Spis Stron RPG Regulamin Wieści POMOC Kalendarz
Wróć   lastinn > RPG - play by forum > Sesje RPG - Inne > Archiwum sesji z działu Inne
Zarejestruj się Użytkownicy

Archiwum sesji z działu Inne Wszystkie zakończone bądź zamknięte sesje w systemach innych (wraz z komentarzami)


 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 09-02-2015, 19:54   #21
 
Guren's Avatar
 
Ilene westchnęła:
- Czy ktoś mnie w końcu uwolni? Nie wiedziałam, że to upłynęło pięćset lat...
- Skłaniałbym się do tysiąca - dodał profesor
- Czy wyście powariowali? to tylko bezbronna kobieta rzekła Winry. Ilene z furią szarpnęła łańcuch.
- No dobra uwalniamy, a potem co zamierzasz? - Stefan skrzyżował ramiona na piersi.
- Już już... - midgardzyk podszedł przyglądając się łańcuchowi i zastanawiając jak do tego zabrać czy puści po kilku uderzeniach ?
- Już słyszę wieczorne wiadomości o wariatce z mieczem... Ciekawe jak szybko dojdzie to do Wujka Szkapy... A przede wszystkim czy to go skłoni to przyjazdu tutaj? A jeszcze nie wie o ożenku Stasia... No to mogło by go obejść... Ale wariatka z mieczem i 2 trupy w skórze Ishvarskiej... –
Stefek? co ty odwalasz?
- spytał Stasiek
- Głośnomyślenie.... - wycedził młody
- W karczmie się ukryć? Nie jestem pewna, ale w przypadku Yom wystarczyło przespacerować się po mieście... ale pierw trzeba zabezpieczyć drugą komorę tam śpi przebudzony...
- Przebudzony? Nic nie słychać, aby też się obudził?
- Dziękujcie bogą, że się nie uwolnił. To... bardzo potężna Yoma... nie pokonam go sama
- Fajno... A znasz adres innej Claymorki?
-Stefek!
-strofował go Stasiek
- To był sarkazm, idioto...
- Wujek Aleks, albo tata by załatwili śpiocha - parsknęła Leslie
- [i] Tata? To ci jednak powiedzieli prawdy o tacie? W sensie tym co cię zmajstrował, a nie wychował
-Stefek!
- Was zmajstrowali Donie? A ty Stasiek się zaciąłeś, że tylko "Stefek"?!
- Nie wiem, czy jakaś przetrwała, a kontaktowanie się z nimi... pewnie już umarły – ciagnęła Ilena
- Mówię o prawdziwym tacie a nie pstryk bumie! - warknęła Leslie
- W sensie nie mówimy o tym co zrobił, zostawił i niekontaktowań się przez ostatnie lata? Tylko o szanownym i świętej pamięci Master Donie Greedzie
- Te młody zamiast ględzić to popracuj tutaj. Za grube by przeciąć a wolę nie ryzykować ze ostrze się omsknie więc trzeba to otworzyć inaczej... - rzucił Vilmund w stronę Stefana.
- Proszę bardzo - wyglądał na zadowolonego.
-[i] Tylko trzeba spuścić prochu z granatu... Ale jakby z boku... Nie chcemy aby pani Ilena straciła rączkę
- Może lepiej ja? Jako alchemik? - zaproponował Stasiek
- Jakby to miało zmniejszyć ryzyko utraty ręki...

- Zaraz... Ją wychował greed? Ten sam Greed co mnie podrywał? Nie tak znowu zły homunculus - zapytała Winry
- Tata zawsze miał gust - rzekła z dumą Leslie - Ale ta z kina jest ładniesza

- Rękę lepiej po prostu odciąć –wymamrotała Ilena
- Pani się z tym ucinaniem wstrzyma... - wymamrotał Stefan majstrując przy łańcucha. Ustawił granat metr od niej.

-To rozumiem, że przy okazji spotkania z matką ten/... remont.... to nie był po tym jak powiedziała kim jest tatuś panienki - Stasiek próbował zabawiać rozmową
- Chyba rozpłodowiec.... -rzucił Stefan znad pracy
- Tylko, że nigdy nie byłam planowana i żebym poszukała sobie prawdziwej matki... i że mój ojciec skończył jak zasługiwał - rzekła Leslie przygnębiona
- Dla mnie to podła faszystka - rzekła z goryczą Leslie
- Ona się tak regeneruje jak homunculus - rzekła Winry i się cofnęła
- Ale i tak może nadal jesteście pamiątką po kimś bardzo czule wspominanym... -- starszy Nowicki próbował nadal pocieszyć Armstrongówną.
- Stasiek mamy większe problemy niż dorwanie kolejnego majsterkowicza! Bez urazy, mia belle!!- zawołał młodszy z Nightwingiem w pogotowiu.
- Chyba nic, z czego by się nie wyleczyła - rzekł ponuro Smutas –
Co to było zawołała zdumiona Ilene
- Nie zabijajcie jej - rzekł wąglikowski
- To zależy czy będzie próbować zabić nas .... - powiedział midgardczyk poprawiając chwyt na broni.


Następna eksplozja uwolniła Ilene, i choć kobieta była wolna, to nadal była zakuta w łańcuch - Dziękhuję - rzekła niewyraźnie, ale jej oczy przygasły

- To co teraz? Żyje? - spytał Stasiek
- Raczej... macie coś do jedzenia? - rzekła ledwie dychając
- Nic jej nie będzie... Stasiek daj musztardę... -Stefan wygrzebał z pakunków kiełbasę. - Że co? -Bo miałeś zabrać musztardę... Ketchupu też nie zabrałeś? Skaranie... -wygrzebał i chleb.

Starszy Nowicki westchnął, a potem rozpiął koszulę prezentując podkoszulek i że ma pod pazuchą zestaw specjalnie doszytych kieszeni:
- Bo w naszych stronach techniki szmuglerki są przekazywane z pokolenia na pokolenie... - westchnął ze wstydem.
 
Guren jest offline  
Stary 10-02-2015, 20:31   #22
 
Slan's Avatar
 
- Ja i tak jej nie ufam - warknęła Leslie wyrywając miecz z rąk Stefana.
- Chętnie zjem kiełbasy - uśmiechnęła się łagodnie Ilene i sięgnęła po kiełbasę - Nóż też macie? - zapytała Claymorka
- Proszę - powiedziała Winry i podała coś podobnego do skalpela
- Dziękuję - rzekła Ilena wyrywając ostrze z rąk mechanik i rozcięła sobie kikut. Następnie podbiegła do zwłok Ishvalczyka i odcięła rękę dokładnie na wysokości kikuta i przystawiła sobie do rany. Jej twarz na nowo się zmieniła i oczy zaczęły błyszczeć złoto. Po chwili jednak uspokoiła się i zaczęła poruszać palcami ręki Ishvalczyka.
- Ona przystawiła sobie właśnie cudzą rękę? Odciętą od trupa? Panie Stefanie, co ja zrobię, jak ta sztuka się upowszechni? Co ja wtedy pocznę? Cała Rushvaley padnie. Jestem skończona - rzekła na poły przytomnie Winry i jęknęła rozpaczliwie.
Wyjście z lochu starą drogą nie zajęło wiele czasu. Na górze Priscilla ubrała ciemne okulary i rozwiąz5=ywała Super Krzyżówkę".
- Czy coś znaleźliście - zapytała nie odrywając wzroku od zwitku papieru
- E tak jakby - odpadł profesor
- Aha. Żądli na tezy litery? - rzekła złotooka
- Czy to Xerxes - zapytała Ilene wpatrując się trwożnie w panoramę miasta
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
Stary 13-02-2015, 19:26   #23
 
Guren's Avatar
 
- Mistrzyni Rockbell, ja może nie jestem specjalistą, ale to by nastręczało za dużo problemów. Zaczynając od kwestii etycznych i religijnych. - skwitował szeptem domorosły mechanik.
Nie powiedział tego głośno, ale był wielce szczęśliwy, że doświadczony protetyk zwraca się do niego per "panie Stefanie". Nie ma to jak ludzie uwzględniający, że nieco uprzejmości dla młodszych nie zaboli.

