Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-02-2008, 19:55   #101
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 143 Toho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znany
Jaś spokojnie stał pod chatką ze słomy i kontynuował odliczanie. Całą operację przerwało pojawienie się Ali w pobliżu chatki. Ala wyglądała jakby usilnie czegoś poszukiwała. Jaś nie miał pojęcia czego, ale grzecznie zapytał:
- Czy coś się stało?
Ala go zignorowała, być może z powodu straszenia świnki ogniem? Jaś czuł, że szuka swojego kotecka. Zastanawiał się, gdzie ten kot bojowy się podział. Miał tylko nadzieję, że nie siedzi w chacie ze słomy ...

Tak na wszelki wypadek postanowił jej nie podpalić i zmienić taktykę "negocjacji" ze świnką ...
- Słuchaj no prosiak. Wyjdź grzecznie z łapkami w górze, a nikomu nic się nie stanie! Porozmawiamy spokojnie, a i Twoja chałupka zostanie w całości. Proponuję, że jeżeli wyjdziesz i grzecznie odpowiesz na nasze pytania, to po pierwsze nie spalimy Ci tej chatki, a dwa pozwolimy wam tu mieszkać dalej! co Ty na to?

Z domku dobiegły odgłosy krzątaniny, całkiem, jakby prosiak niepewny swego losu i szczerości słów Jasia biegał od drzwi do okna, od okna do drzwi, zastanawiając się co ma robić. Jaś postanowił jakimś sposobem kontrolować sytuację pilnując chatki z prosiakiem i Ali. Wolał, żeby małej nic się nie stało ...

- To jak będzie? Po dobroci czy po złości? Jaś znów przypomniał sobie tekścik z jakiegoś filmu, ale tym razem tytuł uleciał mu z głowy. Masz siedem minut na zastanowienie się ...
- Raz, dwa ...
 
__________________
In vino veritas, in aqua vitae - sanitas
Toho jest offline  
Stary 09-02-2008, 21:31   #102
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 39776 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Kuba wyrwał się z lodowatego transu. Widok palącej się kupki słomy i trzymanych przez Jasia patyczków przypomniał mu stary jak świat slogan.
"Zapałki w ręku dziecka to pożar" - błysnęło mu przed oczami.
"A co mądrzy ludzie powiedzieliby na strzelbę w ręku dziecka?" - zastanowił się.
"Jestem głupkiem! Durniem! Idiotą! Kretynem!" - pomyślał. - "Po co ja mu dałem tą dwururkę...?"
Nagle podniósł głowę.
"Dwururka!" - to słowo jak młotkiem zdzieliło go w szare komórki.
Dwururka oznaczała dwie lufy. Dwie lufy, to dwa naboje. Dwa naboje, to dwa strzały. A padł tylko...
Kuba ruszył w stronę brzegu dołu. Omal nie rozdeptując Michasia, którego prawdę mówiąc nie zauważył.
Odłożył futerał, podniósł z ziemi broń i uważnie ją obejrzał.
Metodą prób i błędów, trzymając palce z dala od spustu, złamał strzelbę i, niemal łamiąc sobie paznokcie, wydłubał nabój, a następnie wrzucił go do kieszeni.
Z trzaskiem złożył broń i schylił się po futerał od skrzypiec. Ruszył z powrotem w stronę chatki, przy której Jaś bawił się zapałkami. Po drodze podniósł garść słomy i starannie, no, w miarę starannie, wytarł strzelbę a potem przewiesił ją przez ramię.
"Daleko tak nie zajdę" - pomyślał, jako że zdecydowanie zbyt wielka strzelba obijała mu się o łydki.
"Trzeba będzie skrócić ten sznurek" - stwierdził, obmacując postronek, na którym, miast solidnego rzemienia czy paska, wisiała strzelba.
Nim zdążył dojść do słomianej chatki, dotarł do niego głos Michasia.
"Teraz przyczepił się do Alusi" - pomyślał, nim znaczenie słów chłopca przebiło się do szarych komórek.
Spojrzał ma chłopca i przez moment znieruchomiał. Na twarzy Michasia malowało się coś, co Kuba, choć zdecydowanie nie pretendował do miana psychologa, nawet amatora, śmiało nazwałby żądzą krwi. Zdecydowanie ucieszył się, że strzelba jest rozładowana. I z dala od Michasia, bo w tej Przeklętej Krainie Baśni naboje stanowiły bardzo mało istotny element strzelającej broni.
Co prawda sama broń też na upartego nie była potrzebna...
- Co z Alą? - spytał.
Ale odpowiedź okazała się zbędna, bowiem w tym momencie Alusia przyplątała się do chatki i ogniska niczym ćma do ognia.
Kuba złapał Alę za ramię. I przykucnął, by spojrzeć dziewczynce prosto w oczy... Bardzo zapłakane oczy...
- Co się stało, Alusiu? - spytał.
W tym momencie do głowy przyszła mu pewna myśl...
Kuba zbladł.
Przypomniał sobie, co robił Kotecek, gdy Michaś pociągnął za spust.
"Jeśli TO się stało..."
- Pomóc ci jakoś? - spytał niepewnie.
 
