarazem tak nieczęste w dzisiejszych czasach. Mam na myśli w czasach, w których łatwiej niż dobre słowo było można dostać widłami pod zebra. Nie wybieraliście jednak sobie czasu narodzin – każdy przywykł do swojej roli w tym świecie I jakoś dawał sobie rade.
Szliście0 wiec razem. Czuliście sie bezpieczniejsi. Nawet wieśniak z inteligencja zwierzolaka wie, ze “w kupie siła”. Choć nie bawiliście sie w takie plebejskie sformułowania, wiedzieliście.


Erica Reichert

Po dostarczeniu tajemniczej przesyłki do Bractwa Całunu zajmowałaś sie biednymi I chorymi, choć to dziwne jak na duchowna twego bóstwa. Sama twoja pleć była wyjątkowa- bardzo dziwiono sie widząc twój święty symbol, twoja przynależność, twoja dumę. Kruk dumnie trzymał sie na twej piersi I mówił w twych myślach: “nikt nie będzie dyktował prawa prócz Morra, przeszłaś próby, jesteś jego I nie ważne jak na Ciebie patrzą”. Dziwiono sie tez czasem, dlaczego nie poświeciłaś sie Shaylli. W końcu nadeszła wojna, pogrzebałaś więcej osób, niż zdołałabyś spamiętać. Twoje siły były już niemal na wyczerpaniu, już miałaś sie załamać ogromem zniszczeń I zwłok, którym nigdy nie było dane dostąpić rytualnego pogrzebu, tak ważnego w przejściu na plan Morra. Kiedy Middenheim zostało ocalone, zostałaś wysłana do Sigmaryckiego Zakonu Kowadła w celu pomocy tamtejszym kapłanom. Magdeburg – małe miasteczko w Averlandzie było teraz celem twej podroży.


Gustav

Żyłeś z dnia na dzień. Wojna nie miała na ciebie prawie wpływu – armia chaosu nigdy tutaj nie dotarła. Co dzień miałeś co zjeść, pracowałeś ciężko. Kiedyś jednak przeszłość musiała sie upomnieć o ciebie – jeden z kapłanów zauważył ciebie z księgą I sztyletem, zaczął gonić za tobą I krzyczeć. Udało ci sie uciec. Strażnicy zaczęli węszyć za złodziejem księgi I sztyletu, którego mieli już rysopis. Byłbyś sie zdziwił, gdybyś nie wiedział jakie wpływy w mieście ma świątynia Sigmara i jej kapłani. Zaczynało ci brakować gruntu pod nogami, gdy przyszło ocalenie, mianowicie jedna mała kartka, zapisana tekstem. Magdeburg poszukuje szczurołapów – 1 pens za jednego szczura. Pierwsza myśl – “jestem bogaty!” . Zapakowałeś odrobinę jedzenia, tak potrzebnego w podroży I pieniądze, które jeszcze ci pozostały I wyruszyłeś w drogę. W tej malej mieścinie nikt ciebie nie będzie znał. Możliwe, ze nawet zyskasz szacunek tamtejszej społeczności? Zdobędziesz fortunę? Przy twojej skuteczności? Żyć nie umierać! Wszystko możliwe. Czyżby los zaczął ci rozdawać dobre karty? Postanowiłeś sie przekonać.