- Na alchemii tym bardziej się nie znam, mistrzyni. Ale wystarczy ze uwzględnimy te ich zasadę "równowartej wymiany". Jeśli ta Claymorka Ilena jest w stanie od tak wymienić sobie rękę to oznacza, że musiało dojść do trwałych zmian w jej organizmie. I w do dodatku bardzo dalekosiężnych skoro jest jednocześnie w stanie dożyć setek lat. A idąc za "równowartą wymianą" pytanie co za to musiała poświęcić i jak wielu byłoby skłonnych za to zapłacić.

A choć Alchemicy mieli różne próby ze stworzeniem człowieka to i tak nadal dzieci powstają w ten sam niezmienny i naturalny sposób w jaki powstawały. Jeśli zaś spojrzeć na Homunculusy jako sztucznych ludzi - to one za te nadludzkie zdolności zapłaciły tym, że są bezpłodne.
Zaś idąc kwestią natury technicznej - najprawdopodonbniej technika powstawania Claymorek zaginęła.
Ale jeśli mistrzyni tak to martwi to powinniśmy pierwsi się dobrać do tej techniki. Choć i tak jak dla mnie bez zmiany natury człowieka nie da się jej wykorzystać. I nie bez połączenia i modyfikacji z obecnymi protezami by nie wyszło. Najprędzej się spodziewam, żeby zrobić tradycyjny szkielet protezy i coś na kształt sztucznej skóry która by ją pokrywała. Może i jakieś wypełniacze pomiędzy nimi? W sumie to za dużo problemów... Więc chyba sama skóra... Ale to w sumie bardziej dla kwestii kosmetycznej lub estetycznej. Ale środek to dalej przecież byłaby proteza pokryta pseudo- skórą.
Więc bez naruszenia i zmodyfikowania działania ciała to się nie da, więc protetycy nie powinni się martwić.
Stanisław co o tym myślisz? Da się zrobić taką skórą?
- Zgubiłem się jak przeszedłeś do protez i modyfikacji. Garbarza pytać...


Stefan przewrócił oczami. Na pytanie Priscilli bez namysłu wypalił "Osa". Stasiek zaś zajął się pacyfikowaniem Ileny:
- No ta część popadła w ruinę, ale reszta teraz się ładnie rozwija, pani Ileno. No były czasy zniszczeń, ale teraz się odbudowują!
-U nas to nie raz spaliło czyjąś chatę, za praprapradziadka całą wioskę, ale ludzie i tak wracają się odbudować. Uparci są.
-wtrącił Stefan
 
Guren jest offline  
Stary 14-02-2015, 12:57   #24
 
Brilchan's Avatar
 
Samuel był pod wrażeniem zdolności kobiety i po pokazie tym bardziej zgadzał się z Leslie że nie wolno jej ufać - Jak ty to zrobiłaś ? Czy pomoże ci to odnaleźć tamte monstra o których mówiłaś ?- Spytał. Gdy wyszli na zewnątrz odezwał się w nim instynkt uzdrowiciela, choć bał się tej kobiety czuł wobec niej współczucie - Pewnie ciężko ci się dostosować do nowej sytuacji ? Jak rozumiem hibernacja to kolejna z twoich zdolności ? Co oni ci właściwie zrobili ? Czy pocieszy cię informacja że Cesarz okazał się potworem który zniszczył całe cesarstwo żeby zyskać nieśmiertelność ? Nie udało mu się ale sprowadził na świat potwora który zabił miliony - Jeżeli wyrazi zainteresowanie alchemik w krótkich żołnierskich słowach opowie jej skróconą wersje upadku Xarxes i walki oraz śmierci Ojca

- Eee on nie zmyśla? - zapytała Ilene
- Skośnawy bywa dziwny, ale to rodzinne. Jest normalniejszy od siostry... ale i tak mamy cię na oku - rzekła leslie.
- Dzięki Stefanie, ale pewnie wystarczy przetoczyć krwi. Ale ze sztuczną skórą to dobry pomysł. Mam pacjenta z Automailem szczęki.

Vilmund popatrzył się na to jak kobieta przyprawia sobie cudze ramię w miejsce kikuta, może jakiś czas temu by to go ruszyło no, ale po ostatnich wydarzeniach już mniej.
Przynajmniej wiedzieli, do czego jest zdolna, wysłuchał dyskusji Winry i Stefana i tylko dodał.
- Biorąc pod uwagę jak rozwinięte i popularne są tutaj automaile to raczej ci nic nie grozi. Znałem takich, którzy uważali je za leprze od własnych kończyn..
.
- Nie kłamię, po prostu nie chciałem być nieczuły na twój ból, pomyślałem, że może ta wiedza cię, choć trochę pocieszy? To zrozumiałe, że nie ufamy sobie na wzajem a Pani jest w szoku, ale na razie powinniśmy zamknąć te emocje w metaforycznej skrzyni i odnaleźć te potwory, o których mówiłaś jak się one zwą? Yoma? Co możesz nam o nich powiedzieć ?

- Yomy stworzono dawno temu, to sztuczne istoty... Stworzono je byśmy miały, co zabijać. Istoty jak te wasze, homonculusy... Z tego, co rozumiem Dzieci organizacji i część każdej wiedźmy. Nie wyczuwam stąd yom, ale pewnie stłumiły esencję - rzekła zamyślona... Na drodze w oddali przejechał samochód... Ruszyła w tamtą stronę
Lekarz skinął głową na słowa kobiety - Profesorze Panienko Winry wy może lepiej zostańcie tutaj? Albo schowajcie się gdzieś żeby nikt was nie powiązał z tamtymi na dole, bo to może być niebezpieczne - Zaproponował następnie ruszył śladem kobiety. Leslie nawet nie próbował powstrzymywać, bo i tak by mu się nie udało
Vilumnd westchnął widząc, że kobieta raczej nie była aż w tak dużym szoku by stać w jednym miejscu ruszył, więc za Samuelem. - To się źle skończy... - Rzucił do pół Xingijczyka.
- Po tym, co działo się w ostatnich tygodniach zdążyłem się już z tą myślą oswoić – Odrzekł tamten.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 15-02-2015 o 13:37.
Brilchan jest offline  
Stary 15-02-2015, 20:29   #25
 
Rodryg's Avatar
 
- Ja wracam do domu, mam spotkanie z inwestorem. - rzekła Winry - Ja i tak wolę ostrzec pannę Gwyneth. - rzekł profesor - Łapie myszy na trzy litery... Wszy. - rzekła Priscilla chowając krzyżówkę.
- Coś nadchodzi... szybko. - rzekła łowczyni patrząc wzdłuż drogi w stronę Amestris.
Ilene stanęła na drodze, a oddali zbliżał się sportowy samochód.
- [//i] Tam jest potwór ! [/i] - rzekła patrząc ze zgrozą. Chciała dobyć ostrza, ale go nie miała - O ku... - nie dokończyła, bo właśnie zderzyła się z samochodem prowadzonym przez Jeana Havoka, całującego namiętnie Katte.
- NIE! STÓJ! - Krzyknął Samuel i rzucił się żeby powstrzymać Ilene ale nie zdążył.

Wojowniczkę podrzuciło na kilka metrów, przekoziołkowała kilka razy. O dziwo kobieta wstała i stanęła na nogi... Tylko po to aby zostać ponownie potrącona przez zawracającego Havoka.
- Havuś! Ona gdzieś tu jest, o tam. - przerażona Kate podbiegła do Ileny i rozpoczęła masarz serca gdy Havok wziął się za usta usta.