Kerm jest offline  
Stary 10-02-2008, 23:38   #103
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
Padł strzał, a Monika odruchowo krzyknęła, skuliła się i zasłoniła rękami głowę. Dopiero gdy huk wystrzału minął i wszystko się uspokoiło odważyła się rozejrzeć dookoła. A widok związanej i rozstrzelanej Świnki zupełnie ją sparaliżował.

"Co oni robią, co oni wyprawiają?!" tłukło jej się po głowie. Jeszcze niedawno sama chciała zabić Wilka, rozprawić się z nim raz na zawsze, być jak bohaterka bajek. Dzieciom w bajkach zawsze to przychodzi tak łatwo. Zabijają złego smoka, złego wilka albo jakieś inne złe stworzenie i wszyscy się cieszą. Ale w żadnej książce nie jest napisane, że wtedy dookoła jest pełno krwi, strasznie śmierdzi a widok zabitego stworzenia jest nie do zniesienia. Nie jest napisane, że złe wilki nabite na kolce dyszą ciężko i cierpią, a krew wycieka z ich ran. Nigdzie nie jest napisane, że to jest takie ciężkie i straszne! Bycie bohaterem musi być okropne, tak jak życie w baśniowej krainie....

Misia dostrzegła, że Ala płacze, trzęsie się i woła swojego kotka. Musiał się zgubić albo wystraszyć się strzału i gdzieś się skryć. Dziewczynka podbiegła do małej, ale wtedy był przy niej już Kuba. Rozejrzała się więc niepewnie, chciała pomóc, ale jak mogła to zrobić, skoro nigdy nawet nie widziała małego kotka? Wtedy przyszedł jej do głowy pomysł... kto, jeśli nie Owieczka będzie wiedzieć co stało się z kotkiem! Owieczka to też zwierzątko, a zwierzątka, szczególnie tak wyjątkowe, powinny trzymać się razem, a już na pewno widzą się nawzajem! Postawiła więc swoją ukochaną Dolly na trawie i sama przyklęknęła obok.

- Dollusiu musisz pomóc - powiedziała do maskotki bardzo poważnie - Proszę Cię, to bardzo ważne. Możesz mi powiedzieć gdzie ukrył się kotek Ali? Jestem pewna, że widziałaś co się z nim stało. Proszę Cię, powiedz mi!
 
Milly jest offline  
Stary 11-02-2008, 14:20   #104
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Rozdział trzynasty
W którym dzieci stają się Wielkim, Złym Wilkiem


Ale Kotecka nie było ani w słomianej chatce, ani w jej pobliżu i nie nastąpiło żadnej cudowne spotkanie i odnalezienie i Alusia nie tuliła małego, astralnego futrzaka w swoich rączkach. Kotecek przepadł jak kamień w wodę. Widać huk wystrzału wystraszył go na dobre. Usteczka dziewczynki wykrzywiły się w podkówkę i Alusia rozpłakała się po raz kolejny. Wielkie jak grochy łzy spływały jej po polikach i skapywały na trawę.


Jaś po raz kolejny zawołał Świnkę, w jego oczach paliły się niebezpieczne iskierki, a w ręce kolejna z zapałek. Zaiste nie były to zwykłe zapałki, stworzone siłą wyobraźni i nienawiści paliły się purpurowym płomieniem, lecz gorącym niczym piekło. I paliły się długo, w sam raz tyle, by podpalić śliczną słomianą chatkę. Obok stał Kuba, przed chwilą zabrał strzelbę i skrócił jej pasek, całkowicie zajęty pracą zdawał się ignorować otaczający go chaos. Teraz zatopił się w myślach. Tylko smutek malujący się w jego oczach pozwalał przypuszczać, iż nie były to zbyt radosne rozważania. Po chwili podszedł do Ali i jakoś bez przekonania zaczął ją pocieszać.