Wasylij Aleksiejew Fiodorowicz Młodszy

Po kilku ciekawych misjach, wykonanych z wielkim poświeceniem I zapłaconych jak było umówione dostatnie I pełne przygód życie zaczynało ci sie podobać. Pracowałeś, następnie wydawałeś pieniądze, kiedy kończyły sie, zaciągałeś sie ponownie. Poznałeś kilka ładnych panien, jednak żadna nie okazała sie być czymś więcej, niż przelotna miłostką. Twoja bezbłędna precyzje I oddanie w służbie, oraz poszanowanie jakie zdobywałeś dla organizacji najemników dostrzeżono I pragnięto nagrodzić. Owen Schpielbergsen, dowódca baszty stolicy Averlandu wysłał cię ze specjalną misją, która miała być może zmienić twoje życie. Miałeś zostać dowódcą baszty w mniejszym mieście – w Magdeburgu. Nic do tej pory tak tobą nie wstrząsnęło – w końcu to coś, co zapewnia wielki prestiż, będziesz jedna z ważniejszych postaci w mieście. Podniecony ta perspektywa spakowałeś swoje rzeczy I pojechałeś ku nowemu doświadczeniu, być może bezpiecznej przyszłości do końca twoich dni? Nie było żadnych minusów – jako przywódca gildii również mogłeś podejmować misje, także nuda ci nie groziła. Może kiedyś dane ci będzie wrócić do domu? Odzyskać tytuł? Dobre imię rodziny? Do wszystkiego trzeba pieniędzy. Perspektywa była wyśmienita.


Rupert

Czego łowca nagród nie zrobi dla pieniędzy? Według większości ludzi nie ma takiej rzeczy. Większość ludzi boi sie łowców nagród, ponieważ przypadki mordowania przez nich chłopów I wmawiania bajlifom, ze to są ci poszukiwani przestępcy, oraz oczywiście inkasowania nagrody były bardzo częste. O uczciwą robotę nie było jednak tak trudno. Mężczyzna z doświadczeniem, w sile wieku mógł zarobić na życie nawet I bez dokonywania tak haniebnych postępków. Takoż I ty czyniłeś Rupert. Nie wielu cię lubiło, ale zrodzony ze strachu szacunek ci wystarczał. Znałeś miasto jak własną kieszeń, ale jak każdy w twoim fachu szukałeś czegoś dużego. W końcu znalazło sie! Tym dziwniejsze było, ze cel twojej wędrówki do Magdeburga miał bandycki pseudonim, który budził w tobie wspomnienia – “Płomień”. Wszystko musi mieć swój koniec I początek. Dla ciebie koniec miał oznaczać przejście na emeryturę, pławienie sie w bogactwie, słodkie lenistwo z wszelkimi wygodami. Byli jednak inni. Tacy, którzy by zwiększyć swoje szanse chcieli przetrzebić konkurencje. Dlatego postanowiłeś nie iść samemu, przyczepić sie do jakiejś karawany, czy licho wie czego.

Hrafn "Skald" Jolskaraksen

Wiele błądziłeś bez celu po terenach Imperium, chwytając sie rożnych zajęć. Niektórych z nich wstydzisz sie do dnia dzisiejszego. Powód byl prosty - nie wszyscy doceniali porządną wojacka muzykę. Szczególnie, ze wojny wszyscy mieli już dosyć. Wróżka przepowiedziała ci, ze swoje przeznaczenie odnajdziesz w Averlandzie w małej miejscowości zwanej Magdeburg. Nikt nigdy nie ufał takim przepowiedniom, ale tak czy tak nie miałeś przed sobą żadnego celu i zdecydowałeś sie udać sie do tej właśnie miejscowości. Droga była przyjemna I jakoś dziwnie nęcąca w tym właśnie kierunku. To mogla być równie dobrze twoja bujna wyobraźnia, ale wszystko wydawało sie piękniejsze, kiedy podążałeś w tym właśnie kierunku. Być może warto by było jakąś zmyślną pieśń napisać z tej okazji? Artystyczna dusza dopominała sie o swoje – w związku z codzienna walka o przetrwanie nie miałeś czasu by dać upust swojej próżności, ekspresji- czułeś, ze coś w tobie siedzi I tylko czeka by wydostać sie na światło dzienne I zamieszkać na kartce papieru w plecaku.