- I wylądowała... - skomentował midgardczyk widząc zderzenie kobiety z samochodem i jej krótki lot. Nie żeby jej nie współczuł ale biorąc pod uwagę jej umiejętności do regeneracji raczej wątpił by taki "szczegół" jak zderzenie z samochodem ją na długo powstrzymał. – ... to chyba na razie tyle w kwestii polowania.
Vilmund rozmasował skronie widząc "popis" umiejętności jazdy Havoka dodał.
- Dzięki niech będą bogom że wysiadł do trzech razy sztuka jak mawiają…
Lekarz podbiegł do samochodu
- Witajcie to ja Broken tylko w przebraniu, zaraz ją wyleczę, nie martwcie się ona jest "specjalna " więc pewnie przetrwa tylko trochę skołowana więc nie przejmujcie się jak powie coś głupiego lepiej się odsuńcie jest w szoku i może zaatakować - Uspokoił znajomych po czym uklęknął przy Ilenie i spróbował użyć na niej danchemii.
- Zaraz cię uleczę, Katrina to zaprzyjaźniony potwór, nie jest winna temu że została stworzona ale chcę zostać normalną kobietą jeżeli uda nam się jej pomóc to jeżeli będziesz chciała to samo zaproponujemy tobie - - tłumaczył cicho rannej.
- Ja też miałem iść na to spotkanie... - zaczął Stefan. Po zdarzeniu z autem zastanawiał się, czy nie będzie musiał porzucić tego planu. Zderzenie auta Havocka z Ileną, Nowiccy skomentowali zgodnie z Piastiańską tradycją- jednym krótkim i głośnym "O KURWA!!"
Potem Stasiek zauważył Katrinę: - Złociutka.
Stefan zaś rzucił kluczem francuskim w Havoca: - Kto was uczył prowadzić do cholery!! A jakby to było dziecko!?! Normalne dziecko, a nie jakieś dziwadło z hiper regeneracją?!
-Stefek! Przeproś pana Havoka!!-
polecił starszy Nowicki.
Samuel dotknął Ileny i przelał jej energię Ki...
Złamane kości się zakleiły, ale to nie był koniec. Oczy Ilene rozbłysły na złoto, twarz stała się potworna a na dłoniach pojawiły się szpony. Uklękła zwijając się
- Co to było!
- Zostaw Havusia Stefan - rzekła Kate a jej palce się wydłużyły.
- No już przeproś ! starszy Nowicki dał młodszemu po głowie otwartą dłonią.
- Przepraszam.... - wymamrotał ze spuszczoną głową. Tylko przez uderzenie, a nie żal
- WSZYSCY spokój! - warknął Samuel – Niech nikt nie robi niczego głupiego bo wszyscy będziemy żałować ! - próbował uspokoić sytuacje.
- No, ale żeby to był ostatni raz... A jakbyście mieli synka i jego potrąciło... I nie mówcie, że nie macie, bo możecie kiedyś mieć... Wystarczy wam tłumaczenie o upale od kierowcy? - Stefan masował obolałe miejsce jednocześnie przybierając ton urzędnika.
- To na cholerę się drzesz... - skomentował Vilmund ze spokojem czekając na dalszy rozwój sytuacji.
- Pani Generał tutaj ?! - jęknął Havok - Odmłodniała pani.
Leslie posłała mu spojrzenie mówiące "Ty będziesz pierwszy”.
- Kim ona jest ? – zapytałaKate. Pazury miała po 20 cm.
- To przebudzony. - wyszeptała wojowniczka.
- No przecież nie śpię. - powiedziała Homunculuska.
- To jakaś siostra Priscilli ? - zapytała Armstrongowa.
- A skąd ja mam wiedzieć ? Tyle tego się ostatnio kręci, ze bardziej sie gubię w powiązaniach niż na zjazdach rodzinnych. A ja mam liczną rodzinę... Ej panie Havok, jesteście żołnierzem to raz. Po drugie to wasza kobieta nie? Czekacie na rozkazy czy jak?! -wskazał kciukiem na Leslie. A niech idiota trochę sie pomęczy !
- To jest homonculuska jak Pan Greed ale stworzył ją ktoś inny, nie jest spokrewniona z Priscillą. - Zaczął od odpowiedzi na pytanie dziewczyny - Ilono tak jak mówiłem Kate nie jest złą istotą jest także moją przyjaciółką więc jeżeli spróbujesz ją zaatakować będę musiał cię obezwładnić a ty Kate schowaj pazury to samo tyczy się ciebie Illono wracaj do ludzkiej postaci ale już !- Widać podchwycił od Stasia manierę opiekunki do dzieci.
- A to moja droga Katrino jest Illona też jest w jakieś sposób zmodyfikowana choć nie do końca jeszcze ustaliliśmy jak podobnie jak ty przebudziła się z długiego letargu pewnie dłuższego niż twój i jest zagubiona. - Wyjaśnił grzecznie homunculusce.
- Chce ktoś sobie golnąć na przetrawienie ? -Stefan potrząsnął piersiówką, ale w drugiej ręce dalej miał Nightwinga.
- Daj tą piersiówkę młody.- Poprosił zrezygnowany Samuel po tym jak sobie golną dodał już spokojniej. - Niestety wraz z nią przebudziły się jakieś potwory które żrą ludzi i przybierają ich postać, wszystko jasne ? Coś pominąłem ? Jeżeli nie to może zamiast kłócić się między sobą weźmiemy się za robotę i znajdziemy te potwory ?
- Trza będzie w pierwszym miejscu dać cynk w gettach Ishalskich !- zawołał Stanisław - Jak również odwieść paru cywili. -dorzucił Stefan.
Vilmund westchnął rozglądając się na boki by upewnić się że nie ściągnęli ku sobie niepotrzebnej uwagi.
- Tak właściwie to Pani Katrina to jakby krewna Pana Greeda bo okazała się zaginioną bliźniaczką jego siostry. - Powiedział Broken do Leslie najwyraźniej upał, stres, mocny alkohol oraz słaba głowa mieszańca nie stanowiły dobrego połączenia.
 
Rodryg jest offline  
Stary 19-02-2015, 18:51   #26
 
Brilchan's Avatar
 
"Mistrz" kamuflażu ucieka

Kate wysłuchała poprzednich słów Samuela chowając szpony i zaczęła się zastanawiać i rzekła - To znaczy jesteśmy kuzynkami? - zawołała radośnie
- Że jak? - zawołała Ilene powracająca do stanu normalnego
- To znaczy ta dziewczynka jest jakby twoją przyszywaną bratanicą bo brat twojej tragicznie zmarłej siostry Lust wziął ją na wychowanie a wy dwie może być spokrewnione aż takiej wiedzy nie mam- Odpowiedział Katrinie wskazując przy tym na Małą tym samym psując Stefkowi żarty z Havocka

- A gdzie twój uniformo? - ryknęła Leslie na Havoka - Soldato zawsze idosa uniformo - pomachała mu przed nosem mieczem

- Przecież to twoje przebranie jest do niczego, a do tego zupełnie nie umiesz grać! Może w tłumie byś zniknął ale udawać nie umiesz za grosz
– Zdezorientowany obecnością miniaturowej kopi Pani Generał oraz wypadkiem postanowił wyładować złość na Samuelu.

- COO ? A Ja myślałem że to taki fantastyczny kostium! Stefanie daj mi jeszcze tej piersiówki bo mi smutno-
Poprosił smętnie nie spełniony mistrz kamuflażu.

Człowiek o tysiącu twarzach, a jakoś do siebie podobne?- westchnął Havok

- Oj, bo poszczuje Stefkiem! –zagroził Stanisław zirytowany postawą mieszańca.