Misia wypuściła owieczkę, która podreptała ratkami w ziemi i spojrzała żałośnie i pytająco na swoją panią. Dziewczynka lekko popchnęła ożywioną zabawkę, mówiąc:
- Idź, idź, znajdź Koteczka, zrób to dla mnie… proszę…
Owieczka zameczała cichuteńko i pognała przed siebie, czasem tylko stukocząc po kamykach raciczkami. Raz jeden obejrzała się na Misię, podrobiła w miejscu i znów wystartowała do biegu.


Piotruś obserwował to wszystko z góry, z narastającym przerażeniem. Na zrytej, zakrwawionej ziemi spoczywał poprzebijany licznymi ostrzami Wielki, Zły Wilk. Słabł wyraźnie. Oczy miał na wół przymknięte. Uważnie jednak obserwował Jasia i poniekąd Kubę, którzy zamierzali chyba żywcem upiec Świnkę. Piotruś poczuł najpierw obrzydzenie, ale po chwili coś na kształt radości. Należało się świni! Kilka metrów za nimi płakała Alusia. Ciekawe z jakiego powodu? Musiało się jednak wydarzyć coś bardzo złego, bo dziewczynka była zrozpaczona. Łzy wręcz tryskały jej z oczu. Do dziewczynki podeszła Misia, upuściła coś na ziemię, a to COŚ pobiegło przez trawę. To była chyba jej pluszowa owieczka!? Do dziewczynek podjeżdżał na wózku Michaś. Jego twarz wyrażała zmęczenie, ale i determinację, podjechał w pobliże wilka i wykrzykiwał coś w jego kierunku. Piotruś nie słyszał dokładnie słów, ale intonacja była taka sama jak u Wilka wcześniej. Pełna nienawiści, gniewu… przepełniona groźbami.


Pod słomianą chatką robiło się coraz goręcej. I to dosłownie. Piotruś widział jak raz w okienku mignął ryj Świnki, która miotała się przerażona, nie wiedząc, co zrobić. Jaś uśmiechnął się szeroko:
- Wyyyyyyjdź Świnio!!!! Wyyyyyyjdź, bo cię upieczemy!!!! Wyyyyyjdź!!!!!
Toż to brzmiało prawie jak wycie Wielkiego, Złego Wilka. Zapałka w dłoni Jasia urosła, zmieniła się w kopcącą pochodnię ogarniętą szkarłatnymi płomieniami niczym z samych trzewi piekieł. Piotruś wpatrywał się zafascynowany w całą scenę. Ponure Krainy odciskały coraz mocniejsze piętno na sercach dzieci. W ceglanej chatce najmądrzejsza ze Świnek barykadowała drzwi. Zatrzasnęła okiennice i przywaliła je ciężką, dębową szafą. Potem przesunęła łóżko do drzwi, a do łóżka szafkę nocną, a na szafkę nocna wstawiła regalik, a za regalikiem komódkę. Otarła pot z ryjka i, drżąc, przysiadła na parkiecie. Słyszała krzyki Jasia, słyszała przerażone kwiki swej siostry ze słomianej chatki.


A Świnka ze słomianej chatki dopadła okienka i wykwiczała, wychrumkała do dzieci:
- Dooość!! Chum! Kwiiik Doooośćć! Wyjdę, wyjdę, kwiiiiiik!!!!!
I jak powiedziała tak rzekła. Drzwi od chatki uchyliły się, a w wejściu dostrzegli trzęsącego się ze strachu knura. Prosiak wzdrygnął się, dostrzegłszy pokrytego krwią trupa swej siostry, a potem wyrzucił z siebie pospiesznie:
- Nie chcieliśmy was zabić, kwiiin, nie! Tylko, chrrum, postraszyć. Błagam was! Chrrrrum, mój kompan z ceglanej chatki zna dalszy ciąg, kwiiik, przepowiedni!
Prosiak podbiegł do ceglanej chatki:
- Otwórz, otwórz, i tak cię upieką, kwiiin, podaj im ciąg dalszy przepowiedni, proooooszęęęęę!
Najmądrzejsza ze Świnek nie zamierzała otworzyć, ale zaczęła deklamować.


Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.

Kto zdobędzie szczyt w błękicie
Będzie tym, kto jest na szczycie.


Lecz, choć wielu kusi wejście
Jeden tylko ma tam miejsce.

A, że przecież Góra - Szklana,
Więc dla wielu - niewidzialna.