Jorn

Po całkowitym zniszczeniu swojego rodzinnego miasta ni wiedziałeś w którą stronę sie udać. Jako iż lubiłeś dobre wino i hazard, udałeś sie do miejsca, które właśnie z tego słynęło. Spędziłeś w stolicy Averlandu jakieś dwa miesiące, po czym musiałeś uciekać z hukiem, ponieważ tamtejsza straż miejska miała ciebie na celowniku. Po drodze przyłączyłeś sie do jakiejś grupy spotkanej w karczmie. Znasz tylko ich imiona.


***
Od MG:
-Macie czas na poznanie sie.
-Przepraszam za brak polskiej czcionki w nielicznych momentach.
-Powodzenia!
 

Ostatnio edytowane przez homeosapiens : 31-07-2007 o 01:36. Powód: Przepraszam za gafe...
 
Stary 30-07-2007, 10:21   #2
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 14 Aston nie jest za bardzo znanyAston nie jest za bardzo znanyAston nie jest za bardzo znany


Jorn


-... tak, miło mi was poznać. Nie wiem czy dobrze spamiętałem imiona. Tyś jest Gustav – wskazał na niego palcem. Po chwili wskazał palcem kobietę. - Ty nazywasz się Erica, z pewnością pomnę. Ty zwiesz się Macharius – wskazał na niego – a ty Rupert. Zgadza się? A ty natomiast masz na imię jakoś tak dziwnie... jakby po kislevsku Wasy... Wosy... Wasyloj... Nie, Wasylij!... Mam rację?

Dwudziestoparoletni mężczyzna wydawał się dość zakłopotany. Miał średniej długości pokręcone włosy. Na jego twarzy był pełen zarost tak jak to było w modzie w jego rodzinnych stronach. Był blondynem. W jego spokojnych, zielonych oczach można było dostrzec pewne oznaki zakłopotania. Ubrany był w czerwoną koszulę, niebieskie spodnie i zieloną pelerynę. Szedł spokojnym krokiem.

-Cieszy mnie, że ruszymy razem. Ja jestem... hm... graczem. Grywam w karty, czasem w kości tu i tam, tak zarabiam na życie. Pochodzę z Grimminhagen, to jest miasto w Middenlandzie, chociaż nie bywałem wiele w domu. Ostatnie dwa miesiące na przykład spędziłem w Averheimie. A wy czym się zajmujecie? No i czemu porzuciliście domy? Skąd pochodzicie? - Jorn był zainteresowany podróżnikami. Wolał wiedzieć z kim podróżuje. Być może któryś z nich mógłby ściągać na grupę zainteresowanie niewłaściwych osób, jak na przykład strażników dróg. O takich rzeczach lepiej było wiedzieć zawczasu. Poza tym lepiej znać możliwości grupy.

-Gdy przycupniemy gdzieś to proponuję rozegrać w karty partyjkę czy dwie. W celach czysto rozrywkowych oczywiście i o niedużą stawkę, by też emocje jakieś nam towarzyszyły. Co wy na to?
 

Ostatnio edytowane przez Aston : 30-07-2007 o 10:24.
Aston jest offline  
Stary 30-07-2007, 14:29   #3
 
Goldfinger's Avatar
 
Reputacja: 15 Goldfinger nie jest za bardzo znanyGoldfinger nie jest za bardzo znanyGoldfinger nie jest za bardzo znanyGoldfinger nie jest za bardzo znany


Zarośnięty i brudny młody mężczyzna bo młody. Długie, poskręcane kępy włosów. Podarta koszula i obdarte spodnie.
Wysokie buty i torba przy boku nie robiły z niego bogatego mieszczanina.
Siedział na ławie robiąc to co mu najlepiej poza chwytaniem szczura wychodziło - żłopał piwo.
Przetarł brodę po czym :

-Ktoś mówił ze los wreszcie dobre karty mi rozdaje. Warto by to sprawdzic. A po smutki mi tu dotrzeć nie było dane. Toć i też domostwo mnie opusciło prędzej niźli ja je.
Przybyłem bo życie warta by nie umierac z głodu. Wzbogacić sie przybyłem. Ponoć tego plugastwa tyle teraz na ulicy...