Stefan widząc że mieszaniec znów dziwnie się zachowuje i obawiając się że ten znów dostanie groźnego ataku jak po "wybuchu" Stiepana przed rezydencją wolał "pogłaskać" go Nightwingiem, już w pociągu zachowywał się dziwnie a odkrycie potworów, wypadek oraz alkohol najwyraźniej przeważyły szale goryczy.

Ex - żołnierz wyczuł jednak atak i w rozbłysku alchemicznym zakopał się po kolana w piasku co spowodowało dosłowne uziemienie.

-[i]A widzisz ? MÓWIŁEM że drugi raz się nie dam! ALCHEMIA wygrywa! hahha nuu może rzeczywiście trochę mi się w główce kręci ok zaraz się otrzeźwie daaawno nie piłem na puistyni i zapomniałem że procenty kiepsko wchodzą przez dehydracje i temperaturę - Pół Piastanin zaczynał zachowywać się coraz bardziej maniakalnie.
-Panie Vilmund przytrzymajcie go, a ja skoczę po wiadro z wodą. Pójdzie na Piastiański stary sposób
-Ja mam Xingiską Danchemię!
-A ja doświadczenie z baru i opieki nad 3 nadpobudliwych dzieci!"
-Znaczy się że mogę się otrzeźwić w pięć minut młotku! A co u was już napobudliwe dzieci piją ? - Pluł się Znachor.

- Mleko i .... A Stefana pytaj, bo to mój naczelny nadpobudliwiec -odgryzł się Stanislaw. Na dowód „nadpobudliwości” Stefan kopnął starszego.
- No to sądząc po Stefana przykładzie zdecyddowanie za wcześnie u was zaczynają!- Powiedział i zachwiał się i nie padł tylko dlatego że był po kolana w piachu zresztą używanie transmutacji tak na otwartej przestrzeni za rozsądnie nie było
Stanisław nic nie powiedział, tylko ponowił próbę złapania Brokena za ręce
- Stefek, zostań! - zawołał do młodszego.


Walka stulecia

- Hejj cooo ? Chcesz się wyżyźć ? nuu w sumie proszę baardzo masz więcej problemów odde mnie teraz wolna Drahmijka wal jak się chceszsss a może Nora miała racje i ty jesteś jeden z tych krypciaków co ? A wiesz żeee mi jedna z pracujących dziewczyn Rose opowiadała że są takjje zboczeńce co lubują się żeby ich wiązać w piwnicy łańcuchami i gwałcić - roześmiał się - To co ty piwiniczny krypto pedał jesteś ? - Prowokował mieszaniec.

Niejako w odpowiedzi zdzielił Samuela w twarz z "z byka". Wyjścia nie miał- ręce były zajęte trzymaniem przegubów mieszańca i trzymania ich nad głową.

Lekarz o dziwo zupełnie się nie bronił tylko śmiał, z rozkrwawionego przez cios nosa buchneła mu krew. Oblizał ją językiem i parsknął - Aha więc ty jesteś tym dominującym a ja mam robić za twoją sukę ? No dobra dawaj władzo pokaż na co cię stać!

Znów nic nie powiedział tylko zamiast rąk terał złapał Brokena za ubranie, czasem szczypiąc przy tym by go wyciągnąć z piachu. Następnie złapał go za fraki z Samuelem w garści jakby był jakimś wyrośniętym szczupakiem. Tak, że za chwilę Stanisław zaczął się obracać dookoła własnej osi, a mieszaniec razem z nim - ledwo o parę centymetrów nad ziemią.
Gdy nabrał prędkości puścił Samuela przez co mieszańca czekał parunastu metrowy lot nad piachem: - Na otrzeźwienie... wrzasnął Stasiek - powtórka z Trylogii!!
Gdy mieszaniec wylądował twarzą w piachu Nowicki przetrzepał ręce z kurzu.
- Ktoś jeszcze? Czy bierzemy się do roboty? A ty mi lepiej nie chlej! - na końcu spojrzał na Stefana tak, że młodszego ścisnęło w dołku
. - Przypomina mi się dzieciństwo w Piastii... - syknął do Leslie. Przed oczami stanęły mu wszelkie epizody, że jednak ze starszym nieraz nie opłaca się zadzierać.
- Nie prowokować barmanów, bo się wami zajmą!

Samuel mimo rzekomego pijaństwa nie zapomniał przeszkolenia w zakresie sztuk walki . Wstał i otrzepał się z piasku: - Bo właśnie chciałem cię spytać o to samo! Wyładowałeś się ? Przestaniesz się mazać o ślub i weźmiesz się za robotę? Ale surowy jesteś ty mój Panie i władco musiałem złamać rolę żeby nie złamać ręki! To coś jeszcze czy mogę sobie przypudrować nosek ? - Spytał z uśmiechem wysyłając Stasiowi całusa. Rzeczywiście z jego twarzy odpadł kawałek ziemi ujawniając inny kształt i kolor nosa.
Stanisław rzucił w Brokena butem.
- Zobowiązałem się dbać o twój dobrostan a to wierzę się również ze zdrowiem emocjonalnym - Dodał Sameul nie unikając buta potarł bolące miejsce - kurczę aleś ty agresywny Panie Szary! Tylko nie połam mi kości!
Następnie starszy Nowicki rzucił się na Samuela dając mu parę razy z pięści

Tymczasem wśród publiki...

Ilena, Kate i Leslie przyglądały się bijatyce
- Tak bywa z chłopcami - rzekła filozoficznym tonem potomkini Armstrongów Homunculuska skinęła głową
- Naprawdę? - zapytała łowczyni
- Zobaczyłyby drogie panie u nas sobotę w karczmie. Czy raczej pobojowisko w niedzielę rano... Stefan wyszczerzył zęby - Dajesz Stasiek!


Samuel tylko śmiał się zupełnie poddając się woli Nowickiego - Ile Afresji.. auć! No ale wiesz że skoro mamy ganiać za potworami i jeszcze robić zlecenie od Płomienistego ogiera to nie będzie czasu na wieczór kawalerski ? Także ja ci muszę starczyć złotko, chcesz buziaka ?
- Fakt, trzeba by podzwonić... Panie Havoc macie drobne do automatu? - zauważył młodszy Nowicki przy okazji owijając sobie wokół pieści swój pasek
- Tylko pamiętaj żeby młodej żonki tak ostro nie traktować bo jest przy nadziei! Jak chcesz to mogę ci podpowiedzieć jak jej ulżyć w potrzebach miłosnych nie ryzykując zdrowia hhahahha - Dalej kpił sobie w najlepsze od czasu do czasu jęcząc od silniejszego ciosu
- Nie wiesz? - zapytała Leslie zdziwona - Niemal wszystkie moje znajome były kobietami... Leslie przybrała postawę bojową
Kate wyciągnęła szpony - O co wam chodzi...
- A mam dwie marki w drobnych - odparł Havok
- Żonki ? - wychwyciła Kate.
- No to daj pan, a nie powiem waszemu byłemu szefowi w jakich okolicznościach pana spotkaliśmy -Stefan uśmiechnął się dość wrednie.