Nawet tym, co na jej zboczach
Szczyt się nie odbija w oczach.



Na czas deklamacji jakby wszystko ucichło, charczenie wilka, wiatr, pochlipywanie Alusi. Absolutna cisza. Prosiak powtórzył dwie strofy podane dzieciom jeszcze przez Prawdziwą, Najprawdziwszą Wróżkę, a potem dołożył trzy swoje. Kiedy skończył opasły knurek ze słomianej chatki wydukał:
- To wszystko? Mogę iść, kwiiin?
Jaś poczuł, że parzy go żar. To zapałka się dopalała w jego dłoni. Zwykła, mała zapałka.


Nie słyszeli płaczu Alusi. Obejrzeli się w stronę dziewczynki. Mała uśmiechała się radośnie, wskazując coś paluszkiem:
- Koteeecek!
Od strony zagajnika biegły dwa małe zwierzątka. Na czele pluszowa owieczka, a za nią opalizujący w świetle słońca niewielki kotek, zwykły dachowy wypłosz o wielkich oczach. Zwykły poza tym, ze raz po raz znikający. Znikający coraz częściej i częściej, by wreszcie ukryć się przed ich oczyma w chwili, gdy dobiegł do Ali. Mimo to wiedzieli, że to nie miraż, dziewczynka tuliła coś małego, puszystego i niewidzialnego, powtarzając z dziecięcą radością:
- Kotecek, mój Kotecek!


Nagle Michaś westchnął w najgłębszym zdziwieniu, wpatrując się w coś pod nogami Alusi. Pozostałe dzieci podążyły za jego wzrokiem. Na trawie, wokół stópek dziewczynki leżały piękne, drobne perły, które lśniły w słońcu niczym najprawdziwsze brylanty.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu



Ostatnio edytowane przez kitsune : 11-02-2008 o 14:38.
kitsune jest offline  
Stary 11-02-2008, 14:47   #105
 
Milly's Avatar
 
Reputacja: 1041 Milly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumnyMilly ma z czego być dumny
Misia była dumna ze swojej małej, wełnianej przyjaciółki, ale jednocześnie lekka nutka niepokoju pozostała w jej sercu - czy aby nie zniknie tak samo jak Koteczek? Była jednak pewna, że to dzielna, mała Owieczka i w razie niebezpieczeństwa obroni się swoimi ratkami, ma je przecież nie tylko do ozdoby!

Jasiowi udało się przestraszyć Świnkę, a Monika miała nadzieję, że chłopakom nie przyjdzie do głowy więcej ją męczyć albo spalić ją mimo wszystko. To byłoby straszne! Wtedy Świnka wyprosiła u swojej ostatniej towarzyszki dalszą część przepowiedni. Misia słuchała uważnie zapamiętując każde słowo. Miała bardzo dobrą pamięć szczególnie do deklamowania wierszyków, zapamiętanie kilku zwrotek przyszło jej więc z łatwością. Ledwo zdążyła powtórzyć przepowiednię kilka razy w myśli, dla jej utrwalenia, gdy Ala zawołała nagle radośnie:

- Koteeecek!

Dziewczynka podążyła wzrokiem za jej paluszkiem, a na jej buzi wykwitła prawdziwa, szczera i nieopanowana radość. Na dodatek pierwszy raz od kiedy się tu znaleźli mogła naprawdę zobaczyć astralnego kociaka!

- Owieczka znalazła koteczka! Udało się, udało, hura! - cieszyła się razem z Alą i sama tuliła do siebie Dolly głaszcząc ją i chwaląc - Jesteś naprawdę bardzo mądrą, małą Owieczką. Ojej, Ala, a co to jest?! - krzyknęła jeszcze ze zdziwienia widząc perły.

Misia była naprawdę szczęśliwa, że mogła pomóc i bardzo dumna ze swojej Owieczki. Zapomniała przez chwilę o tych wszystkich złych myślach, o strachu i o tym okropnym słowie, które wciąż tłukło jej się po głowie - wampir psychiczny. Czuła się po prostu dobrze i dała się ponieść fali pozytywnych emocji. Do czasu aż znowu nie przypomniała sobie o nabitym na szpikulce Wilku i przerażonych Świnkach. Zastanawiała się co teraz będą chcieli zrobić chłopcy?
 