Juz dalej było słychac tylko kolejne łyki złotego trunku. Gawedź w karczmie i na zewnątrz sprawiały mu wielką przyjemność.
Ktorej na nim widac nie było. Pił spragniony, odchylając coraz bardziej głowe do tyłu...
 
__________________
We wspaniałym popisie brutalnej siły Silnoręki zadał Thunder Flan 48 punktów obrażeń.

Ostatnio edytowane przez Goldfinger : 31-07-2007 o 07:23. Powód: Wygląd? Coś jak avatar ;)
Goldfinger jest offline  
Stary 30-07-2007, 23:49   #4
 
Macharius's Avatar
 
Reputacja: 116 Macharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znany




-Macharius? - Popatrzył zdziwiony na nowo poznanego - Tak nazywacie obcych w Imperium? Zowię się Hrafn Jolskaraksen ale wołają mnie tylko Hrafn Skald bo i jestem skaldem, mój zawód przypomina trochę waszych tutejszych bardów ale ja opowiadam prawdziwe historię o bogach, demonach i bohaterach. Jeśliś jeszcze nie zauważył to pochodzę z Norski, urodziłem się w osadzie Hjalgstaddnir należącej do plemienia Kaerssonlingów.

Przeczesał swe długie blond włosy, na jego szyi wisiał ciężki srebrny medalion przedstawiający głowię wilka, tu i ówdzie w jego ubrania były wpięte małe kości lub inne dziwne symbole, choć żaden nie przedstawiał znamion Mrocznych Bóstw.

- Dziś Löki jest ze mną, chętnie z tobą zagram Południowcu, jestem pewien że wygram!
 
Macharius jest offline  
Stary 31-07-2007, 00:26   #5
 
Skin_Poznań's Avatar
 
Reputacja: 38 Skin_Poznań ma wyłączoną reputację





Wasylij wciąż nie wiedział jak trafił do kompaniji takich ludzi. Nigdy specjalnie nie obnosił się ze swoim tytułem jednak żeby z chamstwem się tułać...
Musiało być coś w tych ludziach ,że przyciągali go do siebie.Wciąż był pełen podziwu dla tej odmiany ,nie da się ukryć ciekawej odmiany.

Młody szlachcic tylko uśmiechnął się do mającego problemy z wysłowieniem się Jorna.

Wasylij Aleksiejew Fiodorowicz Młodszy w pełnej krasie ,panie bracie. Skorośmy jedna kompanija mówmy do siebie jak kompanija -Wasylij mój bratku.
Nie tytułujcie mnie tak bo i ja dostaną rumieńców i wam to tak honoru nie przyniesie jednakże imię moje szanujcie gdyż mam je po przodkach .


Wasylij chwycił się dłonią za czuprynę w geście zamyślenia po czym odkrywczo dodał.
Zaś Wy bracie nosicie imię jakiego żaden Bojar by nie pożałował.Imię niczym Norski Jarl rzekłbym. Pewnie nosicie je z dumą.Rację mam ? Czy też mylę się?I obiecuję Ci ,że zagramy i syn Fyodora ogra Ciebie i resztę, do pioruna tak będzie.

Po kilku słowach wymienionych z Jorn mężczyzna energicznym ruchem odwrócił się do reszty towarzyszy.Jednak jego wzrok na początek spoczął na kapłance.
Szeroko i szelmowsko się uśmiechnął i tak jak to nie mająca wstydu Kislewska szlachta ma w zwyczaju... i zaczął kadzić.

Czcigodna Wiero wybacz zapominalstwo ale proszę was o przypomnienie mi niesfornej duszy jak doszło do tego ,że opuściłaś Monastyr ? Oczywiście jeżeli za bardzo Wiery nie kłopocze.Nie chciałbym czynić problemu w tej i tak z pewnością męczącej ją podróży.Opowiadałaś o tym jednak chamstwo w mieście własnych myśli nie da usłyszeć ,co dopiero szanownej niewiasty.Pókim był tam trzeba było przypomnieć im o folwarku,do kaduka mówię...na Ulryka znaczy.