Stasiek zdzielił mieszańca ponownie z byka i wtedy zdał sobie sprawę z tego, że Stefan zaczął okładać i jego i Samuela pięścią. Sprzączka od paska choć mała to wbijała się mocno w skórę. Miał wrażenie, że głównie biją jego, choć i Samuel trochę oberwał. Potem młodszy Nowicki szarpnął obu z osobna łapiąc za kołnierze, włosy albo jak się nawinęło to za uszy i skórę.
- No dość tego dobrego. Mamy co innego do roboty. Nie ma miejsca na walki wewnętrzne. - głaskał ich obu po głowach. Jednocześnie w geście i tonie było coś wskazującego, że w każdej chwili przejdzie do dalszego bicia.
- To brata spytaj czy spuścił parę i czy przestanie się mazgaić ja to tylko dla jego dobra sprowokowałem - Odpowiedział Samuel z niewinną minkął choć w oczach widać było łobuzerskie ogniki - Dajcie mi tylko pięć minut na naprawę okularów i przebrania bo mi się stłukły podczas bijatyki

Koligacje Rodzinne

Z oddali nadbiegała Winry. Nie zwracała uwagi na bijatykę tylko stanęła przed Stefanem - Stefanie, czy ty... Dzień dobry, jestem Winry Rockbel - Wybąkała na widok Kate
- W filmach masz większe... Au! - Havok oberwał kluczem
Homunculusks chwyciła Winry w pasie i uniosła
- Szwagierka! – zakrzyknęła
- Mistrzyni Rockbell, o co chodzi? - młodszy Nowicki puścił swoją zdobycz - A to jest Kate - taki oswojony Homunculus i narzeczona pana Jean Havocka. Przepraszam panie Havok, ale nie pamiętam waszej rangi w wojsku... I tak skracając komplikacje pochodzeniowe to mieli wspólnego tatusia co panowie Edward i Alphonse Elric

- Że jak? Ed ma siostrę homunculusa? - rzekła Wnry uwalniając się z uścisku
- No, TAAAAK - zawołał Katarina radośnie.
- To Stefano, podsuwamy pokrakę stukniętej? - Zapytała leslie.
- I tej się wersji trzymam mistrzyni, bo ja sam ledwo ogarniam... A o tym, mia Belle pomyślimy później - Stefan próbował załagodzić sytuację


Jeszcze u Staśka i Samuela
Gdy było jasne, że młody zmienił punkt zainteresowania Stanisław spojrzał wilkiem na Brokena i wycedził w języku Piastii: - Wy chyba lubicie robić ze mnie osła i zboczeńca przy ludziach. Im większa publika tym lepiej, co panie Broken?
- Też co, tylko zrobiłeś ze mnie idiotę przy wszystkich... - wycedził Stanisław dalej w mowie Piastii. powoli wstawał. Cholernie bolało. - [i] Zamiast bez świadków, czy tam Vilmudem na sędziego, ale nie... Musiało być przedstawienie przy wszystkich i młodym

- Eee, tam od razu przedstawienie i upokorzenie strasznie dramatyczni jesteście mości Nowicki. Myśleliście kiedy nad zawodem aktora ? Jak chcecie to po powrocie możemy się umówić na solówkę w barze mamy taką tradycje wyrównywania rachunków przy świadkach ale wtedy fory nie będzie - Zaproponował.
- Bardzo chętnie, Panie Broken... Bardzo chętnie - wycedził. Potem wymamrotał: - Akurat musiał paskiem z Piastii...
- No to jesteśmy umówieni na pojedynek - Samuel splunął na dłoń śliną i krwią następnie wyciągnął tą dłoń w kierunku Stanisława - Wiem że mało higieniczne ale taka tradycja Stefan choć będziesz świadczył przed chłopakami jak wrócimy że brat moje wyzwanie na honorową solówę przyjął - Zawołał młodego który właśnie gadał z Winry
- Miało być bez młodego, idioto!! Co ci słuch uszkodziło?! - kopnął Samuela w goleń
- Skończyliście się lać? Bo ja nie wiem jak tłumaczyć ten bigos. Panie Vilmund, może pan? - zawołał młodszy Nowicki.

Samuel odpowiedział kopnięciem w rzepkę - Jak ma być bez młodego jak on jest Greedowcem ?!! Pacanie bezmyślny to jest pojedynek honorowy wszyscy członkowie się zbierają będzie sensacja i zakłady. To tradycja żeby rozwiązywać Mojry bez rozlewu krwi i żeby przegrany też mógł zachować honor co wzmacnia wewnętrzną siłę grupy!- Wyjaśnił.
- A co mnie Greedowcy?!

- A co żeś myślał ? Nie znasz przysłowia że za darmo to i w mordę nie dają ? Albo robimy solówę na pełnych zasadach gangu albo możesz mi naskoczyć! Mam dosyć tych twoich wiecznych pretensji zadufanego w sobie paniczka! Kurwa ja do was z sercem na ramieniu a ty wiecznie niezadowolony niewdzięczniku !
- Ja jestem wyjątkowo spokojny człowiek, dawałem ci fory boś szczyl i razem pracujemy życie sobie na wzajem ratujemy ale mam dosyć tego twojego wywyższania! Czemu nie możesz być jak twój brat! Przedsiębiorczy i porządny!
- Niech już kurwa będzie!
- To do kurwy nędzy przyleziecie sami, czy mamy was zaciągnąć?! - wrzasnął młodszy Nowicki.



Vilmund westchnął widząc kolejny kabaret w wykonaniu braci oraz Samuela. No niby czasem trzeba dać sobie po pysku by oczyścić atmosferę ale to raczej zakrawało na cyrk i to dość kiepski. No i jeszcze większe zamieszanie zrobiło się z resztą widowni a tamtym jeszcze mało było.:
- Jak się nie odgarniecie zaraz to sam was spiorę profilaktycznie skoro tak to lubicie. Tylko wtedy będziecie potrzebować wizyty w szpitalu...
- Obejdzie się Panie Vilmud już żeśmy się umówili na pojedynek to teraz nerwy w konserwy i upewnijmy się że dożyjemy powrotu do domu właśnie po to wprowadzili tą zasadę żeby nie rozwalało akcji - Wyjaśnił kodeks gangsterski wikingowi
- Zęby na miejscu? - młodszy Nowicki skomentował stan starszego.
- Chyba... - potarł obolałą szczęke
- No to trzeba zacząć przyjmować zakłady... - rzucił oddalając się, żeby Stasiek go znowu nie zdzielił.

Alchemik płynnie przeszedł do kolejnej kwestii ?- A tu o co chodzi? Genealogie tak ? Bo widzi Pani panienko Winry sprawa wygląda tak że kiedy Ojciec przybrał postać Van Hohenhaima stał się pod każdym względem jego bliźniakiem zresztą z relacji Elricków wynika że od początku był krwią z jego krwi... - Tłumaczył spokojnym rzeczowym głosem zupełnie zapominając o kłótni i bijatyce.

- Siedem Homonculsów z którymi walczyliście było potomkami Ojca a więc kuzynami Edwarda i Alphonsa, a teraz się okazało że Lust miała siostrę bliźniaczkę którą Ojciec powołał na świat wspólnie z Kościejem z Zakonu Smoka! Mówiąc w skrócie Katrina jest daleką krewną Pani narzeczonego wszystko jasne ? - Broken ucieszył się że przedtem ustalił odpowiednią terminologie z Wąglikowskim, niezwykle bawiło go że to co przedstawił Katrinie jako kłamstwo żeby przeciągnąć ją na ich stronę okazało się prawdą.
Profesor tak się do zagadnienia zapalił że zaczął tworzyć całe drzewo genealogiczne i planował ustalić co poszczególne dziwadła robiły przez wieki...


- Czy wam też nie jest gorąco - rzekła Ilene chwiejąc się na nogach aby po chwili zemdleć.

Lekarz doskoczył do potworzycy z solami trzeźwiącymi które nosił ze sobą od czasu incydentu z porwaniem pani Rizzy.
 