Milly jest offline  
Stary 11-02-2008, 17:48   #106
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 39776 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Kuba nie wierzył własnym oczom, gdy od strony zagajnika nadbiegła Owieczka. A z nią jakaś kicia.
Widok radości malującej się na twarzy Alusi powiedział mu wszystko...
- Świetna robota - powiedział, uśmiechając się, do Misi. - I ty też byłaś wspaniała - dodał, patrząc na Owieczkę.
A potem obrócił się do ciągle się trzęsącej Świnki ze słomianej chatki:
- Możesz iść... Jesteś wolna...
Machnął ręką, każąc jej znikać, zanim ktokolwiek wpadnie na jakikolwiek głupi pomysł, którego bohaterami miałyby być świnki.
Obrócił się w stronę Michasia, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, zobaczył wzrok chłopca wbity w ziemię.Spojrzał w tę samą stronę.
I na moment zaniemówił ze zdziwienia.
- Jesteś teraz najprawdziwszą księżniczką z bajki, Alusiu - stwierdził po chwili.
"Teraz jeszcze róże z ust i złote rybki w wodzie" - pomyślał z uśmiechem.
Uśmiech, który pojawił się na jego twarzy znikł bardzo szybko, a Kuba jeszcze szybciej obrócił się, by szczęśliwa dziewczynka nie zobaczyła tego, co ów uśmiech zastąpiło.
"Dziewczyna płacząca łzami to coś dużo lepszego, niż kura znosząca złote jajka..." - pomyślał z niepokojem. Nawet w zwykłych bajkach księżniczka, która płakała perłami miała kłopoty. A w tej Krainie Złej Baśni oprócz złych macoch mogli istnieć porywacze. Jeszcze gorsi...
Starał się pozbyć złych myśli, ale gdzieś, głęboko, tkwiło uparte przekonanie, że teraz Alusi grozi podwójne niebezpieczeństwo.
Powoli podszedł do Michasia. Bardzo cicho, tak, by do Ali nie dotarło ani jedno słowo, powiedział:
- Na drugi raz radzę ci najpierw pomyśleć. Parę razy... Kto cię uczynił sędzią? Jakim prawem chcesz wymierzać sprawiedliwość? Jesteś tym jedynym sprawiedliwym w całej krainie? Dzierżysz miecz sprawiedliwości w dłoni?
Zmrużył oczy, a wyraz jego twarzy stał się nieprzyjemny. Bardzo...
- Żeby się stąd wydostać, jestem w stanie zniszczyć pół tej przeklętej Krainy. I zabić każdego, kto będzie usiłował zabić nas. Ale nie będę mordować bezmyślnie. Nawet Wielki Wilk, choć taki Zły, togo nie robił. Chcesz być gorszy, niż on?
Na twarzy Kuby pojawił się smutek.
- Zastanów się nad tym - powiedział prawie bezgłośnie.
Odwrócił się szybko i odszedł, nie dając Michasiowi szansy na odpowiedź.
Skierował się w stronę chatek Świnek.
Pamiętał o układzie, jaki zawarł ze Świnkami - przepowiednia za życie. I miał nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy złamanie go...

Kubie, opartemu o ścianę murowanej chatki, tłukły się po głowie dwie myśli.
Pierwsza - co zrobić z Wilkiem.
Ale to był mniejszy problem. Wilkiem mogły zająć się Świnki. Z chwilą, gdy dzieci zniknęłyby za bramą, problem Wilka zostawał na głowach Świnek. A raczej w ich brudnych raciczkach...
Druga myśl była poważniejsza.
Jeśli przepowiednia mówiła prawdę, to na szczyt Szklanej Góry mogła wejść tylko jedna osoba. Czy to było jednoznaczne z tym, że tylko jedno z nich mogło dotrzeć do Babilonu? I opuścić Krainę Ponurej Baśni?
Spojrzał na dzieci zgromadzone wokół Alusi.
Kto? W jakim momencie interes jednostki przeważy?
Poza tym... Może Szklanej Góry, jako takiej, w zasadzie nie ma... A my wszyscy, z mozołem brnący przez Krainę Baśni, pniemy się po jej ścianach?
To by było ciekawe. Ale i niepokojące...
Przez dwie myśli przedarła się trzecia.
Kuba podszedł o murowanej chatki i zastukał w okienko.
- Świnko, kto zna dalszą część przepowiedni? - spytał. - I w którą stronę mamy się iść?
 