Bardzo wesoły wyglądający mężczyzna patrzył z zaciekawieniem i czekał co też powie ta wyjątkowo persona będąca jego rozmówcą.
 

Ostatnio edytowane przez Skin_Poznań : 16-10-2007 o 14:32.
Skin_Poznań jest offline  
Stary 31-07-2007, 12:56   #6
Banned
 
Reputacja: 0 Revan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znany


Niezbyt wysoka kapłanka szła spokojnie z grupką niedawno poznanych ludzi. Cała w czerni, jedynie subtelne kształty zdradzały jej płeć. Stwierdziła, że tak będzie bezpieczniej, a gdyby mieli inne zamiary niż tylko bycie towarzyszem podróży… no cóż, nie zawsze wszystko idzie po swojej myśli, jednak na dzisiejszą chwilę wydawało jej się to najlepszym rozwiązaniem.

Widać, ci ludzie także mieli swoje cele w Magdenburgu, oznaczało to, że tak prędko się z nimi nie rozstanie. Ciekawe też, jakiej to pomocy potrzebowali tamtejsi Sigmaryci od wysłannika Morra. Tego to już mogę się tylko domyślać. W pewnym momencie kompani zaczęli dyskutować ze sobą. Naturalnym faktem jest to, że chce się widzieć, z kim to ma tą przyjemność, chociaż czasem wątpliwą, podróżować. Jeden z nich napomknął coś o Norsce. To ci bezbożnicy tak daleko się zapuszczają do kraju Sigmara? Niebywałe, jednak tylko ci, którzy sprzedali swoje dusze nie zaznają spokoju po śmierci. Nie będę po nim płakać. – uśmiechnęła się w duchu.

- Młody paniczu, miałam zamiar przejść tak w postnym milczeniu, ale chyba jednak nie będzie to możliwe. – zabrzmiało to nieco ironicznie, jednak nikt nie mógł zobaczyć nikłego uśmiechu pod ciemnym kapturem.
- Jeśli panicz już musi wiedzieć, to mogę-li opowiedzieć, jednakże ja pierwsza chciałabym usłyszeć twoją historię, jeno nie przez ciekawość, ale choćby przez grzeczność wypadałoby, abyś pierwszy zaczął.
 
Revan jest offline  
Stary 31-07-2007, 13:44   #7
 
Macharius's Avatar
 
Reputacja: 116 Macharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znanyMacharius wkrótce będzie znany


Na wzmiance o Norsce spojrzał bystro na kislevczyka.

- Na prawdziwego jarla to on za młody, poza tym nie otrzymał żadnych darów od Olrica i reszty bóstw.Poza tym każdy nasz jarl to naprawdę wielki i silny człowiek. - spojrzał na Jorna - Znasz wergild? Pewnie nie. Każdy jarl powinien znać wergild. Każdy prawdziwy jarl winien także znać historię Hjolmara Zdobywcy.
 
Macharius jest offline  
Stary 31-07-2007, 14:16   #8
 
Skin_Poznań's Avatar
 
Reputacja: 38 Skin_Poznań ma wyłączoną reputację


Ciągle uśmiechając się zaczął mówić ponownie.

Wybacz czcigodna Wiero moje słowa.Oczywiście jam winien mówić wpierw.Moim celem jest dotarcie do Magdeburga z misją którą wyznaczyła mi Baszta.Słyszeliście może o niej ? Odczekał chwilę i widoczną radością kontynuował. tak jak myślałem nie słyszeli.