Ostatnio edytowane przez Brilchan : 19-02-2015 o 23:05.
Brilchan jest offline  
Stary 21-02-2015, 18:35   #27
 
Guren's Avatar
 
Po omdleniu Ileny
Co to znowu za magia? - Ilena wstała i zaczęła się chwiać
- Wygląda gorzej niż Dziadek po imieninach ciotki Anieli - zauważył Stefan
- Trochę czknęło odkąd... - oparła się ramieniu Samuel- [/i]
- To kiedy ślub - zapytała Kate nadal odrętwiałą Winry
- Jak Edek zmądrzeje – mruknęła
- Naprawa mnie zrujnuje - powiedział Jean przygnębiony
- Panie Havok, wy się cieszcie, że kogoś nie zabiliście. Rozumiem raz potrącić, ale dwa razy.... Te samą osobę... Zdolni jesteście... - wtrącił młodszy Nowicki
- To pewno przez upał, bywa bezlitosny jeżeli się nie przywyknie dużo pijcie- Próbował uspokoić Stefka. - Pani Illeno może chciałby Pani coś zjeść ? A może to moja energia KI pani zaszkodziła ? Zwykle pomaga ludziom przyspieszając naturalne procesy gojenia. Ale Pani zareagowała dość osobliwie... Może to wina modyfikacji którymi Panią Poddano ? Jeżeli tak to przepraszam chciałem tylko pomóc - Tłumaczył Samuel z wprawą podtrzymując starożytną, wciąż jej nie ufał ale awansowała u niego do kategorii "pacjentka".
- Stefek, odpuść... - skarcił starszy Nowicki

- W sumie to mógłbym ze Smutasem panu tutaj tanio wyklepać to autko. Powiedzmy za połowę tego co by chcieli w warsztacie. Ale! Pójdziemy za zwyczajem Piastii i będziecie wisieć mi przysługę. Mogę jej zażądać w każdej chwili, albo nigdy. Chce pan? –proponował Stefan przy okazji niedbale patrząc na swoje paznokcie.
- Popieram! A właśnie Panie Havock ma pan ten kamyczek co narzeczona nim Pana obdarowała ? Bo skoro nie ma już jednookiego zagrożenia a pojawiło się nowe w postaci starożytnych potworów to czerwone cudeńko mogłoby okazać się pomocne – przypomniał mieszaniec
- Już wyciągamy przysługę? - Stefan przemówił w języku Piastii
- To nie przysługa ale w sumie można. Dodatkowy kamień mógłby nam uratować teraz życie a wiem od króla szczurów którego pupilki mają naszą kochaną miłośniczkę ślubów i długich paznokci na oku że nie użyła go na sobie lecz dała Havusiowi na przekonanie - Odpowiedział w tym samym języku.
- A liczyłem, że będzie można go jakiś czas postraszyć... Za kamień mogę przemilczeć Szkapie kto potrącił Ilenę
- Przestań znęcać się nad ludźmi to bardzo niebezpieczna cecha Stefanie. Widziałem takie same ciągoty u najgorszych potworów wojennych a za bardzo cię polubiłem żeby patrzeć jak tańczysz na granicy otchłani mroku - Upomniał go Samuel nieco zaniepokojony mrocznymi tendencjami jakie zaczął przejawiać dzieciak.
- No dobra już dobra... Facet w końcu pomógł przy wywiezieniu Aśki. Niechętnie ale jednak... Mógłby sobie znaleźć normalną kobitę... I czemu wszyscy mnie straszą, a ja nie mogę jednego głupka.... Przejmować się autem zamiast potrąconym... - mamrotał po Piastiańsku. - No racja, racja... Przesadziłem- przyznał młody nadal w języku Piastii- Co nie zmienia, że się wydurnił dzisiaj porządnie....
- Zgadzam się z tobą ale weź poprawkę na to że jest szaleńczo zakochany w kobiecie którą kiedyś stracił a cudownym zrządzeniem losu pojawiła się przed nim jej replika z dużo milszą osobowością. Nacierpiał się facet to mu nie żałuj odrobiny szczęścia
- Znają się 2 miesiące... Dla mnie to miłość głównie do jej cycków i że jest zabawnie nieporadna, ale skoro ON unieszczęśliwi tylko siebie
Potem przeszedł na wspólny z szerokim uśmiechem na twarzy - To jak panie Havoc?

Planowanie wieczoru (w tym podwózki, polowanie na Yomy i plany biznesowe)
Potem doszedł problem, że trzeba wrócić do miasta szukać Yomy. Bo skoro Ilena nie wyczuwa ich tutaj istniało spore prawdopodobieństwo, że ci robotnicy co uciekli po zawale, to poszli w miasto.
- Czyli tak... powinniśmy szukać Yom, a przedtem mieliśmy z May szukać tego doktorka dla Szkapy, odwieść mistrzynię Rockbell na spotkanie, a także Leslie. Bo inaczej jej ciotka już nigdy jej z nami nie puści - Stefan wyliczał na palcach kolejne "questy" - Przynajmniej te panie zatrzymały się w tym samym hotel... A trzeba zresztą zadzwonić do paru osób. Pomyślmy - Szkapa, Edka można popytać o Yomy...
- Po co chcesz dzwonić do niego?
- spytał Stanisław
- Po pierwsze narzekał, że mu się nudzi. Po drugie panna Ścieżka jest z nami, więc kto inny potrzebuje szukać informacji, a po trzecie jest jedyną znaną mi osobą, która bez podejrzeń może kursować do Szkapy z wieściami od nas.To skoro mu się nudziło może kursować z wieściami od nas
-Stefek...
-A jak mam przeszmuglować wujaszkowi, że trafiliśmy na Claymorkę, po okolicy łażą stwory i to ma spore szanse skończyć się masakrą, czy inną krwawą aferą? Za duża szansa, że ma podsłuch. Ledwo udało mi się wykombinować jak go powiadomić o tym, że się żenisz i to wina paru grubych ryb... Pora wskrzesić firmę Kozłowskich z Piastińskim Jadłem. To akurat nie jest dziwne - od miesiąca jest w stanie zimnej wojny z żoną, więc prawdopodobnie mu nie gotuje...
-Nie przesadzasz?
-Dla mnie przesadą jest wierzyć, że ślepy radzi sobie w kuchni bez robienia sobie krzywdy. Chociaż.... Jeśli przynajmniej radzi sobie na tyle co ty, to już nieźle! Jak na niewidomego oczywiście!! Ale chyba to nie jest dziwne, że zamawia sobie coś na wynos.
-Już się boje twoich kodów...
-To jeszcze przydałoby się do pana Tony'ego i do Nory.

Trochę o planach wydawniczych z Norą

-Po jaką cholerę w takiej chwili do pisarski świńskich książek?!
-Erotycznych, pacanie. I przecież pisze też normalne. I ja jako jej redaktor jej w tym pomagam.
-O miłości dwóch facetów za wojny w Isharze?! I to jest normalna powieść?! To wszystko twoja wina!! Zostaliśmy wydawcami świńskich książek-
pogroził palcem Samuelowi.
- Jakie my?! Nikt cię do niczego nie zmuszał! - wypomniał Stefan
- A kto jest pełnoletni i pod czyim nazwiskiem się podpisujesz?! - starszy z braci pogroził młodszemu palcem.
-A ja przecież obiecałem mistrzyni Rockbell, że pojadę z nią na spotkanie z inwestorem. Raz, że obiecałem... - młodszy Nowicki wrócił do wyliczania- A po drugie to... kobiety nie można puścić samej na spotkanie z obcym facetem. A jak to zbok? I co powiemy wtedy Stalowemu. A ja mam to! – machnął swoim kijkiem

-A ty widziałeś jak ona tym kluczem wywija ? To nie jest żadna mimoza tylko wojowniczka! – zauważył medyk
- No, ale po Nightwingu można udać, że zasłabł. Guza na łbie tak nie wyjaśnisz... No i ja bym chciał zobaczyć prawdziwego protetyka w akcji, jak te biznesy wyglądają -Stefan zaczął stukać o siebie palce wskazujące.
- Ostatnim razem miał taki wyraz twarzy jak prosił Tatę, żebyśmy mogli zatrzymać psa... - westchnął Stanisław. - I co teraz? Hej!
-No już się nie martw... A w ogóle to mieliśmy dzisiaj ciężki dzień
- Samuel zaciągnął Staśka trochę na bok w niedźwiedzim uścisku.