Kerm jest offline  
Stary 13-02-2008, 18:35   #107
 
Mira's Avatar
 
Reputacja: 16268 Mira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputacjęMira ma wspaniałą reputację
Koteczek wrócił! Nic mu się nie stało, był cały i zdrowy. Tylko sierść miał zjeżoną na grzbiecie i bardziej puszysty niż zazwyczaj ogon.
Wtulał się teraz w swoją panią mrucząc z przyjemności. Gdyby Ala była kotkiem, pewnie mruczeliby oboje.

Dziewczynka pociągnęła parę razy nosem. Z jej oczy znów kapały łzy, lecz tym razem szczęścia.
Spojrzała z wdzięcznością w stronę Owieczki i Misi, które teraz cieszyły się razem z nią i Koteczkiem. Monika mimo swej mądrości chyba nawet nie przypuszczała, jak wiele zrobiła w tej chwili dla siedmiolatki, w której świecie znów zawitało słoneczko – wiara w innych.

Alcia raz jeszcze przytuliła Koteczka, by po chwili dostrzec dziwne błyski w trawie wokół siebie.

- Co to? – zdziwiła się dziewczynka, podnosząc do góry jedną perełkę.

Drobinka skrzyła się delikatnie, jakby rozgrzewana od środka jakimś ciepłem. Mimo niewielkich rozmiarów, kształt przedmiotu był wyprofilowany i bardziej niż typową perełkę – kulkę przypominał kroplę.

- To... moje łezki?

Ala podniosła pytający wzrok na zgromadzone wokół dzieci, na co któreś z nich skinęło głową. Nawet Koteczek wyskoczył z jej ramion, zaciekawiony znaleziskiem w trawie. Nieśmiało, jakby na próbę, dotknął łapką jednej z błyszczących kropelek.

Zebrawszy wszystkie perełki w kupkę, Ala raz jeszcze się rozejrzała, po czym zaczęła pojedynczo odseparowywać drobinki.

- Jeden... dwa... csy... ctery... pięć... seść... siedem.

Ponieważ wciąż przed dziewczynka leżał spory kopczyk kilkunastu kropelek, ta zawahała się na moment, wyraźnie nad czymś myśląc.

„Nie ma co rzucać perły pod wieprze.” – takie powiedzenie kiedyś słyszała, nie bardzo jednak pojmowała jego znaczenie. Za to do głowy przyszedł jej pewien pomysł... Ze smutkiem w oczach popatrzyła na martwe ciało wieprza i z kopczyka wybrała jeszcze jedną perełkę, którą schowała do kieszonki.
Następnie pozbierała w rączki niepoliczone perełki i podeszła do Misi.

- Dzię-ku-ję. – powiedziała tak, jak zwykło się mówić w przedszkolu, po czym wręczyła drugiej dziewczynce całą zawartość garści. – Ja jestem ksienznicką, a ty jesteś teraz królewną i mas duzo skarbów!

- Miauuu! – potwierdził Koteczek słowa swojej pani.

Po tym siedmiolatka zaczęła obdzielać perełkami inne dzieci, każdemu wręczając jedną łezkę.

- To dla ciebie, to dla ciebie, to dla ciebie...

Zawahała się na moment, gdy miała podejść do Michasia. Widząc jednak smutek na twarzy chłopca oraz to, że nie ma on już przy sobie strzelby, także jemu wręczyła świecącą drobinkę. Nic jednak nie powiedziała, odbiegając szybciutko.
Teraz wszak stanęła przed najgorszą częścią zadania. Popatrzyła na Koteczka, szukając u niego wsparcia, a następnie skierowała się tam, gdzie leżała martwa świnka.
Śmierć przerażała Alusię, lecz postanowiła być dzielna. Przełknęła ślinkę i stanęła ledwo parę kroków od galaretowatego, cuchnącego cielska knura.

„Nie rzucaj perły pod wieprze...”

- A właśnie, ze zuce!

Dziewczynka zamachnęła się wzorem zawodowego miotacza i wypuściła perełkę. Oczywiście, jak to bywa w przypadku dzieci, drobinka nie poleciała dokładnie tak, jak sobie tego życzyła Alusia, ale wieprzek był duży, więc udało się dorzucić do niego łezkę.
Różne myśli biegały po złotowłosej główce w tym czasie...

„A co jak ożyje i zostanie zombiakiem? Ja nie chcę, żeby mi świnka zjadła mózg!”
 