Baszta to wielce potężna i szacowna kompanija braci najemników z miasta Nuln.Sam potężny mistrz wysłał nas do Magdeburga co bym objął władanie w tamtejszym przyczółku.Nie chwaląc się to do pioruna przysiąc mogę ,że synowi Fyodora należy się to. Aby podkreślić swoje słowa pacnął dłonią o kolano i wypiął pierś do przodu.Zaraz potem wskazując juki krzyknął dumnie :
Tutaj je pismo z pieczęcią włodarza Baszty.

Żywiołowy mężczyzna chciał obrócić się do rozmawiających Norsmenów jednak równie szybko co pomysł wpadł mu do głowy ,wypadł mu kiedy to przypomniał sobie iż rozmowy nie wypada przerywać ,zwłaszcza jeśli pierwej rozmawiał z czcigodną Wierą...
 
Skin_Poznań jest offline  
Stary 31-07-2007, 14:52   #9
 
Aston's Avatar
 
Reputacja: 14 Aston nie jest za bardzo znanyAston nie jest za bardzo znanyAston nie jest za bardzo znany


Jorn spojrzał na Wasylija.
-Wasylij. Jeśli imię moje się tobie podoba to kontent jestem. Ale z Norską czy inną obczyzną wspólnego nic nie ma, i dobrze. Jestem Middenlandczykiem. Fakt to na północ stąd, ale gdzie mi do Norski. Twoje imię też niebrzydkie, choć obce. Powiedz jeno coś ty w tym Kislevie porabiał? Teraz, jak widzę, ciebie stanowisko zaszczytne czeka. Zasłużyć musiałeś na nie, jak mniemam.

Swój wzrok przerzucił na idącego tuż obok niego Skalda. -A ty? Co porabiasz tak daleko od ojczyzny? Czyżby skaldów tam za dużo było? Wasylija to ja rozumiem, u niego pewnie to samo co i u mnie. Archaon swoje zrobił i do domu wracać nie warto, bo do czego nie ma.

-A ty Gustav. Za jakim to to świństwem się tak uganiasz? Szczurami jak mniemam, ale upewnij mnie. Bo mylić się mogę.

-Pani - spojrzał na Ericę – jakim postnym milczeniu? Po ubiorze gotów byłbym powiedzieć, że Morra jesteś kapłanką, ale skazał bym siebie pewnie na śmieszność tak twierdząc. Kimże więc jesteś?
 

Ostatnio edytowane przez Aston : 31-07-2007 o 16:51.
Aston jest offline  
Stary 01-08-2007, 22:44   #10
 
Goldfinger's Avatar
 
Reputacja: 15 Goldfinger nie jest za bardzo znanyGoldfinger nie jest za bardzo znanyGoldfinger nie jest za bardzo znanyGoldfinger nie jest za bardzo znany


W karczmie wydawał się taki nieprzyjemny. W podróży wiele też nie mówił.
Był jak się każdemu zdawać mogło lecz jego wzrok mowił coś innego. Błądził oczami gdzies daleko po pustkowiach. Ponury las stawał murem przed jego śwatem. Dzwięki, słowa, pytania, rozmowy. Kłuciło się to w nim. Uciekał od myśli, by ta nie połkneła zgniłych resztek jego uczuć. Starał się zaomnieć...
A ty Gustav..., Wydarty z zadumy. Obudzony, jak głaz wystrzelił z machiny. Spokojniej:

Tak, Świństwo za którym tak się uganiam to żadne szczury mój drogi.
Monety, bogactwo, O tak obrzydliwe świństwo, które da równie bardziej cuchnącą radośc.
Wychowałem się w sierocincu i nauczyłem sie rozpoznawac okazje. A taką własnie jest to miasto. Miasto szczurów!

Rozmowę przerwał. Był głodny to i suchara z torby wyciągnał, później dodał:

Czuję się zmęczonu, jak myslicie jak długo jeszcze do miasta?
 
__________________
We wspaniałym popisie brutalnej siły Silnoręki zadał Thunder Flan 48 punktów obrażeń.

Ostatnio edytowane przez Goldfinger : 01-08-2007 o 23:25.
Goldfinger jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 20:26.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166