-Idź ze Stefkiem nie jesteś w formie żeby polować na potwory udawaj że dalej jesteś obrażony albo coś- Danchemik szepnął domorosłemu alchemikowi na ucho przy niedźwiedzim uścisku.
-Człowieku, ty i ja chyba dobrze wiemy, że to dziecko nie uznaje dyplomacji. Ktoś musi go przytrzymać
No i chyba jeszcze jeden dzień przeżyje.... Powiedzcie May, żeby mnie w razie czego umówiła u tego doktorka na rano. A Stefanowi nie można zostawiać dyplomacji –[/] westchnął Stanisław
-Byłby z Pannią Winry skoro wytrzymała tyle z Edem to i ze smarkaczem sobie da radę szczególnie że on wpatrzony w nią jak w ikonę
-Stefek, czy narzeczony? Jeszcze będzie skandal z rasizmem na Ishvarczykach.
-Ostatnie co można zarzucić małemu, to rasizm.


-Co się tak długo tulicie ? Jeszcze się okaże że Nora miała racje
- wtrącił Stefek - Smutas masz jeszcze ten zeton, bo się nie wyrobimy z bilonem?
Szkapę zostawcie mi. Mam już plan jak mu opowiedzieć, że pośrednio zrobił za swata, skoro dzięki niemu poznaliśmy Kruka. Ciekawie czy wujaszek będzie krzyczał.... W każdym razie to mi wystarczy za prezent urodzinowy...
-I wy się, panie Broken zastanawiasz, czemu nie można mu zostawić dyplomacji... -
wytknął starszy Nowicki
 

Ostatnio edytowane przez Guren : 21-02-2015 o 21:53.
Guren jest offline  
Stary 22-02-2015, 20:33   #28
 
Slan's Avatar
 
- Pewnie będę żałował tej umowę - rzekł Havok
Wszyscy razem wrócili do miasta, rikszami, choć w międzyczasie musięl przekonać Leslie do jazdy samochodem z dala od ferajny, ale za to z Niezbyt przytomną "Strigą" ileną. Ilena odziana w podniszczony kostium z jedwabiu pokrytego gumą i szczątkową zbroję. Pod tym niewiele miała, a ubranie było zniszczone, poplamione krwią i zabrudzona. Wilmund z małą i Stefanem dotarli do hotelu Golden Pagoda, Xingijskiego przybytku o pozłacanym dachem. Na parterze grano w Mahjonga i Hanafundę, a wymyślne potrawy podawały ubrane w jedwab kelnerki o potężnie umakijażonych obliczach. Małą Armstrongównę przywitał właściciel przybytku pan Fu, Wysoki Xingijczyk o długich wąsach i monstrualnych paznokciach był jednym z najpotężniejszych ludzi w Nowym Xerxes, dał dziewczynie klatkę ze słowikiem. Potem udali się na górę, gdzie w apartamencie czekała Cathrina
- I jak było zapytała zdejmując z głowy siostrzenicy pajęczynę
- Profesor urządził wykład, a w odziemiach znaleźliśmy węża, ale Stefano go kopnął, a pan Vilmund rozrąbał go na pół - łgała w żywe oczy
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
Stary 23-02-2015, 22:41   #29
 
Guren's Avatar
 
Hotel Golden Pagoda - Recepcja
„Jak można się nazywać Fu? Jest za krótkie na imię! To brzmi jakby się ktoś nabijał”
Była to pierwsza myśl Stefana Nowickiego po przybyciu do Golde Pagody. Nigdy nie był w Xing, więc jego pojęcie o tym kraju było nikłe. Co do tradycji i zwyczajów Xingijczyków mógł wnioskować po księżniczkach, szlachcie i reszcie dworzan na jaką trafił w Rezydencji Mustanga. A i oczywiście po Wojownikach Cienia, choć zgadywał, że skoro się na nich natknął to znaczyło, że albo są po służbie, albo coś schrzanili – tyle zrozumiał z tłumaczeń o tej profesji.
Czyli dość mało i głównie o szlachcie, ale w porównaniu z kimś z Wilczej Wólki musiał wypadać na znawcę.
Wiedzę o tym jak zaś wygląda ten kraj zdobył z jakieś książki od Samuela, czy co mu wpadło w ręce w Rezydencji na handlu. Wyobrażenie maił, więc jeszcze bardziej nikłe niż o Xingijczykach.
Ale i tak Golde Pagody wydawała mu się wyglądać… tanio. Czy może raczej tandetnie? Co by wyjaśniało, czemu jest tani, a to jakaś zaleta. I tandetni, czy nie był wciąż telefon przy recepcji.
Stefan przejął telefon przy recepcji. Stasiek jak zawsze musiał uznać, że młodszy nie umie niczego zrobić dobrze, więc siedział na czatach dla niepoznaki czytając gazetę.
Nic nie zareagował kiedy dzwonił do Tony’ego. Rozmowa była krótka, uprzejma i z zapewnieniem, że dotarli bezpiecznie. Pomimo problemów z „innymi zleceniami”.
Jak tylko młodszy Nowicki wykręcił numer Stalowego, to starszy zaczął bajerować recepcjonistkę. Coś tam o kwiatach, pięknie jej oczu, na tyle, żeby Stefan przewrócił oczami od mdłości.

Mistrzyni Rockbell przynajmniej po podaniu argumentacji Stefana nie robiła już problemów z podaniem numeru jej chłopaka. A może „narzeczony” już? Jakoś nie protestowała, gdy Samuel określił Elrica tym mianem. W każdym razie obyło się od głupich uwag i gróźb jakie z reguły dostawał Stefan.

Może i nie ma tutaj podsłuchów, ale nie zawadzi dodać ze strony Nowickiego pewnej niebudzącej podejrzeń – „naturalności”:
- Heja Edek!
-To ty?! Ej Piastek, skąd masz mój numer?!
– ten wrzask Edwarda „Stalowego Alchemika” Elrica od razu poprawił Stefanowi Nowickiemu humor.
- No przecież mamy wspólnych znajomych nie. I nie nadymaj się tak, tylko dlatego, że jesteś parę klas wyżej ode mnie.
-O czym ty chrzanisz?!
-Ważniejsze, że pan Edek nie pamięta jak się nazywam. Rozumiem, że początki mieliśmy hmm… trudne, ale żeby nawet nie zapamiętać mojej skromnej osoby.
-Nie dramatyzuj…
- wycedził lodowato Elric.
- A przecież do pana Edka bym nie dzwonił od tak z durnego powodu…
-Ty jesteś… Stan tak?
-Pudło. To ten duży.
-Stefan?
-Bingo! No to już odkładam żarty na bok… Jest sprawa, że temu Koniarzowi znowu się psuje telefon, więc tylko ty zostałeś, żeby przekazać mu parę wieści.
-Ja?!
-Rozumiem ten ból przebywania z tym facetem, Jak Jasna Cholera Rozumiem! Ale tylko… ty masz po drodze. A zresztą nie wiesz jak się kończy jak się narzeka, że ci się nudzi? To potem dają ci coś niefajnego do roboty. Ale jak ci opowiem to nie pożałujesz
-Wy jesteście teraz w tym Nowym Xerxes. I tak jutro przyjeżdżam.
-Lepiej jak powiecie Koniarzowi już dziś
-No to gadaj, a nie owijaj w bawełnę!
-To raz, że byliśmy na robocie na wykopaliskach u mojego wujka…
-To ilu was przyjechało z tej Piastii?
-Nieważne ilu! Ważne, że przyjadą następni.
-Miałeś mówić konkrety!