Mira jest offline  
Stary 13-02-2008, 21:00   #108
 
mataichi's Avatar
 
Reputacja: 111 mataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znanymataichi wkrótce będzie znany
Michaś

Czy wszystko było w porządku? – to pytanie zadawał sobie w myślach Michał. Wszystkie dzieci oprócz Piotrusia, który niespodziewanie zniknął były całe. Koteczek Alusi najwyraźniej się odnalazł i tchórzliwa świnia podała im dalszą część przepowiedni…Tylko co z tego?

Michaś siedział z daleka od reszty dzieci wpatrując się w roześmiane twarze towarzyszy – samemu daleko było mu do śmiechu. Niespodziewanie Kuba zaczął go pouczać co z jednej strony jeszcze bardziej dobiło chłopca a z drugiej rozwścieczyło.

„Naoglądał się za wielu bajek i nie widział tego co on…nikt więcej nie mógł tego zobaczyć”

Gdy chłopiec skończył swoje kazanie odwrócił się do Michasia plecami zostawiając go samego najwyraźniej żeby przemyślał swoje zachowanie i ten to zrobił. – „Nie mogę tego tak zostawić, nie mogę.”

Chłopak postanowił za wszelką cenę powstrzymać świnki nawet, jeśli reszta miałaby go za to znienawidzić!

Wtedy mała Ala podeszła do niego i wręczyła mu swoją „łezkę”, po czym odbiegła nie mówiąc ani słowa. –„Boi się mnie, teraz ja jestem tym złym” – Jeszcze bardziej się zdziwił, kiedy mała rzuciła jedną z pereł w kierunku martwego potwora…tym razem jednak Michaś miał nadzieje, że moc Ali nie ożywi knura.

Ocierając twarz z łez, które mimo woli chłopca wciąż spływały po jego twarzy, podjechał do Jaśka. W końcu tylko oni dwoje wiedzieli o zbrodni świnek.

- Nie możemy tego tak zostawić, widziałeś co świnie robiły z dziećmi. Nie możemy pozwolić, żeby jeszcze ktoś przez nie ucierpiał. – powiedział po cichu, po czym podjechał do do Kuby, który już przybił pakt z knurami nie wiedząc o niczym. W szczególności Michał starał się by dziewczynki nie dosłyszały jego słów.

- Skoro jesteś taki mądry to zobacz co twoje łagodne świnki trzymają w tamtym dole za chatkami, nie pozwól tylko żeby pozostali dowiedzieli się o tym. – powiedział beznamiętnie czując z tego satysfakcje.

„Sam tego chciałeś, idź i przekonaj się na własne oczy jak wygląda wdzięczność świnek, jeśli dalej będziesz chciał się zostawić to w spokoju to ustąpię.”
 

Ostatnio edytowane przez mataichi : 13-02-2008 o 21:08.
mataichi jest offline  
Stary 13-02-2008, 21:57   #109
Administrator
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 39776 Kerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputacjęKerm ma wspaniałą reputację
Kuba spojrzał spokojnie na Michasia.
- Widziałem - powiedział ze smutkiem. - W końcu sam cię odciągnąłem od tego dołu. Jak mogłem nie widzieć? Żadna magia ni czar nie mogłyby zasłonić takiego widoku.
W chwili, gdy to mówił, sam zwątpił w swoje słowa. Magia tej krainy miała przerażającą moc.
Nie zmieniając tonu powiedział:
- Ciekaw jestem, jak masz zamiar to przeprowadzić. Być może Jaś ci pomoże, ale ja cię powstrzymam. W każdym razie będę się starał... I nie bardzo wiem, jak chcesz to wytłumaczyć reszcie. Jeśli chcesz, to możesz spróbować.
Podniósł głos i zawołał:
- Alu, Monisiu... Możecie na chwilę przyjść? Michaś ma coś do powiedzenia...
Zanim dziewczynki przyszły spojrzał Michasiowi prosto w oczy.
- Nigdy nie złamałem danego słowa. I teraz też nie mam zamiaru. Tym różnię się od reszty tego świata.
Uśmiechnął się ponuro.
- A jeśli się rozniesie, że nie łamiemy obietnice, to kto nam pomoże?
 
Kerm jest offline  
Stary 14-02-2008, 07:41   #110
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 143 Toho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znany
Jaś trzymał mocno zapałkę, nawet, gdy ta zmieniła się nie wiedzieć czemu w najprawdziwszą pochodnię. W końcu świnka ze słomianej chatki zdecydowała się "po dobroci" porozmawiać z dziećmi.

Jaś pomyślał sobie, że ma już dość zagadek i niespodzianek. Gdzieś w duchu myślał, że po tym co powie świnka ze słomianej chatki wszystko będzie jasne. Tymczasem sprawa nie wydawała się mu ani ciut jaśniejsza... Jaś po dalszej części przepowiedni czuł niemały mętlik w głowie.

- Koteeecek! usłyszał Jaś nieco za sobą. "Ufff ... dobrze, że nic mu nie jest" pomyślał z ulgą. "Sam się znalazł czy jak?" Jasiowi skoncentrowanemu na "negocjacjach" ze świnką umknęło poszukiwanie kotecka.

- A dalsza część tej przepowiedni? Kto zna dalszą jej część? zapytał tuż po tym jak świnka przestała mówić. "Oby ten, który zna dalszą część był o wiele bardziej przyjazny niż świnki" pomyślał w duchu, ale gdzieś w głębi jakoś w to wątpił.
Zastanawiał się co zrobić z tym Wielkim Złym Wilkiem. Wypuścić raczej nie bardzo, ale może pogadać z nim? Jasiowi przypomniało się, że wilkołak mówił coś o jakimś królu, no i w przepowiedni jest król ...
- Powiesz nam jeszcze tylko to i odejdziemy sobie i zostawimy was w spokoju. Dokładnie będzie tak, jak mówiłem.
Po chwili Kuba zapytał świnkę, kto zna dalszą część przepowiedni o szklanej górze.

Jaś powiedział do niego:
- Kuba mam pomysł. Pogadaj z tymi świnkami i dowiedz się, kto zna dalszą część przepowiedni o szklanej górze. Ja muszę nieco pomyśleć i się przewietrzyć... Jaś lekkim i sprawnym "hop" wskoczył na deskę i ruszył powoli przed siebie. Gdy przejeżdżał obok Ali zauważył perły ... "Wow, chyba prawdziwe... ciekawe skąd się tu wzięły?" Hej mała. Znalazłaś swoją zgubę? Ala nie odpowiedziała mu, Jaś pomyślał, że może być na niego zła za te "negocjacje" posłuchaj, ja tylko chciałem nastraszyć te świnki, żeby nam zdradziły dalszą część przepowiedni, nie miałem zamiaru żadnej krzywdzić... Muszę się nieco przewietrzyć... rzucił i pojechał dalej.

Po drodze spotkał się z Michasiem, który powiedział:
-Nie możemy tego tak zostawić, widziałeś co świnie robiły z dziećmi. Nie możemy pozwolić, żeby jeszcze ktoś przez nie ucierpiał.
- Widziałem co jest w tym dole, ale myślę, że musimy postanowić co dalej wszyscy razem. Z jednej strony obiecaliśmy im spokój, ale z drugiej jest sprawa tego dołu ... Może by wymóc na tych świniach przysięgę, że nidgy więcej ... tego nie zrobią? Nie wiem .... Zaraz wracam, muszę się przewietrzyć! rzucił na koniec i pojechał dalej.

W głowie Jasia zalęgły się dwa pomysły. Pierwszy pogadać z Wielkim Złym Wilkiem i wypytać go o tego króla, a drugi - szybkim przejazdem na desce obejrzeć chatkę z patyków. Może znajdzie się w środku coś co im pomoże w dalszej drodze? Wpierw chatka, ona nie gada i nie trzeba jej przekonywać co i jak. Jaś mocniej odepchnął się od ziemi i ruszył w stronę chatki z patyków.
Na całe szczęście chatka była otwarta. Jaś wjechał na desce do środka. O ile to możliwe smród w środku był gorszy niż na zewnątrz...

Niestety chatka nie zawierała niczego interesującego. "Same śmieci, chlew jakich mało" pomyślał Jaś. "No cóż, to pora na wilka...." Jaś wskoczył ponownie na deskę i ruszył w stronę Wielkiego Złego Wilka. "Kurcze co z nim zrobić ... uwolnić czy jak?" zastanawiał się po drodze. Wilk nadal tkwił nabity na kolce. Widać było jego ogromne cierpienie.
- Wielki Zły Wilku? Mam pytanie: Co to za król z którym masz pakt czy umowę? I co to za pakt? Powiedz nam ładnie to może Cię tu nie zostawimy na pastwę prosiaków.
Wilk łypał na Jasia podejrzliwie, nie był chyba pewien czy może mu zaufać.
- Spokojnie nam można zaufać ... wbrew wszelkim pozorom dodał Jaś czując intuicyjnie wątpliwości wilka
 
__________________
In vino veritas, in aqua vitae - sanitas
Toho jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:37.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166