-No właśnie przeszliśmy do innego krokieta. Znaczy się konkret! W sensie moja rodzina przyjeżdża. Możesz to Se zameldować Koniowi! Nawet koniecznie! A osobiście to ci radzę omijać szerokim łukiem wszelkich ludzi podobnych do mnie. Obu nam to wyjdzie na zdrowie
-Boimy się, że tatuś będzie krzyczał?
-I faceta, który jest znany z polowania na niedźwiedzie jak ma doła.
-Strzela chociaż dobrze?
-On to robi bez strzelby. Siekiera mu starczy

Po drugiej stronie zapadła cisza
-Kim jest twój ojciec? – spytał w końcu Elric
-Rolnik!– w glosie Nowickiego pobrzmiewała duma
- Taki z niego rolnik jak z mojego mistrza gospodyni domowa…
-Nie znam twojego mistrza, więc nie wiem… To jedna z rzeczy jakie powinieneś przekazać. I tak, tata jako rolnik rzadko opuszczał swoją ziemię, to rozumiesz, że tylko z ważnych powodów mógł przyjechać.
No więc ten mój wujek na wykopaliskach znalazł coś naprawdę starego. Ty chyba się zajmowałeś historią. Wiesz Yomy, Claymorki.
-Że co?

-No znalazł pozostałości Claymorki…
-I co z tego?
-No Ścieżka przyjechała z nami, więc nie ma kto mi tego sprawdzić. A ty się takimi starociami interesujesz, Edek. A ta jest w świetnym stanie. Nawet po tym jak potrąciło to samochód!
-W świetnym stanie? Może się jeszcze rusza?
-A żebyś wiedział, że jak dobrze! Choć ta Ilena jest starsza od twojego taty. I tak, wiem jak stary jest twój ojciec.
-A ta Ilena? To Claymorka
-Bingo! Jesteś na fali Ed! Więc też przekaż Koniarzowi, że Ilena jest stara, ale dalej dokazuje. I znowu poluje. Oby bez afery wyszło… Krotko ją znam, ale jest nadpobudliwa. Ze znalezieniem jej Yomy będzie pewnie sporo problemów. A! W uzdrowisku jeszcze nie byliśmy.
-Jakim uzdrowisku?
-Tym co Koniarz polecił. Ilena wymagała za dużo czasu. To mu powiedz! I jest jeszcze jedna sprawa, ale z tym to już muszę przekazać facetowi osobiście. Wiem, że różnie się między nami układało, ale to
- Stefan dla dramatyzmu zawiesił głos. – to ja muszę osobiście. Jestem mu to winien. Zapamiętałeś wszystko? No to migiem się ruszaj! I tak od kiedy żona się na niego obraziła to przydałoby się go rozruszać, pogadać nie? No to do usłyszenia Edek! – odłożył słuchawkę.

- I dlatego jego mama nie pozwalała się z nim bawić…. - westchnął przy recepcji Stanisław. – Stefek! Zdejmij ten uśmiech z twarzy… Straszysz ludzi!

Rozmowa telefoniczna z Norą

- No i było fajnie. A tak! Poproszę jeszcze jedną rozmowę - poprosił młodszy Nowicki - Nora? Złotko jak leci? Tak, dałem Smutasowi do poczytania, czy to już poprawniejsze ekhm... medycznie. Gdzie tam obrzydliwe? Dla mnie to wypadło całkiem intymnie. Trochę zabawnie, ale to zrozumiałe, ze za pierwszym razem nie bardzo wiedzieli jak. Złotko jak dla mnie to daje realizmu. Aha... Aha... Ja wiem, ja wiem remont trwa dwa razy dłużej niż sama budowa. Zwłaszcza jak wcześniej wystarczyło na czuja, ale do tej pory ładnie sobie poradziłaś z poprawkami! Na serio! Smutasowi się podobało... - nieświadomie uśmiechnął się do aparatu
- To wszystko twoja wina, że weszliśmy w ten biznes - wycedził Stanisław do przechodzącego obok Samuela.
- Dzwoni do Nory?
-Dzwoni
-"Jesteś moją orchideą"? Tak już przeczytałem. Nie skądże! Starszy jako Bottom wypadł przekonującą. Wiem, że to na razie nie bardzo wypadało,że taki układ, ale w obu da się wczuć. Bottom to ma tyle problemów z zaufaniem, uwierzeniem, że jest dla swojego pana więcej niż służącym! Top z ta całą tą naiwnością szlachcica też do polubienia. Na zmianę próbuje być cool i wychodzi za szczeniak który potrzebuje ciepła. Czy podobny? Nie totalnie, ale dostrzegam inspirację. Że co?! W 3 dni to napisałaś? Zuch dziewczyna! Tak, tak. Nie, tylko przerób to w bardziej realizm aktu jak w "Tajemnicy"
- Stefan całkowicie wszedł w rolę redaktora.
- O boże... - Stasiek oparł głowę o blat - Ty to słyszysz?
-Nie, nie to tylko parę poprawek. Spokojnie dam paru jeszcze osobom do poczytania, znalazłem grupę docelową. Ej Nora! No nie płacz! Nie płacz no! Opowiem ci co dzisiaj zrobiły twoje ulubione ptaszki! Chcesz? Leli się na pustyni i nawet nie wiem o co poszło po za nagromadzonymi pretensjami. Aha, aha. No możliwe. O! I już masz pomysł na akt w gniewie? Dajesz, dziewczyno. Stasiek!! Wara od telefonu jak tu się rozmawia o sztuce!
 

Ostatnio edytowane przez Guren : 25-02-2015 o 11:23. Powód: Dopisek rozmowy z Norą
Guren jest offline  
Stary 25-02-2015, 19:42   #30
 
Slan's Avatar
 
Dotarli też do hotelu u Hedwwigi, gospodynią była czterdziestoletnia przesadnie umalowana kobieta w rudej peruce z czerwonymi schnącymi paznokciami.
- O przywieźli laskę z miasta. A ja tu siedzę i patrzę, jak taki staruszek z dwiema laskami i kotem Stary, a sam daje radę - mruknęła
Sam hotel był dość dużym jednopiętrowym budynkiem z dykty, bardzo gorącym o tej porze roku. Naprzeciwko był tania restuaracja serwująca jaka na bekonie, kotlety mielone i tosty Aerugiańskie.
Pokoje wynajęła Winry i Havoc, którzy zarobili od Hedwigi przeciągłe spojżenia. Gdy Sanisław niosący z Samem nieprzytomną Ilenę do pokoju Sama i Mistrza, gdzie mistrz z Shieską i Sao pisali różne rzeczy
Pokój składał się z trzy osobowego łóżka z łatwopiorącą , stolika i dwóch krzeseł.
- Cześć Stasieńku - zawołała Sao - Listy z oświadczynami do angeliki napisaliśmy
- Skąd wzieliście tą kobietę - zapytała Shieska, Mimi się łasiła do Samuela
- Zawsze jakas znajduja. Tak zamiast kotow
- Ale na postyni?
- Przyznaje, ze sa zdolni. Stasiu, jeden list dostarczy Sam, gdzie sa oficjalne oswiadczyny, a drugi, gdzie wszystko wyjasnia dostarczy Maly… albo lepiej ja
Podbiela do iIleny
- Znowu potworzasto znalezlisce
- Potworow nie ma, chyba się poloze - rzekla zesztywniala shieska i wyszla z pokoju lyknowszy pigulke.
- Spi z Chlopaka… ze stefanem
 
__________________
Myśl tysiąckrotna to tysiąckroć powtórzone kłamstwo.
Myśl jednokrotna, to niewypowiedziana prawda...
Cisza nastanie.
Awatar Rilija
Slan jest offline  
 



Zasady Pisania Postów
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Trackbacks jest Wył.
PingbacksWł.
Refbacks are Wył.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 14:29.



Powered by: vBulletin Version 3.6.5
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.1.0
Pozycjonowanie stron | polecanki
Free online flash Mario Bros -Mario games site

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168